Stoch trzeci wśród krezusów

Norweski skoczek Halvor Egner Granerud w zakończonym niedawno sezonie nie tylko zwyciężył w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale też znalazł się na czele listy płac. W czołowej trójce skoczków, którzy najwięcej zarobili, na trzecim miejscu znalazł się Kamil Stoch. Triumfatora Turnieju Czterech Skoczni wyprzedził jeszcze Niemiec Marcus Eisenbichler.

W minioną niedzielę na mamuciej skoczni w Planicy zakończyła się rywalizacja w sezonie 2020/2021. Klasyfikację generalną Pucharu Świata wygrał Halvor Egner Granerud przed Markusem Eisenbichlerem i Kamilem Stochem. Tak samo wygląda zestawienie czołowej trójki najlepiej zarabiających. Granerud z premii finansowych płaconych przez FIS za sukcesy w konkursach zebrał w sumie w przeliczeniu na złotówki 850 tysięcy. Drugi w tym zestawieniu Eisenbichler zarobił 595 tysięcy, a trzeci Stoch 570 tysięcy złotych (za zwycięstwo w TCS otrzymał 82 tys. zł). Tuż za podium finansowego rankingu znalazł się Karl Geiger, najlepszy skoczek ostatniego weekendu w Pucharze Świata w Planicy. Przed przyjazdem do Słowenii Niemiec był pod koniec pierwszej dziesiątki listy płac, na Letalicy wygrał jednak dwa konkursy indywidualne i w drużynówce, a do tego zwyciężył w dodatkowo premiowanym finansowo miniturnieju Planica 7. Otrzymał za to w sumie 194 tys. złotych i w rankingu finansowym awansował na 4. miejsce,
z kwotą 491 tys. zł.
W pierwszej dziesiątce zestawienia znalazło się trzech Polaków. Oprócz wspomnianego już Stocha, który był trzeci, na siódmym miejscu uplasował się Piotr Żyła (413 tys. zł), a na ósmym Dawid Kubacki (410 tys. zł). W Top 10 zestawienia na piątym miejscu znalazł się Norweg Robert Johansson (436 tys. zł), na szóstym Japończyk Ryoyu Kobayashi (419 tys. zł), na dziewiątym Norweg Daniel Andre Tande (348 tys. zł), a na dziesiątym Słoweniec Anze Lanisek (338 tys. zł).
W całym sezonie 2020/2021 punkty, a co za tym idzie i premie finansowe, wywalczyło 11 polskich skoczków. Opróćz wymienionych wcześniej Stocha, Żyły i Kubackiego, byli to: 15. Andrzej Stękała (252 tys. zł), 28. Jakub Wolny (80 tys. zł), 29. Klemens Murańka (76 tys. zł), 42. Aleksander Zniszczoł (34 tys. zł), 47. Paweł Wąsek (25 tys. zł), 58. Maciej Kot (6,7 tys. zł), 74. Stefan Hula (820 zł) i 76. Tomasz Pilch (410 zł). Łącznie nasi skoczkowie zarobili w minionym sezonie 1,8 mln złotych.

Długi weekend na mamuciej skoczni w Planicy

Od środy skoczkowie narciarscy po raz ostatni w tym sezonie rywalizują w zawodach Pucharu Świata. Na mamuciej skoczni w Planicy do niedzieli odbędą się dwa konkursy indywidualne i jeden drużynowy spięte wraz z kwalifikacjami w jeden cykl pod nazwą „Planica 7”. W czwartek odbył się dodatkowy konkurs, do którego środowe kwalifikacje wygrał Japończyk Ryoyu Kobayashi (najlepszy z Polaków Andrzej Stękała był piąty).

To nie był zły sezon w wykonaniu polskich skoczków. W mistrzostwach świata w Oberstdorfie Piotr Żyła zdobył złoty medal na normalnej skoczni, a drużyna wywalczyła brąz. Wcześniej Kamil Stoch wygrał Turniej Czterech Skoczni, a w konkursach Puchar Świata biało-czerwoni stawali na podium 18 razy indywidualnie i trzykrotnie drużynowo. Z powodu pandemii norweska federacja narciarska była zmuszona odwołać cykl zawodów Raw Air, więc po dłuższej przerwie skoczkowie jak zawsze na pożegnanie sezonu stawili się w Planicy, lecz tym razem FIS zafundował im rozszerzony program – pięciodniową rywalizację, którą w środę rozpoczęły kwalifikacje do czwartkowego konkursu indywidualnego. W piątek zostanie rozegrany drugi konkurs indywidualny, w sobotę zaplanowano konkurs drużynowy, a w niedzielę kończące sezon zmagania elity, czyli konkurs finałowy z udziałem 30 najwyżej sklasyfikowanych w Pucharze Świata zawodników.
Rywalizacja o „Kryształową Kulę” została rozstrzygnięta jeszcze przed rozpoczęciem zmagań w Planicy, bo po odwołaniu Raw Air wywalczona w trakcie sezonu przez Halvora Egnera Graneruda przewaga w klasyfikacji generalnej stała się już niemożliwa do odrobienia. Z tego samego powodu żadna ekipa nie była już w stanie wyprzedzić Norwegów w klasyfikacji Pucharu Narodów.
Ale to nie znaczy, że w Planicy skoczkowie nie mają o co walczyć. Do zdobycia jest jeszcze „Kryształowa Kula” za wygranie klasyfikacji Puchar Świata w lotach narciarskich. Z polskich skoczków szanse na sukces w tych zmaganiach mają jeszcze Piotr Żyła i Kamil Stoch, który ponadto wciąż jest w grze o miejsce na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do Planicy przyjechał jako trzeci skoczek z przewagą 140 punktów nad czwartym Norwegiem Robertem Johanssonem, a do drugiego Niemca Markusa Eisenbichlera tracił tylko 74 punkty.
Skoczkowie na słoweńskiej mamuciej skoczni walczą jednak nie tylko o punkty, ale także o pieniądze. Zwycięzca miniturnieju „Planica 7” otrzyma premię w wysokości 20 tys. franków szwajcarskich. Do klasyfikacji będą liczone noty uzyskane przez skoczków w piątkowych kwalifikacjach i konkursie indywidualnym, w sobotniej drużynówce oraz w niedzielnych zmaganiach indywidualnych. Jeśli znajdzie się zawodnik, który wygra w Planicy wszystkie trzy konkursy indywidualne, obie serie kwalifikacyjne, zmagania drużynowe z zespołem oraz miniturniej Planica 7, to zarobi w sumie aż 260 tys. złotych.

Czwartkowy konkurs zaczął się dramatycznie, gdy serii próbnej Daniel Andre Tande zaraz po wyjściu z progu runął na zeskok. Norwega helikopterem przetransportowano do szpitala. Potem sportowy dramat przeżyli Dawid Kubacki i Kamil Stoch, którzy po skokach na 200,5 m już po pierwszej serii mogli wracać do hotelu. Tak słabo nasi mistrzowie nie wypadli już od dawna. Stoch był 32. i gorszy wynik uzyskał w 2019, a Kubacki (31.) na początku 2020 roku. Los obu Polaków podzielił Norweg Halvor Egner Granerud. Niedawno zakaził się koronawirusem i zamiast medali na mistrzostwach świata była izolacja. Triumfator Pucharu Świata skoczył zaledwie 199,5 metra i zajął dopiero 37. miejsce, najgorsze w sezonie. Słabych skoków Stocha, Kubackiego czy Graneruda nie da się jednak wytłumaczyć tylko słabszymi warunkami. W podobnych warunkach jak Polacy i Norweg Japończyk Ryoyu Kobayashi poleciał aż na 235,5 metra, a Markus Eisenbichler na 232,5 metra. Na półmetku Japończyk prowadził, a Niemiec zajmował 4. miejsce.
W finałowej serii wystartowało trzech Polaków, ale żaden z nich: Jakub Wolny, Andrzej Stękała i Piotr Żyła nie mieli już szans na walkę o podium. W pierwszej kolejce cała trójka skoczyła powyżej 210. metra. Najlepszy był Żyła, który z wiatrem w plecy wylądował na 214,5 metra. Zajmował 15. miejsce. 19. był Wolny, 22. Stękała. Ale w finale walczyli dzielnie. Stękała skoczył 225,5 m, Wolny 231 m, a Żyła z mocniejszym niż koledzy wiatrem w plecy poleciał na 230,5 m. Wyprzedził pięciu rywali i zakończył zawody na 10. miejscu, najlepszym osigniętym przez polskich skoczków. Wolny był 14., a Andrzej Stękała 18.
Kobayashi miał dużą przewagę nad rywalami i chopciaż wyzwanie rzucił mu 4. po pierwszej serii Markus Eisenbichler (238,5 m), ale Japończyk odpowiedział lotem na odległość 244,5 metra. Mimo kłopotów z lądowaniem wygrał zdecydowanie. Drugiego Eisenbichlera wyprzedził o ponad 7 punktów. To trzeci triumf Kobayashiego w tym sezonie. Na najniższym stopniu podium stanął Karl Geiger, który na półmetku zajmował 9. pozycję. W finale poleciał jednak aż na 238. metr i zajął 3. miejsce. Podium nie utrzymała natomiast dwójka Słoweńców. Wicelider na półmetku Domen Prevc po locie na 222. metr spadł na 8. pozycję, a trzeci po pierwszej serii Bor Pavlovcic skoczył 228,5 metra i spadł na 5. miejsce.
Drugi konkurs indywidualny w Planicy rozpocznie się w piątek o 15:00. Poprzedzą go kwalifikacje o 13:30.

Niemiecki cyrk z wirusem w Oberstdorfie

Turniej Czterech Skoczni zaczął się od gigantycznego skandalu. Organizatorzy pierwszego konkursu w Oberstdorfie na podstawie niejednoznacznego wyniku testu na koronawirusa u Klemensa Murańki wykluczyli całą polską ekipę ze startu. W poniedziałek okazało się jednak, że powtórne badanie rzekomo zakażonego polskiego skoczka dało wynik negatywny, podobnie jak powtórne badanie całej polskiej ekipy. Biało-czerwoni ostatecznie zostali przywróceni do zawodów, a na Niemcach ciąży teraz podejrzenie, że chcieli w taki nieczysty sposób wyeliminować jednego z konkurentów.

Sytuacja wokół polskich skoczków przed rozpoczęciem turnieju w Oberstdorfie zmieniała się jak w kalejdoskopie. Przypomnijmy: informacja o pozytywnym wyniku testu Murańki pojawiła się w niedzielę w godzinach popołudniowych. Mimo nalegań kierownictwa polskiej ekipy, aby powtórzyć naszemu skoczkowi badanie, bo wynik jego testu nie przesądzał jednoznacznie o zakażeniu, stosowne służby epidemiczne dokonały tego dopiero w poniedziałek o 11:00, ale wynik ponownego badania Murańki podano dopiero późnym popołudniem, około godziny 18:00. Organizatorzy nie czekali jednak z decyzją i wykluczyli cała polską kadrę z zawodów, chociaż wszyscy pozostali zawodnicy mieli negatywne wyniki testów zrobionych już na miejscu, w Oberstdorfie. Nie od rzeczy będzie tu dodać, że przed wyjazdem do Niemiec cała nasza ekipa przeszła badania w Polsce i wszyscy, włącznie z Murańką, mieli negatywne
wyniki testów.
Co ciekawe, pozytywny wynik testu miał też jeden z członków niemieckiej ekipy, jeden z jej fizykoterapeutów, dziwnym trafem działacze FIS i organizatorzy zawodów w Oberstdorfie nie uznali tego faktu za powód do wykluczenia z imprezy także niemieckiej kadry. Prezes PZN Apoloniusz Tajner od razu zapowiedział, że jeśli ponowny test Murańki da wynik negatywny, złożony zostanie wniosek o zezwolenie naszym skoczkom na udział w konkursie bez kwalifikacji. „Będziemy się tego twardo domagać, a Niemcy wiedzą, że możemy wejść na drogę sądową” – zapewniał sekretarz PZN Jan Winkiel i podkreślił, że wykluczenie naszej drużyny z udziału w turnieju to wynik „opieszałości organizatorów” oraz „błędu laboratorium”.
Po ogłoszeniu wyniku ponownego testu u Murańki, sytuacja zrobiła się oczywista i trzeba było szybko znaleźć sposób na przełamanie pata. Działacze FIS po naradzie z jury zawodów oraz kapitanami i trenerami wszystkich ekip postanowiła, że cała polska ekipa, w sumie 16 osób, zostanie ponownie przetestowana i jeśli wyniki wszystkich będą negatywne, biało-czerwoni będą mogli we wtorek wystartować w zawodach. We wtorek oficjalnie poinformowano, że w polskiej ekipie po ponownych testach nie wykryto zakażenia koronawirusem, zatem w tej sytuacji dyrektor Pucharu Świata, Włoch Sandro Pertile, oraz sekretarz generalny konkursu w Oberstdorfie Florian Stern, nie mieli już żadnej innej opcji jak tylko oficjalnie ogłosić przywrócenie ekipy polskich skoczków do rywalizacji w Turnieju Czterech Skoczni.
Wobec faktu, że w poniedziałek, bez udziału naszej reprezentacji przeprowadzone zostały już kwalifikacje, program wtorkowych zawodów uległ znaczącej zmianie. Polscy skoczkowie o 14:30 zaliczyli sesję treningową, w której nie mogli wziąć udziału w poniedziałek, a pół godziny później już wraz z resztą zawodników uczestniczyła w serii próbnej, zaś o 16:30 przystąpiła do pierwszej serii konkursowej. Organizatorzy musieli jednak zrezygnować z rozegrania zawodów w tzw. systemie KO i konkurs odbył się w normalnej dwurundowej formule. Stern z kwaśną miną wyjaśniał dziennikarzom, że Polacy zostali wykluczeni z zawodów i odesłani na przymusową kwarantannę na skutek decyzji lokalnych władz sanitarnych, które ponoć ustaliły na podstawie przeprowadzonego wywiadu, że Murańka miał bardzo bliski kontakt z pozostałymi członkami polskiej kadry. Pertile zadeklarował z kolei, że FIS wkrótce postara się wypracować jasne procedury postępowania w przypadku zakażeń, by podobnego zamieszania uniknąć w przyszłości. I mocno podkreślił, że podczas poniedziałkowego spotkania kapitanów drużyn wszyscy wykazali się wielką solidarnością z Polakami. W trakcie dyskusji żaden z nich nie wyraził sprzeciwu przeciwko przywróceniu biało-czerwonych do rywalizacji. I to w tej historii jest największym pozytywem. A negatywem niestaranność niemieckich służb epidemicznych, bo jak się okazało, popełniły one pomyłkę także testując wspomnianego fizjoterapeutę niemieckiej kadry. Powtórne badanie wykazało ponoć, że jednak nie był zakażony.

W rywalizacji na skoczni było już na szczęście całkowicie normalnie i bez podtekstów. Konkurs wygrał Niemiec Karl Geiger (291,1 pkt), który minimalnie wyprzedził Kamila Stocha (288,2 pkt) i Norwega Mariusa Lindvika (285,2 pkt). W siódemki startujących Polaków do drugiej serii nie przebili się Maciej Kot i Aleksander Zniszczoł. Z pozostałej czwórki najlepsze miejsce w karierze i konkursie wywalczył Andrzej Stękała, który zajął 7. lokatę (273,3 pkt), broniący trofeum Dawid Kubacki był 15. (264,3 pkt), Piotr Żyła 21. (256,7 pkt), a bohater całego zamieszania z wirusem, Klemens Murańka, zakończył zmagania w Oberstdorfie na 30. pozycji z dorobkiem 238,3 pkt.

48 godzin sport

Nowy trener w Wiśle Kraków
Nowym szkoleniowcem Wisły Kraków został 44-letni Niemiec Peter Hyballa , który na trenerskim stołku zastąpił Artura Skowronka, zdymisjonowanego w minioną sobotę po ligowej porażce z Zagłębiem Lubin (1:2). Krakowski klub podpisał z nim umowę do 30 czerwca 2022 roku. Hyballa w swojej trenerskiej karierze prowadził zespoły Alemannii Aachen, Sturm Graz, NEC Nijmegen, Dunajskiej Stredy i NAC Breda. Od lutego tego roku pozostawał bez pracy. Polska będzie szóstym krajem w jego trenerskiej karierze. W roli trenera Wisły Niemiec zadebiutuje już w piątkowych derbach z Cracovią. Ponoć bardzo mu zależało, żeby poprowadzić zespół w tym meczu, bo ma na pieńku z trenerem „Pasów” Michałem Probierzem, z którym ostro się pokłócił w 2019 roku po meczu w I rundzie eliminacji Ligi Europy, gdy był trenerem Dunajskiej Stredy. Słowacki zespół wyeliminował wtedy Cracovię po dwóch remisach 1:1 i 2:2 dzięki zasadzie, że bramki na wyjeździe liczą się podwójnie.

Odwołano zimowe imprezy w Chinach
Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) potwierdziła, że z powodu narastającego zagrożenia Covid-19 Chiński Związek Narciarski oficjalnie poinformował, że w lutym i marcu 2021 nie będzie można przeprowadzić żadnych z zaplanowanych zawodów zimowego Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, skokach i biegach narciarskich. Zawody te miały być też próbami przedolimpijskimi. Odwołane zawody to PŚ w skokach narciarskich (13-14 lutego) i kombinacji norweskiej oraz alpejski PŚ kobiet – zjazd i supergigant (27-28 lutego). Odwołano także PŚ w biegach (19-21 marca) w Zhangjiakou oraz zaplanowane w dniach 18-28 lutego mistrzostwa świata w snowboardzie w Yanqinq.

Mecz szczypiornistów Łomży Vive z PSG odwołany przez wirusa
Aż siedem przypadków zakażenia koronawirusem w Łomży Vive Kielce. W tej sytuacji nie ma mowy o rozegraniu meczu Ligi Mistrzów z PSG. Kielczanie przeszli testy 1 grudnia po kilku dniach samoizolacji. Oprócz siedmiu przypadków, jeden z zawodników otrzymał wynik niejednoznaczny i musi przebywać na izolacji. Reszta zespołu bez potwierdzonego zakażenia ze względów bezpieczeństwa pozostaje na kwarantannie. W najbliższy weekend mistrzowie Polski mieli zagrać w Superlidze ze Stalą Mielec.

Szwed zastąpi Jakuba Modera w Lechu Poznań
Występujący na pozycji defensywnego pomocnika Szwed Jesper Karlstroem od 1 stycznia będzie piłkarzem Lecha Poznań – poinformował w środę klub. 25-letni piłkarz grający ostatnio Djurgardens IF związał się trzyipółletnią umową z wicemistrzem Polski. Karlstroem w Lechu ma zastąpić Jakuba Modera, który najprawdopodobniej już zimą przeniesie się do Brighton Hove&Albion. Nowy piłkarz Lecha ma za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji swojego kraju, w styczniu 2018 roku zagrał w towarzyskim meczu z Danią (1:0). Karltstroem będzie drugim obok Mikaela Ishaka szwedzkim piłkarze w kadrze wicemistrza Polski.

WTA wprowadziła system turniejowy na wzór ATP
Zarządzająca kobiecymi rozgrywkami tenisowymi WTA postanowiła skorzystać z doświadczeń swojego męskiego odpowiednika, ATP. Od sezonu 2021 turnieje pod egidą obu organizacji będą dzielić się na cztery kategorie: 1000, 500, 250 i 125. Do tej pierwszej kategorii będą zaliczane dawne turnieje WTA Premier Mandatory i WTA Premier 5, do drugiej WTA Premier, do trzeciej WTA International, a do czwartej WTA 125K Series (WTA Challenger). System liczbowy pozwoli na natychmiastowe zidentyfikowanie poziomu imprezy, dzięki czemu kibice będą mogli w łatwiejszy sposób śledzić tour. Ponadto dzięki temu nazwy upodobnią się do nomenklatury turniejów ATP. Profesjonalny tenis będzie miał ten sam system i stanie się bardziej jednolity – zapewniają władze WTA i ATP.

Za rok nie zaczną w Wiśle

We wtorek odbyły się obrady komisji kalendarzowej Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Zapadły ważne decyzje w sprawie harmonogramu zmagań w sezonie 2021/22. Inauguracja Pucharu Świata ma odbyć się w Rosji.

Terminarz sezonu 2021/2022 na razie ma jeszcze status projektu, ale jeśli zostanie zatwierdzony, po raz pierwszy w historii Pucharu Świata w skokach narciarskich inauguracja zimowych zmagań odbędzie się w Rosji. Konkretnie ma to mieć miejsce w dniach 20-21 listopada na skoczni w Niżnym Tagile. Tym samym po kilku latach skoczkowie nie zainaugurują nowego sezonu na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. Zawody na tym obiekcie wedle szykowanego terminarza zaplanowano w dniach 4-5 grudnia. Mają to być trzecie zawody w cyklu, bo po konkursach w Niżnym Tagile kolejna impreza odbędzie się w Ruce w Finlandii.
Puchar Świata zawita też do Zakopanego. Zimowa stolica Polski ugości skoczków w dniach 15 i 16 stycznia 2022 roku. W terminarzu pojawiły się też zawody w Stanach Zjednoczonych, w Iron Mountain, a w tym kraju po raz ostatni o punkty Pucharu Świata skoczkowie rywalizowali w 2004 roku.
A tak wygląda proponowany wstępnie kalendarz na nowy sezon: 20-21 listopada 2021, Niżny Tagił (Rosja); 27-28 listopada, Ruka (Finlandia); 4-5 grudnia, Wisła (konkursy drużynowy i indywidualny), 11-12 grudnia, termin do obsadzenia; 18-19 grudnia, Engelberg (Szwajcaria); 29 grudnia, Oberstdorf (Niemcy); 1 stycznia 2022, Ga-Pa (Niemcy); 4 stycznia 2021, Innsbruck (Austria); 6 stycznia, Bischofshofen (Austria); 8-9 stycznia, Tauplitz (Austria); 15-16 stycznia, Zakopane (drużynowy i indywidualny); 22-23 stycznia, Sapporo (Japonia); 29-30 stycznia, Willingen (Niemcy), 4-20 lutego, Pekin, igrzyska olimpijskie; 26-27 lutego, Lahti drużynowo i indywidualnie (Finlandia), 2-3 marca, Lillehammer (Norwegia); 5-6 marca Oslo (Norwegia); 8 marca, Vikersund (Norwegia); 11-13 marca, Vikersund, MŚ w lotach; 19-20 marca, Iron Mountain (USA); 26-28 marca Planica, dwa konkursy indywidualne i drużynowy (Słowenia).

48 godzin sport

Mistrz świata ma już dość piłki
Piłkarski mistrz świata z 2014 roku Niemiec Benedikt Hoewedes w wieku 32 lat zakończył karierę. Przez kilkanaście lat występował w Schalke 04 Gelsenkirchen, a potem grał na zasadzie wypożyczenia w Juventusie Turyn. Ostatnio występował w Lokomotiwie Moskwa, którego zawodnikami są m.in. dwaj reprezentanci Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. Hoewedes rozwiązał kontrakt z moskiewskim klubem za porozumieniem stron i przyznał, że chociaż czuje się dobrze i miał oferty z klubów Bundesligi, postanowił poświęcić się teraz rodzinie.

Kongres FIS przełożony
Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zdecydowała się przełożyć z powodu pandemii koronawirusa doroczny kongres na 5 czerwca 2021 roku, co oznacza, że obecny prezydent tej organizacji, Szwajcar Gian Franco Kasper będzie nią kierował do tego czasu. 76-letni działacz stoi na czele FIS od 1998 roku i już w ubiegłym roku zapowiedział, że nie będzie się ubiegał o kolejną kadencję. Do przyszłorocznego kongresu FIS musi wybrać organizatorów mistrzostw świata w 2025 roku. Do imprezy w konkurencjach klasycznych kandyduje tylko norweskie Trondheim, natomiast o czempionat w konkurencjach alpejskich walczą austriackie Saalbach/Hinterglemm, szwajcarski ośrodek Crans Montana oraz niemieckie Garmisch-Partenkirchen. Obrady władz FIS w tej sprawie mają się odbyć 3 października tego roku.

PSG w poczwórnej koronie
Piłkarze Paris Saint-Germain zdobyli Puchar Ligi Francuskiej, pokonując w finale rozegranym na Stade de France Olympique Lyon po konkursie rzutów karnych 6-5. Po 90 minutach gry i dogrywce był remis 0:0. Paryski zespół zagrał bez kontuzjowanego Kyliana Mbappe. To trzecie krajowe trofeum wywalczone w przez zespół PSG w obecnym sezonie. W finale Pucharu Francji paryżanie pokonali 1:0 Saint-Etienne, natomiast mistrzostwo ligi zostało im przyznane po decyzji o niewznowieniu przerwanych przez pandemię koronawirusa rozgrywek. Ponadto zdobyli też Superpuchar Francji, zatem w sezonie 2019/2020 zespół Paris Saint-Germain zdobył wszystkie cztery najważniejsze trofea we francuskim futbolu klubowym.

Lisek najlepszy na molo
Tyczkarz Piotr Lisek wygrał w sobotę w Sopocie 33. lekkoatletyczny mityng Tyczka na Molo. Niespełna 28-letni rekordzista Polski uzyskał 5,72, co jest jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. Wśród kobiet zwyciężyła trenująca na co dzień w Polsce czeska tyczkarka Romana

Mistrz Polski został bez nazwy
Z dniem 1 sierpnia 2020 roku PGE (Polska Grupa Energetyczna) przestała być sponsorem tytularnym zespołu mistrza Polski w piłce ręcznej, znanego wcześniej pod szyldem PGE Vive Kielce. Najpierw jednak z powodu kłopotów finansowych spowodowanych przez pandemię ze sponsorowania kieleckiego klubu wycofała się firma Vive, ale klub istniał pod nazwą PGE Kielce. Ale gdy wycofała się też PGE, kielecki klub właściwie pozostał bez nazwy.

Unia wciąż niepokonana
Żużlowcy Unii Leszno w ósmej kolejce PGE Ekstraligi pokonali na swoim torze Stal Gorzów 55:35. Aktualni mistrzowie Polski odnieśli siódme zwycięstwo w tym sezonie i prowadzą w ligowej tabeli z 15 punktami na koncie, a mają do rozegrania jeden zaległy mecz. W piątek świetnie w ekipie gospodarzy spisał się Bartosz Smektała, który zdobył 13 punktów i został wybrany na zawodnika meczu. W drużynie Stali najlepszy był aktualny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik, który wywalczył 10 punktów. Gorzowianie przegrali szósty mecz z rzędu i okupują ostatnie miejsce w stawce, ale mają jeszcze dwa zaległe spotkania. Wiceliderem tabeli jest jest zespół Falubazu Zielona Góra, który w ósmej kolejce pokonał ROW Rybnik 57:33.

Wyróżnienie dla Krychowiaka
Grzegorz Krychowiak został wybrany na spółkę z Aleksiejem Miranczukiem na najlepszego piłkarza Lokomotiwu Moskwa w sezonie 2019/2020. W historii tego klubu to pierwszy przypadek, że tym wyróżnieniem w jednym sezonie nagrodzono dwóch graczy. Reprezentant Polski w zakończonym niedawno sezonie rosyjskiej ekstraklasy zaliczył 33 występy, w których zdobył 10 bramek i dorzucił do tego jeszcze pięć asyst.

Puchar Anglii dla Arsenalu
W rozegranym w minioną sobotę na stadionie Wembley finale Puchar Anglii zmierzyły się dwie londyńskie drużyny – Arsenal i Chelsea. Mecz wygrali „Kanonierzy” 2:1 po golach Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Dla ekipy „The Blues” bramkę zdobył Christian Pulisic. Dla Arsenalu był to 14. triumf w tych rozgrywkach, w tym sezonie tym cenniejszy, że dzięki niemu zagra w nowym sezonie w Lidze Europy, bo w Premier League „Kanonierzy” zajęli dopiero ósmą lokatę.

Young Boys górą w Szwajcarii
Piłkarze Young Boys Berno po raz trzeci z rzędu, a 14. w historii zostali mistrzem Szwajcarii. W przedostatniej kolejce pokonali na wyjeździe FC Sion 1:0 i utrzymali pięciopunktową przewagę nad FC St. Gallen, któremu nie pomogła wygrana z Neuchatel Xamax 6:0. Trzecie miejsce zajmie na pewno FC Basel i to najniższa lokata tego klubu od 2009 roku, kiedy także zakończył rywalizację na tej pozycji. Później ośmiokrotnie sięgnął po tytuł, a w dwóch poprzednich edycjach był wicemistrzem kraju. Szwajcaria przerwała rozgrywki ligowe z powodu koronawirusa już w lutym, a restart nastąpił w drugiej połowie czerwca.

Kameruński futbol w żałobie
W wieku 57 lat zmarł były kapitan piłkarskiej reprezentacji Kamerunu Stephen Tataw. Jego największym sukcesem z ekipą „Nieposkromionych Lwów” było dotarcie do ćwierćfinału mundialu we Włoszech w 1990 roku. W 1992 roku zespół z Tatawem w składzie triumfował w Pucharze Narodów Afryki. W reprezentacji łącznie wystąpił w 43 spotkaniach i zdobył dwa gole. Grał w klubach kameruńskich, a pod koniec kariery na rok przeniósł się do japońskiego Tosu. Ostatnio pracował federacji piłkarskiej Kamerunu.

LGP w Wiśle jednak z kibicami?

W wtorek rząd zapowiedział kolejne złagodzenie restrykcji nałożonych po wybuchu pandemii. Organizatorzy imprez sportowych liczą, że władze zwiększą limit kibiców z 25 do 50 procent pojemności trybun. Jeśli tak się stanie, to inaugurujące sezon zawody Letniej Grand Prix w Wiśle (22-23 sierpnia) odbędą się z udziałem publiczności.

W miniony piątek do mediów trafiła informacja, że rząd przygotowuje kolejny etap łagodzenia obostrzeń, związanych z epidemią koronawirusa. Z projektu rozporządzenia Rady Ministrów wynika, że limit publiczności na obiektach sportowych zostanie podwyższony do 50 procent, zarówno na stadionach otwartych jak i w halach. Ta informacja ucieszyła zwłaszcza organizatorów LGP 2020 w Wiśle. Gdyby pod koniec sierpnia obowiązywały dotychczasowe przepisy (maksymalnie 25 proc kibiców na trybunach), to zmagania na skoczni im. Adama Małysza odbyłyby się bez kibiców. Organizatorzy mogliby wtedy wpuścić tylko kilkaset osób, a że nie chcieli dokonywać selekcji i dzielić fanów na gorszych i lepszych, z góry założyli, iż inaugurujące cykl Letniej Grand Prix zawody przeprowadzą przy pustych trybunach.
Perspektywa złagodzenie obostrzeń może jednak zmienić sytuację, bo dzięki możliwości zapełnienia połowy pojemności obiektu, organizatorzy LGP w Wiśle będą mogli sprzedać znacznie więcej biletów.
Oczywiście kibice na trybunach skoczni im. Adama Małysza będą musieli przestrzegać zaostrzonego reżimu sanitarnego. Prawdopodobniej podczas konkursów będą zobowiązani do noszenia maseczek, a organizatorzy zapewnią również płyny do dezynfekcji rąk. Reżim sanitarny będzie obowiązywał także skoczków, szkoleniowców oraz wszystkich innych uczestników turnieju. Wytyczne FIS podają, że osoby, które będą dekorowały zwycięzców, nie będą mogły podawać ręki zawodnikom, będą musiały nosić maseczki. Nie będzie też kateringu dla zawodników i trenerów, skoczkowie otrzymają jedzenie zapakowane do torebek i przypisane do numeru zawodnika z listy startowej. Paczki będą czekać na nich w szatniach, gdzie przygotowują się do zawodów. Skoczkowie mają też jeździć wyciągiem na górę skoczni pojedynczo.
W Wiśle odbędą się dwa konkursy indywidualne, które rozpoczną cykl Letniej Grand Prix w 2020 roku. Najpierw organizatorzy planowali rozegranie drużynówki i zmagań indywidualnych, ale ostatecznie zrezygnowali z zawodów zespołowych.

48 godzin sport

Poskaczą jednak w Wiśle
Międzynarodowa Federacja Narciarska potwierdziła termin Letniej Grand Prix w skokach narciarskich w Wiśle-Malince. Zawody inaugurujące tegoroczny sezon na igelicie odbędą się w dniach 21-23 sierpnia na skoczni im. Adama Małysza. Najpierw zostanie rozegrany konkurs drużynowy, a potem indywidualny. Już wkrótce ma się rozpocząć sprzedaż biletów, a organizatorzy zapowiadają niższe ceny wejściówek niż były w poprzednich sezonach.

Chińska liga zacznie 25 lipca
Sezon 2020 chińskiej ligi piłkarskiej wystartuje 25 lipca, czyli z ponad pięciomiesięcznym opóźnieniem. Jest ono efektem pandemii koronawirusa. Spotkania będą jednak rozgrywane tylko w dwóch miastach – Suzhou i Dalian. W każdym z miast będzie grało po osiem klubów. Gdy zakończy się część zasadnicza, po cztery najlepsze przystąpią do walki o mistrzostwo, a najsłabsze będą się broniły przed degradacją. Tytułu broni zespół Evergrande Kanton, którego trenerem jest Włoch Fabio Cannavaro.

Nie wróci z Grecji do Rosji
Piłkarz reprezentacji Polski Damian Szymański, który od pół roku występował w AEK Ateny na zasadzie wypożyczenia z rosyjskiego Achmata Grozny, został wykupiony przez grecki klub. 25-letni pomocnik w Polsce występował w zespołach m.in. GKS Bełchatów, Jagiellonii Białystok i Wisły Płock. W Achmacie Grozny grał od stycznia 2019, a rok później został wypożyczony do AEK. Ma na koncie cztery występy w reprezentacji Polski.

Vuković na dłużej w Legii
Aleksandar Vuković przedłużył kontrakt z Legią Warszawa. Nowa umowa szkoleniowca będzie obowiązywać do 30 czerwca 2022 roku. Legia Warszawa w tym sezonie pewnie zmierza po mistrzostwo Polski, zespół jest także w półfinale Pucharu Polski i ma szansę zakończyć sezon z podwójną koroną. Prezes Dariusz Mioduski nie czekał jednak na dalszy rozwój sytuacji i już teraz nagrodził Aleksandara Vukovicia przedłużeniem umowy. Serb w roli pierwszego trenera Legii pracuje od kwietnia 2019 roku, kiedy to zastąpił na stanowisku Ricardo Sa Pinto. Pod wodzą Vukovicia Legia rozegrała 58 spotkań, notując 33 zwycięstwa, 12 remisów i 13 porażek.

Kłopoty angielskiej federacji
Angielska federacja piłkarska (FA) zredukowała o 124 stanowiska pracy z powodu kłopotów finansowych będących skutkiem pandemii koronawirusa. Powodem jest brak wpływów z rozgrywek pucharowych i międzynarodowych, który spowodował dziurę w budżecie FA w wysokości ok. 300 milionów funtów. „Dla nas, jako organizacji non-profit, to potężny cios. Dlatego w ostatnich miesiącach dokładnie przeanalizowaliśmy budżety każdej naszej komórki i wybraliśmy działy, w których konieczne są radykalne oszczędności – ogłosił dyrektor generalny FA, Mark Bullingham. Dodał jednak, że ze 124 zlikwidowanych stanowisk pracy 42 były nieobsadzone jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa.

48 godzin sport

MKOl nieprzesadnie hojny
Międzynarodowy Komitet Olimpijski poinformował, że wypłaci krajowym komitetom dodatkowo 10,3 miliona dolarów w związku z przełożeniem igrzysk w Tokio. Zezwolił im także na wydłużenie kadencji i przeprowadzenie wyborów po imprezie w stolicy Japonii. Dodatkowe pieniądze mają zrekompensować krajowym komitetom straty poniesione przez nie w związku z przełożeniem zmagań w Tokio. Cała suma przekazana przez MKOl krajowym komitetom biorącym udział w igrzyskach wzrosła tym samym do 57 mln USD. Już wcześniej MKOl ogłosił, że przekaże 15 mln dol. na stypendia, które umożliwią 1600 sportowcom ze 185 krajów przygotowanie się do igrzysk. Jak zaznaczono, wypłata tych świadczeń została przedłużona do 2021 roku.

FIFA rozdaje drobne
Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) poinformowała, że już teraz wypłaci łącznie 150 milionów dolarów 211 krajowym federacjom. To pierwszy etap planu, który ma pomóc zneutralizować skutki ekonomiczne pandemii koronawirusa. Jak podano, każda z krajowych federacji otrzyma w najbliższych dniach po 500 tysięcy dolarów, a także wszelkie pozostałe należności za 2019 i 2020 rok.

Rasmussen wraca do Polski
Duńczyk Kim Rasmussen, były selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski w piłce ręcznej, od nowego sezonu będzie prowadził drużynę mistrzyń Polski MKS PerłA Lublin. Zastąpi na posadzie trenera Roberta Lisa, który był szkoleniowcem lubelskiej drużyny od lipca 2017 roku. W latach 2010-2016 Rasmussen był trenerem reprezentacji Polski piłkarek ręcznych. Z naszymi szczypiornistkami dwukrotnie wywalczył czwarte miejsce na mistrzostwach świata. Po wyjeździe z Polski Duńczyk pracował w CSM Bukareszt, z którym triumfował w Lidze Mistrzyń, a następnie prowadził kobiecą reprezentację Węgier. W zakończonym przedwcześnie z powodu pandemii koronawirusa sezonie lubelska ekipa zdobyła swoje 22. mistrzostwo kraju, ale na arenie międzynarodowej nie osiągnęła satysfakcjonujących wyników. W Lidze Mistrzyń przegrała w fazie grupowej wszystkie spotkania, a w Pucharze EHF zdobyła zaledwie jeden punkt.

Kalendarz FIS na nowy sezon
Zawody w Wiśle i Zakopanem znalazły się w kalendarzu imprez w skokach narciarskich na nowy sezon opracowanym przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS). Mimo pandemii koronawirusa Letnia Grand Prix nie została odwołana, jak spekulowano. Wisła zorganizuje zawody w tym cyklu 22 i 23 sierpnia, a ponadto 12 i 13 września konkursy Pucharu Kontynentalnego. Natomiast w sezonie zimowym już po raz czwarty z rzędu w Wiśle zainaugurowane zostaną zmagania w Pucharze Świata. Zawody odbędą się 21 i 22 listopada, natomiast 16 i 17 stycznia przyszłego roku skoczkowie rywalizować będą w konkursach PŚ w Zakopanem. Odwołane z powodu koronawirusa mistrzostwa świata w lotach w Planicy odbędą się w dniach 11-13 grudnia tego roku.

Mike Tyson wraca do ringu
Mike Tyson zakończył karierę w 2005 roku po przegranym pojedynku z Kevinem McBride’m. W miniony weekend 53-letni obecnie „Żelazny Mike” ogłosił, że po 15 latach przerwy zamierza wrócić do boksowania. Swoje plany zdradził w rozmowie z raperem T.I., opublikowanej na Instagramie. Były mistrz świata wagi ciężkiej wznowił treningi, a gdy osiągnie już odpowiednią formę fizyczną, chce stoczyć kilka walk pokazowych na cele charytatywne, z których dochody mają zostać przeznaczone na pomoc dla ludzi bezdomnych lub uzależnionych od narkotyków.

Piłkarz Ligue 1 z wirusem
Zawodnik Montpellier Junior Sambia trafił do szpitala z objawami podobnymi do COVID-19 w poniedziałek. Trzy dni później trafił na odział intensywnej terapii. Francuski klub nie potwierdził informacji o zakażeniu. Podał jedynie lakoniczny komunikat, w którym poinformował, że jeden z piłkarzy drużyny znajduje się w szpitalu. Media we Francji twierdzą jednak, że jest to pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia koronawirusem w Ligue 1. Wcześniej o zakażeniu jednego z graczy informował drugoligowy Troyes.

Białorusini jednak bastują
Liga białoruska od blisko miesiąca była jedyną, która kontynuowała rywalizację mimo pandemii koronawirusa. Na niewiele zdawały się głosy z zagranicy i opinie lokalnych autorytetów (m.in. Siergieja Rutenki), władze ani myślały o zawieszeniu rozgrywek. Dopiero gdy liczba chorych zbliżyła się do 10 tys., Białorusini odpuścili. Mistrzostwo po raz kolejny z rzędu zdobył Mieszkow Brześć, który i tak zdobyłby tytuł, bo miał gigantyczną przewagę nad drugim w tabeli SKA Mińsk. Wciąż trwają natomiast rozgrywki w lidze piłkarskiej.

Zmiana trenera fińskiej kadry
W miniony piątek fińska federacja narciarska poinformowała, że nowym trenerem kadry tego kraju w skokach narciarskich został Janne Vaatainen. 45-letni szkoleniowiec piastował już tę posadę w latach 2008-2010, a następnie przeniósł się do Japonii, gdzie do marca ubiegłego roku pracował w klubie Suchiya Home Ski, a jego podopiecznymi byli m.in. Noriaki Kasai i Ryoyu Kobayashi. Vaatainen w fińskiej kadrze zastąpił Lauriego Hakolę, który teraz będzie jego asystentem.

Sa Pinto podejrzany o korupcję
Znany w Polsce z pracy w Legii Warszawa (2018-2019) Ricardo Sa Pinto wpadł w poważne tarapaty. 47-letni Portugalski trener znalazł się w gronie 15 osób, którym postawiono zarzut ustawienia wyniku meczu w celu uzyskania korzyści w zakładach bukmacherskich. Chodzi o spotkanie rozegrane 4 lutego 2015 roku pomiędzy Olympiakosem Pireus a Atromitosem Ateny, którego trenerem był wówczas Sa Pinto. Gospodarze wygrali 2:1. Obu zespołom grożą karna degradacja o jedną klasę rozgrywkową i sankcje finansowe do 3 mln euro. Natomiast wspomnianej grupie 15 oskarżonych osób grozi wieloletnie wykluczenie z wszelkiej działalności w piłkarskich strukturach.

Norweskie chytruski

Organizatorzy tegorocznego Raw Air, ostatniego w minionym sezonie cyklu zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich, po długim namyśle postanowili obciąć nagrodę finansową dla zwycięzcy zawodów.

O zmniejszeniu premii finansowej dla triumfatora tegorocznego Raw Air, którym był Kamil Stoch, w miniony piątek poinformowała Norweska Federacja Narciarska (NSF). Gwoli przypomnienia – dla zwycięzcy całego cyklu składającego się z 16 punktowanych skoków, czyli wszystkich konkursowych i kwalifikacyjnych w turniejach na skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim i Vikersund, organizatorzy przewidzieli nagrodę w wysokości 60 tysięcy euro. Impreza została jednak przerwana po kwalifikacjach w Trondheim, czyli zawodnicy zaliczyli po dziewięć z zaplanowanych szesnastu skoków. Ale przecież nie przerwali rywalizacji sami z siebie, lecz tylko podporządkowali się decyzji władz norweskich, które wprowadziły zakaz organizowania w tym kraju imprez masowych w związku z rozwojem epidemii koronawirusa.
Z wypłata premii należnej Kamilowi Stochowi za zwycięstwo organizatorzy Raw Air zwlekali jednak ponad dwa tygodnie i nie bardzo było wiadomo, dlaczego to robią. Powody tej zwłoki są już jednak znane – po prostu przez ten czas zastanawiali się, czy wypłacić polskiemu skoczkowi całe 60 tysięcy euro, czy może pomniejszyć tę kwotę pod pretekstem, że zawody nie zostały rozegrane do końca. NSF ostatecznie wybrała drugą opcję, czyli odliczyła z puli nagród procentowo część za odwołane konkursy w Trondheim i Vikersund. „My, podobnie jak FIS i inni organizatorzy imprez sportowych, nie wypłacamy premii za zawody, które się nie odbyły. Premia za zwycięstwo w Raw Air, w którym przeprowadzono dziewięć z 16 punktowanych serii skoków, wyliczona została na 33 750 euro” – wyjaśnił dyrektor ds. organizacji zawodów i imprez przy NSF Terje Lund. I zapewnił, że te pieniądze zostały natychmiast przesłane na konto Stocha. Ciekawe, czy NSF byłaby równie chętna do cięcia premii, gdyby Raw Air wygrał któryś z norweskich skoczków…