Gospodarka 48 godzin

Boom na bon?
92 proc. Polaków zna Polski Bon Turystyczny i jego założenia, nie wszyscy jednak wiedzą, że bonem mogą płacić także za pobyt w sanatoriach, turnusy rehabilitacyjne i wczasy lecznicze. Tymczasem bariery ekonomiczne oraz brak odpowiedniej oferty i infrastruktury są jednymi z najważniejszych czynników decydujących o tym, że osoby niepełnosprawne nie korzystają w pełni z aktywności turystycznej. Chociaż pandemia dotyka całego społeczeństwa, to właśnie osoby niepełnosprawne są szczególnie narażone na dodatkowe ograniczenia i bariery w codziennym funkcjonowaniu, a wraz z trwającym kryzysem ich problemy ulegają pogłębieniu. Liczba osób z niepełnosprawnościami w Polsce wynosi od 4 do 7 milionów. „Zapewnienie dostępności powinno być głównym celem poprawy jakości i konkurencyjności ośrodków turystycznych. Dostępność powinna stać się rzeczywistością polskiej turystyki” – wskazuje Anna Salamończyk – Mochel, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej.

Złote wahania
Ceny złota w lutym bieżącego roku w porównaniu z sierpniowym szczytem spadły o 18 proc. To może trochę podważać jego znaczenie jako zabezpieczenia przed inflacją, ale ten regres zapewne jest tylko okresowy.

Pandemia psuje oczy
W ubiegłym roku 65 proc. Polaków nie było ani razu u okulisty. Jednocześnie, co czwarty Polak ocenia stan swoich oczu źle. Oprócz wad wzroku i niewyraźnego widzenia, skarżymy się na łzawienie (59 proc.), szczypanie i pieczenie oczu (53 proc.), zaczerwienienie i przekrwienie (47 proc.) czy uczucie suchości (35 proc.). To wynik badania przeprowadzonego na reprezentatywnej grupie Polaków w grudniu 2020 roku. Natomiast z powodu koronawirusa znacznie więcej czasu spędzamy przed ekranem komputera. W czasie pandemii oczy mają szczególnie ciężko – pracujemy przy komputerze, ale wolny czas także spędzamy głównie przed ekranami: przez ponad 4 godziny dziennie ze smartfona lub tabletu korzysta 44 proc. Polaków, a co trzeci tyle czasu poświęca telewizji. W połączeniu z minimum 8 godzinami przeznaczonymi na komputerową pracę w home office, dla oczu jest to ogromne obciążenie. Tymczasem nasze oczy stworzone są do patrzenia w dal, a nie w bliskie ekrany. „W rezultacie, do najczęstszych wskazywanych przez Polaków problemów spowodowanych nadmiernym wpatrywaniem się w ekrany należy wysuszenie oczu oraz dolegliwości takie jak pieczenie, swędzenie czy podrażnienie oczu. Wszystko to składa się na zespół suchego oka. Problem ten pojawia się już u nastolatków korzystających przez wiele godzin z komputera. Wszyscy powinniśmy nauczyć się traktować nasze oczy z troską i zgłaszać się do okulisty na rutynowe badanie narządu wzroku, zanim zaobserwujemy niepokojące objawy” – mówi okulista dr n. med. Agnieszka Nowosielska. Zespół suchego oka często jest wynikiem długotrwałej pracy przy komputerze, przybierając postać przewlekłą. Z tego względu powinno się stale dbać o nawilżanie oczu i regularnie stosować krople do oczu. Należy starannie dobrać odpowiedni produkt, unikając kropli zawierających konserwanty. Substancje konserwujące mogą bowiem pogłębiać uszkodzenie delikatnej rogówki oka – wskazują specjaliści. Jednakże co trzeci Polak przyznaje, że nie dba wystarczająco o oczy.

Pora pomyśleć o lecie

Starsi z Polaków mogą zacząć już teraz planowanie rodzinnego wypoczynku letniego. Najlepiej jeśli wyjadą w towarzystwie wnuków.
Pandemia koronawirusa pokrzyżowała tegoroczne plany zimowego odpoczynku sporej części Polaków. Pojawienie się szczepionek pozwala jednak z lekką nadzieją patrzeć na nadchodzące miesiące, przynajmniej w przypadku seniorów – bo tylko oni mają szanse by się zaszczepić jeszcze przed tegorocznym latem. Dlatego starsza część populacji naszego kraju mogłaby już wkrótce zacząć planować letni wypoczynek.
Skrócenie ferii zimowych do dwóch tygodni dla całego kraju i jednoczesne zamknięcie hoteli, stoków a także ograniczenie działalności gastronomii oraz innych placówek i instytucji spowodowało, że wiele osób nie miało możliwości skorzystania z tradycyjnego zimowego urlopu. Próbowali to nadrabiać w kolejnych tygodniach, gdy otwarto stoki, tym niemniej ograniczenia jednak pozostały utrudnieniem.
Nie dziwi więc, że niemała część Polaków wykazuje nie do końca uzasadniony optymizm – i bardzo liczy, że już letnie wyjazdy uda się zrealizować bez większych przeszkód, nawet jeśli podobnie jak w ubiegłym roku miałyby się odbyć w reżimie sanitarnym. Potwierdzeniem tego są także statystyki serwisów rezerwacyjnych, które pokazują, że wiele osób już dziś planuje wakacje i rezerwuje wyjazdy, noclegi oraz wszelkiego rodzaju imprezy turystyczne ze znacznym wyprzedzeniem. – Cały czas przy planowaniu i rezerwacji zarówno dłuższych wakacji w lecie, jak i krótszych, nawet jednodniowych wycieczek możliwe jest wykorzystanie płatności Polskim Bonem Turystycznym, który obowiązuje aż do końca marca 2022 r. Jeśli planujemy wyjazd dopiero za kilka miesięcy lub w przyszłym roku, warto już dziś sprawdzić czy na indywidualnej platformie PUE ZUS jest widoczny bon. Można go też od razu pobrać, aby mieć go zawsze przy sobie i móc z niego skorzystać w dowolnie wybranym momencie. Wcześniejsze pobranie bonu w żaden sposób nie ogranicza terminu jego ważności, a pozwoli uniknąć ewentualnych problemów z jego aktywowaniem i wykorzystaniem. Szczególnie w szczycie sezonu turystycznego, kiedy zainteresowanie bonami, co widzieliśmy już w ubiegłym roku, będzie bardzo wysokie i może spowodować obciążenie systemów teleinformatycznych, a także dłuższe oczekiwanie na wyjaśnienie ewentualnych nieprawidłowości – mówi Anna Salamończyk – Mochel, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej. Tak więc, ze względu na przewidywaną niesprawność rządowych sieci informatycznych, lepiej załatwić sobie bon turystyczny z wyprzedzeniem.
Jak pokazują statystyki bony, co zrozumiałe, najintensywniej wykorzystywano w sierpniu ubiegłego roku. Niewiele wolniejsze tempo pobierania i wykorzystywania bonów było jednak także w jesiennych miesiącach – wrześniu i październiku. Nie ma jeszcze statystyk, pokazujących wykorzystanie bonów turystycznych w czasie tegorocznej zimy.
Ponieważ bony turystyczne są na dzieci, więc w przypadku seniorów, którzy się zaszczepią, najtańszą opcją będzie wybranie się na wypoczynek z wnukiem lub wnuczką.
Aby skorzystać z bonu należy posiadać podstawowe kompetencje cyfrowe. W przypadku części seniorów, konieczna więc będzie pomoc ze strony kogoś młodszego. Najpierw należy zarejestrować się na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE ZUS). Bon w formie unikalnego, 16-cyfrowego numeru przesyłany jest na wskazany numer telefonu lub adres poczty elektronicznej. Następnie, co już proste, przy płatności za zarezerwowany nocleg lub imprezę turystyczną należy podać właśnie ten unikalny numer. Bonem można płacić wielokrotnie, aż do wykorzystania przysługującej kwoty – ale ponieważ kwota nie jest wysoka, zapewne skończy się na jednym razie.
Każdemu dziecku, które nie ukończyło 18. roku życia przysługuje jeden bon w wysokości 500 zł. Natomiast dzieciom z orzeczeniem o niepełnosprawności przysługuje świadczenie podstawowe o wartości 500 zł oraz świadczenie dodatkowe również takiej wysokości, czyli łącznie bon o wartości 1000 zł. Lista dostępnych obiektów oferujących usługi zakwaterowania, wycieczki, atrakcje i usługi touroperatorów, gdzie akceptowany jest bon (bo nie wszędzie można nim płacić) dostępna jest na stronach Polskiej Organizacji Turystycznej i jest na bieżąco aktualizowana. Warto więc przy rezerwacji miejsc zwrócić na to uwagę, by przy płaceniu nie okazało się, że bon będzie nieprzydatny.

Wakacje z bonem

Polski Bon Turystyczny to dodatkowa cegiełka do gigantycznej dziury budżetowej w bieżącym roku.
Bon turystyczny tylko z nazwy jest wsparciem branży turystycznej, podobnie jak Program Rodzina 500 plus tylko z nazwy jest programem prodemograficznym. Tak naprawdę, to program socjalny, który nie tylko jest obciążeniem finansów publicznych, ale wprowadza nierynkowe rozwiązania niepotrzebnie angażujące administrację – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich,.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który oceniał projekt ustawy o Polskim Bonie Turystycznym, zanim weszła ona w życie, zwracał uwagę, że beneficjentami PBT są indywidualni konsumenci, a dopiero pośrednio skorzystają z niego przedsiębiorcy w branży turystycznej – którzy po zarejestrowaniu w systemie teleinformatycznym będą realizować usługi turystyczne opłacane bonem.
Nie wiemy jak wygląda struktura wydatków osób korzystających z PBT. W dodatku rząd nie planuje badań pokazujących skuteczność PBT we wspieraniu branży turystycznej. Tymczasem, jak ocenia Towarzystwo Ekonomistów Polskich, jest bardzo prawdopodobne, że część beneficjentów PBT wydała i będzie wydawać na usługi turystyczne 500 zł rządowych dotacji w miejsce swoich pieniędzy, które przeznaczone były na ten cel.
Tym samym branża turystyczna zarobi po prostu tyle samo pieniędzy, ile zarobiłaby bez PBT, tyle że będą one publiczne, a nie prywatne. Rząd, po zakończeniu programu w 2022 r., będzie mógł triumfalnie ogłosić, jakie wsparcie otrzymała branża turystyczna, ile bonów zostało aktywowanych, a ile wykorzystanych. I ile pieniędzy trafiło dzięki PBT do sektora turystycznego.
Natomiast nie będzie wiadomo jaka była skala efektu wypierania pieniędzy prywatnych przeznaczonych na cele turystyczne przez pieniądz publiczny. To sprawia, że branża turystyczna była i jest sceptycznie nastawiona do PBT – wskazuje TEP.
Idea bonu turystycznego jest obarczona wieloma wadami, zarówno społecznymi, jak i prawnymi. Przede wszystkim jest wątpliwe, czy indywidualne urlopy wymagają dotowania przez państwo. Ponadto PBT wspiera pośrednio pandemię COVID-19. W większych skupiskach ludzi, a takimi są ośrodki turystyczne, wirus łatwiej się roznosi – jest więc instrumentem, który sprawia, że wydatki NFZ na walkę z koronawirusem mogą stać się wyższe.
Poza tym, bon jest dodatkowym działaniem o charakterze redystrybucyjnym, na które budżet potrzebuje pieniędzy. Koszt wprowadzania bonu turystycznego, wraz z kosztami obsługi, wyniesie 4 mld zł. Wobec planowanego deficytu budżetowego PBT wydaje się programem co najmniej dyskusyjnym.
Ustawą stworzona została nierynkowa instytucja w postaci PBT, która nie tylko kosztuje naprawdę duże pieniądze, wypiera pieniądz prywatny z rynku turystycznego, ale ingeruje też w funkcjonowanie tego rynku, wprowadzając administracyjne zakazy i nakazy. Koncentruje działania firm branży turystycznej nie na kreatywnym rozwoju biznesu, ale na kreatywności w dostępie do PBT.
Świadczenia PBT nie można sprzedać, można nim natomiast zapłacić za konkretną usługę turystyczną i następnie odwołać swój udział, podając wiarygodny powód, np. chorobę dziecka i ubiegać się o zwrot pieniędzy. W ten sposób cała gotówka trafia z powrotem do osoby, która zarezerwowała wypoczynek – działa to jak „cashback”. Możliwe jest również (w zależności od regulaminu imprezy) przeniesienie imprezy turystycznej, za którą zapłaciliśmy w całości czy w części bonem, na inną osobę, w postaci cesji.
Instytucja PBT, z założenia nierynkowa, może powodować powstawanie czarnego rynku obrotu bonami: zarówno od strony popytowej (wspomniany „cashback”, cesje imprez turystycznych, uzgodnienia pomiędzy posiadaczem bonu i osobą zainteresowaną jego wykorzystaniem), jak i od strony podażowej (powstawanie fikcyjnych ośrodków turystycznych, które będą współpracować z beneficjentami bonów). Wśród podmiotów deklarujących wykorzystanie PBT są między innymi warsztat blacharsko-lakierniczy z myjnią samochodową, biuro rachunkowe, zakład poligraficzny, czy sklep spożywczo-drobiarski.
Polski Bon Turystyczny ma wyraźnie charakter programu socjalnego. Jest kolejnym dużym programem redystrybucyjnym realizowanym w czasach epidemii koronawirusa, gdy potrzeby społeczne są inne niż wakacje. Tworzy dodatkowe koszty administracyjne.
A przede wszystkim nie wspiera branży turystycznej w sposób pozwalający na zwiększenie szans wyjścia przez nią z trudności, w które branża ta wpadła przez lockdown i konieczność zamknięcia działalności w wyniku rozporządzeń Ministra Zdrowia.

Urlop z bonem

Jedna piąta tegorocznych rodzinnych wyjazdów wakacyjnych prawdopodobnie nie doszłaby do skutku, gdyby nie turystyczne 500 plus.

Według danych z połowy sierpnia, bon turystyczny zachęcił już tysiące Polaków do wyjazdu na wakacje. Blisko 40 proc. rezerwacji od początku sierpnia zostało dokonanych z użyciem bonu i jedna piąta z nich w ogóle nie doszłaby do skutku, gdyby nie wakacyjne 500 plus.
Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę rezerwacje, w których minimum połowa wartości przypada na bon, wskaźnik ten rośnie do ponad 60 proc. Oznacza to, że bon 500 plus skłaniał tysiące Polaków do rezerwowania pobytów, na które prawdopodobnie w ogóle by się nie zdecydowali, gdyby nie otrzymane wsparcie. Widać to również po wzroście liczby rezerwacji z dostawkami, które w ciągu pierwszych dni sierpnia stanowiły aż 40 proc. wszystkich pobytów. To o 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Takie wnioski płyną z podsumowania pierwszych dni funkcjonowania nowego programu dokonanego przez portal rezerwacyjny Travelist.pl.
Od 1 sierpnia polskie rodziny mogą planować wakacyjny wypoczynek z uwzględnieniem bonu turystycznego 500 plus. Do połowy sierpnia według danych ZUS skorzystało z tej możliwości już blisko 50 tys. rodziców, zaś łączna wartość wykorzystanych w tym okresie bonów to 36 mln zł.
Według badania przeprowadzonego przez Travelist.pl w połowie lipca, niespełna 60 proc. respondentów planowało zrealizować bon turystyczny w trakcie tegorocznych wakacji. Dane transakcyjne z pierwszych dni sierpnia pokazują jednak, że odsetek rezerwacji z bonem dokonanych jeszcze na terminy wakacyjne jest znacznie wyższy, bo sięga prawie 90 proc. To o 7 proc. więcej niż w przypadku rezerwacji bez bonu dokonywanych w tym samym okresie. Jest to przy okazji także dowód na to, że dla rodzin z dziećmi wakacje spędzone razem w sezonie letnim, są najważniejsze.
Można zauważyć także inne rozbieżności między deklaracjami – a rzeczywistym zachowaniem rodzin korzystających z wyjazdów urlopowych. Na przykład, o ile odsetek planowanych wyjazdów z bonem nad morze i w góry w dużej mierze zgadza się z faktycznie rezerwowanymi kierunkami, o tyle w przypadku zwiedzania miast mamy do czynienia z różnicą ponad 15 punktów procentowych – tylko bowiem 5 proc. osób deklarowało wykorzystanie bonu na wyjazd do jakiegoś miasta, natomiast aż 21 proc. rzeczywiście go na ten cel wykorzystuje.
Polskie miasta w wakacje cieszą się więc niemałym zainteresowaniem polskich rodzin – sprzyja temu i pandemia koronawirusa i oczywiście fakt, że bon turystyczny 500 plus można wykorzystywać jedynie w kraju. Często jednak te wyjazdy się łączą ze sobą. Rodziny wyjeżdżające z bonem turystycznym nad Bałtyk bardzo często przy okazji zwiedzają Trójmiasto, natomiast ci, którzy ruszają w Tatry czy Beskidy niejednokrotnie robią sobie postój w Krakowie.

Został jeszcze prawie miesiąc

Bon turystyczny 500+ może zweryfikować tegoroczne plany wakacyjne polskich rodzin.

Jak podaje Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO), z powodu pandemii koronawirusa w 2020 r. może nastąpić spadek liczby podróży turystycznych na świecie o około 60 – 80 proc. Czy Polska ma szansę wyłamać się z tych statystyk i czy program bon 500+ może być realnym wsparciem dla osłabionej branży?
Polacy w tym roku najchętniej wybierają polskie morze. Bon turystyczny 500+ sprawi, że o ok. 15 proc. więcej rodzin z dziećmi będzie mogło sobie pozwolić na wyjazd. Jedna czwarta rodziców czekała z planowaniem urlopu na wprowadzenie bonu, a blisko połowa z tej grupy zamierza z niego skorzystać jeszcze w tym sezonie. Takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez serwis rezerwacyjny Travelist.pl wśród ponad 3000 osób.
Ustawa o polskim bonie turystycznym zaczęła działać na półmetku tegorocznych wakacji. Zgodnie z rządowymi szacunkami dodatkowe środki na wypoczynek trafią do blisko 2,5 mln rodzin.
„W najbliższych tygodniach nie zamierzamy siedzieć w domach. Tym bardziej, że sytuacja epidemiologiczna w naszym kraju w ostatnim czasie jest pod kontrolą, a my sami nauczyliśmy się już żyć w realiach „nowej normalności”. Również hotele, w których od początku czerwca znów działają baseny, strefy SPA, restauracje czy sale zabaw dla dzieci, są odpowiednio przygotowane na przyjęcie gości” – oświadczył, zdecydowanie nazbyt optymistycznie Tomasz Piszczako, prezes Travelist.pl
Dwie trzecie badanych planujących urlop w tym sezonie podjęło taką decyzję dopiero w ostatnim czasie, a dla części zachętą była właśnie perspektywa otrzymania bonu turystycznego 500+. Zapowiedź wprowadzenia nowego programu miała wpływ na decyzję ok 28 proc. badanych, a w przypadku rodzin wielodzietnych (powyżej trójki dzieci) odsetek ten wzrasta powyżej 50 proc.
W tym roku chcemy wypoczywać w Polsce – bo uważamy, że tak będzie bezpieczniej. Ale z pewnością nie bez znaczenia jest również fakt, że bon 500+ można wykorzystać wyłącznie na wyjazdy krajowe. Tylko niespełna 15 proc. respondentów planuje wyjazd za granicę. O zagranicznych wakacjach częściej myślą osoby nieposiadające dzieci, którym bon 500+ nie przysługuje. Zdecydowanie najpopularniejszym kierunkiem krajowym jest Bałtyk, nad który wybiera się ponad połowa wszystkich badanych. Kolejne miejsce zajmują polskie góry, gdzie chciałoby spędzić lato nieco ponad 37 proc.
Czyli, proporcje są podobne, jak w każdym innym roku – latem morze zawsze jest popularniejsze niż góry. Z tą różnicą, że jak mówi Tomasz Piszczako, w porównaniu z ubiegłym sezonem nastąpił niemal 30 procentowy wzrost wyszukiwań dotyczący pobytów nad Bałtykiem.
Gdy już dotrzemy nad Bałtyk, zostaniemy tam najwyżej na tydzień. Blisko 40 proc. turystów , planuje w tym roku urlop o długości od 5 do 7 dni, a mniej niż 15 proc. decyduje się na wypoczynek dwutygodniowy. Średnia długość rezerwacji w okresie wakacyjnym wynosi 6 dni.
A gdzie najchętniej się zatrzymamy? Zdecydowanie w hotelu lub pensjonacie – taką formę zakwaterowania preferuje ponad połowa badanych, uznając, iż w profesjonalnym obiekcie poczuje się bezpieczniej. Na drugim miejscu ex aequo znalazły się domki letniskowe i kwatery prywatne oraz apartamenty z aneksem kuchennym (po 20 proc. wskazań). W przypadku rodzin posiadających więcej niż dwoje dzieci takie obiekty cieszą się większą popularnością – ma na to wpływ zarówno dodatkowa przestrzeń i swoboda podczas pobytu, jak i cena, zwykle niższa niż w przypadku rodzinnych pobytów w hotelach.
Blisko 60 proc. ankietowanych uważa, że wsparcie w ramach bonu turystycznego 500 plus ma duże znaczenie dla wakacyjnych planów polskich rodzin. Natomiast ok. 15 proc. potencjalnych beneficjentów bonu (czyli rodziców posiadających przynajmniej jedno dziecko do 18 roku życia ) deklaruje, iż gdyby nie perspektywa otrzymania bonu 500+, nie mogliby wyjechać w tym roku na wakacje. Przy trójce dzieci odsetek ten wzrasta do 21 proc, natomiast w przypadku rodzin wielodzietnych aż 37 proc. mówi, że wyjedzie tego lata dzięki 500 plus.
Niemal jedna czwarta wszystkich osób uprawnionych do otrzymania bonu turystycznego czeka z podjęciem decyzji o urlopie na jego przyznanie. „Widzimy, że bony turystyczne mogą odgrywać ogromną rolę w procesie planowania tegorocznych wakacji, zarówno na etapie wyboru miejsca oraz daty wyjazdu, jak i samej decyzji, czy w ogóle wyjeżdżać” – uważa Tomasz Piszczako.
Pierwotny plan zakładał, że bon turystyczny będzie miał wartość 1000 zł. Ostatecznie rodzice dostali połowę tej kwoty – ale na każde dziecko. Z pewnością premiuje to rodziny posiadające dwoje lub więcej pociech, jednak wciąż nie wystarczy na pokrycie pełnych kosztów wyjazdu. Wyniki badania przeprowadzonego przez Travelist.pl dowodzą, że 52 proc. potencjalnych beneficjentów programu 500+ planuje wydać w tym roku na zakwaterowanie i wyżywienie dla wszystkich członków rodziny od 1000 do 3000 zł.
Polacy traktują zatem bon turystyczny jako cenne wsparcie – a w części przypadków wręcz niezbędny warunek – przy planowaniu rodzinnych wakacji, są jednak gotowi dopłacić, by cieszyć się dłuższym wypoczynkiem lub lepszym standardem albo skorzystać z dodatkowych atrakcji. Jedynie 9 proc. respondentów (18 proc. w przypadku rodzin wielodzietnych) deklaruje, że kupi wyjazd o wartości równej kwocie przyznanego im bonu. Rodacy zamierzają więc wykładać na wypoczynek również własne środki, co zwiększa szanse całej branży turystycznej na szybsze wyjście z kryzysu.
Tylko 1 na 10 respondentów planuje zrealizować bon 500+ w biurze podróży. W przeciwieństwie do wyjazdów zagranicznych – których bon turystyczny nie obejmuje – w przypadku turystyki krajowej Polacy tradycyjnie bowiem preferują organizację wyjazdu na własną rękę.
Nie chcemy czekać z planowaniem wyjazdów. 43 proc. beneficjentów nowego programu chciałoby zrealizować swój bon 500+ jeszcze w czasie tegorocznych wakacji, do końca sierpnia, a kolejnych 13 proc. do końca roku, przed rozpoczęciem sezonu zimowego. To dobra wiadomość dla całej polskiej turystyki, zwłaszcza, że wciąż jest dużo wolnych miejsc na wakacyjne wyjazdy, również nad morzem. Oby tych planów nie pokrzyżowała pandemia koronawirusa, z którą rząd PiS nie umie skutecznie walczyć.