5 grudnia 2022

loader

Legia przegrywa w Lidze Mistrzów

fot. Legia Kosz

Mecz II-ej kolejki PLK, Legia Warszawa vs. PGE Spójnia St., Warszawa, 03.10.2022. Fot. Piotr Koperski

Koszykarze Legii Warszawa w meczu inaugurującym rozgrywki Ligi Mistrzów FIBA przegrali po dogrywce z Hapoelem Holon 81:84 (21:29, 16:13, 23:11, 8:15 – 13:16). Był to debiut wicemistrzów Polski w Lidze Mistrzów.

Mimo że w czwartej kwarcie Koszykarze Legii Warszawa prowadzili 65:53 przegrali na inaugurację z mistrzem Izraela, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w LM.

Przyjezdni, prowadzeni przez trenera kadry Izraela Guya Goodesa rozpoczęli mecz agresywnie w obronie, ale przede wszystkim bardzo skutecznie w ataku. Za trzy punkty trafiali kapitan Chris Johnson oraz Erick Green. W tej kwarcie rywale Legii trafili aż sześć z siedmiu rzutów. Hapoel prowadził w szóstej minucie 25:11, ale wejście kapitana Łukasza Koszarka pozwoliło wicemistrzom Polski uporządkować grę. Rzut z połowy boiska Janisa Berzinsa pozwolił Legii zmniejszyć straty do 21:29.

Po trzech minutach gry w drugiej części podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego odrobili wszystkie straty i po rzucie zza linii 6,75 m Grzegorza Kamińskiego wygrywali 31:30. Do końca tej kwarty trwała wyrównana walka, a po 20 minutach koszykarze z Izraela mający przewagę pod tablicami (22:13) prowadzili 42:37.

Trzecia kwarta była popisem defensywy legionistów szczególnie Koszarka i Dariusza Wyki, zaś w ataku był Devyn Marble. To po jego pięciu punktach z rzędu Legia prowadziła 60:53 po trzech kwartach. Początek ostatniej części należał do wicemistrzów Polski. Po niespełna dwóch minutach wygrywali, uzyskali najwyższą przewagę w spotkaniu 65:53 i trener Hapoelu zmuszony był do wzięcia czasu. Jego uwagi poskutkowały. Legioniści nie zdobyli punktów przez cztery minuty i rywale doprowadzili do remisu 65:65.

Potem mieli minimalną przewagę, ale kolejny remis 68:68 i dogrywkę dał Legi rzut Raya McCalluma. W dodatkowym czasie gry bardziej doświadczeni zawodnicy Hapoelu trafili więcej ważnych rzutów i popełnili mniej błędów. Prowadzili minimalnie 74:70, 78:75 i legioniści mogli tylko zmniejszać ich przewagę.

Ponad dwa tysiące kibiców, mimo porażki dziękowało swoim ulubieńcom za dobry występ w debiucie LM. Na trybunach zasiedli piłkarze Legii m.in. Bartosz Kapustka i Paweł Wszołek oraz trener zespołu Kosta Runjaic.

Po spotkaniu trener Wojciech Kamiński przyznał, że zadecydowały akcje w końcówce. „Gratuluję trenerowi Hapoelu i drużynie. Bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, my walczyliśmy, dogoniliśmy rywali, ale w ważnym momencie meczu mieliśmy przestój. Zagraliśmy lepiej niż kilka dni temu w meczu przeciwko Śląskowi, ale i tutaj był tak jak w spotkaniu ze Śląskiej przestój, nie możemy sobie na taką grę pozwolić. W końcówce nie trafiliśmy kilku ważnych rzutów. Dziękuje kibicom za wsparcie, dali nam mnóstwo energii” – powiedział trener Kamiński.

Bardziej doświadczony szkoleniowiec Hapoelu podkreślił, że w LM nie ma łatwych meczów. „Gratuluję mojej drużynie, że walczyła w kluczowym momencie i „wróciła” do gry, choć przegrywała różnicą ponad 10 pkt. Odrabialiśmy straty krok po kroku, staraliśmy się grać pod kosz. Trafiliśmy też trudne i ważne rzuty. W Lidze Mistrzów nie ma łatwych meczów, powtarzam to zawsze swoim zawodnikom. Mamy nowy zespół, nowe cele i też potrzebujemy czasu. Zapytałem Łukasza Koszarka, który jest dyrektorem reprezentacji, czy nie jest zmęczony, odpowiedział że nie. On robi wiele dobrej roboty, to zawodnik myślący, dający dużo drużynie” – powiedział trener Goodes. 

pau/pap

Redakcja

Poprzedni

Meandry propagandy

Następny

Nic za darmo