IO Tokio 2020/21: Wreszcie pierwsze złoto dla Polski

Po tygodniu olimpijskich zmagań nasza reprezentacja miała na koncie tylko jeden medal, srebrny, wywalczony przez wioślarską czwórkę podwójną. W sobotę polscy kibice wreszcie doczekali się złota. Medale z najszlachetniejszego kruszcu zdobyła sztafeta mieszana na 400 metrów – Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic i Kajetan Duszyński.

Medalu naszej sztafety mieszanej mogliśmy spodziewać się już po jej występie w piątkowych eliminacjach. Trenerzy Aleksander Matusiński i Marek Rożej do tego biegu wystawili czwórkę: Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Dariusz Kowaluk i Kajetan Duszyński. Ten kwartet spisał się znakomicie i awansował do finału z pierwszego miejsca, ustanawiając przy okazji nowy rekord Europy – 3.10,44. Ale w sobotnim finale Matusiński i Rożej dokonali zmian i posłali do boju sztafetę, w której z poprzedniego składu został tylko Duszyński, a dołączyli do niego Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek i Justyna Święty-Ersetic. Ta czwórka pobiegła jeszcze szybciej uzyskując rewelacyjny czas 3:09,87 – bijąc nie tylko rekord Europy z piątku, lecz także ustanawiając rekord olimpijski. Biało-czerwoni w pokonanym polu zostawili ekipy Dominikany oraz przywróconej w atmosferze skandalu po dyskwalifikacji sztafety USA. Zdobyty złoty medal jest pierwszym wywalczonym w biegach od igrzysk w Moskwie w 1980 roku. Dzięki niemu nasza reprezentacja awansował w klasyfikacji medalowej o 21 miejsc – na 30. lokatę.
Na zwycięstwo w finale sztafety mieszanej 4×400 metrów zapracowało aż siedmioro lekkoatletów i chociaż wszystkim przyznano złote medale, to na podium odebrała je tylko czwórka biegnąca w finale, bo tak stanowi regulamin igrzysk. Ale PKOl zapowiedział, że w nagrodzi całą siódemkę – każdy ze złotych medalistów dostanie po 90 tys. złotych netto premii.

Lekkoatletyka: Drużynowo powalczyli na Śląskim

W miniony weekend na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbyły się Drużynowe Mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Uczestniczyło w nich siedem reprezentacji, a mistrzowskiego tytułu broniła reprezentacja Polski.

W ostatniej chwili ze startu w DME wycofano zespół Ukrainy, bo u dwóch dwójki lekkoatletów z tego kraju wykryto zakażenie koronawirusem. Reprezentacja Polski przystąpiła do zawodów mocno przetrzebiona przez kłopoty zdrowotne. W ostatniej chwili ze składu biało-czerwonych wypadł z powodu zatrucia pokarmowego Marcin Lewandowski, który niedawno w Bostonie zajął czwarte miejsce w biegu na jedną milę. W kadrze zastąpił go Michał Rozmys. Z powodów zdrowotnych nie mógł też wystąpić nasz najlepszy tyczkarz Piotr Lisek (zastąpił go Robert Sobera), ale z różnych przyczyn już wcześniej było wiadomo, że w Chorzowie nie będą mogli wystąpić: młociarka Anita Włodarczyk, oszczepniczka Maria Andrejczyk, sprinterka Ewa Swoboda, młociarz Piotr Małachowski i biegacze – Iga Baumgart-Witan, Joanny Jóźwik, Sofia Ennaoui i Adam Kszczot.
„Nasza reprezentacja wystartuje w Chorzowie w osłabionym składzie, ale mimo to będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce” – zapowiadała przed zawodami nasza mistrzyni w biegu na 400 metrów Justyna Święty-Ersetic. „Cieszę się, że międzynarodowa impreza w końcu odbędzie się na Śląsku. Czuję się tu jak w domu, jest to stadion, na którym uwielbiam startować. Cieszę się, że wreszcie będą z nami kibice i będą nas dopingowali. Mam nadzieje, że poniosą nas do zwycięstwa” – dodała pochodząca z Raciborza zawodniczka, która w DME 2021 wystartowała w sztafecie 4×400 metrów.
Na przekór trudnościom po pierwszym dniu zawodów biało-czerwoni z dorobkiem 94,5 pkt zajmowali w stawce siedmiu drużyn drugą lokatę, tracąc do prowadzącej Wielkiej Brytanii tylko pół punktu. Kolejne miejsca zajmowały ekipy Niemiec (93,5 pkt), Włoch (87 pkt), Francji (83,5 pkt), Hiszpanii (81pkt) i Portugalii (48,5 pkt).

HME Toruń 2021: Medali dużo, ale za mało ze złota

W sensie liczbowym lekkoatletyczna reprezentacja Polski wypadła w halowych mistrzostwach Europy okazale, bo zdobyła 10 medali, ale w klasyfikacji medalowej zajęła dopiero 9. miejsce. I to jest jednak porażka, bo w dwóch poprzednich europejskich czempionatach pod dachem, w 2017 i 2019 roku, biało-czerwoni byli na pierwszej pozycji.

Nasi lekkoatleci nie zdołali w Toruniu triumfować w klasyfikacji medalowej halowych mistrzostw Europy. Wywalczyli co prawda aż 10 krążków, ale tylko jeden złoty, który zdobył niespodziewanie na 800 m Patryk Dobek. Pozostały medalowy dorobek naszej reprezentacji to pięć srebrnych krążków – Justyny Święty-Ersetic (400 m), Marcina Lewandowskiego (1500 m), Michała Haratyka (pchnięcie kulą), Joanny Jóźwik (800 m), Mateusza Borkowskiego (800 m) oraz cztery brązowe – Piotra Liska (skok o tyczce), Pawła Wiesiołka (siedmiobój), Angeliki Cichockiej (800 m) i sztafety pań 4×400 m. W liczbie medali lepsza od Polski była tylko ekipa Wielkiej Brytanii, która wywalczyła ich 12 (dwa złote, cztery srebrne i sześć brązowych).
Klasyfikacje medalowe halowego czempionatu Europy wygrywały już Rosja i Związek Radziecki, Niemcy (zarówno NRD, jak i RFN, a także Niemcy już po zjednoczeniu), Wielka Brytania, nawet Czechosłowacja w 1981 roku. Tym razem po raz pierwszy zwyciężyła Holandia. Wystarczyły do tego cztery złote medale, a zatem mniej niż Polska wywalczyła na mistrzostwach w Belgradzie w 2017 roku i Glasgow w 2019 roku, kiedy dwukrotnie z rzędy wygrywała klasyfikację medalową. Holendrzy zgarnęli w sumie siedem krążek, dokładając do czterech złotych jeszcze jeden srebrny i dwa brązowe. Druga lokata przypadła Portugalii (tylko trzy złote medale), a trzecia ekipie Wielkiej Brytanii, bo jej lekkoatleci na najwyższym podium stawali jedynie dwukrotnie. Polskę w klasyfikacji medalowej wyprzedziły jeszcze reprezentacje Belgii (dwa złote, dwa srebrne i jeden brązowy), Francji (dwa złote i dwa srebrne), Ukrainy (dwa złote i jeden srebrny), Norwegii (tylko dwa złote i Szwajcarii (tylko dwa złote).
Występ naszych lekkoatletów w Toruniu trudno więc uznać za sukces, ale też nie można go nazwać porażką, bo biało-czerwoni zdobyli więcej medali niż dwa lata temu w Glasgow, ale mniej z najszlachetniejszego kruszcu. Tylko dwukrotnie w historii halowych mistrzostw Europy polska reprezentacja wywalczyła więcej niż 10 medali – dwa lata temu w Glasgow (12) oraz w 1973 roku w Rotterdamie (też 12, w tym dwa złote).
Dorobek polskiej ekipy mógł być jeszcze pokaźniejszy, gdyby nie koronawirus, przez który ze startu musiała wycofać się nasza czołowa sprinterka Ewa Swoboda i męska sztafeta 4×400 m, a także zwyczajnie nieudane występy w finale, choćby płotkarzy Karoliny Kołeczek i Damiana Czykiera. Na 800 metrów stawialiśmy na Adama Kszczota, tymczasem zwyciężył startujący na tym dystansie eksperymentalnie Patryk Dobek, a drugi linię mety minął Mateusz Borkowski, natomiast Kszczot ukończył bieg dopiero na czwartej pozycji. Przez moment mieliśmy też złoto w biegu na 1500 metrów, które po dyskwalifikacji Norwega Jakoba Ingebrigtsena przyznano drugiemu na mecie Marcinowi Lewandowskiemu, lecz po awanturze norweskiej ekipy sędziowie cofnęli ten werdykt.
W toruńskiej imprezie z dobrej strony zaprezentowało się młode pokolenie naszych lekkoatletów. Oprócz rewelacyjnego Patryka Dobka, furorę zrobiła też nastolatka Pia Skrzyszowska w biegu płotkarskim, Mateusz Borkowski i Paweł Wiesiołek w wieloboju. Jeszcze tym razem nie sięgnęli po złote medale, ale przyszłość przed nimi. Nasza ekipa sporo straciła na sile z powodu koronawirusa i to jest poważne ostrzeżenie na cztery miesiące przed igrzyskami w Tokio. PZLA musi zadbać o utrzymanie nadzwyczajnych środków ostrożności i pełną izolację kadrowiczów, inaczej stracimy szanse na olimpijskie medale zanim zacznie się o nie rywalizacja.
Innym rozwiązaniem, chociaż wzbudzającym już teraz mnóstwo kontrowersji, jest zaszczepienie wszystkich członków olimpijskiej reprezentacji poza kolejnością. W innych krajach już to zrobiono, na co zwrócił uwagę prezes PZLA Henryk Olszewski: „Do Torunia przyjechały reprezentacje, które swoich najlepszych zawodników mają już szczepionych. A nasi nie zostali zaszczepieni. To jest błąd, bo albo się szykujemy do wielkiej imprezy i chcemy mieć wyniki, albo zostawmy to i bawmy się w loterię”. W wypowiedziach dla mediów dawał przy tym do zrozumienia, że tę sprawę można załatwić jedynie na szczeblu rządowym. „Czy jest to możliwe, proszę pytać ministra sportu” – sugerował dziennikarzom prezes Olszewski. Temat zapewne wróci w czerwcu, gdy nasza olimpijska ekipa, nie tylko zresztą lekkoatletyczna, zacznie się szykować do wyjazdu do Tokio.

Złote Kolce dla biegaczki i młociarza

Mistrzyni Polski na 400 m Justyna Święty-Ersetic i młociarz Wojciech Nowicki zostali tegorocznymi laureatami nagrody „Złote Kolce”, przyznawanej przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Dwie kolejne lokaty w klasyfikacji kobiet zajęły biegaczka Sofia Ennaoui i oszczepniczka Maria Andrejczyk, natomiast wśród mężczyzn tyczkarz Piotr Lisek i kulomiot Micha Haratyk.

Mimo że z powodu pandemii koronawirusa w 2020 roku nie odbyły się żadne międzynarodowe imprezy lekkoatletyczne (odwołano mistrzostwa Europy i przełożono igrzyska olimpijskie), nie zdecydowano się na odwołanie plebiscytu „Złote Kolce”. W piątek w siedzibie TVP wręczono nagrody dla najlepszych polskich lekkoatletów mijającego roku. Wśród pań zwyciężyła startująca na co dzień w barwach AZS Katowice Justyna Święty-Ersetic, która w sezonie halowym poprawiła rekord Polski na 400 m, wygrała World Athletics Indoor Tour na tym dystansie oraz uzyskała drugi czas na świecie. Także latem biegaczka imponowała formą zdobywając złoty medal mistrzostw Polski, a sezon na otwartych stadionach zakończyła z drugim wynikiem w Europie i ósmym na świecie. Drugą lokatę przyznano specjalistce w biegach średniodystansowych Sofii Ennaoui (AZS UMCS Lublin), a trzecie oszczepniczce Marii Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki).
Wśród mężczyzn wygrał Wojciech Nowicki (Podlasie Białystok), który został w 2020 roku mistrzem Polski i z wynikiem 80,28 m był liderem europejskich tabel. Po „Złote Kolce” młociarz z Białegostoku sięgnął po raz drugi w karierze. Drugie miejsce w tegorocznym plebiscycie zajął tyczkarz Piotr Lisek (OSOT Szczecin), a trzecie kulomiot Michał Haratyk (Sprint Bielsko-Biała). W tym roku tradycyjną punktację zastąpiono głosowaniem – laureatów „Złotych Kolców” wybrała specjalnie powołana do tego Kapituła, w której znaleźli się przedstawiciele Telewizji Polskiej, „Przeglądu Sportowego” oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
„Złote Kolce” to najbardziej prestiżowa nagroda w polskiej lekkoatletyce. Wręczana od 1970 roku przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Pierwszymi zwycięzcami rankingu byli znakomita płotkarka Teresa Sukniewicz oraz czołowy europejski średniodystansowiec Henryk Szordykowski.

Memoriał Skolimowskiej

W rozegranym w niedzielę na Stadionie Śląskim w Chorzowie Memoriale Kamili Skolimowskiej mimo kiepskiej pogody padło kilka znakomitych wyników. Najbardziej wartościowy uzyskał niemiecki oszczepnik Johannes Vetter.

W mityngu jak zawsze wystartowało wiele gwiazd lekkiej atletyki. Znakomitą formą zaimponował zwłaszcza Johannes Vetter, który rzucił oszczepem na niewiarygodną odległość 97,76 m. To wynik tylko o 72 cm gorszy od rekordu świata ustanowionego w 1996 roku przez legendarnego czeskiego oszczepnika Jana Żeleznego (98,48 m). Dwa kolejne miejsca na podium zajęli Polacy – Marcin Krukowski (84,62 m) oraz Cyprian Mrzygłód (77,11 m). Rywalizację kobiet w tej konkurencji wygrała Maria Andrejczyk wynikiem 65,70 m.
Na wysokim poziomie stał też konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Wygrał faworyt, Amerykanin Ryan Crouser, który wygrał wynikiem 22,70 m, ustanawiając rzecz jasna rekord mityngu. Drugi był rekordzista Polski Michał Haratyk (21,78 m), a czwarty Konrad Bukowiecki (20,88 m).
W konkurencji, w której brylowała Kamila Skolimowska, czyli w rzucie młotem, wśród mężczyzn najlepszy był Paweł Fajdek, który wygrał wynikiem 79,81 m, przed Wojciechem Nowickim (78,88 m) i Grekiem Hristosem Frantzeskakisem (76,78 m). Wśród pań zwyciężyła Francuzka Alexandra Tavernier uzyskując odległość 74,12 m, dwie kolejne lokaty zajęły Polki Malwina Kopron (72,37 m) i Katarzyna Furmanek (71,99 m).
Wartościowy rezultat uzyskała na 1500 m Sofia Ennaoui, która uzyskała czas 3.59,70, co jest trzecim wynikiem na tym dystansie w historii polskiej lekkoatletyki. Reprezentantka Polski przegrała jednak z Brytyjką Laurą Muir, która wynikiem 3.58,24 pobiła rekord mityngu. Udany występ zanotował tyczkarz Piotr Lisek, który skoczył 5,82 m i pokonał m.in. Amerykanina Sama Kendricksa (5,72 m) i Francuza Renauda Lavillenie (5,62 m). Najlepszy wynik w tym sezonie w biegu na 400 metrów uzyskała Justyna Święty-Ersetic (51,33). Wśród mężczyzn na tym dystansie triumfował Karol Zalewski (45,74).

MP 2020 we Włocławku

W ostatni weekend sierpnia we Włocławku odbyły się lekkoatletyczne mistrzostwa Polski. W trzydniowych zmaganiach nie brakowało świetnych wyników oraz zaskakujących sukcesów i porażek.

Pierwszego dnia wydarzeniami były niespodziewany triumf Katarzyny Furmanek w konkursie rzutu młotem oraz porażka Marcina Lewandowskiego w biegu na 1500 metrów. Furmanek wynikiem 72,85 m pokonała wracającą dopiero po wyleczeniu kontuzji Joannę Fiodorow oraz faworytkę zawodów Malwinę Kopron. Wśród panów triumfował Wojciech Nowicki przed Pawłem Fajskiem. Większą sensacją była jednak porażka Lewandowskiego, którego na ostatniej prostej wyprzedził niespodziewanie Michał Rozmys. Na 1500 metrów pań murowana faworytka nie zawiodła – bieg pewnie wygrała Sofia Ennaoui. Nie było też niespodzianki w biegu na 100 m kobiet, w którym zwyciężyła Ewa Swoboda. Na tym dystansie wśród mężczyzn triumfował Remigiusz Olszewski. W sobotę ozdobą zawodów był bieg pań na 400 m z udziałem kwartetu „Aniołków Matusińskiego”. Zwyciężyła Justyna Święty-Ersetic uzyskując ósmy czas w tym sezonie na świecie – 51.44 s. Za jej plecami finiszowała Iga Baumgart-Witan (52,14 s), przed Małgorzatą Hołub-Kowalik (52,23) i Patrycją Wyciszkiewicz-Zawadzką (52,26). W rywalizacji panów na tym dystansie zwyciężył Karol Zalewski.
Konkurs rzutu oszczepem pań wygrała Maria Andrejczyk, która w najlepszej próbie uzyskała odległość 62,66 m, rywalizację oszczepników wygrał natomiast Marcin Krukowski wynikiem 83,51 m. W konkursie tyczkarzy nie wystartował faworyt Piotr Lisek, a pod jego nieobecność wynikiem 5,61 m triumfował Paweł Wojciechowski. Swój ósmy tytuł mistrzyni Polski w biegu na 400 metrów przez płotki zdobyła Joanna Linkiewicz, a wśród panów najlepszy w tej konkurencji był Patryk Dobek. Konkurencje rozegrane w niedzielę, m.in finały biegów na 800 metrów, konkursy rzutu dyskiem oraz pchnięcia kulą zakończyły się po zamknięciu wydania.

48 godzin sport

Święto królowej sportu
Marcin Lewandowski (na zdjęciu) wynikiem 4.57,09 podczas rozegranego w miniona środę w Bydgoszczy II Memoriału Ireny Szewińskiej poprawił 29-letni rekord Polski na dystansie 2000 m. Polak zajął w tej konkurencji drugą lokatę za Australijczykiem Matthew Ramsdenem. W biegu memoriałowym na 400 m zwyciężyła Justyna Święty-Ersetic wynikiem 51,69. W konkursie pchnięcia kulą triumfował Michał Haratyk, który wygrał z najlepszym wynikiem tego sezonu 21,61 m. Z kolei na 800 m drugie miejsca wywalczyła Sofia Ennaoui (2.00,26), również druga na 100 m była Ewa Swoboda z czasem 11,24 s. W skoku wzwyż wygrała Ukrainka Julija Łewczenko wynikiem 2,00 m (Kamila Lićwinko nie zaliczyła żadnej wysokości), a w skoku o tyczce Amerykanin Sam Kendricks, który rezultatem 5,80 m pokonał mniejsza liczba prób Piotra Liska (także 5,80 m). W biegu na 100 m ppł zwyciężyła Karolina Kołeczek wynikiem 12,98 s, a wśród panów Damian Czykier na 110 m ppł zajął drugie miejsce.

Zamieni Lubin na Wolfsburg za pięć milionów euro
Bartosz Białek z Zagłębia Lubin został nowym piłkarzem VfL Wolfsburg, siódmej drużyny niemieckiej Bundesligi. Polak podpisał kontrakt do 2024 roku. 18-letni napastnik w poprzednim sezonie PKO Ekstraklasy, który był debiutancki w jego karierze, zagrał w 19 meczach i strzelił dziewięć goli. Zagłębie zarobiło na jego transferze ponad pięć milionów euro. W przeszłości piłkarzami Wolfsburga byli m.in. Jakub Błaszczykowski, Andrzej Juskowiak, Mateusz Klich, Waldemar Kryger, Jacek Krzynówek, Krzysztof Nowak i Bartosz Romańczuk.

Ofensywa Polsatu w siatkarskich pucharach
Telewizja Polsat wykupiła wyłączne prawa do transmitowania przez pięć lat siatkarskiej Ligi Mistrzów, Pucharu CEV oraz Challenge Cup kobiet i mężczyzn. Poprzednio Ligę Mistrzów przez dwa lata pokazywał Canal+. Kontrakt obowiązuje od sezonu 2020/2021 do 2024/2025. Nowy sezon siatkarskiej Ligi Mistrzów zacznie się od rund wstępnych we wrześniu i październiku. Ich zwycięzcy dołączą do zespołów, które grę w elicie zapewniły sobie wysokimi lokatami zajętymi w rozgrywkach krajowych. Faza grupowa z udziałem dwudziestu uczestników potrwa od listopada do lutego. W kolejnych tygodniach odbędą się mecze ćwierćfinałowe i półfinały, a finał zaplanowano na 1 maja 2021 roku. Z polskich drużyn w Lidze Mistrzów mężczyzn na pewno zagrają zespoły ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Vervy Warszawy i PGE Skry Bełchatów, a w rundach wstępnych powalczy Jastrzębski Węgiel. W Lidze Mistrzyń wystąpią natomiast ekipy z Chemika Police DevelopResu Rzeszów, zaś w rundach wstępnych zagra ŁKS Łódź.

Garbine Muguruza walczy z kontuzją przed US Open
Hiszpańska tenisistka Garbine Muguruza, triumfatorka dwóch turniejów wielkoszlemowych, z powodu kłopotów ze stawem skokowym musiała wycofać się z udziału w turnieju WTA w Nowym Jorku, przeniesionego tam z Cincinnati. 26-letnia Hiszpanka, która ma na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe (French Open 2016 i Wimbledon 2017), a także prowadzenie w rankingu WTA, bardzo chce zagrać w US Open i dlatego zdecydowała się na przerwę. W najnowszym notowaniu rankingu WTA jest sklasyfikowana na 16. miejscu.

Mało zawodników do skakania w Wiśle
Oficjalna strona Międzynarodowej Federacji Narciarskiej informowała w poniedziałek, że do konkursów Letniej Grand Prix w Wiśle (22 i 23 sierpnia) zostało zgłoszonych 53 zawodników. Ostatecznie na skoczni imienia Adama Małysza w Wiśle zaprezentuje się tylko 46 zawodników z 11 krajów. Tym samym nie będą potrzebne zaplanowane na piątek kwalifikacje. W zawodach LGP oprócz reprezentacji Polski wystartują skoczkowie z Austrii, Niemiec, Słowenii, Kanady, Czech, USA, Norwegii, Rumunii, Szwajcarii i Bułgarii.

Mistrzyni zawieszona

Salwa Eid Naser z Bahrajnu, ubiegłoroczna mistrzyni świata w biegu na 400 m, została tymczasowo zawieszona za rażące naruszenie przepisów dotyczących miejsca pobytu i dyspozycyjności dla organów antydopingowych.

Sportowcy są zobowiązani do bieżącego aktualizowania swojego miejsca pobytu, aby kontrolerzy WADA mogli w każdej chwili przeprowadzić niespodziewane testy antydopingowe. Niedopełnienie tego obowiązku oznacza, że ​​sportowiec albo nie wypełnił formularzy informujących władze, gdzie można go aktualnie znaleźć, albo nie było go tam, gdzie zapowiedział, że będzie. Trzy tego typu naruszenia przepisów w ciągu 12 miesięcy stają się podstawą do zawieszenia w prawach zawodnika i wszczęcia dochodzenia wyjaśniającego. Reprezentantce Bahrajnu grozi na razie grozi tylko dyskwalifikacja, lecz jeśli nie przedstawi wytłumaczenia, raczej nie uniknie sankcji, które mogą ją nawet wykluczyć z przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.
Eid Naser jest Nigeryjką i urodziła się w Nigerii, ale w wieku 16 lat zdecydowała się zmienić obywatelstwo i reprezentować barwy Bahrajnu. Przeszła wtedy na islam i zmieniła nazwisko. Rok później została mistrzynią świata do lat 18 w Cali. Jej trenerem został Bułgar Janko Bratanow, były halowy mistrz Europy na 400 metrów, który pracował zarówno w Katarze, jak i Bahrajnie, ale po tym jak na stosowaniu stanozolu została przyłapana inna z podopiecznych bułgarskiego szkoleniowca, Kemi Adekoya, Naser przeszła pod opiekę trenera Jose Rubio z Dominikany. To pod jego kierunkiem osiągnęła formę, która w 2019 roku pozwoliła jej w wieku 21 lat zdobyć w Dosze mistrzostwo świata z czasem 48,14 s. Naser jest najmłodszą w historii złotą medalistką światowego czempionatu w biegu na 400 m. Szybciej od niej na tym dystansie w historii pobiegły tylko Czeszka Jarmila Kratochvilova (47,99 s) oraz Niemka z NRD Marita Koch, do której należy rekord globu – 47,60 s.
W finale MŚ 2019 w Dosze wystąpiły dwie Polki – Justyna Święty-Ersetic i Iga Baumgart-Witan, minęły jednak metę na końcu stawki.

48 godzin sport

Teraz zagrają z Salwadorem
W miniony piątek odbyło się losowanie par Grupy Światowej II Pucharu Davisa. Reprezentacja Polski, która na początku marca wywalczyła awans pokonując w Kaliszu Hongkong 4:0, w dniach 18-20) września zmierzy się z ekipą Salwadoru, która w marcowych barażach wygrała 3:1 z drużyną Jamajki. Ponieważ Polska i Salwador nigdy nie grały przeciwko sobie w rozgrywkach Pucharu Davisa, gospodarza meczu wyłoniło losowanie. Szczęście sprzyjało biało-czerwonych i to oni będą gościć rywali z Ameryki Środkowej u siebie. Nie dlatego jednak są faworytami tego meczu. Najwyżej w rankingu ATP sklasyfikowany tenisista z Salwadoru, Marcelo Arevalo, zajmuje obecnie lokatę w czwartej setce światowej listy. Jeśli nasz zespół wygra, awansuje do baraży o Grupę Światową I.

Koniec sezonu biathlonistek
Monika Hojnisz-Staręga po raz szósty z rzędu zajęła miejsce w pierwszej dziesiątce zawodów Pucharu Świata w biathlonie. W rozegranym w sobotę w fińskim Kontiolahti biegu na dochodzenie na 10 km, ostatnią konkurencję obecnej edycji Pucharu Świata, Polka zajęła piąte miejsce. Zwyciężyła Francuzka Julia Simon, przed Szwajcarką Seliną Gasparin i Włoszką Lisą Vittozzi. Czarta linię mety minęła Finka Kaisa Makarainen, która po tym biegu ogłosiła zakończenie sportowej kariery. „Kryształową Kulę” wywalczyła Włoszka Dorothea Wierer (793 pkt), drugą lokatę zajęła Norweżka Tiril Eckhoff (786), a trzecie Niemka Denise Herrmann (745). Hojnisz-Staręga w klasyfikacji generalnej PŚ uplasowała się na 12. pozycji z dorobkiem 500 punktów. Dalsze miejsca zajęły Kamila Żuk (38) i Kinga Zbylut (56).

Kto dobrze skakał, ten zarobił
Zwycięzca Pucharu Świata w skokach narciarskich Stefan Kraft jest jednocześnie liderem na liście płac. Austriacki skoczek zarobił w zakończonym w poprzednim tygodniu sezonie 199,4 tys. franków szwajcarskich (ok. 820 tys. złotych). Drugie miejsce na liście krezusów zajął Japończyk Ryoyu Kobayashi (805 tys. złotych), a trzecie Niemiec Karl Geiger (767,5 tys. złotych). Dwie kolejne lokaty zajęli Polacy: Kamil Stoch zarobił 738 tys. złotych, a Dawid Kubacki 661,9 tys. złotych. Na 12. miejscu uplasował się Piotr Żyła (302, 4 tys. zł), na 31. Jakub Wolny (73, 2 tys. zł), na 42. Maciej Kot (16, 5 tys. zł), a na 46. Stefan Hula (12,8 tys. zł).

Liga Narodów po igrzyskach
W 2020 roku siatkarska Liga Narodów odbędzie się po igrzyskach olimpijskich w Tokio. Taką informację przekazała FIVB. Tegoroczne rozgrywki miały zacząć się w połowie maja. Panie miały rywalizować od 19 maja, a panowie od 22 maja. Przełożeniu Ligi Narodów pozwoli dokończyć rozgrywki ligowe, które niemal na całym świecie zostały zawieszone do odwołania. Tytułu mistrzowskiego Ligi Narodów siatkarzy bronić będzie reprezentacja Rosji. Polacy w ubiegłorocznej edycji zajęli trzecie miejsce. Wśród pań w 2019 roku najlepsze okazały się Amerykanki, a Polki znalazły się na piątej pozycji.

Wygrana siatkarzy plażowych
Grzegorz Fijałek i Michał Bryl wygrali turnieju World Tour w siatkówce plażowej w Dausze. W finale pokonali Meksykanów Josue Gastona Gaxiolę Leyvę i Jose Luisa Rubio Camargo 2:1 (16:21, 21:19, 15:11). Fijałek i Bryl od 2017 roku występują razem i w ostatnich dwóch sezonach odnosili sukcesy w WT. Przed zawodami w Katarze sześć razy wspólnie stawali na podium w tym cyklu, ale nigdy wcześniej nie udało im się triumfować w takim turnieju.

Mistrz zakończył karierę
Legendarny biathlonista Martin Fourcade ogłosił zakończenie kariery. 31-letni Francuz pożegnał się z kibicami za pośrednictwem mediów społecznościowych. Fourcade to jeden z najbardziej utytułowanych biathlonistów w historii. Ma na koncie siedem medali olimpijskich (pięć złotych i dwa srebrne), 13 tytułów mistrza świata, siedem triumfów w Pucharze Świata. Francuz po raz ostatni wystąpił w minioną sobotę w kończącym sezon biegu pościgowym w Kontiolahti. Na pożegnanie Fourcade wygrał wyścig wyprzedzając na podium dwójkę rodaków – Quentina Fillona Mailleta i Emiliena Jacquelina. Czwarte miejsce zajął Norweg Johannes Thingnes Boe, który w tym sezonie po raz drugi z rzędu zdobył „Kryształową Kulę” za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu świata.

Zmarła Dana Zatopkova
W wieku 97 lat zmarła w Pradze legendarna czeska lekkoatletka Dana Zatopkova, złota medalistka olimpijska w rzucie oszczepem (1952), mistrzyni Europy (1954 i 1958) i rekordzistka globu (1958 – 55,73 m). Była żoną słynnego biegacza Emila Zatopka, który na koncie miał cztery złote medale olimpijskie w biegach na 5 km, 10 km (dwukrotnie) i w maratonie, wywalczone na igrzyskach w 1948 i 1952 roku. Oboje urodzili się tego samego dnia – 19 września 1922 roku. Emol Zatopek zmarł w 2000 roku.

Ronaldinho zagrał w więzieniu
Były gwiazdor FC Barcelona Ronaldinho, który od ponad tygodnia przebywa w więzieniu w stolicy Paragwaju Asuncion za posługiwanie się sfałszowanym paszportem, zagrał w meczu zorganizowanym w tym zakładzie karnym. 39-letni Brazylijczyk, dwukrotny laureat „Złotej Piłki”, w wygranym przez jego drużynę 11:2 spotkaniu strzelił pięć goli i zanotował sześć asyst. Nagrodą dla zwycięzców meczu był pieczony prosiak.

Święty-Ersetic z nominacją
Nasza znakomita lekkoatletka Justyna Święty-Ersetic znalazła się w gronie pięciu zawodniczek nominowanych przez European Athletics do nagrody lekkoatletki miesiąca. Kapituła doceniła jej triumf w cyklu zawodów World Indoor Tour. Oprócz niej nominacje otrzymały: Białorusinka Tatsiana Chaładowycz (oszczep), Niemki Konstanze Klosterhalfen (1500 m) i Malaika Mihambo (skok w dal) oraz Brytyjka Jemma Reekie (bieg na 800 i 1500 m). Głosować można za pośrednictwem Facebooka, Twittera i Instagrama do wtorku 17 marca, do godz. 12:00.

Polka najlepsza w hali

Justyna Święty-Ersetic czasem 51,93 s wygrała bieg na 400 m w halowym mityngu w Madrycie. Tym zwycięstwem Polka przypieczętowała swój triumf w cyklu World Athletics Indoor Tour.

Wydarzeniem zawodów w stolicy Hiszpanii był jednak halowy rekord świata w trójskoku ustanowiony przez Wenezuelkę Yulimar Rojas, któa uzyskała odległość 15,43 m i o siedem centymetrów poprawiła najlepszy dotąd wynik należący od 16 marca 2004 roku do Rosjanki Tatiany Lebiediewej (15,36 m). Rojas, dwukrotna mistrzyni świata i srebrna medalistka olimpijska z Rio de Janeiro, rekordową odległość uzyskała w ostatniej próbie. Absolutny rekord globu bez podziału na otwarte i kryte stadiony, 15,50 m, od 1995 roku dzierży Ukrainka Inessa Krawiec.
Justyna Świąty-Ersetic jako jedyna ze startujących w Madrycie reprezentantów Polski wygrała w swojej konkurencji. Startująca z nią na 400 m Iga Baumgart-Witan była czwarta z wynikiem 52,62 s. Drugie miejsce w pchnięciu kulą zajął Konrad Bukowiecki wynikiem 21,73 m. Nasz kulomiot przegrał o jeden centymetr z Chorwatem Filipem Mihaljevicem, który zwycięski rzut oddał w ostatniej próbie. W klasyfikacji generalnej World Athletics Indoor Tour Bukowiecki uplasował się na trzeciej pozycji. Także drugi w biegu na 800 m był Adam Kszczot (1.46,30). Tuż za podium uplasował się Marcin Lewandowski (1.46,45), a najszybszy w stawce był Kenijczyk Collins Kipruto (1.46,09). Kszczot w cyklu WAIT także zajął drugą lokatę, za Kipruto.
W rywalizacji płotkarzy na 60 m czwartą lokatę wywalczył Damian Czykier wynikiem 7,68 s. Zwyciężył Brytyjczyk Andrew Pozzi (7,48 s). W tej samej konkurencji wśród kobiet Karolina Kołeczek zajęła piąte miejsce z czasem 8,05 s, a Pia Skrzyszowska szóste (8,07s). Triumfowała Amerykanka Christina Clemons (7,82 s). Konkurs skoku o tyczce wygrał Grek Konstantinos Filippidis rezultatem 5,60 m. O 10 cm mniej skoczyli Mateusz Jerzy i Robert Sobera, którzy w konkursie zajęli odpowiednio piąte i szóste miejsce.