Legia traci moc, Lech traci kibiców

W najbliższy weekend rozpoczyna rozgrywki PKO Ekstraklasa. Dla broniącej mistrzowskiego tytułu Legii Warszawa sobotnia potyczka ligowa z Wisłą Płock będzie już piątym meczem o stawkę rozegranym w lipcu – po wygranych spotkaniach w kwalifikacjach Ligi Mistrzów oraz porażce w rzutach karnych z Rakowem Częstochowa w meczu o Superpuchar Polski. Pierwsze pucharowe potyczki mają za sobą już także Śląsk Wrocław, Pogoń Szczecin i Raków.

Po dwóch wygranych spotkaniach z mistrzem Norwegii FK Bodo/Glimt (3:2 i 2:0) w I rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów chyba nikt nie przypuszczał, że piłkarze Legii mogą mieć jakieś problemy z pokonaniem mistrza dużo niżej od polskiej ekstraklasy plasującej się w rankingu UEFA ligi estońskiej. Tymczasem w środowy wieczór na stadionie przy Łazienkowskiej 20 tysięcy fanów warszawskiej drużyny było świadkami wyrównanego meczu, bo zespół Flory Tallin stawił legionistom mocny opór i chociaż przegrał ostatecznie 1:2, to zostawił wrażenie, że w rewanżu może odrobić stratę i pozbawić Legię upragnionego awansu do III rundy. A to jest cel minimum na ten sezon wyznaczony zespołowi przez właściciela klubu Dariusza Mioduskiego, albowiem dotarcie do trzeciej rundy w kwalifikacjach Champions League w najgorszym wariancie zapewnia drużynie prawo gry w fazie grupowej debiutujących w tym sezonie nowych rozgrywek pucharowych – Lidze Konferencji Europy. Nic dziwnego, że Mioduski końcówkę meczu z Florą oglądał na stojąco i z marsową miną, bo nic nie zapowiadało, że legioniści wyjdą z tej konfrontacji zwycięsko. Na szczęście już w doliczonym czasie gry obrońca estońskiej drużyny niefortunnie wybił piłkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wprost pod nogę nabiegającego Rafaela Lopeza, a hiszpański piłkarz nie sknocił tej wymarzonej okazji i potężnym strzałem pokonał bramkarza Flory Tallin.
Trener warszawskiej drużyny Czesław Michniewicz mógł więc odetchnąć z ulgą, ale tylko na moment, bo jeśli w rewanżowym spotkaniu 28 lipca w Tallinie jego piłkarze zagrają na równie zwolnionych obrotach jak u siebie, może dojść do sensacji. Szkoleniowiec mistrzów Polski w meczu z Florą ustawił swój zespół ofensywnie, na co nie decydował się w obu potyczkach z Bodo/Glimt. Na ławce posadził defensywnego pomocnika Bartosza Slisz, w którego miejsce w środka boiska miał operować Bartosz Kapustka, czyli gracz ofensywny, a jego miejsce w linii ataku zajął pozyskany latem Mahir Emreli, który miał wspomagać środkowego napastnika Tomasa Pekharta. Pomysł przyniósł efekt już w 3. minucie, bo niemrawo powstrzymywany przez rywali Kapustka urządził sobie rajd przez trzy czwarte boiska i zdobył bramkę po precyzyjnym strzale. Dokonał tego na oczach obecnego na stadionie selekcjonera reprezentacji Polski Paulo Sousy.
Niestety, na powołanie do kadry na wrześniowe mecze biało-czerwonych raczej się nie załapie, bo celebrując gola tak niefortunnie przeskoczył przez baner reklamowy, że uszkodził sobie kolano. Jego zejście z boiska już w 7. minucie (zastąpił go Slisz) rozwaliło cały taktyczny plan Michniewicza, a jeszcze na domiar złego trener dokonał złych wyborów personalnych, zwłaszcza w przypadku Mateusza Hołowni, który przez godzinę gry był dwunastym zawodnikiem Flory. Poza tym wszyscy gracze Legii byli wolniejsi i mniej biegali od przeciwników, czego nie da się wytłumaczyć tym, że grająca w estońskiej lidze w systemie wiosna-jesień ekipa z Tallina jest w połowie sezonu, a gracze Legii dopiero na początku. W najbliższą sobotę polska ekstraklasa zaczyna swoje rozgrywki i w pierwszej kolejce czeka ich potyczka w derbach Mazowsza z Wisłą Płock, więc powinni być już w optymalnej formie fizycznej, a widać było wyraźnie, że nie są.
Kibice Legii wykazują na razie cierpliwość i stoją murem za zespołem, chociaż porażka z Rakowem w meczu o Superpuchar trochę już ich poirytowała. Na wojenną ścieżkę z właścicielami i władzami klubu wkroczyli natomiast kibice Lecha Poznań, których najbardziej radykalny odłam zamieścił w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym skrytykowali politykę władz klubu i ogłosili bojkot domowych meczów Lecha. Jak dalece ich protest wpłynie na frekwencję na stadionie przy Bułgarskiej, przekonamy się już w piątek, gdy lechici zmierzą się u siebie z beniaminkiem ekstraklasy Radomiakiem Radom.

Zestaw par 1. kolejki PKO Ekstraklasy:
Piątek: Bruk-Bet Nieciecza – Stal Mielec, godz. 18:00; Lech Poznań – Radomiak Radom, 20:30. Sobota: Górnik Łęczna – Cracovia, godz. 15:00; Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk, 17:30; Legia Warszawa – Wisła Płock, 20:00. Niedziela: Piast Gliwice – Raków Częstochowa, 15:00; Śląsk Wrocław – Warta Poznań, 17:30; Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze, 20:00. Poniedziałek: Wisła Kraków – Zagłębie Lubin, 18:00.

Legia ma coraz trudniej w europejskich pucharach

W siedzibie UEFA w szwajcarskim Nyonie przeprowadzono losowanie III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Jeśli Legia Warszawa w II rundzie wyeliminuje Florę Tallin, to w następnej fazie zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Dinamo Zagrzeb – Omonia Nikozja. Potencjalnych rywali w kolejnych rundach w Lidze Konferencji poznały też zespoły Rakowa, Pogoni i Śląska.

Legia w I rundzie wyeliminowała wyżej notowanego mistrza Norwegii FK Bodo/Glimt (3:2 i 2:0), więc w starciach w II rundzie z teoretycznie dużo słabszym zespołem Flory Tallin warszawianie byli faworytem (pierwszy mecz w środę na Łazienkowskiej, rewanż w Tallinie odbędzie się 27 lipca), toteż kibice z uwagą śledzili losowanie par w III rundzie kwalifikacyjnej. Spotkanie tej fazy rozgrywek zaplanowano na 3-4 oraz 10-11 sierpnia.
Najpierw muszą uporać się z Florą
Jeśli „Wojskowi” pokonają Florę Tallin, w trzeciej rundzie przyjdzie im zmierzyć się z Dinamem Zagrzeb lub Omonią Nikozja. Chorwacka drużyna udział w eliminacjach zapewniło sobie dzięki zdobyciu mistrzostwa kraju w poprzednim sezonie. Chorwaci także zaczęli zmagania od I rundy, w której wygrali oba mecze z islandzkim Valurem (3:2 i 2:0). Cypryjski zespół, któy także startuje w rywalizacji jako mistrz kraju, rozpocznie rywalizację od II rundy.
W ekipie Dinama w ostatnich latach występowało dwóch polskich piłkarzy – Damian Kądzior (był graczem Dinama w latach 2017-2019) i bramkarz Grzegorz Sandomierski (w sezonie 2013/14 grał tu na zasadzie wypożyczenia z KRC Genk). Obecnie w tym chorwackim zespole występuje były piłkarz Legii Sandro Kulenović. Istniejący od 1911 roku klub ma na koncie dziewięć tytułów mistrza Jugosławii oraz 23 tytuły mistrza Chorwacji, a wywalczone w poprzednim sezonie mistrzostwo było 15. z rzędu. Jeśli do III rundy awansują Legia i Dinamo, ich starcie będzie pierwszą konfrontacją Dinama z polską drużyną w europejskich pucharach. Legia natomiast ma już kontakt z chorwacką drużyną na koncie – w sezonie 1994/95 legioniści rywalizowali e eliminacjach Ligi Mistrzów z Hajdukiem Split i odpadli po porażkach 0:1 i 0:4.
Z kolei w graczem ekipy z Nikozji aktualnie jest 22-letni polski bramkarz Kacper Chorążka, a trenerem zespołu były szkoleniowiec Legii Henning Berg. W przeszłości zawodnikami tego klubu byli m.in. Jarosław Bieniuk, Łukasz Gikiewicz, Rafał Kosznik i Maciej Żurawski. Omonia ma w dorobku 21 tytułów mistrza Cypru i dwa starcia w europejskich pucharach potyczkach z polskimi zespołami. W sezonie 2003/04 w kwalifikacjach Ligi Mistrzów uległa Wiśle Kraków w II rundzie kwalifikacji 2:5 i 2:2, ale w poprzednim sezonie także w II rundzie kwalifikacji LM wyeliminowała Legię pokonując ją 2:0. A zatem w trzeciej rundzie być może nadarzy się warszawskiej drużynie okazja do rewanżu.
Raków może pojechać do Kazania
Także zespoły Pogoni Szczecin, Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław poznały potencjalnych rywali w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy. Najgorzej trafili częstochowianie. Zdobywcy Pucharu i Superpucharu Polski, jeśli wyeliminują litewską drużynę Sudava Mariampol w drugiej rundzie, to w trzeciej przyjdzie im zmierzyć się z rosyjskim Rubinem Kazań. Z kolei Pogoń, jeśli poradzi sobie z chorwackim NK Osijek, w kolejnej rundzie zmierzy się albo z bułgarskim CSKA Sofia, albo z łotewskim FK Lipawa. Natomiast Śląsk, o ile wyeliminuje Ararat Erywań, w III rundzie trafi na inny bułgarski zespół Ardę Kyrdżali lub też izraelski Hapoel Beer-Szewa. Mecze trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji odbędą się 5 i 12 sierpnia. Zwycięzcy awansują do IV rundy, ostatniego sita które trzeba przejść w drodze do fazy grupowej tych debiutujących w tym sezonie europejskich rozgrywek pucharowych.
Wypada wspomnieć, że z kwartetu polskich drużyn uczestniczących w kwalifikacjach największe szanse na zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy ma… Legia Warszawa. Jeśli mistrzowie Polski jakim cudem odpadliby z Florą Tallinn w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, automatycznie zostaną przeniesieni do III rundy Ligi Europy, drugiego w hierarchii europejskich pucharów. Trafia tam na tzw. ścieżkę mistrzowską wraz z innymi zespołami, które nie poradzą sobie w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.
Co ciekawe, losowanie par w tej fazie kwalifikacji Ligi Europy wskazało jako potencjalnego przeciwnika dla Legii (albo Flory) przegrany zespół z pary Dinamo Zagrzeb/Omonia Nikozja. Ewentualna porażka Legii w III rundzie Ligi Europy skutkować będzie przeniesieniem do ostatniej, IV rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Odpadnięcie w IV rundzie Ligi Europy zapewnia natomiast awans do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy.
Dla zespołów Rakowa, Pogoni i Śląska, które rywalizują wyłącznie LKE, wyeliminowanie w której z czterech pierwszych rund oznacza koniec pucharowej przygody w tym sezonie.

Raków Częstochowa z Superpucharem Polski

Superpuchar Polski to nie jest trofeum dla piłkarzy Legii Warszawa. Licząc od 2012 roku stołeczny zespół miał aż osiem okazji do jego zdobycia i wszystkie zmarnował. W minioną sobotę na własnym stadionie dał się ograć ekipie Rakowa Częstochowa, remisując w regulaminowym czasie gry 1:1 i przegrywając konkurs rzutów karnych 3-4.

Faworytem meczu na stadionie przy Łazienkowskiej byli aktualni mistrzowie Polski. Nie dlatego, że grali u siebie, że Legia jest najsilniejszym polskim klubem, ale przede wszystkim dlatego, że legioniści mieli za sobą dwie zwycięskie potyczki w kwalifikacjach Ligi Mistrzów z mistrzem Norwegii FK Bodo/Glimt, zaś dla Rakowa, który swoje pierwsze spotkania w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy zagra dopiero 22 lipca z Suduvą Mariampol, było to pierwsze spotkanie o stawkę w tym sezonie. Częstochowianie już w 10. minucie objęli prowadzenie po golu Chorwata Frana Tudora. Trener Legii po godzinie gry uznał, że jednak nie obejdzie się bez Luquinhasa i Bartosza Kapustki i obu posłał na boisko.
Ale to Raków zdobył drugą bramkę po uderzeniu Ivi Lopeza, lecz sędzia po konsultacji z VAR anulował gola. Decyzja była mocno kontrowersyjna, podobnie jak doliczenie przez arbitra Damiana Sylwestrzaka aż 10 minut do regulaminowego czasu gry, z czego skorzystali legioniści doprowadzając w końcówce spotkania do wyrównania.
Ponieważ w regulaminie Superpucharu nie przewidziano dogrywki, o zwycięstwie od razu rozstrzygały rzuty karne. W legionistów „jedenastki” zmarnowali Kapustka i Emreli, natomiast w ekipie Rakowa spudłował jedynie Zoran Arsenić, a gdy ostatni z egzekwujących rzuty karne Milan Rundić pokonał bramkarza Legii Cezarego Misztę, Superpuchar Polski po raz pierwszy w historii podnieśli piłkarze Rakowa Częstochowa.

Legia przebrnęła pierwszą rundę eliminacji Ligi Mistrzów

Piłkarze Legii Warszawa pokonali pierwszą przeszkodę w kwalifikacjach Ligi Europy, pokonując w I rundzie dwukrotnie norweski zespół Bodo/Glimt – 3:2 i 2:0. Kolejnym przeciwnikiem warszawskiej drużyny będzie mistrz Estonii Flora Tallin. Mecze tej fazy zmagań zostaną rozegrane 20-21 lipca, a rewanże 27-28 lipca. Legioniści pierwsze spotkanie z Florą zagrają u siebie na Łazienkowskiej.

Jeśli zespół Legii wyeliminuje Florę Tallin i awansuje do trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, zapewni sobie w najgorszym razie prawo gry w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy – powołanego do życia od tego sezonu nowego, ale najniżej umiejscowionego w hierarchii europejskiego pucharu. Natomiast w przypadku porażki z estońskim zespołem „Wojskowych” czeka przeprowadzka do Ligi Europy, w której przystąpią do kwalifikacji od trzeciej rundy. Ewentualna przegrana z rywalem w tej fazie rozgrywek oznacza kolejna przeprowadzkę, właśnie do ostatniego w hierarchii europejskiego pucharu i konieczność podjęcia rywalizacji w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Konferencji Europy. Rywale nie będą zbyt mocni, ale mimo to nadzieje Legii na awans do fazy grupowej tych rozgrywek mogą okazać się złudne.
Mistrz Polski był rozstawiony w losowaniach obu przeciwników na starcie kwalifikacji, ale trafiając na ekipę FK Bodo/Glimt stawał przed dużym wyzwaniem, bowiem liga norweska w rankingu UEFA zajmuje aktualnie 20. miejsce, a PKO Ekstraklasa dopiero 32. Tak więc wyeliminowanie mistrza Norwegii wcale nie było takim prostym zadaniem i dwa zwycięstwa, zwłaszcza odniesione na wyjeździe, trzeba uznać z niezłe osiągnięcie. W kolejnej rundzie podopiecznym trenera Czesława Michniewicza powinno pójść łatwiej, bo Flora Tallin jest mistrzem ligi znacznie niżej sklasyfikowanym od naszej, bo estońska ekstraklasa piłkarska w rankingu UEFA plasuje się na odległej, 52. pozycji. Za nią są już tylko rozgrywki w Walii, Andorze oraz San Marino). Zespół Flory w I rundzie wyeliminowała mistrza Malty Hibernians FC wygrywając u siebie 2:0, a na wyjeździe 3:0. Potencjalnego przeciwnika w III rundzie legioniści poznają w najbliższy poniedziałek, bo tego dnia w samo południe w Nyonie odbędzie się losowanie. Mistrz Polski w tej fazie kwalifikacji nie ma już przywileju rozstawienia.
Trener Legii nie krył zadowolenia po wygranym 2:0 rewanżowym meczu z Bodo/Glimt. „Cieszę się, że udało się nam wygrać i awansować. Taki był cel, ale nie było łatwo, bo przeciwnik był wymagający. Zagraliśmy jednak mądrze, tak jak się powinno grać w Europie, by walczyć o awans. Przeciwnik przy stanie 0:0 miał okazję, ale bramka nie padła, a my strzeliliśmy gola po pięknej kontrze” – ocenił występ swojej drużyny trener Michniewicz.
Trener norweskiego zespołu Kjetil Knutsen przyznał natomiast, że przewagę na korzyść Legii zrobili piłkarze ofensywni. „Takie spotkania, jak te z Legią, to dla nas wielka lekcja i inspiracja. W obu meczach trudno nam było zdominować rywali, bo nie mieliśmy na to wystarczająco jakości. Natomiast w Legii różnicę na jej korzyść zrobiło trzech świetnych zawodników ofensywnych – Luquinhas, Mahir Emreli i Bartosz Kapustka” – przyznał trener Bodo/Glimt.
Teraz zespół Legii czeka w sobotę mecz z Rakowem Częstochowa o Superpuchar Polski. Wiadomo już, że nie zagra w nim obrońca stołecznej drużyny Artur Jędrzejczyk, który w meczu z Norwegami nabawił się kontuzji. „Będą jakieś korekty w składzie, ale będę chciał wystawić jak najmocniejsza drużynę, bo zależy nam żeby z Rakowem zagrać dobrze i zdobyć Superpuchar” – zapewnia Michniewicz.

Wyniki I rundy el. Ligi Mistrzów:
Hibernians (Malta) – Flora Taliin (Estonia) 0:3, 0:2. Awans Flora;
Lincoln (Gibraltar) – Fola (Luksemburg) 5:0, 2:2. Awans Lincoln;
Riga FC (Łotwa) – Malmo FF (Szwecja) 1:1, 0:1. Awans Malmo FF;
Sheriff Tiraspol (Mołdawia) – Teuta (Albania) 1:0, 4:0. Awans Sheriff Tiraspol;
NS Mura (Słowenia) – Shkendija (Macedonia Północna) 5:0, 1:0. Awans NS Mura;
Prishtina (Kosowo) – Ferencvaros Budapeszt (Węgry) 1:3, 0:3. Awans Ferencvaros;
Buducnost Podgorica (Czarnogóra) – HJK Helsinki (Finlandia) 0:4, 1:3. Awans HJK;
Linfield (Irlandia Płn.) – Żalgiris Kowno (Litwa) 1:2, 0:1. Awans Żalgiris;
Shamrock Rovers (Irlandia) – Slovan Bratysława (Słowacja) 2:1, 0:2. Awans Slovan;
Szachcior Soligorsk (Białoruś) – Łudogorec Razgrad (Bułgaria) 0:1, 0:1. Awans Łudogorec;
Valur (Islandia) – Dinamo Zagrzeb (Chorwacja) 0:2, 2:3. Awans Dinamo;
Kairat Almaty (Kazachstan) – Maccabi Haifa (Izrael) 2:0, 1:1. Awans Kairat;
Connah’s Quay Nomads FC (Walia) – Alaszkert (Armenia) 2:3, 0:1. Awans Alaszkert;
Dinamo Tbilisi (Gruzja) – Neftczi Baku (Azerbejdżan) 1:2, 1:2. Awans Neftczi;
Legia Warszawa – FK Bodo/Glimt (Norwegia) 3:2, 2:0. Awans Legia.

Legia zaczęła pucharowy sezon od zwycięstwa

Z czterech polskich zespołów do rywalizacji w europejskich pucharach jako pierwsza przystąpiła Legia Warszawa. W środę „Wojskowi” w pierwszym meczu I rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów pokonali na wyjeździe 3:2 norweski Bodo/Glimt. To cenne zwycięstwo, bo w tym sezonie nasze drużyny potrzebują punktów do ligowego rankingu UEFA.

W rankingu ligowym UEFA PKO Ekstraklasa zajmuje dopiero 30. miejsce, za ligami m.in. za Azerbejdżanu, Białorusi i Kazachstanu. A może być jeszcze gorzej, ponieważ w rankingu UEFA uwzględniane jest pięć ostatnich pięć sezonów, a punkty z nich zdobyte sumują się do końcowego wyniku. Obecnie ostatnim liczonym sezonem jest 2016/2017, w którym nasze drużyny zgromadziły 3,875 pkt i to jest drugi najlepszy wynik w ostatnim pięcioleciu. Niestety, ten wynik już w najnowszym notowaniu nie będzie się liczył, a to oznacza, że łączna suma punktów będzie mniejsza i prawdopodobnie PKO Ekstraklasa spadnie w klasyfikacji o kolejne dwie pozycje. Może jednak uniknąć tego losu jeśli w obecnych rozgrywkach w europejskich pucharach Legia, Raków Częstochowa, Śląsk Wrocław i Pogoń Szczecin zdobędą odpowiednią liczbę punktów.
Najgorzej polskie zespoły wypadały w sezonach 2016/17, 2017/18 i 2018/19, w których nie potrafiły zdobyć do rankingu UEFA więcej niż trzech punktów. W ostatnim sezonie, 2020/21, gdy Lech Poznań awansował do fazy grupowej Ligi Europy, do ogólnego dorobku Polsce dopisano cztery punkty. To wciąż za mało na radykalna poprawę lokaty.
A przecież nie tak dawno w fazie grupowej Ligi Europy grały jednocześnie Legia i Lech, a Legia grała nawet w fazie grupowej Ligi Mistrzów, zaś wiosną rywalizowała jeszcze w fazie pucharowej Ligi Europy. Wtedy były realne nadzieje na awans w rankingu do pierwszej piętnastki zestawienia, a to gwarantuje udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów nie jednej drużynie, jak teraz, lecz dwóm. W tej chwili jednak miejsce w Top 15 dla PKO Ekstraklasy to mglista mrzonka. W tej chwili 15. lokatę w rankingu zajmuje ekstraklasa Cypru, mająca w zestawieniu o 12 punktów więcej od naszej ligi.
W środę Legia zaczęła jednak pucharowy sezon obiecująco, pokonując na wyjeździe mistrza Norwegii, a w obecnych rozgrywkach (norweska liga gra systemem wiosna-jesień) wicelidera tabeli 3:2, po golu Luquinhas i dwóch trafieniach pozyskanego latem Mahira Emreliego. Rewanż za tydzień w Warszawie. Zwycięzca tej pary zmierzy się z lepszym z pary Flora Tallin (Estonia) – Hiberinians Paola (Malta). W czwartek w Lidze Konferencji Europy Śląsk Wrocław w I rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy zagrał z estońskim Paide Linnameeskond (mecz zakończył się po zamknięciu wydania), a od drugiej rundy w tym europejskim pucharze zmagania rozpoczną Pogoń Szczecin (rywalem jest chorwacki NK Osijek) i Raków Częstochowa (zmierzy się z litewskim Suduva Mariampol lub łotewskim Valmiera).

Legia Warszawa zaczyna pucharowy sezon

W środę 7 lipca zespół Legii Warszawa rozegra na wyjeździe pierwsze spotkanie w kwalifikacjach Ligi Mistrzów UEFA. Rywalem legionistów w tej fazie rywalizacji jest norweska drużyna FK Bodo/Glimt. Przed wyjazdem do Norwegii „Wojskowi” sprawdzili aktualną formę w sparingu z Jagiellonią Białystok.

Kadra Legii rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu 7 czerwca. Nieoczekiwania atmosferę w klubie mocno podgrzał trener Czesław Michniewicz, narzekając na łamach serwisu Legia.net: „Sytuacja kadrowa na dziś wygląda bardzo słabo. Jeśli mamy grać na trzech frontach, to musimy mieć więcej ludzi do gry. W lipcu i sierpniu zagramy 15-16 meczów i tym stanem osobowym, jaki mamy, będzie to trudno pociągnąć” – stwierdził szkoleniowiec. Jego słowa nie spodobały się właścicielowi klubu Dariuszowi Mioduskiemu, który także na łamach Legia.net odpowiedział na zarzuty Michniewicza. „Byłem tą wypowiedzi trenera bardzo zdziwiony, ale te nie ma co ukrywać, także poirytowany” – powiedział Mioduski. I dodał: „Michniewicz do pucharów europejskich przygotowuje zespół po raz pierwszy. Jako klub przekazaliśmy mu wytyczne, że treningi powinny się zacząć najpóźniej 4 czerwca. On przesunął jednak termin na 7 czerwca, a jeszcze przedłużył urlopy kilku zawodnikom, chociaż wiedział, że zawodnicy mający za sobą występy w drużynach narodowych nie będą mogli z nami trenować od początku przygotowań. To były jego decyzje i on też będzie musiał wziąć za nie odpowiedzialność. Nie powinien potem być zaskoczony sytuacją, do której sam swoimi decyzjami doprowadzi” – stwierdził prezes Legii.
Michniewicz nie ma więc w tej chwili żadnych złudzeń, że jeśli nie osiągnie postawionego przed nim celu i nie awansuje choćby tylko do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, zostanie zwolniony. W różnych wypowiedziach dla mediów przyznawał, że nie może wykluczyć sytuacji, że za dwa miesiące przestanie być trenerem Legii.
Ale póki co „Wojskowi” szykują się do skoku przez pierwszą pucharową przeszkodę, czyli do konfrontacji z mistrzem Norwegii FK Bodo/Glimt. Norweska liga gra systemem wiosna – jesień, więc rywale są w środku sezonu, ale ostatnio zanotowali spadek formy, bo z ostatnich czterech spotkań ligowych wygrali tylko jedno, dwa przegrali, a jeden mecz zakończył się remisem. W tabeli norweskiej ekstraklasy ekipa trenera Kjetila Knutsena zajmuje jednak drugą lokatę.
„Wojskowi” w ostatnim przed potyczką z FK Bodo/Glimt sparingu pokonali Jagiellonię 2:0. Obie bramki zdobył pozyskany latem przez stołeczny klub azerski napastnik Mahir Emreli. Trener Michniewicz nie wystawił do gry narzekających na lekkie urazy Bartosza Kapustkę i Luquinhasa, ale jak zapewnił, jego drużyna przez 60 minut grała w najmocniejszym składzie, który wyglądał tak: Artur Boruc (46’ Cezary Miszta) – Mattias Johansson, Artur Jędrzejczyk (60’ Jehor Macenko), Mateusz Hołownia (55’ Joel Abu Hanna), Kacper Skibicki (46’ Maik Nawrocki), Andre Martins (60’ Bartłomiej Ciepiela), Bartosz Slisz (60’ Jakub Kisiel), Filip Mladenović (60’ Kacper Skwierczyński), Josue (60’ Kacper Kostorz), Mahir Emreli (60’ Szymon Włodarczyk), Ernest Muci (46’ Rafael Lopes).
Mecz FK Bodo/Glimt – Legia Warszawa odbędzie się w środę 7 lipca o godzinie 18, A rewanż zostanie rozegrany tydzień później o 20:00. Transmisję z obu tych spotkań przeprowadzi TVP Sport.


Kadra Legii Warszawa:
Bramkarze: 1. Artur Boruc, 31. Cezary Miszta.
Obrońcy: 2. Josip Juranović, 3. Mateusz Hołownia, 4. Mateusz Wieteska, 6. Mattias Johansson, 17. Maik Nawrocki, 23. Joel Abu Hanna, 25. Filip Mladenović, 29. Lindsay Rose, 55. Artur Jędrzejczyk, 64. Jehor Macenko; Pomocnicy: 8. André Martins, 22. Kacper Skibicki, 27. Josué, 63. Jakub Kisiel, 67. Bartosz Kapustka, 82. Luquinhas, 92. Bartłomiej Ciepiela, 99. Bartosz Slisz.
Napastnicy: 9. Tomáš Pekhart, 11. Mahir Emreli, 20. Ernest Muçi, 21. Rafael Lopes, 30. Kacper Kostorz.


Kadra FK Bodo/Glimt:
Bramkarze: 12. Nikita Chajkin, 30. Joshua Smits, 41. Magnus Brøndbo.
Obrońcy: 2. Marius Lode, 3. Alfons Sampsted, 4. Marius Høibråten, 5. Fredrik André Bjørkan, 18. Brede Moe, 21. Vegard Kongsro, 26. Sigurd Kvile, 43. Brynjar Johnsplass; Pomocnicy: 7. Patrick Berg, 10. Hugo Vetlesen, 14. Ulrik Saltnes, 16. Morten Konradsen, 19. Sondre Brunstad Fet, 22. Vegard Moberg, 23. Elias Hagen; Napastnicy: 9. Ola Solbakken, 11. Axel Lindahl, 17. Sebastian Tounekti, 20. Erik Botheim, 24. Lasse Selvåg Nordås, 28. Pernambuco, 29. Tomáš Rataj.

Rywale polskich zespołów w europejskich pucharach

W siedzibie UEFA w Nyonie dokonano losowania par I rundy eliminacji Champions League. Mistrz Polski Legia Warszawa trafił na norweski FK Bodo/Glimt. Trzy pozostałe polskie zespoły zagrają w kwalifikacjach Ligi Konferencji. Śląsk Wrocław w I rundzie zmierzy się z Paide Linnameeskond, natomiast Raków Częstochowa i Pogoń Szczecin zaczną od II rundy – Pogoń zagra z NK Osijek, a Raków z lepszym z pary Suduvą Mariampol – Valmiera FC.

Mistrzowie Norwegii będą pierwszą przeszkodą zespołu Legii na drodze do piłkarskiego raju, jakim jest Liga Mistrzów. Spotkania tej rundy kwalifikacyjnej do Champions League rozgrywane będą w dniach 5-6 lipca oraz 13-14 lipca. „Wojskowi” pierwsze spotkanie rozegrają na wyjeździe. „Legia to duży klub i być może najlepsza drużyna, na jaką mogliśmy trafić w tej fazie rozgrywek. Niewiele o nich wiem, ale myślę, że na pewno nie grają tak jak my na co dzień na sztucznej trawie, a to może dać nam w meczu u siebie pewną przewagą” – ocenił trener FK Bodo/Glimt Kjetil Knutsen w wypowiedzi dla norweskiej telewizji. Ale w rewanżu norweski zespół tego atutu mieć już nie będzie, bo na stadionie Legii będzie musiał zagrać na naturalnej nawierzchni, co w oczywisty sposób da z kolei przewagę drużynie trenera Czesława Michniewicza.
Zwycięzca meczu Legia – FK Bodo/Glimt w II rundzie kwalifikacji zmierzy się ze zwycięzcą z pary Flora Tallinn (Estonia) – Hibernians (Malta). Dla Legii ewentualny awans do III rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów ma kluczowe znaczenie, bo według nowych zasad rozgrywek pucharowych w Europie odpadnięcie w III rundzie eliminacji Champions League oznacza przeniesienie do IV rundy eliminacji Ligi Europy, natomiast odpadnięcie na tym etapie rozgrywek w drugim co do ważności pucharze skutkuje przeniesieniem do pucharowej trzeciej ligi, czyli Ligi Konferencji, ale od razu do fazy grupowej.
Legioniści mają więc mocną motywację i już szykują formę, bo przejście do III rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów zapewni im grę w europejskich pucharach co najmniej do końca tego roku. Mecze drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów odbędą się 20/21 i 27/28 lipca. Legia, jeśli pokona FK Bodo/Glimt (7 i 14 lipca), pierwsze spotkanie drugiej rundy rozegra na własnym stadionie.
Trzy pozostałe polskie zespoły nie mają takiej możliwości, bo zagrają w Lidze Konferencji. Śląsk Wrocław zagra od I rundy eliminacji i jego pierwszym rywalem będzie wicemistrz Estonii Paide Linnameeskond (8 lipca u siebie i 15 lipca na wyjeździe). Jeśli Śląsk wygra, w II rundzie zagra z węgierskim Fehervar FC lub azerski Ararat Erywań.
Raków Częstochowa i Pogoń Szczecin rozpoczną rywalizację od II rundy. Częstochowianie zmierzą się z lepszym z pary Suduva Mariampol (Litwa) – Valmiera FC (Łotwa). Valmiera w ubiegłym sezonie odpadła z Lechem Poznań. „Portowcy” trafili znacznie gorzej, bo na zespół NK Osjek, wicemistrza Chorwacji.

Euro 2020/21: UEFA zapłaci klubom za piłkarzy

W rozpoczynających się w piątek 11 czerwca piłkarskich mistrzostwach Europy wystąpi dziewięciu zawodników z siedmiu klubów polskiej ekstraklasy – Legii, Pogoni, Rakowa, Piasta, Lecha, Lechii i Warty Poznań. UEFA zapłaci tym klubom po 2,4 tys. euro za każdy dzień udziału ich zawodników w turnieju, nawet jeśli będą tylko rezerwowymi.

UEFA podzieliła kluby dostarczające graczy do reprezentacji narodowych na trzy kategorie – w pierwszej rekompensaty wyceniono na kwotę 7231 euro dziennie, w drugiej na 4821 euro, a w trzeciej na 2410 euro. Polskie kluby znalazły się w najniższej kategorii. Rekompensaty zaczyna się naliczać już 14 dni przed pierwszym meczem w turnieju, a licznik się zatrzymuje pierwszego dnia po odpadnięciu z imprezy. Rozgrywki grupowe potrwają dziewięć dni, zatem po tej fazie rywalizacji kluby otrzymają rekompensatę za swoich zawodników za 24 dni. W przypadku polskich zespołów będzie to blisko 58 tys. euro (ok. 260 tys. złotych) za jednego piłkarza oddanego do reprezentacji. W przypadku gdy któryś z piłkarzy z naszej ekstraklasy dojdzie ze swoim zespołem do 1/8 finału, wówczas jego klub otrzyma ponad 72 tys. euro (czyli ponad 300 tys. złotych). Za udział w ćwierćfinale UEFA gwarantuje premię na poziomie zaczynającym się od 84 tys. euro (ponad 370 tys. złotych).
Wśród piłkarzy powołanych na tegoroczne finały mistrzostw Europy znalazło się dziewięciu zawodników, którzy na co dzień występują w zespołach PKO Ekstraklasy.
Po dwóch reprezentantów maja Legia Warszawa (Czech Tomas Pekhart i Chorwat Josip Juranović) i Lech Poznań (Tymoteusz Puchacz i Słowak Lubomir Satka), a po jednym Raków Częstochowa (Kamil Piątkowski), Pogoń Szczecin (Kacper Kozłowski), Piast Gliwice (Jakub Świerczok), Lechia Gdańsk (Słowak Dusan Kuciak) i Warta Poznań (Fin Robert Ivanov).
O ile w przypadku Legii czy Lecha nie są to wielkie kwoty, to dla poznańskiej Warty, która w minionym sezonie miała najniższy budżet w naszej piłkarskiej ekstraklasie, będzie to spory zastrzyk gotówki. W sumie UEFA wypłaci wszystkim klubom co najmniej 200 mln euro, ale kwota ta to tylko około 8 procent spodziewanych przychodów Europejskiej Unii Piłkarskiej z praw telewizyjnych, reklam oraz sprzedaży biletów. Warto też przypomnieć, że w poprzednich mistrzostwach Europy w 2016 roku polskie kluby z tytułu rekompensaty na zwolnienie swoich zawodników na mecze eliminacyjne oraz sam turniej finałowy otrzymały od UEFA w sumie 2 051 330 euro.
Pięć lat temu najwięcej zgarnęła wtedy Legia Warszawa – 550 225 euro, ale oprócz stołecznego klubu zastrzyk gotówki dostało jeszcze 16 innych (Lech Poznań, Lechia Gdańsk, Wisła Kraków, Cracovia, Ruch Chorzów, Zagłębie Lubin, Korona Kielce, Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze, Górnik Łęczna, GKS Bełchatów, Piast Gliwice, Miedź Legnica, Śląsk Wrocław, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Zawisza Bydgoszcz.

PKO Ekstraklasa: Kluby już szykują się do transferów

Do otwarcia letniego okienka transferowego jest jeszcze trochę czasu, ale w klubach PKO Ekstraklasy już zaczęły się przymiarki do kadrowych roszad. Na razie przeważają informacje o odejściach zawodników, ale polowanie na nowych graczy już się zaczęło, lecz planowane ruchy kadrowe trzymane są w tajemnicy.

Dla przypomnienia – w zakończonych niedawno rozgrywkach naszej ekstraklasy triumfował zespół Legii Warszawa. Tytuł wicemistrzowski wywalczył Raków Częstochowa, a brązowy medal Pogoń Szczecin. Ponieważ ekipa Rakowa zdobyła też Puchar Polski, czwarty w tabeli Śląsk Wrocław w nowym sezonie zagra w kwalifikacjach europejskich pucharów. Ekstraklasę opuściła drużyna Podbeskidzia Bielsko-Biała. Od nowego sezonu ekstraklasa liczyć będzie 18 zespołów, ale w sezonie 2020/2021 rywalizowało jeszcze 16 drużyn, co oznacza, że rozegrano240 meczów. Wystąpiło w nich 489 zawodników, z których 190 to obcokrajowcy.
Po zakończeniu sezonu Legia ogłosiła, że latem z klubu odejdą: Mateusz Cholewiak, Radosław Cierzniak, Walerian Gwilia, Igor Lewczuk, Nazarij Rusyn i Artem Szabanow (koniec wypożyczenia z Dynama Kijów), Joel Valencia (koniec wypożyczenia z Brentford), Marko Vesović. Wszystko wskazuje, że latem odejdzie też Paweł Wszołek, który finalizuje transfer z Unionem Berlin. .
Raków Częstochowa pożegnał natomiast Dominik Holeca (Sparta Praga), Jarosława Jacha (Crystal Palace), Piotr Malinowskiego, Kamila Piątkowskiego (Red Bull Salzburg), Branislava Pindrocha i Petra Schwarza (Śląsk Wrocław). Pogoń Szczecin podziękowała za dalszą współpracę Adamowi Frączczakowi, Davidowi Stecowi i Tomasowi Podstawskiemu. Śląsk Wrocław z kolei pożegnał Gullermo Cotugno, Israela Puerto, Mathieu Scaleta, Dariusza Szczerbala i Macieja Wilusza.
Piast Gliwice z obecnej kadry jeszcze nikogo nie skreślił, podobnie jak Warta Poznań i Stali Mielec. Lechia Gdańsk odesłała do Anderlechtu Bruksela Kenny’ego Saiefa, a Zagłębie Lubin podało, że latem odejdą Jakub Bednarczyk (FC Sankt Pauli), Dorde Crnomarković (Lech Poznań), Samuel Mraz (SSC Napoli) i Miroslav Stoch. Jagiellonia odchudziła liczną kadrę żegnając się z Arielem Borysiukiem, Fernanem Ferreiroą, Andrejem Kadlecem, Maciejem Makuszewskim, Damianem Węglarzem i Kamilem Wojtkowskim. Górnik Zabrze oddał Michała Koja, a Lech Poznań Tomasza Dejewskiego, Niko Kaczarawę, Wasyla Krawenia, Tymoteusza Puchacza i Huberta Sobola (Wisła Kraków). Wisła Płock pozbyła się Airama Cabrery, Angela Garci, Giorgia Merebaszwiliego, Julio Rozdrigueza, Cilliana Sheridana i Alan Urygę.
Z Wisły Kraków odchodzą natomiast Vulnet Basha, Rafał Boguski, Łukasz Burliga, Jean Carlos Silva (Pogoń Szczecin), Souleymane Kone, David Mawutor, Zan Medved i Uros Radaković. Lokalny rywal wiślaków, Cracovia, „puściła w obieg” na razie Diego Ferraresso, Ivan Fiolicia, Jakuba Koseckiego, Dawida Szymonowicza, Tomasa Vestenicky’ego (Czajka Piesczanokopskoje).

PKO BP Ekstraklasa: Legia, Pogoń i Raków zarobiły najwięcej

Rozgrywki w naszej piłkarskiej ekstraklasie wygrała Legia Warszawa, drugie miejsce zajął Raków Częstochowa, a trzecie Pogoń Szczecin. Te trzy kluby najwięcej też zarobiły. Liderem pod tym względem jest, co oczywiste, Legia, na konto której zarządzająca rozgrywkami spółka Ekstraklasa SA przelała łącznie 29 992 800 złotych.

Pieniądze przekazywane przez Ekstraklasę są dzielone według modelu przyjętego przez kluby. W tym roku, na jego bazie, ponad 101 mln zł jest rozdysponowanych między kluby po równo – każdy otrzymuje blisko 6,3 mln zł jako kwotę stałą. W tej puli do klubów trafia też 12 mln zł na dofinansowanie szkolenia dzieci i młodzieży ze środków uzyskiwanych m.in. z licencji bukmacherskich. W ramach wyniku sportowego za bieżący sezon dzielona jest pula około 75,6 mln zł, a według rankingu historycznego 46 mln zł. Oprócz tego, Ekstraklasa przeznaczyła 5,57 mln zł na współfinansowany program PZPN, promujący szkolenie młodzieży – Pro Junior System – które w tym roku trafiły do Lecha Poznań, Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin, Górnika Zabrze i Wisły Kraków. W trakcie sezonu do klubów trafiły również 2 mln zł jako dofinansowanie do testów na COVID-19 – na ten cel każdy zespół otrzymał 125 tys. złotych.
Pieniądze leżą na boisku
Na nowych kontraktach mediowych zyskali wszyscy uczestnicy rozgrywek ekstraklasy, od mistrza do spadkowicza, a przykład Rakowa, który w drugim sezonie po awansie do ekstraklasy wywalczył wicemistrzostwo i dzięki temu zgarnął prawie 10 procent z ogólnej puli do podziału. Łączna kwota wypłacona wszystkim akcjonariuszom spółki Ekstraklasa SA (kluby plus PZPN) przekroczyła w tym sezonie rozgrywkowym 240 mln złotych. Ligowa spółka przekazała bowiem klubom dodatkowo ok. 1,5 mln zł w formie barterów oraz wypłaciła na rzecz PZPN 8,3 mln zł. Łączna kwota wypłacona wszystkim akcjonariuszom spółki Ekstraklasa SA (kluby plus PZPN) przekroczyła w tym sezonie rozgrywkowym 240 mln złotych. Ligowa spółka przekazała bowiem klubom dodatkowo ok. 1,5 mln zł w formie barterów oraz wypłaciła na rzecz PZPN 8,3 mln zł.
Najwięcej z tego finansowego tortu dostało się Legii. Mistrzowie Polski wzbogacili się o blisko 30 mln złotych, a a na tę kwotę złożyło się 6325000 zł tzw. kwoty stałej (wszystkie kluby dostają taką samą), 5612000 zł z tytuły tzw. rankingu historycznego i aż 17 930 800 zł za wynik sportowy. Legia, jak każdy klub PKO Ekstraklasy, otrzymała też 125 tysięcy złotych na pokrycie kosztów testów na obecność koronawirusa. To porównywalne wpływy z uzyskanymi w poprzednim sezonie, w którym legioniści także wywalczyli mistrzostwo Polski – po sezonie 2019/20 na konto warszawskiego klubu wpłynęło 31,3 mln złotych.
Druga przy kasie jest Pogoń Szczecin, która skończyła ligę na trzecim miejscu, ale finansowo podciągnęła się dzięki dotacji za Pro Junior System (promocja występów młodych piłkarzy), co przyniosło klubowi ponad 1,4 miliona złotych. W końcowym rozrachunku „Portowcy” wyprzedzili minimalnie Raków, ale w ich przypadku 22 196 453 złotych to aż o 10 milionów więcej niż zarobili w poprzednim sezonie. Także ekipa z Częstochowy ma za co świętować, bo osiągnięte w tym sezonie sukcesy – wicemistrzostwo Polski i Puchar Polski zapewniły klubowi potężny finansowy skok przy podziale pieniędzy z Ekstraklasy SA. W poprzednich rozgrywkach (2019/2020) występujący w nich z pozycji beniaminka Raków otrzymał 8 mln złotych, a teraz na jego konto wpłynęło w sumie 22 005 820 złotych. Czwartą lokatę w finansowym zestawieniu zajął czwarty w ligowej tabeli Śląsk Wrocław, który zainkasował w sumie 16 340 920 złotych.
Lech grał słabo, ale zarobił
Ale na piątym miejscy znalazł się Lech Poznań, chociaż w rozgrywkach wywalczył dopiero 11. miejsce (w sezonie 2019/2020 był wicemistrzem Polski). „Kolejorz” obłowił się jednak dzięki rankingowi historycznemu i wpłatom za Pro Junior System (ponad 2 miliony złotych, najwięcej z całej ligi), ale per saldo stracił ponad 10 milionów, bo w poprzednim sezonie zarobił w sumie 26,5 mln złotych, a w tym „tylko” 15 666 160. Za plecami lechitów uplasował się Piast Gliwice z zarobkiem 14 443 420 zł, a kolejne lokaty zajęły: 7. Jagiellonia Białystok (13 815 290 zł), 8. Lechia Gdańsk (13 775 840 zł), 9. Zagłębie Lubin (13 440 535 zł), 10. Cracovia (11 150 050 zł), 11. Górnik Zabrze (10 899 776 zł), 12. Wisła Kraków (10 582 047 zł), 13. Warta Poznań (10 516 400 zł), 14. Wisła Płock (9 447 950 zł), 15. Podbeskidzie Bielsko-Biała (8 467 850 złotych), a stawkę zamknęła Stal Mielec z kwotą 7 738 690 złotych. Dla przypomnienia – Podbeskidzie zajęło w rozgrywkach ostatnie miejsce i jako jedyny zespół zostało zdegradowane do I ligi.
Europejskie puchary jak Eldorado
Z czterech polskich klubów, które w nowym sezonie wystartują w kwalifikacjach europejskich pucharów, w najlepszej sytuacji jest Legia, bo zacznie od kwalifikacji Ligi Mistrzów. Dla władz klubu awans do fazy grupowej Champions League do wymarzona opcja, ale awans do Ligi Europy też zostanie przyjęty z zadowoleniem. Celem minimum to zakwalifikowanie się do nowo powstałej Ligi Konferencji Europy.
Gra w europejskich pucharach toczy się o wielkie pieniądze. Dotarcie do fazy grupowej Ligi Mistrzów pozwoliłoby Legii zarobić aż 15,6 mln euro. Ale dotarcie do 4. rundy eliminacyjnej tych rozgrywek zapewni jednocześnie awans do fazy grupowej Ligi Europ, a za udział w tych rozgrywkach można zarobić 8,6 mln euro. Sam awans do LE z 4. rundy eliminacji LM zapewnia zarobek w wysokości 3,6 mln euro. W nowych rozgrywkach Ligi Konferencji Europy awans do fazy grupowej pozwoli zarobić 2,9 mln euro. UEFA dobrze też płaci za zwycięstwa i remisy w fazie grupowej w poszczególnych rozgrywkach. Za wygranie meczu w Lidze Mistrzów – 2,8 mln euro, za remis 930 tys. euro; za wygranie meczu w Lidze Europy – 630 tys euro, za remis 210 tys. euro; za wygranie meczu w Lidze Konferencji Europy – 500 tys. euro, za remis 166 tys. euro.
Trzy pozostałe nasze zespoły, czyli Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Śląsk Wrocław od razu zaczną kwalifikacje do Ligi Konferencji Europy – częstochowianie i szczecinianie od drugiej rundy, a Śląsk od pierwszej. W tych rozgrywkach łącznie weźmie 184 drużyn. Po przynajmniej jednym przedstawicielu będzie miała każda z 55 zrzeszonych w UEFA federacji krajowych. Finał Ligi Konferencji odbędzie się 25 maja 2022 roku w Tiranie. Zwycięzca tych rozgrywek będzie miał zapewniony udział w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2022/2023.