Koniec duetu Kubot – Melo

Łukasz Kubot i Marcelo Melo po czterech latach wspólnych startów postanowili zakończyć współpracę. Decyzję podjęli po po przełożonym na jesień wielkoszlemowym French Open, a ostatni raz zagrali razem w ATP Finals 2020.

Polsko-brazylijski duet przez cztery sezony wygrał razem 15 deblowych turniejów, w tym wielkoszlemowy Wimbledon w 2017 roku. W tym też roku doszli do finału ATP Finals, a ponadto osiągnęli też finał US Open w 2018 roku. Dwa ostatnie lata nie były już jednak tak udane i stąd decyzja o zakończeniu współpracy. „Postanowiliśmy o tym wkrótce French Open, ale muszę szczerze przyznać, że tak naprawdę była to raczej decyzja z mojej strony” – przyznał Melo.
Pożegnalnym występem Kubota i Melo był udział w fazie grupowej ATP Finals w londyńskiej hali 02 Arena. Do turnieju debla zakwalifikowali się „rzutem na taśmę”, dzięki punktom otrzymanym za wygranie turnieju w Wiedniu oraz za półfinał w halowym turnieju w paryskiej hali Bercy. W turnieju mistrzów stracili szansę na awans do półfinału po porażkach z duetami Rajeev Ram i Joe Salisbury oraz Kevin Krawietz i Andreas Mies, ale na pożegnanie z turniejem nieoczekiwanie pokonali parę Wesley Koolhof – Nikola Mektić, późniejszych triumfatorów ATP Finals 2020.
Kubot i Melo nie kryli wzruszenia. „Doszliśmy do punktu, w którym najlepszym rozwiązaniem dla nas było rozstanie. Wiele par rozstaje się w gniewie, a my dokonaliśmy tego w przyjaźni” – podkreślał w medialnych wypowiedziach brazylijski tenisista.
Co ciekawe, zarówno Brazylijczyk, jak i Polak w nowym sezonie będą mieć za partnerów holenderskich graczy. 40-letni Kubot będzie grał z 31-letnim Wesleyem Koolhofem, który oprócz triumfu w tegorocznym ATP Finals ma na koncie sześć turniejowych zwycięstw oraz dojście do finału tegorocznego US Open. 37-letni Melo natomiast dogadał się z 39-letnim Jeanem-Julienem Rojerem, deblowym mistrzem Wimbledonu (215) i US Open (2017), triumfatorem w parze z Rumunem Hortią Tecau w 29 turniejach deblowych cyklu ATP.

Kubot i Melo zagrają w ATP Finals 2020

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wprawdzie przegrali w półfinale gry podwójnej halowego turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu (pula nagród 3,3 mln euro) z polsko-kanadyjską parą Hubert Hurkacz – Felix Auger-Aliassime, ale okazało się, że już zwycięstwo w piątkowej potyczce w 1/4 finału zapewniło polsko-brazylijskiemu duetowi czwarty z rzędu awans do kończącego sezonu turnieju mistrzów – ATP Finals 2020, który rozpocznie się w niedzielę 15 listopada.

Hurkacz i Auger-Aliassime w swoim drugim wspólnym występie w grze podwójnej sprawili sensację wygrywając turnieju rangi Masters 1000. W drodze do finału polsko-kanadyjski debel rozprawił się nie tylko z Kubotem i Melo, ale wcześniej, w 1/8 finału, wyeliminował z turnieju rozstawionych w paryskiej imprezie z numerem 1 Kolumbijczyka Roberta Faraha i Argentyńczyka Horacio Zeballosa, zaś w ćwierćfinale pokonali rozstawionych z numerem 7. Australijczyka Johna Peersa i Nowozelandczyka Michaela Venusa. Kubot i Melo w paryskiej hali Bercy byli rozstawieni z numerem 4., natomiast finałowi rywale Hurkacza i Augera-Aliassime, Chorwat Mate Pavić i Brazylijczyk Bruno Soares, których w niedziel pokonali 6:7, 7:6, 10-2, byli turniejową „dwójką”. Hurkacz dzięki triumfowi w deblu poprawił sobie trochę nastrój po porażce w I rundzie singla z niżej notowanym Mołdawianinem Radu Albotem 5:7, 7:6(5), 4:6.
Ale mimo półfinałowej porażki Kubot i Melo wyjadą z Paryża zadowoleni, bo osiągnęli tam zamierzony cel sportowy, jakim było wywalczenie na koniec sezonu miejsca w gronie ośmiu najlepszych par deblowych, co gwarantuje udział w prestiżowym turnieju ATP Finals w londyńskiej hali 02 Arena. Polak i Brazylijczyk wspólnie zagrają w turnieju mistrzów po raz czwarty z rzędu. W 2017 roku dotarli do finału ATP Finals, w którym przegrali z Finem Henrim Kontinenem i Australijczykiem Johnem Peersem. Rok później odpadli w fazie grupowej, a w zeszłym roku zakończyli zmagania w półfinale. Dla Kubota natomiast będzie to już siódmy występ w ATP Finals. W latach 2009 i 2010 grał w tym turnieju w parze z Austriakiem Oliverem Marachem, a w sezonie 2014 ze Szwedem Robertem Lindstedtem. Pochodzący z Belo Horizonte partner Kubota występuje w turnieju mistrzów nieprzerwanie od 2013 roku. W latach 2013-2016 Melo kwalifikował się do tych zawodów wspólnie z Ivanem Dodigiem. W sezonie 2014 brazylijsko-chorwacki debel doszedł do finału, w którym lepsi okazali się legendarni bracia Bob i Mike Bryanowie.
A zatem o triumf w tegorocznym ATP Finals w grze podwójnej zagrają: Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania), Mate Pavić (Chorwacja) i Bruno Soares (Brazylia), Kevin Krawietz i Andreas Mies (obaj Niemcy), Marcel Granollers (Hiszpania) i Horacio Zeballos (Argentyna), Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja), John Peers i Michael Venus (obaj Australia), Jamie Murray i Neal Skupski (obaj Wielka Brytania) oraz Kubot i Melo. Po raz kolejny zatem 39-letni Kubot będzie jedynym reprezentantem Polski w turnieju mistrzów.
W singlu obsada uczestników tegorocznego turnieju mistrzów również była już wcześniej ustalona, a jako ostatni do ósemki graczy dołączył Argentyńczyk Diego Schwartzman, który wprawdzie przegrał w ćwierćfinale paryskiego turnieju z Rosjaninem Daniłem Miedwiediewem, ale ponieważ mogący go wyprzedzić w klasyfikacji Hiszpan Pablo Carreno Busta również odpadł z imprezy, to tenisista z Buenos Aires ostatecznie rzutem na taśmę uzyskał kwalifikację do londyńskiego turnieju mistrzów, w którym w puli nagród jest 8,5 mln dolarów. Dla 28-letniego Schwartzmana będzie to debiut w tej prestiżowej imprezie, ale przed nim grało w niej aż siedmiu tenisistów z Argentyny – Guillermo Vilas, Jose-Luis Clerk, Guillermo Cori, David Nalbandian, Gaston Gaudio, Mariano Puerta i Juan Martin del Potro. Występ w ATP Finals będzie zwieńczeniem najlepszego jak dotąd w karierze sezonu Schwartzmana, w któym awansował także do Top 10 rankingu ATP, dotarł do półfinału wielkoszlemowego French Open i finału turnieju rangi ATP Masters 1000 w Rzymie, a także do finałów imprez niższej rangi w Cordobie, Kolonii oraz do półfinału turnieju w Buenos Aires.
W tegorocznym ATP Finals w Londynie w grze pojedynczej zagrają zatem: Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Austriak Dominic Thiem, Rosjanin Danił Miedwiediew, Grek Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Rosjanin Andriej Rublow i wspomniany Argentyńczyk Diego Schwartzman.
Już jednak wiadomo, że Djoković po raz szósty w karierze zakończył sezon jako lider rankingu ATP. Wcześniej dokonał tego w latach 2011-2012, 2014-2015 i 2018. Serb wyrównał tym samym rekordowe osiągnięcie Amerykanina Pete’a Samprasa z lat 1993-1998. Nagrodę odbierze podczas ATP Finals w londyńskiej hali 02 (15-22 listopada).

Kubot i Melo walczą o awans do ATP Finals

Łukasz Kubot i jego deblowy partner Marcelo Melo wygrali w miniony weekend rywalizacje w grze podwójnej w turniej ATP w Wiedniu. Dzięki tej wygranej awansowali w tegorocznym rankingu deblistów ATP Race to London z 11. na ósmą pozycję. Ale żeby zagrać w kończącym sezon ATP Finals w Londynie, muszą dobrze wypaść w rozgrywanym w tym tygodniu turnieju w paryskiej hali Bercy.

W minioną niedzielę Łukasz Kubot i Marcelo Melo po raz trzeci zwyciężyli w halowych zawodach ATP Tour 500 w Wiedniu i znacznie zwiększyli swoje szanse na występ w ATP Finals 2020. W najnowszym notowaniu rankingu ATP Doubles Race to London przeskoczyli trzy pary i awansowali na ósmą pozycję. To ostatnia lokata, która daje prawo gry w kończącym sezon turnieju mistrzów. Aby utrzymać się w gronie zakwalifikowanych do ATP Finals ośmiu najlepszych w tym roku par deblowych, polsko-brazylijski duet musi jeszcze dobrze zagrać w Paryżu.
ATP Finals zostanie rozegrany w dniach 15-22 listopada w londyńskiej hali O2 Arena. W zmaganiach weźmie udział ośmiu najlepszych singlistów oraz osiem najlepszych par deblowych tegorocznego sezonu. Występ w grze podwójnej zapewnili już sobie Amerykanin Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury (mistrzowie Australian Open), Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies (mistrzowie French Open), Chorwat Mate Pavić i Brazylijczyk Bruno Soares (mistrzowie US Open) oraz Hiszpan Marcel Granollers i Argentyńczyk Horacio Zeballos (triumfatorzy turniejów w Buenos Aires, Rio de Janeiro i Rzymie). Do obsadzenia pozostały jeszcze cztery wolne miejsca. O tym, które pary uzupełnią stawkę finalistów turnieju mistrzów przesądzą rezultaty osiągnięte przez zainteresowanych w imprezie ATP Masters 1000, która od poniedziałku rozgrywana jest w paryskiej hali Bercy. Do zdobycia w stolicy Francji jest aż 1000 punktów, a taka zdobycz w tegorocznym sezonie, tak mocno okrojonym przez pandemię koronawirusa, może znacznie wywindować zwycięską parę w rankingu.
Przed rozpoczęciem zawodów Paris Rolex Masters na premiowanych awansem do ATP Finals miejscach są Holender Wesley Koolhof i Chorwat Nikola Mektić, Australijczycy John Peers i Michael Venus, Brytyjczycy Jamie Murray i Neal Skupski oraz Kubot i Melo. Okupujący ósmą lokatę Polak i Brazylijczyk mają w dorobku 1780 punktów i tracą tylko 20 „oczek” do wyprzedzających ich w zestawieniu Murray’a i Skupskiego, których pokonali w niedzielnym finale turnieju w Wiedniu 7:6(5), 7:5. Za plecami Kubota i Melo wielkiego tłoku nie ma, ale zajmujący dziewiątą lokatę Austriak Jurgen Melzer i Francuz Edouard Roger-Vasselin mają do polsko-brazylijskiej pary tylko 110 punktów straty, a kolejni na liście Australijczycy Max Purcell i Luke Saville 115. Australijski debel mógł poprawić swoją pozycję, ale przegrał w niedzielę finałowy mecz z turnieju w Nur-Sułtanie. Zwycięzcy z kazachskiej stolicy, Belgowie Sander Gille i Joran Vliegen, także liczą się w grze o ATP Finals. Cień szansy mają jeszcze Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut, ale musieliby powtórzyć zeszłoroczny sukces w Paryżu i liczyć na korzystny układ innych wyników.
Kubot i Melo nie mają zatem zbyt wielu konkurentów. Swoje zrobiła też pandemia, bo zakażeni koronawirusem Kolumbijczyk Juan Sebastian Cabal i Chorwat Ivan Dodig musieli się wycofać z ostatnich imprez sezonu 2020. Ponadto część graczy leczy urazy lub z obawy przed zakażeniem zrezygnowała z gry w tym roku.
W paryskim turnieju Kubot i Melo zostali rozstawieni z numerem czwartym i w pierwszej rundzie zawodów otrzymali wolny los. Ale już w 2. rundzie czeka ich poważne wyzwanie, bo ich przeciwnikami mogą być albo żądni rewanżu za porażkę w Wiedniu Jamie Murray i Neal Skupski lub nie mniej groźny duet Aisam-ul-Haq Qureshi (Pakistan) i Stefanos Tsitsipas (Grecja). Jeszcze trudniejsze zadanie może ich czekać w przypadku awansu do ćwierćfinału, bo w tej fazie turnieju mogą trafić na broniących tytułu Pierre’a-Huguesa Herberta i Nicolasa Mahuta.
Polsko-brazylijski debel trafił w losowaniu do górnej połówki turniejowej drabinki. Najwyżej rozstawieni zostali w niej Robert Farah i Horacio Zeballos, którzy razem nie mają szans na występ w ATP Finals 2020. Z kolei faworytami dolnej części drabinki będą rozstawieni z numerem 2 Mate Pavić i Bruno Soares.

Kubot górą w Meksyku

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wygrali debla w turnieju rangi ATP Tour 500 na kortach twardych w Acapulco (z pulą nagród 1,9 mln dolarów). W finale pokonali kolumbijski duet Juan Sebastian Cabal – Robert Farah.

Finał gry podwójnej otwartych mistrzostw Meksyku był interesującym widowiskiem, bowiem na korcie zmierzyły się dwa najwyżej rozstawione w turnieju duety – z numerem 1 grali w Acapulco Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, zaś z „dwójką” Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo. Z siedmiu wcześniejszych potyczek tych dwóch znakomitych par deblowych aż pięć wygrali Cabal i Farah. Kolumbijscy tenisiści w Acapulco musieli jednak posmakować goryczy porażki i nie zdobyli swojego wspólnego 17. turniejowego trofeum. Po trwającym dwie godziny i 32 minuty meczu lepsi tym razem okazali się Kubot i Melo, wygrywając spotkanie 7:6(6), 6:7(4), 11-9. „Jesteśmy rzecz jasna bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa. Ten tytuł wiele dla nas znaczy. Byliśmy w stanie dać z siebie wszystko co najlepsze. Mecz był bardzo trudny, a o jego rozstrzygnięciu zadecydowały niuanse” – przyznał po meczu Melo, który w 2015 roku wygrał debla w Acapulco w parze z Chorwatem Ivanem Dodigiem. Kubot miał natomiast na koncie dwa wcześniejsze triumfy w tym turnieju. Zwyciężał tu w 2010 roku grając w parze z Austriakiem Oliverem Marachem oraz trzy lata później w parze z Hiszpanem Davidem Marrero Santaną.
Dla Kubota i Melo sobotnia wygrana w Acapulco była już 14. wspólnie zdobytym tytułem w turniejach ATP. Polski tenisista ma już w dorobku 26 deblowe triumfy w imprezach głównego cyklu, zaś jego brazylijski partner 34. Zwycięstwo w mistrzostwach Meksyku było ich pierwszym w tym roku. Otrzymają za to po 500 punktów do rankingu ATP deblistów oraz do podziału finansową premię w wysokości 119 tys. dolarów amerykańskich. Dla porównania: turniej singla w Acapulco wygrał Hiszpan Rafael Nadal, który pokonał Amerykanina Taylora Fritza 6:3, 6:2. On także dostał 500 punków rankingowych, ale znacznie wyższą premię finansową – 372 tys. dolarów.

Finał nie dla Kubota

Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo przegrali w półfinale ATP Finals w Londynie z Francuzami Pierre-Huges Herbertem i Nicolasem Mahutem 3:6, 6:7(4).

Herbert i Mahut to obecnie jedna z najlepszych męskich par deblowych na świecie. Francuscy tenisiści wygrali w tym roku Australian Open, kompletując triumfy we wszystkich czterech wielkoszlemowych turniejach. Wcześniej uzupełniając brakujące ogniwo w Wielkim Szlemie. Wcześniej wygrali US Open w 2015 roku, Wimbledon w 2016 i French Open w 2018 roku. W Londynie w drodze do finału nie stracili nawet seta. O tytuł w niedzielę Francuzi zagrali z Ravenem Klaasenem (RPA) i Michaelem Venusem (Nowa Zelandia).

W finale singla zmierzyli się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas i Austriak Dominic Thiem. Grecki tenisista w półfinale rozprawił się z Rogerem Federerem 6:3, 6:4, natomiast austriacki także w dwóch setach wyeliminował obrońcę tytułu Niemca Alexandra Zvereva, pokonując go 7:5, 6:3. Finałowy pojedynek Thiema z Tsitsipasem oraz finał w grze podwójnej zakończyły się po zamknięciu wydania.

 

Austriak rewelacją w turnieju mistrzów

W rozgrywanym w Londynie ATP Finals coraz mniej niewiadomych. Kończy się faza grupowa turnieju mistrzów. Najlepiej wypadł w niej Austriak Dominic Thiem, który ograł dwóch wielkich mistrzów – Rogera Federera i Novaka Djokovica.

W grupie, „Bjoern Borg”, która zakończyła rywalizację w czwartek, jako pierwszy awans wywalczył Austriak Dominic Thiem, który najpierw pokonał Rogera Federera 7:5, 7:5, a następnie Novaka Djokovica 6:7(5), 6:3, 7:6(5). Najmłodszy w stawce debiutant w ATP Finals Włoch Matteo Berrettini przegrał swoje pojedynki z Federerem oraz Djokoviciem i odpadł z konkurencji. Do walki o drugie miejsce w półfinale w czwartek wieczorem w bezpośrednim pojedynku stanęli zatem dwaj wielcy mistrzowie. Pojedynek Szwajcara z Serbem zakończył się jednak po zamknięciu wydania, ale obojętnie którego z nich zabraknie w czołowej czwórce turnieju mistrzów, będzie to ogromna sensacja.

Debiutujący w ATP Finals 21-letni Tsitsipas pokonał starszego o rok, ale już broniącego tytułu Niemca Alexandra Zvereva 6:3, 6:2 i tym zwycięstwem zapewnił sobie awans do półfinału. Wcześniej grecki tenisista pokonał 23-letniego Rosjanina Daniiła Miedwiediewa, drugiego debiutanta rywalizującego w grupie „Andre Agassi”, w której czwartym graczem jest aktualny lider światowego rankingu, 33-letni Rafael Nadal. Hiszpan zaczął turniej od porażki ze Zverevem i był bliski porażki w drugiej potyczce, z Miedwiediewem. Ostatecznie wygrał 6:7(3), 6:3, 7:6 (4), ale w trzecim secie przegrywał już 1:5 i musiał bronić piłki meczowe. W zaplanowanych na piątek pojedynkach w tej grupie o drugie miejsce w półfinale Nadal powalczy z Tsitsipasem, a Zverev z Miedwiedewem.

W grze podwójnej też nie brakowało niespodzianek. Polskich kibiców rzecz jasna najbardziej interesują losy jedynego naszego tenisisty uczestniczącego w turnieju mistrzów. Łukasz Kubot w swoim trzecim starcie w ATP Finals występuje w parze z Marcelo Melo. Polsko-brazylijski debel rywalizuje w grupie „Jonas Bjoerkman”. Zaczął od wygranej w starciu z Chorwatem Ivanem Dodigiem i słowakiem Filipem Polaskiem 4:6, 6:4, 10-5, ale w drugiej grupowej potyczce uległ parze Raven Klaasen (RPA – Michael Venus (Nowa Zelandia 3:6, 4:6 i o ewentualnym awansie miał przesądzić wynik czwartkowego meczu z Amerykaninem Rajeevem Ramem i Brytyjczykiem Joe Salisburym. Kubot i Melo wygrali 6:7(5), 6:4, 10-7 i zagrają w sobotę o finał.

 

ATP Finals w Londynie

Od niedzieli 10 listopada w Londynie odbywa się kończący sezon ATP Finals. W turnieju mistrzów uczestniczy polski tenisista Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo rywalizuje w grze podwójnej. Tytułu w singlu broni niemiecki tenisista Alexander Zverev.

Turniej z pulą nagród 9 milionów dolarów potrwa do 17 listopada. W grze pojedynczej walczy w nim ośmiu najlepszych graczy tegorocznego sezonu. W losowaniu zostali podzieleni na dwie grupy. Do grupy „Andre Agassiego” trafili: Rafael Nadal (Hiszpania, rozstawiony z numerem 1); Daniił Miedwiediew (Rosja, 4); Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6); Alexander Zverev (Niemcy, 7), natomiast do grupy „Bjoerna Borga”: Novak Djoković (Serbia, 2); Roger Federer (Szwajcaria, 3); Dominic Thiem (Austria, 5); Matteo Berrettini (Włochy, 8).

Przed rozpoczęciem turnieju głośnym echem w światowych mediach odbiła się niechlujna sesja zdjęciowa, na której tenisiści pojawili się w dresach. W poprzednich latach zawodnicy występowali podczas oficjalnej prezentacji w garniturach. Przyczyną ich ostentacyjnego lekceważenie turniejowego zwyczaju być może była płacowa dyskryminacja. W tym roku po raz pierwszy zdarzyło się, że pula nagród w WTA Finals była wyższa niż w ATP Finals. Dla rywalizujących w Shenzhen ośmiu najlepszych tenisistek sezonu organizatorzy przygotowali ponad 14 milionów dolarów, czyli o pięć milionów więcej niż przewidziano na nagrody dla walczących w Londynie tenisistów.

Z każdej z grup dwóch najlepszych tenisistów awansuje do półfinału. Zwycięzcy półfinałów zmierzą się w przyszłą niedzielę w wielkim finale Turnieju Mistrzów. Walka powinna być bardzo zacięta, bo aktualnie liderem rankingu ATP jest Nadal. Hiszpan ma tylko 640 punktów przewagi nad drugim Djokoviciem, a zwycięzca turnieju w Londynie zgarnie 1500 punktów. Obaj mają więc szansę na zostanie numerem jeden na koniec roku. Trzecim z faworytów w stolicy Wielkiej Brytanii był Federer, ale Szwajcar słabo rozpoczął turniej, bo przegrał pierwszy pojedynek w turnieju, z Thiemem, 5:7, 5:7. Świetnie zaczął natomiast Djokovic, który w pierwszym niedzielnym meczu grupy „Bjoerna Borga” łatwo pokonał najmłodszego w stawce Berrettiniego 6:2, 6:1.
W poniedziałek pierwsze mecze rozegrali zawodnicy z grupy „Andre Agassi”. Miedwiediew przegrał z Tsitsipasem 6:7(50, 4:6, a broniący mistrzowskiego tytułu Zverev niespodziewanie pokonał Nadala 6:2, 6:4. 33-letni Hiszpan jeszcze nie wygrał ATP Finals. W pierwszym secie, od stanu 2:2, przegrał sześć gemów z rzędu, co pozwoliło rozpędzonemu Zverevowi wygrać pierwszą partię, a drugą zacząć od prowadzenia 2:0 z przełamaniem już w pierwszym gemie. Potem Niemiec jedynie pilnował własnego podania i dowiózł zwycięstwo do końca. Dla 22-letniego reprezentanta Niemiec było to pierwsze zwycięstwo w starciach z Nadalem, z których pięć wcześniejszych przegrał.

W grze podwójnej osiem najlepszych duetów także podzielono na dwie grupy. W grupie „Maksa Mirnego” rywalizują: Juan Sebastian Cabal, Robert Farah (Kolumbia, 1); Kevin Krawietz, Andreas Mies (Niemcy, 3); Jean-Julien Rojer, Horia Tecau (Holandia, Rumunia, 6); Pierre-Hugues Herbert, Nicolas Mahut (Francja, 7), zaś w grupie „Jonasa Bjoerkmana”: Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 2); Rajeev Ram, Joe Salisbury (USA, Wielka Brytania, 4); Raven Klaasen, Michael Venus (RPA, Nowa Zelandia, 5); Ivan Dodig, Filip Polasek (Chorwacja, Słowacja, 8).

W obsadzie tegorocznej imprezy w grę podwójnej nie znaleźli się ubiegłoroczni triumfatorzy, Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock. Pierwszy z nich wrócił w tym roku do wspólnych występów z bratem bliźniakiem Bobem i obaj nie zgromadzili odpowiedniej liczby punktów rankingowych.

Rozstawieni w deblowej części turnieju mistrzów z numerem drugim Kubot i Melo pierwszy mecz rozegrali w niedzielę, a ich przeciwnikami byli Ivan Dodig i Filip Polaski. Polak i Brazylijczyk mieli z tymi rywalami rachunki do wyrównania za tegoroczne porażki w Cincinnati i Pekinie. Początek spotkania nie był jednak dla Kubota i Melo udany, bo przegrali pierwszego seta 4:6. W drugiej partii zagrali już jednak dużo lepiej i zwyciężyli w tej partii 6:4. Losy meczu rozstrzygnęły się w super tie-breaku wygranym pewnie przez polsko-brazylijski duet 10:5.

Z pozostałymi rywalami w grupie Kubot i Melo też mieli rachunki do wyrównania. Amerykaninowi i Brytyjczykowi chcieli odpłacić za niedawną porażkę pod koniec października w finale halowej imprezy na kortach twardych w Wiedniu. Wyższość zawodników z RPA i Nowej Zelandii musieli natomiast finale turnieju w Halle.
W drugim niedzielnym starciu w grupie „Jonasa Bjoerkmana” Raven Klaasen i Michael Venus pokonali Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego 6:3, 6:4. W poniedziałek rywalizację deblową zaczęli gracze z grupy „Maksa Mirnego”. Krawietz i Mies pokonali Rojera i Tecau 7:6(3), 4:6, 10:6, zaś Cabal i Farah przegrali z Herbertem i Mahutem 3:6, 5:7. Wtorkowe spotkania w grupie „Bjoern Borg”, Rogera Federera z Matteo Berrettinim oraz Novaka Djokovicia z Dominikiem Thiemem, a także deblowe potyczki w grupie „Jonas Bjorkman”: Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego z Ivanem Dodigiem i Filipem Polaskiem oraz Łukasza Kubota i Marcelo Melo z Ravenem Klaasenem i Michael Venusem zakończyły się po zamknięciu wydania.

W środę kontynuować zmagania będą singliści w grupie „Andre Agassi (Nadal – Miedwiedew i Tsitsipas – Zverew oraz debliści z grupy „Maks Mirny” (Cabal i Farah – Rojer i Tecu oraz Krawietz i Mies – Herber i Mahut).

 

Wimbledon 2019: Djoković zmorą Hurkacza

W pierwszym tygodniu Wimbledonu w grze pojedynczej odpadła cała czwórka reprezentantów Polski. Kamil Majchrzak i Iga Światek „polegli” już w I rundzie, za to Hubert Hurkacz i Magda Linette pobili swoje życiowe osiągnięcie dochodząc do trzeciej fazy turnieju (1/16 finału). Honoru polskiego tenisa bronią jeszcze Łukasz Kubot w deblu i Alicja Rosolska w mikście.

Hurkacz przegrał z obrońcą tytułu Serbem Novakiem Djokoviciem 5:7, 7:6(5), 1:6, 4:6 w trzeciej rundzie Wimbledonu. W starciu z liderem rankingu ATP nasz tenisista grał znakomicie w dwóch pierwszych setach. Zaliczył kilka zagrań, po których widownia biła mu brawo, ale po wygraniu drugiej partii lider rankingu ATP wszedł na poziom już dla 22-letniego wrocławianina niedostępny. Polak zajmuje obecnie 48. miejsce na światowej liście, a jego rywal ma na koncie 15 tytułów wielkoszlemowych i łącznie 74 wygrane turnieje. Hurkacz ma pecha, bo w drugim turnieju Wielkiego Szlema z rzędu trafił na serbskiego tenisistę. Wcześniej przegrał z nim w trzech setach w pierwszej rundzie French Open 4:6, 2:6, 2:6.

Komplementy Djokovicia

W Londynie stawił Djokoviciowi większy opór i nawet zdołał urwać mu seta. Serb znowu nie szczędził Polakowi komplementów. „Gratuluję Hubertowi postawy w dzisiejszym meczu. Zagrał bardzo dobrze, walczył, serwował świetnie, zagrywał agresywnie z końca kortu. Pierwsze dwa sety to była wielka walka. Miałem kilka szans, żeby wygrać drugą partię, ale to on bardziej na to zasłużył. Każdy z nas zmaga się z rozmaitymi problemami w trakcie meczu. Te pierwsze dwa sety były bardzo długie i dlatego w trzecim secie starałem się głównie „trzymać” serwis. Zagrałem tę partię wręcz perfekcyjnie i podobnie było w czwartej partii” – podsumował pojedynek serbski tenisista. Zapytany, co sądzi o Hurkaczu, stwierdził z uśmiechem: „Pojawiła się ostatnio grupa młodych zawodników, którzy coraz lepiej sobie radzą. Hubert się do niej zalicza i nie mam wątpliwości, że ci zawodnicy prędzej czy późnej zastąpią starych mistrzów. Nie wiem, kiedy któryś z nich wygra Wielkiego Szlema, ale chyba rozumiecie, że chciałby aby stało się to jak najpóźniej.

Na trzeciej rundzie swój udział w tegorocznym Wimbledonie zakończyła też Magda Linette. Nasza tenisistka zmierzyła się z Czeszką Petrą Kvitovą, rozstawioną w imprezie z numerem 6, dwukrotna triumfatorką tego turnieju (2011 i 2014 ). Dla Polki już awans do 1/16 finału był życiowym osiągnięciem, bo we wcześniejszych startach nie potrafiła wygrać tu meczu. Poniosła trzy porażki w eliminacjach i cztery w głównej drabince.

Kvitova za mocna dla Linette

W tegorocznej edycji w pierwszej rundzie pokonała Rosjankę Annę Kalinską, a w drugiej 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą, półfinalistkę tegorocznego French Open. Gdyby w sobotę wygrała też z Kvitovą, osiągnęłaby swój najlepszy wynik w turniejach Wielkiego Szlema. Niestety, mimo kłopotów z ręką Czeszka okazała się dla polskiej zawodniczki za mocną rywalką i wygrała z nią 6:3, 6:2.

Dla Kvitovej to 12. start w Wimbledonie i po raz szósty awansowała do IV rundy. Bilans jej meczów w tej fazie londyńskiej imprezy to 5-0. W 2011 i 2014 roku triumfowała, poza tym osiągnęła półfinał (2010) i dwa razy ćwierćfinał (2012, 2013). Jej kolejną rywalką będzie Brytyjka Johanna Konta, która w 3. rundzie wyeliminowała Amerykankę Sloane Stephens.
W trzeciej rundzie z wimbledońskimi trawnikami pożegnała się też Dunka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka, która przegrała z Chinką Shuai Zhang 4:6, 2:6. Jeszcze wcześniej z imprezy odpadła broniąca tytułu reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Ją wyeliminowała niżej notowana 25-letniaq amerykanka Lauren Davis. Dla Kerber ta porażka będzie bolesna, bo w najnowszym notowaniu rankingu wypadnie z Top 10.

Niezawodny Kubot

Niedziela zgodnie z tradycją Wimbledonu była w turnieju dniem wolnym. Do drugiego tygodnia zmagań na trawnikach All England Club z naszych tenisistów dotrwał zatem tylko Łukasz Kubot w deblu oraz Alicja Rosolska w mikście. Kubot i grający z nim w parze Brazylijczyk Marcelo Melo są w tegorocznym Wimbledonie rozstawieni w grze podwójnej z numerem 1. Polsko-brazylijski zespół awansował do 1/8 finału pokonując Australijczyków Matta Reida i Alexa De Minaura 6:7(11), 6:4, 6:3, 7:6(10). Spotkanie trwało prawie trzy i pół godziny. O awans do ćwierćfinału triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat powalczą z Brazylijczykiem Marcelo Demolinerem i Hindusem Divijem Sharanem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w drugiej rundzie.
W grze podwójnej kobiet wystartowały dwie nasze reprezentantki. Magda Linette odpadła już w I rundzie, zaś Rosolska, grając w parze z Australijką Astrą Sharmą, w drugiej, po porażce 3:6, 0:6 z Niemką Anną-Leną Groenefeld i Holenderką Demi Schuurs. Tym samym Rosolska nie powtórzyła sukcesu sprzed roku, kiedy to doszła tu do półfinału w duecie z Amerykanką Abigail Spears. Warszawianka próbuje jeszcze szczęścia w mikście, a jej partnerem jest Chorwat Nikola Mektic. W poniedziałek zagrają z indonezyjsko-japońskim duetem Christopher Rungkat – Shuko Aoyama.

Zestaw par IV rundy
Panowie: David Goffin- Fernando Verdasco, Roberto Bautista Agut – Benoit Paire, Sam Querrey – Tennys Sandgren, Joao Sousa – Rafael Nadal, Kei Nishikori – Mikhail Kukushkin, Guido Pella – Milos Raonic, Novak Djokovic – Ugo Humbert, Matteo Berrettini – Roger Federer.
Panie: Ashleigh Barty – Alison Riske, Barbora Strycova – Elise Mertens, Elina Svitolina – Petra Martic, Shuai Zhang – Dayana Yastremska, Karolina Muchova – Karolina Pliskova, Serena Williams – Carla Suarez Navarro, Simona Halep – Cori Gauff, Johanna Konta – Petra Kvitova.

 

Twarde boje na trawie Wimbledon 2019: Twarde boje na trawie

Hubert Hurkacz awansował do III rundy i w piątek zagra z liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. W deblu do II rundy przebili się Łukasz Kubot i Alicja Rosolska, odpadła natomiast Magda Linette. Ona jednak miała jeszcze szansę odegrać się w singlu.

Hubert Hurkacz awansował do trzeciej rundy gry pojedynczej, co jest jego najlepszym osiągnięciem na wimbledońskiej trawie. W swoim debiutanckim występie przed rokiem 22-letni wrocławianin odpadł już w pierwszym meczu. W obecnej edycji zmagań na kortach All England Club najpierw pokonał po trwającym dwie godziny i 55 minut boju rozstawionego w imprezie z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4, a w środę również w czterech setach wyeliminował Argentyńczyka Leonarda Mayera 6:7(4), 6:1, 7:6 (7), 6:3. Na więcej nie mamy raczej co liczyć, bo kolejnym rywalem Hurkacza będzie lider światowego rankingu Novak Djoković. Serbski tenisista, który broni zdobytego tu przed rokiem tytułu, w pierwszej rundzie wygrał z Niemcem Philippem Kohlschreiberem 6:3, 7:5, 6:3, a w środę odesłał do domu Amerykanina Denisa Kudlę pokonując go 6:3, 6:2, 6:2.

Przed piątkowym starciem z polskim tenisistą Djoković był pewny swego, chociaż o rywalu wypowiadał się w superlatywach. „To będzie zupełnie inny mecz niż ten we French Open. W Paryżu wygrałem 6:4, 6:2, 6:2, ale już wtedy nie był to dla mnie łatwy pojedynek, a teraz na dodatek zagramy na innej nawierzchni, więc muszę inaczej przygotować się do tego spotkania. Znam Hurkacza także ze wspólnych treningów, to dobry zawodnik i fajny człowiek. Uważam, że już dzisiaj jest jednym z liderów tenisistów młodej generacji. Czeka mnie trudne starcie, bo on nie ma nic do stracenia. Wiem jednak na co mnie stać i mam nadzieję, że w piątek rozegram z nim dobry mecz i wygram” – zapewniał lider rankingu ATP w wypowiedziach dla serbskich mediów.

Rywalizację rozpoczęli też debliści. Wśród panów najwyżej rozstawieni zostali Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet jak przystało na faworytów awansowali do drugiej rundy, pokonując w meczu otwarcia Nowozelandczyka w japońskich barwach Bena McLachlana i Niemca Jana-Lennarda Struffa 4:6, 6:3, 7:5, 7:5. Kubot i Melo to triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat, ale w tym roku grają nierówno i dlatego zwycięstwo w środowym starciu nie przyszło im łatwo. Mieli sporo problemów z utrzymaniem podania, zwłaszcza przy serwisie Brazylijczyka, który po kontuzji wciąż nie odzyskał swojej optymalnej formy. W drugiej rundzie polsko-brazylijski duet zmierzy się z Australijczykami Mattem Reidem i Aleksem De Minaurem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w tej fazie turnieju, ale może tym razem pójdzie im lepiej. W grze podwójnej w rywalizacji pań wystartowały dwie nasze zawodniczki – Magda Linette w parze z Rumunką Iriną Barą i Alicja Rosolska w parze z Australijką Astrą Sharmą. Linette i Bara odpadły już w pierwszym meczu, przegrywając z rozstawionymi w turnieju z numerem 7 Amerykanką Nicole Melichar i Czeszką Kvetą Peschke 5:7, 2:6. Lepiej powiodło się Rosolskiej i jej australijskiej koleżance, bo okazały się lepsze od rywalek wygrywając 7:6, 6:3. W drugiej rundzie ich przeciwniczkami będą Niemka Anna-Lena Groenefeld i Holenderka Demi Schuurs.

Wspomniana Magda Linette w czwartek wieczorem miała jeszcze szanse na dorównanie Hurkaczowi w grze pojedynczej, stając do walki o awans do III rundy z 18-letnią Amerykanką rosyjskiego pochodzenia Amandą Anisimovą. Polka nie była jednak faworytką tego pojedynku, bo jej rywalka, chociaż młodsza o osiem lat, jest znacznie wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA, a poza tym to półfinalistka tegorocznego wielkoszlemowego French Open i wielka nadzieja amerykańskiego kobiecego tenisa. Na trawiastej nawierzchni Anisimova nie ma co prawda jeszcze znaczących osiągnięć, a występ w tegorocznym Wimbledonie jest jej debiutem w tym wielkoszlemowym turnieju, ale dla Linette awans do II rundy to także najlepszy wynik w na wimbledońskiej trawie. Ale tylko jedna z nich mogła przejść o kolejnego etapu (pojedynek Linette z Anisimovą zakończył sie po zamknięciu wydania).

 

W Miami walczy już tylko Kubot

W turnieju ATP w Miami z polskich tenisistów na placu boju został jedynie Łukasz Kubot, który w deblu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo dotarł już do ćwierćfinału. Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie singla, na tym etapie w grze podwójnej swój udział zakończyła też Alicja Rosolska.

Kubot i Melo w turnieju w Miami (pula nagród 8,4 mln dolarów) w grze podwójnej zostali rozstawieni z numerem 1. Tydzień wcześniej Polak i Brazylijczyk w imprezie tej samej rangi w Indian Wells dotarli do finału, a swoją dobrą grą w Miami potwierdzają, że po chwilowej zapaści wrócili na zwycięską ścieżkę. W meczu o awans do ćwierćfinału polsko-brazylijski tandem zmierzył się z Argentyńczykiem Guido Pellą i Portugalczykiem Joao Sousą. Rywale są przede wszystkim singlistami, ale w debla też potrafią grać znakomicie.

Przekonali się o tym Kubot i Melo, bo chociaż byli aktywniejsi i częściej atakowali przy siatce, mieli duże problemy z przełamaniem defensywy rywali. Argentyńczyk i Portugalczyk wbrew kanonom obowiązującym w grze podwójnej najczęściej ustawiali się na linii końcowej i robili wszystko, by przedłużać wymiany. Ostatecznie, dzięki świetnym końcówkom obu setów, Polak i Brazylijczyk okazali się lepsi, zwyciężając 7:5, 6:3. Mecz trwał godzinę i 18 minut. W tym czasie Kubot i Melo zaserwowali cztery asy i ani razu nie zostali przełamani. W ćwierćfinale zagrają z rozstawiona z numerem 5 para Oliver Marach (Austria) i Mate Pavić (Chorwacja).