W Miami walczy już tylko Kubot

W turnieju ATP w Miami z polskich tenisistów na placu boju został jedynie Łukasz Kubot, który w deblu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo dotarł już do ćwierćfinału. Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie singla, na tym etapie w grze podwójnej swój udział zakończyła też Alicja Rosolska.

Kubot i Melo w turnieju w Miami (pula nagród 8,4 mln dolarów) w grze podwójnej zostali rozstawieni z numerem 1. Tydzień wcześniej Polak i Brazylijczyk w imprezie tej samej rangi w Indian Wells dotarli do finału, a swoją dobrą grą w Miami potwierdzają, że po chwilowej zapaści wrócili na zwycięską ścieżkę. W meczu o awans do ćwierćfinału polsko-brazylijski tandem zmierzył się z Argentyńczykiem Guido Pellą i Portugalczykiem Joao Sousą. Rywale są przede wszystkim singlistami, ale w debla też potrafią grać znakomicie.

Przekonali się o tym Kubot i Melo, bo chociaż byli aktywniejsi i częściej atakowali przy siatce, mieli duże problemy z przełamaniem defensywy rywali. Argentyńczyk i Portugalczyk wbrew kanonom obowiązującym w grze podwójnej najczęściej ustawiali się na linii końcowej i robili wszystko, by przedłużać wymiany. Ostatecznie, dzięki świetnym końcówkom obu setów, Polak i Brazylijczyk okazali się lepsi, zwyciężając 7:5, 6:3. Mecz trwał godzinę i 18 minut. W tym czasie Kubot i Melo zaserwowali cztery asy i ani razu nie zostali przełamani. W ćwierćfinale zagrają z rozstawiona z numerem 5 para Oliver Marach (Austria) i Mate Pavić (Chorwacja).

 

Hurkacz postawił się Federerowi

W ćwierćfinale turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells Hubert Hurkacz zmierzył się z żywą legendą światowego tenisa Rogerem Federerem. 22-letni wrocławianin nie sprostał 37-letniemu Szwajcarowi, ale przegrał po wyrównanej walce 4:6, 4:6.

Ćwierćfinałowy pojedynek z Federerem to szczytowe jak na razie osiągnięcie w karierze Hurkacza. Nigdy wcześniej nasz 22-letni tenisista nie grał na takim szczeblu w turnieju tej rangi, na dodatek z zawodnikiem tak utytułowanym i tak wysoko sklasyfikowanym w ranking. Był to też dla niego pierwsze starcie ze starszym o 16 lat Szwajcarem, jednym z najlepszych tenisistów w historii. Przed startem w Indian Wells Federer wygrał turniej w Dubaju i był to jego setny triumf w cyklu ATP. W kalifornijskim kurorcie „Il Maestro” stanął przed szansą na 101. zwycięstwo.

Po wyeliminowaniu Hurkacza Federer w półfinale miał zmierzyć się ze znacznie groźniejszym rywalem, aktualnym wiceliderem światowej listy Rafaelem Nadalem, ale Hiszpan w wygranym 7:6, 7:6 spotkaniu ćwierćfinałowym z Rosjaninem Karenem Chacznowem nabawił się urazu kolana i półfinał oddał walkowerem. W niedzielnym finale turnieju w Indian Wells szwajcarski tenisista zmierzył się z Austriakiem Dominikiem Thiemem, który w 1/2 finału wyeliminował Kanadyjczyka Milosa Raonica 7:6, 6:7, 6:4 (ich pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania). Warto odnotować, że w finale debla Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo przegrali z chorwacko-argentyńskim duetem Nikola Mektic – Horacio Zeballos.

O triumfie Federera w potyczce z Hurkaczem przesądziły dwa przełamania, po jednym w każdym z setów. Cały mecz trwał niewiele ponad godzinę, ale Federer docenił umiejętności rywala. „To był dla mnie naprawdę trudny mecz. Teraz już wiem dlaczego sprawiał tak wiele problemów innym tenisistom” – komplementował młodego Polaka „Il Maestro”. Dla Hurkacza dobry występ w Indian Wells może być punktem przełomowym w karierze. Zdobył 180 punktów do rankingu i dzięki nim w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje w okolice 50. miejsca. Będzie teraz bez większych problemów zgłaszać się do kolejnych turniejów najwyższej rangi i walczyć w nich o kolejne punkty. A także większe pieniądze. Za ćwierćfinał w Indian Wells Hurkacz otrzymał 182 tys. dolarów, co jest kwota pokaźną w na tle jego wszystkich dotychczasowych zarobków na zawodowych kortach (700 tys. dolarów).

Najbliższą okazję do poprawienia tych osiągnięć nasz najlepszy w tej chwili tenisista będzie miał już wkrótce, bo wystartuje w rozpoczynającym się od poniedziałku turnieju ATP 1000 w Miami.

 

Zverev wygrał turniej mistrzów

Fot. Aleksander Zverev jest trzecim niemieckim tenisistą, który wygrał turniej mistrzów

 

 

Zakończony w minioną niedzielę turniej ATP World Tour Finals w Londynie wygrał 21-letni Alexander Zverev, który w finale pokonał lidera światowego rankingu 31-letniego Novaka Djokovicia 6:4, 6:3. Niemiecki tenisista wcześniej w półfinale wyeliminował Rogera Federera.

 

Wcześniej Djoković i Zverev zmierzyli się w fazie grupowej londyńskiego turnieju mistrzów i w tym pojedynku zdecydowanie lepszy był Serb, który wygrał pewnie 6:4, 6:1. Dlatego faworytem niedzielnego finału był Djoković, zwłaszcza że w tym sezonie imponował formą. Zdobył dwa tytuły wielkoszlemowe, wygrywając Wimbledon i US Open oraz zwyciężył w dwóch prestiżowych imprezach serii Masters 1000. W ATP Finals w trzech spotkaniach grupowych oraz w półfinale z Afrykanerem Kevinem Andersonem serbski tenisista nie stracił nawet seta.

W finałowym starciu ze Zverevem lider światowego rankingu nie był jednak w swojej optymalnej dyspozycji. Zaczęły łapać go skurcze, nie serwował z taka morderczą dokładnością jak w poprzednich pojedynkach, zdarzyły mu się nawet podwójne błędy. W ostatniej akcji pojedynku młody Niemiec popisał się efektownym bekhendowym minięciem i już po chwili mógł świętować swój największy sukces w karierze. Z jego rodaków w turnieju mistrzów triumfowali przed nim jedynie Michael Stich (wygrał w 1993 roku) oraz legendarny Boris Becker (wygrywał w latach 1998, 1992 i 1995).
W rozegranym kilka godzin wcześniej finale debla Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock pokonali Francuzów Pierre-Huguesa Herberta i Nicolasa Mahuta 5:7, 6:1, 13-11. Uczestniczący w imprezie Łukasz Kubot, który grał w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, zakończył rywalizacje na fazie grupowej.

Djoković był niepocieszony po porażce, bo chociaż ma już na koncie pięć zwycięstw w ATP World Tour Finals, to jego celem było dorównanie Rogerowi Federerowi, który ma o jeden trium więcej i jest rekordzistą pod tym względem. Ósemka najlepszy tenisistów sezonu walczyła jednak nie tylko o splendory, lecz także pokaźną gotówkę. Zverev za wygranie turnieju skasował 2,5 mln dolarów oraz 1300 punktów rankingowych, dzięki którym w najnowszym notowaniu rankingu ATP z łącznym dorobkiem 6385 pkt awansował na czwartą pozycję. Przed nim są już tylko Djoković (9045 pkt), nieobecny w Londynie z powodu kontuzji Hiszpan Rafael Nadal (7480) oraz Federer (6420). Za niemieckim tenisistą w Top 10 światowej listy plasują się: 5. Juan Martin del Potro (Argentyna) – 5300 pkt, 6. Kevin Anderson (RPA) – 4710, 7. Marin Cilić (Chorwacja) – 4250, 8. Dominic Thiem (Austria) – 4095, 9. Kei Nishikori (Japonia) – 3590 i na 10. John Isner (USA) – 3155.

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz, zajmujący aktualnie 87. lokatę z dorobkiem 658 pkt. Kolejny z naszych tenisistów na światowej liście, Kamil Majchrzak, awansował z 221. na 184. miejsce.

 

Kubot i Melo na tarczy

Łukasz Kubot i Marcelo Melo w tegorocznym ATP Finals nie powtórzyli wyniku sprzed roku, kiedy to doszli do finału turnieju. Tym razem z trzech meczów grupowych wygrali tylko jeden i nie przeszli do kolejnej rundy.

 

Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo w ATP World Tour Finals 2018 pozbawili się szans na awans w dwóch pierwszych meczach. Najpierw lepsi okazali się Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock, a potem Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. W tej sytuacji ostatni grupowy mecz, z Austriakiem Oliverem Marachem i Chorwatem Mate Paviciem, Kubot i Melo musieli wygrać bez straty seta i stracić jak najmniej gemów. Było to zadanie ponad ich siły, bo chociaż zwyciężyli 7:6(4), 6:4, nic im to nie dało. Polak i Brazylijczyk nie mogą być zadowoleni z tegorocznego występu w Londynie, bo przed rokiem w hali O2 Arena przegrali dopiero w finale. W obecnej edycji o zwycięstwo zagrali Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut oraz Mike Bryan i Jack Sock.

 

Janowicz zniknął z listy

W Top 500 rankingu ATP mamy w tej chwili tylko dwóch tenisistów – sklasyfikowanego na 82. miejscu Huberta Hurkacza i 221. Kamila Majchrzaka. Z zestawienia wykreślono natomiast Jerzego Janowicza.

 

Janowicz był klasyfikowany w rankingu ATP nieprzerwanie od 27 sierpnia 2007 roku. W ostatnim czasie nie grał jednak w tenisa z powodu problemów zdrowotnych. W poniedziałek odliczono mu punkty za zeszłoroczny start w Bratysławie i tym samym nazwisko byłego 14. singlisty na świecie zostało wykreślone z zestawienia. Na 82. miejsce w rankingu ATP awansował natomiast Hubert Hurkacz, chociaż ostatnio nie wywalczył żadnych punktów, bo startował w mediolańskich Finals Next Gen ATP.

Z Top 200 wypadł natomiast Kamil Majchrzak, który bez powodzenia walczył o punkty w challengerze w Knoxville.
Liderem rankingu pozostanie Djoković, bez względu na wynik jaki osiągnie w rozgrywanym w tym tygodniu turnieju mistrzów w Londynie. Serb ma bezpieczną przewagę nad drugim w zestawieniu Hiszpanem Rafaelem Nadalem, a po niedzielnej porażce Szwajcara Rogera Federera z Japończykiem Keiem Nishikorim w fazie grupowej londyńskiego ATP Finals jest już pewne, że szwajcarskim tenisista nie przeskoczy w rankingu prowadzącej dwójki, a może jeszcze stracić trzecią lokatę na rzec Niemca Alexandra Zvereva.

W londyńskim ATP Finals mamy swojego przedstawiciela – w grze podwójnej występuje tam Łukasz Kubot w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Niestety, w pierwszym meczu polsko-brazylijski debel przegrał z Amerykanami Mikiem Bryanem i Jackiem Sockiem 3:6, 6:7(5). W grupie grają jeszcze Austriak Oliver Marach i Chorwat Mate Pavić, którzy na otwarcie pokonali Francuzów Pierre’a-Hugues’a Herberta i Nicolas Mahuta 6:4, 7:6(3).

 

Kubot wśród mistrzów

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wygrali turniej ATP World Tour Masters 1000 w Szanghaju, pokonując w finale Brytyjczyka Jamiego Murraya i Brazylijczyka Bruno Soaresa 6:4, 6:2. Polak i jego partner zapewnili sobie awans do turnieju mistrzów w Londynie.

 

Przypomnijmy, że 2018 rok Łukasz Kubot zaczął jako numer 1 na światowej liście deblistów, a Marcelo Melo był tuż za nim. Brazylijczyka trapiły jednak problemy zdrowotne, a i nasz tenisista przeżywał kryzys formy. Występ w Australian Open zakończyli na ćwierćfinale, w turnieju French Open na kortach im. Rolanda Garrosa wygrali zaledwie dwa mecze, nie też obronili tytułu na trawiastych kortach Wimbledonu. Dopiero w czwartym z turniejów Wielkiego Szlema, US Open, dotarli do finału, w którym ulegli reprezentantom gospodarzy Mike’owi Bryanowi i Jackowi Sockowi. Nic zatem dziwnego, że chociaż wygrali dwa turnieje niższej rangi, w Sydney i Halle, to stracili w rankingu ATP dominujące pozycje.

Odmiana nastąpiła we wrześniu, a sygnałem odrodzenia formy polsko-brazylijskiego tandemu był wspomniany już awans do finału US Open. Zdobyte na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku punkty rankingowe pozwoliły mu wrócić do gry o miejsce w londyńskim turnieju mistrzów. Powrót do wysokiej dyspozycji Kubot i Melo potwierdzili w azjatyckiej części rozgrywek. Najpierw w znakomitym stylu wygrali turniej w Pekinie, a w minionym tygodniu zwyciężyli także w Szanghaju, eliminując w drodze do finału mocnych rywali: w ćwierćfinale Ravena Klaasena (RPA) i Michaela Venusa (Nowa Zelandia) 7:6(3), 4:6, 10-7, a w półfinale rozstawionych z nr 2 Austriaka Olivera Maracha i Chorwata Mate Pavicia.

Już po tym zwycięstwie było jasne, Kubot i Melo po raz drugi z rzędu zapewnili sobie przepustki do ATP Finals w londyńskiej hali O2 Arena (impreza z udziałem ośmiu najlepszych singlistów sezonu i ośmiu najlepszych par deblowych odbędzie się w dniach 11-18 listopada), więc w szanghajskiej finałowej potyczce z Murrayem i Soaresem zagrali bez presji i może dlatego dosłownie zmietli rywali z kortu.

Kubot wystąpi w ATP Finals po raz piąty. Dwa razy zagrał z ATP World Tour Masters 1000 w Szanghajuem (2009, 2010), raz z Robertem Lindstedtem (2014), a teraz po raz drugi z rzędu z Marcelo Melo. Przed rokiem osiągnął z Brazylijczykiem swój najlepszy rezultat w tych rozgrywkach – doszli do finału, w którym przegrali z parą Henri Kontinen (Finlandia) – John Peers (Australia).
Oprócz Kubota i Melo udział w ATP World Tour Finals mają już zapewniony trzy pary: Oliver Marach i Mate Pavić, Jamie Murray i Bruno Soares oraz Kolumbijczycy Robert Farah i Juan Sebastian Cabal. Blisko awansu są także duety Mike Bryan i Jack Sock, Raven Klaasen i Michael Venus, Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut oraz Chorwat Nikola Mektić i Austriak Alexander Peya.

 

Rosolska i Kubot bez tytułów

W pięciu finałach tegorocznego US Open znalazła się dwójka polskich tenisistów. Niestety, ani Łukasz Kubot grający z Brazylijczykiem Marcelo Melo w deblu mężczyzn, ani Alicja Rosolska partnerująca Chorwatowi Nikoli Mekticiowi w grze mieszanej, nie zdołali na nowojorskich kortach Flushing Meadows wywalczyć wielkoszlemowych tytułów.

 

Dla Rosolskiej awans do finału US Open to największy sukces w karierze. 32-letnia warszawianka, która specjalizuje się w grze podwójnej, wcześniej najdalej w turniejach Wielkiego Szlema docierała do 1/8 finału, zarówno w deblu, jak i w mikście. W lipcu wraz ze swoją partnerką Amerykanką Abigail Spears dotarła do półfinału Wimbledonu. W Nowym Jorku przegrały jednak już w meczu i Rosolska, która jako jedyna z naszych reprezentantów zgłosiła się do rywalizacji par mieszanych, mogła skoncentrować się na tej rywalizacji. Rosolska w mikście grała wcześniej z różnymi partnerami, w Nowym Jorku „zawiązała spółkę” z Nikolą Mekticiem. Dla chorwackiego tenisisty awans do finału także był najlepszym życiowym osiągnięciem w turniejach wielkoszlemowych. Polka i Chorwat w meczu o tytuł zmierzyli się z  amerykańsko-brytyjskim duetem Bethanie Mattek-Sands – Jamie Murray. Reprezentantka gospodarzy miała już na koncie pięć tytułów zdobytymi w imprezach tej rangi, w tym dwa w mikście, zaś Murray, brat byłego lidera rankingu ATP w singlu Andy’ego, miał na koncie również pięć triumfów, ale w tym trzy wywalczone w grze mieszanej.

Rosolska i Mektić nie sprostali tej utytułowanej parze i przegrali 6:2, 3:6, 9:11. Losy tytułu znów rozstrzygnęły się w super tie-breaku, już szóstym w ciągu ostatnich ośmiu lat w finałach miksta w US Open. Początek rozgrywki był obiecujący, bo Rosolska z Mekticiem prowadzili już 4:1, ale potyczkę ostatecznie wygrali Mattek-Sands i Murray. Dotychczas w turniejach wielkoszlemowych w finałach miksta grało czterech naszych reprezentantów, żaden nie zakończył się ich sukcesem. Aż trzy z tych spotkań odbyło się we French Open – Jadwiga Jędrzejowska dotarła do tego etapu w 1947 roku, Klaudia Jans-Ignacik w 2012, a Marcin Matkowski w 2015 roku, ale on do finału gry mieszanej dotarł też w 2012 roku w US Open. Sobotni mecz Rosolskiej był szóstym finałem nowojorskiej imprezy z udziałem polskiego zawodnika. Jędrzejowska dotarła do tego etapu w singlu w 1937 roku i rok później w deblu,a w 2011 roku w grze podwójnej w finale grali Matkowski z Mariuszem Fyrstenbergiem.

Szansę na triumf w tegorocznym US Open zmarnował też Łukasz Kubot grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet przegrał mecz z Amerykanami Mike’m Bryanem i Jackiem Sockiem 3:6, 1:6. Kubot jako jedyny z biało-czerwonych ma w dorobku dwa tytuły wielkoszlemowe. Oba wywalczył w deblu w Australian Open 2014 i Wimbledonie 2017. Pozostałe dwa polskie sukcesy w zawodach tej rangi także były odniesione w grze podwójnej. W 1939 roku we French Open po tytuł sięgnęła Jędrzejowska, a w 1978 roku w Australian Open Wojciech Fibak.

 

Biało-czerwoni w Wimbledonie

W poniedziałek na trawiastych kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie rozpocznie się wielkoszlemowy Wimbledon. Wystąpi w nim sześciu reprezentantów Polski – w singlu zagrają Agnieszka Radwańska, Magdalena Linette i Hubert Hurkacz, a w deblu broniący tytułu sprzed roku Łukasz Kubot oraz Marcin Matkowski i Alicja Rosolska.

 

Radwańska została rozstawiona w turnieju z numerem 32. i w pierwszej rundzie zmierzy się z 20-letnią Rumunką Eleną Gabrielą Ruse, sklasyfikowaną obecnie w rankingu WTA na 197. miejscu. Nasza najlepsza tenisistka nie powinna mieć problemów z pokonaniem tej rywalki, tym bardziej, że w swoim pierwszym występie po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, w Eastbourne, zademonstrowała znakomitą formę dochodząc do półfinału. Druga z reprezentantek Polski w grze pojedynczej, Magda Linette, w pierwszej rundzie trafiła na znacznie trudniejszą rywalkę, bo sklasyfikowaną wyżej od niej w rankingu o kilkadziesiąt miejsc Julię Putincewą (WTA 55) z Kazachstanu.

W rywalizacji pań tytułu broni Hiszpanka Gabrine Muguruza, która tegoroczny turniej rozpocznie od pojedynku z Brytyjką Naomi Broady. Rozstawiona w Wibledonie z numerem 1 liderka światowej listy Rumunka Simona Halep zmierzy się z Japonką Kurumi Narą. Venus Williams zagra z Johanną Larsson, Serena Wiliams z Holenderką Arantxą Rus. Ciekawie zapowiadają się również mecze Francuzki Alize Cornet ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą, Australijki Donny Vekić z Amerykanką Sloane Stephens i Czeszki Petry Kvitovej z Białorusinką Alaksandrą Sasnowicz.

W rywalizacji mężczyzn faworytem jest Szwajcar Roger Federer, a jego pierwszym rywalem będzie Serb Dusan Lajović. Hubert Hurkacz, który do turnieju wszedł z eliminacji jako „szczęśliwy przegrany”, w swoim debiutanckim występie na kortach Wimbledonu w pierwszej rundzie trafił na Australijczyka Bernarda Tomica, ćwierćfinalistą londyńskiego turnieju z 2011 roku, tym razem jednak także „lucky luzera”. Zwycięzca spotka się w II rundzie z Amerykaninem Christianem Harrisonem lub Japończykiem Keiem Nishikorim.

W grze podwójnej biało-czerwonych barwa bronić będą w tym roku Łukasz Kubot, Marcin Matkowski i Alicja Rosolska. Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo ostatnio po wygrali turniej w Halle i do obrony tytułu w Wimbledonie przystępują w bojowych nastrojach. W I rundzie trafił na Brytyjczyków Luke’a Bambridge’a i Jonny’ego O’Marę, zwycięzców turnieju w Eastbourne. W kolejnej rundzie Kubot i Melo mogą trafić na Matkowskiego, który gra z parze z Izraelczyka Jonathanem Erlichem, o ile w pierwszej rundzie „Matka” i jego partner uporają się z Francuzami Jonathanem Eyssericem i Hugo Nysem.

W deblu kobiet wystąpi jedynie Alicja Rosolska w parze z Amerykanką Abigail Spears, która w tym roku jest jej stałą partnerką. Polsko-amerykański duet na początek zmierzy się z Meksykanką Giulianą Olmos i Czeszką Evą Hrdinovą, a jeśli je pokonają, w kolejnej rundzie mogą trafić na rozstawione z numerem piątym Chinki Latishę Chan i Shuai Peng.

Kobot odpadł jako ostatni z Polaków

Rozstawieni w deblowym French Open z nr 1 Łukasz Kubot i Marcelo Melo odpadli w 3. rundzie po porażce z Rohanem Bopanną i Edouardem Rogerem-Vasselinem 4:6, 6:7.

 

Kubot i Melo po znakomitym poprzednim sezonie w tym już tak dobrze nie grają. Co prawda rok rozpoczęli od zwycięstwa w turnieju w Sydney, jednak później tylko raz udało im się awansować do półfinału (Monachium). Powodem słabszej formy były kłopoty zdrowotne Marcelo Melo. W wielkoszlemowym French Open rozgrywanym w stolicy Francji polsko-brazylijski duet nie sprostał hindusko-francuskiej parze, a o jego porażce przesądził tie-break. Przy stanie 2:1 dla rywali Melo przegrał dwa swoje serwisy i ostatecznie po 90 minutach rywalizacji ze zwycięstwa cieszyli się Bopanna i Roger-Vasselin. Kubot odpadł z turnieju jako ostatni z reprezentantów Polski. W 2. rundzie z imprezą pożegnali się w singlu Hubert Hurkacz i Magdalena Fręch, a w I rundzie Magda Linette (w singlu i deblu), Alicja Rosolska (w deblu) oraz Marcin Matkowski (w deblu i mikście).

Wydarzeniem IV rundy paryskiego turnieju na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa będzie potyczka Sereny Williams z Marią Szarapową. Będzie to 22. pojedynek tych wybitnych tenisistek. Do tej pory Amerykanka triumfowała 19 razy, ulegając Rosjance tylko dwukrotnie. Po raz ostatni spotkały się w ćwierćfinale Australian Open 2016 i Williams okazała się lepsza. Dla Szarapowej był to ostatni występ przed 15-miesięczną dyskwalifikacją za stosowanie meldonium.
Tenisistki za sobą nie przepadają, a ich relacje zaogniła jeszcze Szarapowa kąśliwymi uwagami zawartymi w swojej biograficznej książce. Ale Serena nie podchodzi do pojedynku ambicjonalnie. „Mówiąc szczerze, to ona prawdopodobnie jest faworytką” – oceniła swoje szanse Amerykana.

French Open 2018: Cała nadzieja w Kubocie

Dzielnie walczyła Magdalena Fręch ze Sloane Stephens, jeszcze dzielniej z Marinem Ciliciem wojował Hubert Hurkacz. Nie zmienia to jednak faktu, że w wielkoszlemowym French Open na placu boju z reprezentantów Polski został tylko Łukasz Kubot.

 

Przypomnijmy, że do tegorocznego turnieju na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa przystąpiła piątka Polaków. W singlu kobiet wystąpiły MagdaLena Linette i Magdalena Fręch, w singlu panów Hubert Hurkacz, a deblu pań Alicja Rosolska i Linette, a w deblu panów Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, który dodatkowo zgłosił się jeszcze do rywalizacji w mikście. W grze pojedynczej najsłabiej wypadła najwyżej notowana Magda Linette, która odpadła już w pierwszej rundzie.

Znacznie lepiej spisała się 21-letniaq Fręch, która do turnieju w Paryżu musiała przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Łodzianka w pierwszej rundzie pokonała Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową, ale w drugiej trafiła na przeciwniczkę z najwyższej półki – triumfatorkę ubiegłorocznego wielkoszlemowego US Open Sloane Stephens. Amerykańska tenisistka jest obecnie sklasyfikowana na 10. miejscu światowego rankingu i z takim numerem została też rozstawiona w paryskim turnieju. W pojedynku z zajmującą 136. lokatę Polka wygrała pewnie 6:2, 6:2. Dla młodszej o cztery lata Fręch był to dopiero drugi start w turnieju Wielkiego Szlema. W styczniu w Australian Open odpadła już w pierwszej rundzie, teraz dotarła do drugiej, może w Wimbledonie zajdzie jeszcze dalej.

Równie znakomicie spisał się debiutujący w wielkoszlemowych szrankach Hubert Hurkacz. Nasz najwyżej obecnie notowany w grze pojedynczej tenisista w pierwszej rundzie pokonał sklasyfikowanego w rankingu ATP o 130. miejsc wyżej Amerykanina Tennysa Sandgrena, ćwierćfinalistę tegorocznego Australian Open, ale w drugiej trafiła na rozstawionego w Paryżu z numerem 3 Chorwata Marina Cilicia, triumfatora US Open sprzed czterech lat. Przed meczem chorwacki tenisista wypowiadał się o młodym Polaku lekceważąco. „Nie znam go, nawet nie wiem jak wygląda” – mówił dziennikarzom przed pojedynkiem wyznaczonym na korcie im. Philippe’a Chatriera, głównej arenie kompleksu Rolanda Garrosa. Pierwsze dwa sety wyraźnie stremowany Hurkacz przegrał 2:6, 2:6, ale w trzeciej partii zaczął grać jak z nut i wygrał już 7:6. W czwartej także stawił Ciliciowi twardy opór i przegrał ja dopiero 5:7. Chorwat z pewnością zapamięta teraz młodego Polaka i jeśli znów na niego trafi, raczej nie będzie się z tego cieszył.

W grze podwójnej naszym reprezentantom też się nie powiodło. Linette grająca w parze z Naomi Broady odpadła już w I rundzie, podobnie jak Alicja Rosolska, której partnerką była Abigail Spears. Z turniejem już po pierwszym meczu pożegnał się też Marcin Matkowski, grający w parze z Robertem Lindstedtem. Na placu boju pozostał nam tylko rozstawiony w turnieju debla z numerem 1 Łukasz Kubot, który wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo awansował do II rundy oraz Matkowski, który parze z Czeszką Kvetą Peschke rywalizuje w grze mieszanej.