Znowu trochę ubyło pokoju

Wbrew wrażeniu jakie usiłuje stworzyć rząd PiS, Polsce daleko do najbardziej pokojowych krajów świata.
Światowy Indeks Pokoju (Global Peace Index) jest opracowywany i publikowany od 14 lat. Obejmuje obecnie swymi badaniami 163 kraje (99,7 proc. ludności świata). Prace nad nim organizuje i prowadzi Instytut Ekonomii i Pokoju (The Institute for Economics & Peace), który jest organizacją pozarządową non profit z siedzibą w Sydney (z oddziałami w Nowym Jorku, Meksyku, Brukseli i Hadze).
W konstrukcji tego indeksu Instytut posługuje się aż 23 ilościowymi i jakościowymi wskaźnikami pomiaru i korzysta z wysoce wiarygodnych źródeł danych. Bada zagadnienia pokoju w trzech przekrojach: bezpieczeństwo osobiste i społeczne, wewnętrzne i zewnętrzne trwające konflikty oraz kwestia militaryzacji. W Indeksie 2020 uwzględnia się także wpływ pandemii COVID-19.
W skali światowej średni Indeks Pokoju pogorszył się w ciągu ostatniego roku o 0,34 proc. (a o 2,5 proc. od 2008 r.). Niewiele – ale było to już dziewiąte pogorszenie indeksu w ciągu ostatnich 12 lat. Jego spadek wystąpił w 80 krajach, w pozostałych indeks się poprawił.
W dalszym ciągu Islandia jest w czołówce rankingu, jako najbardziej pokojowy kraj na Świecie. Wraz z Nową Zelandią, Austrią, Portugalią i Danią. W końcu rankingu znajdują się: Afganistan, Syria, Irak, Sudan Południowy i Jemen. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.economicssandpeace.org.
Jeśli chodzi o kwestie militaryzacji, to wskaźniki uległy poprawie: liczba żołnierzy w przeliczeniu na 100.000 mieszkańców obniżyła się w 113 krajach zaś wydatki na cele zbrojeniowe w relacji do produktu krajowego brutto obniżyły się w 100 krajach.
Wpływ ekonomiczny wojen, protestów i buntów społecznych na PKB w skali świata 2019 r. oblicza się na 14,5 bilionów USD (wg parytetu siły nabywczej), co stanowi 10,6 proc. światowego produktu brutto a w przeliczeniu na jedną osobę: 1.909 USD. Oblicza się także, że naturalne straty ekonomiczne w środowisku w skali świata wzrosły z 50 mld USD w 1980 r. do 200 mld USD rocznie w ostatniej dekadzie.
Wartości indeksu dla poszczególnych krajów wahają się od 1,0 (najlepszy wynik) do 5,0 (najgorszy wynik). Jest on rezultatem analizy jakościowej i ilościowej danych zebranych przez specjalistów organizacji pokojowej.
Polska zajęła 29 miejsce w Indeksie Pokoju 2020, z wartością indeksu 1,657. W 2007 r. zajmowaliśmy 27. miejsce.
Globalny Indeks Pokoju 2020 1.Islandia 1,078 2.Nowa Zelandia 1,196 3.Portugalia 1,247 4.Austria 1,275 27.Katar 1,616 28.Bułgaria 1,628 29.Polska 1,657 30.Estonia 1,680 31.Włochy 1,690 Czołówka rankingu to: Islandia, Nowa Zelandia, Portugalia, Austria i Dania. Wartość Indeksu Pokoju dla Islandii wynosi 1,078 a dla Polski – 1,657. Taki jest obecnie nasz dystans do najbardziej pokojowego kraju na Świecie.
Wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej zajmujemy dopiero 17. miejsce. Spośród nowych krajów UE przed nami są: Czechy (8), Słowenia (11), Rumunia, Węgry, Słowacja, Chorwacja i Bułgaria (28). Za nami tylko: Estonia (30), Łotwa i Litwa (36).
Niemcy zajmują wśród krajów UE 16 miejsce. Natomiast USA – 121. miejsce na świecie. Chiny są 104, a Rosja – dopiero 154. Spośród naszych sąsiadów Białoruś ma 94 miejsce, a Ukraina – 148.
Natomiast wśród wszystkich krajów Europy, Polska zajmuje 20. miejsce w rankingu pokojowości na 36 państw europejskich. Ostatnie miejsce zajmuje Turcja (150 wśród wszystkich krajów świata).
Europa według tego indeksu kwalifikuje się jako najbardziej pokojowy region świata – średnia wartość Indeksu Pokoju wynosi 1,650, a wśród 20 najbardziej pokojowych krajów świata aż 13 to kraje europejskie. Niestety wśród nich nie znalazła się Polska.
Najmniej pokojowy region w skali świata to Bliski Wschód i Północna Afryka – tam średnia wartość indeksu wynosi 2,513.
Raport odnotowuje także, że 873 mln osób na świecie wciąż cierpi głód. Jeszcze więcej, bo ponad 2 mld osób cierpi na brak wody. W 97 krajach wzrosły wskaźniki aktywności terrorystycznej, chociaż trzeba przyznać, że liczba ofiar śmiertelnych wskutek terroryzmu spadła.
Gdyby rozpatrywać oceny zawarte w raporcie według wymienionych na początku trzech kategorii to trzeba stwierdzić, że w dziedzinie bezpieczeństwa osobistego i społecznego do pierwszej piątki należą: Islandia, Singapur, Japonia, Norwegia i Szwajcaria. W drugiej dziedzinie (stabilności pokojowej czyli braku wojny) prowadzą Botswana, Mauritius, Singapur, Urugwaj i Bułgaria. Natomiast w kategorii trzeciej, czyli militaryzacji, do najmniej zbrojących się krajów należą Islandia, Węgry, Nowa Zelandia, Słowenia i Mołdawia. Najgorsze miejsca w tej ostatniej dziedzinie zajmują: USA, Rosja, Korea Północna, Izrael i Francja.
Przy 29. miejscu w całości Indeksu Pokoju, nasz kraj w tych trzech kategoriach zajmuje następujące miejsca: w pierwszej dziedzinie – 33 miejsce, w drugiej – 49, a miejsce i w trzeciej – 29 miejsce.

Gospodarka 48 godzin

Polska na kolanach
Niemcy są największym i najsilniejszym państwem w Unii Europejskiej, ale nie wystarczająco mocnym, aby same o niej decydować. Polska dopiero na 13. miejscu, pomiędzy Finlandią i Litwą. To najważniejsze konkluzje rankingu siły państw Unii Europejskiej. Niemcy mają wprawdzie największy wpływ na decyzje we Wspólnocie, ale wbrew niektórym opiniom nie są one wystarczająco silne, by forsować swój punkt widzenia bez budowania koalicji z innymi państwami. Za Niemcami sytuują się kolejne duże kraje, tj. Francja, Włochy i Hiszpania. Wysoką jak na liczbę ludności, piątą lokatę zajęła Belgia. Jest to związane z faktem, że siedziby ma tam większość ważnych unijnych instytucji. Belgowie są też dobrze reprezentowani na wysokich stanowiskach – z tego kraju wywodzi się choćby dwóch z trzech dotychczasowych przewodniczących Rady Europejskiej. Polska zajęła w tym rankingu 13. miejsce. Biorąc pod uwagę jedynie traktatowe zapisy o liczbie głosów w instytucjach UE (Radzie UE i Parlamencie) nasz kraj powinien zajmować 5. pozycję, jest więc niżej aż o 8 miejsc. Siła polskiego głosu jest znacznie słabsza od potencjału naszego kraju. Większy spadek faktycznego wpływu na decyzje w Unii, w stosunku do pozycji wynikającej z liczby głosów, odnotowały tylko Austria (przesunięcie o 12. pozycji w dół) i Węgry (spadek aż o 15 miejsc). Nienajlepsza pozycja Polski wynika m.in. z niewielkiej reprezentacji Polaków wśród unijnych urzędników. Na przykład, w Komisji Europejskiej Polska jest prawie nieobecna, w przeciwieństwie do innych dużych państw – Niemiec, Francji i Włoch. Tylko jedna unijna agencja ma siedzibę na naszym terytorium. We Francji jest ich aż pięć, a w Niemczech dwie. Pozycję Polski pogarszają dodatkowo sprawy w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości o naruszenia traktatów unijnych, oraz uruchomiona wobec naszego kraju procedura z art. 7. Krajami, które dobrze radzą sobie w Unii są m.in. Malta, Luksemburg, Litwa, Estonia i Dania. Jak widać, typowe dla małych państw unijnych jest to, że ich wpływ na proces decyzyjny jest wyraźnie większy, niż siła wynikająca tylko z liczby ludności i powiązanych z nią głosów. Każdy z wspomnianych krajów odnotował w rankingu awans o 7 pozycji, w porównaniu do formalnej liczby głosów w Radzie i Parlamencie. Znaczne wzrosty odnotowały także Finlandia i Irlandia. Nie jest zatem tak, iż w Unii Europejskiej rządzą tylko duzi, a głos mniejszych państw jest zupełnie ignorowany. Ranking został opublikowany przez fundację Schumana i fundację Adenauera. Jego autorzy (z Polityki Insight) zmierzyli znaczenie poszczególnych państw w Unii Europejskiej i ich faktyczny wpływ na zapadające w niej decyzje.

Wzrost przed pandemią
W pierwszym kwartale 2020 r. w Polsce oddano do użytku 49 624 mieszkania o łącznej powierzchni 4 505,3 tys. m2 oraz liczbie izb równej 191 067 – podał Główny Urząd Statystyczny. W porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku odnotowano wzrost liczby mieszkań o 2 207 (4,7 proc.), ich łącznej powierzchni użytkowej o 216,6 tys. m2, a liczby izb o 9 911 (5,5 proc.). Przeciętna powierzchnia nowo oddanego mieszkania w pierwszym kwartale 2020 r. wyniosła 90,8 m2 i w porównaniu do I kwartału 2019 r. wzrosła o 0,4 m2.

Z wężem w kieszeni

Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości nasi rodacy stają się niestety coraz mniej skłonni do działań charytatywnych na rzecz potrzebujących.

Jesteśmy w przededniu 28. finału wspaniałej imprezy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy organizowanej przez Fundację Jurka Owsiaka.
Warto zatem przyjrzeć się, jacy jesteśmy jako społeczeństwo pod względem dobroczynności (czy szczodrości) na tle innych krajów. Jak jesteśmy oceniani oraz jakie są tendencje, zauważane od 2012 r – bo właśnie od tego roku sporządzany jest raport na temat dobroczynności społeczeństw szeregu krajów.
Opracowuje go Fundacja Pomocy Charytatywnej (CAF) z siedzibą w Wielkiej Brytanii a podstawowe dane statystyczno-ankietowe dostarcza Instytut Gallupa.

Zadziwiająca Indonezja

Badania Instytutu Gallupa obejmują 144 krajów (spośród jeszcze większej liczby badanych), i jako wiarygodne wchodzą w skład indeksu i rankingu.
Badania mają charakter reprezentatywny. Są oparte są na losowych próbach statystycznych na ogół rzędu 1000 osób w krajach średniej wielkości, 2000-4000 osób dla krajów dużych i ok. 500 dla małych.
Łącznie w badaniach bierze udział ok. 153,2 tys. ankietowanych. Indeks 2018 jest dziewiątą edycją światową i dotyczy danych za 2017 r.
W badaniach dobroczynności zadawane są ankietowanym trzy pytania:
1. Czy udzieliłeś pomocy nieznajomemu, gdy ten jej potrzebował?
2. Czy udzieliłeś charytatywnej pomocy finansowej?
3. Czy poświęciłeś swój czas w wolontariacie?
Indeks Dobroczynności (World Giving Index) jest średnią arytmetyczną z tych trzech wartości, wyrażonych w odsetku osób powyżej 15 lat, które udzieliły pozytywnej nań odpowiedzi.
W skali świata, pierwsze miejsce w Indeksie Dobroczynności 2018 zajęła Indonezja. Państwo to wyprzedziło zajmującą pierwszą pozycję od czterech lat Myanmar (Birmę), która z kolei tym razem spadła na 9. miejsce.
Do pierwszej piątki najbardziej szczodrych społeczeństw należą ponadto Australia, Nowa Zelandia, USA i Irlandia. Średni odsetek osób, które udzieliły pozytywnej odpowiedzi na przytoczone tu pytania wynosi 56-59 proc.

Polskie skąpstwo

Polska zajęła Indeksie Dobroczynności dopiero 112 miejsce, po Rosji i Wybrzeżu Kości Słoniowej a przed Gabonem i Meksykiem. W całej tej piątce odsetek pozytywnych odpowiedzi wynosił średnio 24-25 proc.
Natomiast w ostatniej piątce rankongu odsetek ten wynosił zaledwie 15-18 proc. Znajdują się w niej m. in. Chiny i Grecja.
W 2012 r. Polska zajmowała jeszcze 94. miejsce, w 2017 r. – 105, a obecnie – odległe 112. Aż przykro się robi na sercu. Nie dość, że dalekie miejsca w rankingu, to z roku na rok coraz gorsze.
Odnosząc się do zadanych pytań, to w Indeksie Dobroczynności 2018 na pierwsze z nich Polacy pozytywnie odpowiedzieli twierdząco w 34 proc. (131 miejsce), na drugie w 24 proc. (78 miejsce) i na trzecie jedynie w 15 proc. (99 miejsce).

Starzy dają więcej

Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami jest Słowenia (47 miejsce), Słowacja (88), Rumunia (102) i Estonia (109). Natomiast za nami: Węgry (120), Czechy (125, Bułgaria (126), Chorwacja (132), Łotwa (137) i Litwa (138).
W ostatniej, najgorszej piątce, pod względem pomocy nieznajomemu znalazły się Czechy i Chorwacja, a w zakresie udziału w wolontariacie, Bułgaria.
Spośród starych członków UE największą dobroczynnością wykazuje się Wielka Brytania – 6. miejsce (niestety odchodzi z Unii). Holandia jest na 11. miejscu a Niemcy na 22.
Warto odnotować, że na 20 pierwszych miejscach w Indeksie Dobroczynności znajdują się także biedne kraje, jak właśnie Myanmar oraz Haiti, Liberia czy Sierra Leone.

Ranking Dobroczynności 2018
1. Indonezja 59 proc.
2. Australia 59 proc.
3. Nowa Zelandia 58 proc.
4. USA 58 proc.
5. Irlandia 56 proc.
——————
110. Rosja 25 proc.
111.Wyb. Kości Słoniowej 25 proc.
112. Polska 24 proc.
113. Gabon 24 proc.
——–
140. Kambodża 18 proc.
141. Palestyna 17 proc.
142. Chiny 17 proc.
143. Grecja 17 proc.
144. Jemen 15 proc.

Jak władza czyni sobie ziemię poddaną

Rządy PiS doprowadziły do tego, że nasz kraj w ciągu dwóch lat spadł z 38 na 50 miejsce w rankingu oceniającym stan środowiska naturalnego.

W tym roku został opublikowany raport opracowywany co dwa lata przez Center for Environmental Law & Policy Yale University oraz Center for International Earth Science Information Network Columbia University przy współpracy Światowego Forum Ekonomicznego.
Jest to Environmental Performance Index – EPI (Indeks Efektywności Środowiska) oraz Ranking 2018, w którym Polska zajęła 50. miejsce, z wartością indeksu 64,1 (w skali 0-100). Raport obejmował 180 krajów.
Raport operuje 24 szczegółowymi wskaźnikami zgrupowanymi w 10 kategoriach i dwóch wymiarach: 1. Zdrowie środowiska (40 proc.), które rośnie wraz z rozwojem gospodarczym i dobrobytem oraz 2. Witalność ekosystemu (60 proc.) będącego pod presją industrializacji i urbanizacji. Indeks jest średnią arytmetyczną ważoną tych wymiarów.
Jak stwierdzono w Raporcie, dokładny pomiar trendów środowiskowych pozwala ocenić w skali krajowej stopień zbliżenia krajów do ustalonych celów polityki ochrony środowiska.
Raport, w tym Indeks, podkreśla liderów oraz opóźnionych w zakresie efektywności środowiskowej, daje wgląd w najlepsze praktyki i zapewnia wytyczne dla krajów, które aspirują do bycia liderami w zakresie zrównoważonego rozwoju.
Na zdrowie środowiska składa się szereg czynników. Przede wszystkim to jakość powietrza. Zanieczyszczenie powietrza w pomieszczeniach i na zewnątrz stanowi według Światowej Organizacji Zdrowia główne zagrożenie dla zdrowia ludzkiego – i powstaje w wyniku naturalnego lub spowodowanego przez człowieka uwalniania szkodliwych zanieczyszczeń do atmosfery. Ostatnie badania pokazują, że około 5 mln osób rocznie umiera przedwcześnie z powodu zanieczyszczenia powietrza. To także i jakość wody. Niska jakość wody i nieodpowiednie warunki sanitarne wpływają na wszystkie aspekty życia.
Na witalność ekosystemu składa się głównie różnorodność biologiczna oraz siedliska. Wskaźniki w tej dziedzinie mają na celu ocenę wyników danego kraju w zakresie ochrony siedlisk i gatunków. W ostatnich dziesięcioleciach w naturalnych siedliskach odnotowano znaczny spadek różnorodności biologicznej. Wiele gatunków zagrożonych jest wyginięciem.
Szczególne znaczenie poświęca się w Raporcie zagadnieniu lasów. Ok. 1,6 mld osób jest zależnych od lasów, jeśli chodzi o źródła utrzymania. Lasy mają kluczowe znaczenia także dla regulacji klimatu.
Lasy to siedlisko dla 80 proc zwierząt lądowych, roślin i owadów. Na witalność ekosystemu wpływ ma także globalne rybołówstwo. Globalne systemy energetyczne i transportowe uwalniają do atmosfery gazy zatrzymujące ciepło, które ogrzewają powierzchnię planety i degradują zdrowie publiczne. Zanieczyszczenia powietrza negatywnie wpływają na integralność i funkcjonowanie ekosystemu. Dla zdrowia ludzi i ekosystemów zasadnicze znaczenie ma skuteczne zarządzanie ściekami. Nieoczyszczone ścieki zanieczyszczają rzeki, jeziora i oceany, a to może oznaczać rozprzestrzenienie chorób – problem szczególnie palący w krajach borykających się z brakami wody. Oddzielny problem to rolnictwo. Czołówka rankingu EPI to: Szwajcaria, Francja, Dania, Malta i Szwecja.
Wartość Indeksu dla Szwajcarii wynosi 87,4 a dla Polski – 64,2. Taki jest obecnie dystans do najlepszych.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Słowacja (28 miejsce), Litwa, Bułgaria, Czechy, Słowenia, Łotwa, Chorwacja, Węgry, Rumunia i Estonia (48 miejsce). Czyli, wszystkie nowe państwa UE są przed nami.
W 2010 r. zajmowaliśmy 63. miejsce. Ale dwa temu już 38. A teraz dopiero 50. W porównaniu z Indeksem 2016 zaszły spore zmiany, także w czołówce rankingu. Szwajcaria była wtedy dopiero na 16 miejscu a Francja na 10. A obecnie są to dwa pierwsze miejsca. Ogromny spadek lokaty dotknął Estonię: w 2016 r. – ósme miejsce a obecnie 48.


Negatywne zmiany dotyczą niestety także Polski z 38. miejscem w 2016 r., ale co ważniejsze z wartością indeksu wynoszącą wówczas 81,26! A teraz – tylko 64,2.
Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.epi.envirocenter.yale.edu/epi2018
Godny polecenia jest także bardzo ciekawy indeks poświęcony środowisku, a szerzej zielonej gospodarce: Global Green Economy Index (Globalny Indeks Zielonej Gospodarki), który obejmuje swymi badaniami 130 krajów (w 2016 r. tylko 80 krajów). Liczba krajów objętych badaniami corocznie wzrasta. Indeks publikowany jest od 2010 r. przez Dual Citizen LLG prywatną firmę doradczą z siedzibą w USA.
W tym Indeksie autorzy posługują się 20 wskaźnikami szczegółowymi zagregowanymi w czterech wymiarach: 1. Przywództwo i zmiany klimatu, 2. Sektory wydajności, 3. Rynki i inwestycje i 4. Środowisko. Omawiany indeks GGEI jest często cytowany w literaturze fachowej i według autorów Raportu najczęściej wykorzystywany przez decydentów z sektora prywatnego oraz organizacji międzynarodowych i społeczeństwa obywatelskiego.
Czołówka tego rankingu to: Szwecja (wartość Indeksu 0,7608), Szwajcaria, Islandia, Norwegia i Finlandia.
W indeksie GGEI za 2018 rok Polska zajęła dopiero 106 miejsce z wartością Indeksu 0,4101, czyli stanowiącego zaledwie 54 proc. indeksu Szwecji! Przed nami Tunezja i Rosja a bezpośrednio za nami Bułgaria i Czad.
Spośród nowych krajów UE przed nami znajdują się Węgry (32 miejsce), Litwa, Słowenia, Chorwacja, Rumunia, Czechy, Estonia, Łotwa i Słowacja (83).Za nami – tylko Bułgaria. Raport 2018 wraz z Indeksem opublikowany jest na stronie: www.dualcitizeninc.com/global-green-economy-index

Z władzą przez internet

Relacje urzędników z obywatelami i przedsiębiorstwami w coraz większym stopniu przenoszą się do sieci. Okazuje się, że pod tym względem nasz kraj wypada wcale nienajgorzej.

W tym roku został opublikowany raport Organizacji Narodów Zjednoczonych, poświęcony zagadnieniom relacji urząd – obywatel – przedsiębiorstwo na płaszczyźnie internetowej. Raport opracowuje Wydział Instytucji Publicznych i Zarządzania Cyfrowego Departamentu do spraw Społecznych i Ekonomicznych Sekretariatu ONZ, w tym także Indeks i Ranking 2018, w którym Polska zajęła 33. miejsce.
Indeks (EGDI – E-Governemnt Development Index) publikowany jest co dwa lata od 2001 r. i obejmuje wszystkie 193 kraje członkowskie ONZ. Prace prowadzone są od trzech lat w trybie monitoringu realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (Agenda 2030) przyjętych przez Zgromadzenie Ogólne ONZ we wrześniu 2015 r. Chodzi tu o cele 15 i 16, w których kwestie e-government są szczególnie akcentowane.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy) na który składają się trzy subindeksy i kilkunastu wskaźników (mierników oceny) dotyczących różnych aspektów e-government. Indeks jest średnią arytmetyczną tych wskaźników.
Badanie dotyczy urzędów publicznych, zarówno centralnych jak i lokalnych w płaszczyźnie internetowej, w relacji do obywateli, przedsiębiorstw i innych instytucji. W Polsce przyjęły się już terminy tele-praca czy tele-medycyna, lecz tele-urząd wciąż nie. Więc pozostajemy przy angielskim e-government.

Polska very-high

Wspomniane trzy subindeksy, które składają się na podstawowy Indeks EGDI to:
1. Infrastruktura telekomunikacyjna (TII), do którego dane zbierane są przez Międzynarodową Unię Telekomunikacyjną,
2. Kapitał Ludzki (HCI), do którego dane pod kątem głównie umiejętności zastosowań ICT są czerpane z zasobów UNESCO,
3. Usługi publiczne on-line, do którego dane zbierane są w niezależnym specjalnym badaniu statystycznym prowadzonym przez departament do spraw Społecznych i Ekonomicznych ONZ. Warto odnotować, że tylko 100 krajów było w stanie dostarczyć odpowiednie kompletne dane.
Na Indeks Infrastruktury telekomunikacyjnej składają się takie mierniki oceny jak (w przeliczeniu na 100 mieszkańców) liczba osób posługujących się aktywnie internetem, w tym szerokopasmowym, liczba telefonów komórkowych i stacjonarnych.
Na Indeks Kapitał ludzki składają się z kolei takie mierniki, jak: wskaźniki skolaryzacji na wszystkich poziomach kształcenia, liczba lat spędzonych w szkole, alfabetyzacja.
Przyjęto, że kraje osiągające Indeksy na poziomie 0,75 – 1,00 zaliczone są do grupy very-high, do której zalicza się obecnie 40 krajów, w tym Polskę. W rankingu 2003 r. do tej grupy zaliczona były zaledwie 10 krajów, a w 2014 r. już 29. Średnia światowa Indeksu to obecnie 0,55.
W 40 stolicach państw członkowskich prowadzone były także pilotażowe badania e-government, w którym na 9. miejscu zakwalifikowano Warszawę.

Powrót do przeszłości sprzed 10 lat

W 2008 r. zajmowaliśmy 33. miejsce, w 2012 r. niestety dopiero 47. Ale już w Indeksie 2014 r. – 42, a w 2016 r. – 36 no i wreszcie w 2018 r. – 33. Postęp był więc w ostatnich pięciu latach wyraźny.
Czołówka rankingu to: Dania, Australia i Republika Korei Płd.
Wartość Indeksu dla Danii wynosi 0,9150. Wartość Indeksu dla Polski wynosi 0,7926. Taki jest obecnie dystans do najlepszych pod względem zastosowań internetu w usługach publicznych. Wyższą wartość Indeksu osiągamy w zakresie usług on line – 0,9306 i kapitału ludzkiego – 0,8668, zaś niskie w zakresie infrastruktury telekomunikacyjnej – 0,5805.
Rosja zajmuje miejsce bezpośrednio przed nami.
W Europie liderami w zakresie e-government są Dania i Szwecja (5. miejsce). Spośród nowych krajów UE przed nami jest tylko Estonia (16) z wartością Indeksu w wysokości 0,8486. Za nami: pozostałe nowe kraje UE: Słowenia (37), Litwa (40, spadła z 23 w 2016 r.), a w końcu stawki Rumunia (67). Słowacja zajmuje wprawdzie w 2018 r. 49 miejsce, ale awansowała z 67 w 2016 r.
Indeks i pełny raport można znaleźć: www.publicadministration.un.org/egovkb/en-us/Reports/UN-E-government – Survey-2018

Polska w ogonie innowacji

Niestety, stoimy w miejscu. Wyprzedzają nas nie tylko nie tylko dobrze rozwinięte gospodarki świata zachodniego lecz i większość państw nowej Unii Europejskiej.

Kilka dni temu został opublikowany Globalny Indeks Innowacji (The Global Innovation Index) – 2019, w którym Polska gospodarka zajęła 39. miejsce.
Indeks publikowany jest po raz dwunasty przez Cornell University, INSEAD i Światową Organizację Własności Intelektualnej (ONZ) i tym razem dla 129 krajów.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy), a składa się na niego siedem bloków tematycznych i 80 wskaźników oceniających różne aspekty innowacji; każdy z bloków składa się z kolei z trzech subindeksów.
Sam indeks jest średnią arytmetyczną ważoną wszystkich tych wskaźników, przy czym wagi, które są im przypisane zostały opracowane przez ekspertów z danych dziedzin. Poszczególne wskaźniki przyjmują wartości w skali 0-100.
Indeks to jedna liczba – i to stanowi jego urok, gdyż przy jego pomocy można budować rankingi krajów. Dla analityków ważne są właśnie te bloki i wskaźniki.
Dziesięć lat temu zajmowaliśmy 56. miejsce, pięć lat później już 45. Od 2016 r. – 39. Postęp do 2016 r. jest więc wyraźny, lecz od tamtego roku stoimy niestety w miejscu.
Jak wyżej zaznaczono, indeks jest wartością średnią a rozpiętości między nimi niekiedy bardzo znaczne.
Gdyby operować miejscami w rankingach, to np. pod względem stopy wzrostu naszego produktu krajowego brutto (według siły nabywczej) na zatrudnionego zajmujemy 16. miejsce. Pod względem ocen gimnazjalistów w systemie PISA – 17., podobnie jak w dziedzinie usług e-government. Nastomiast z kolei w zakresie systemu ułatwień w starcie do biznesu – dopiero 93. miejsce. I w tym przedziale kształtują się poszczególne wskaźniki, szczegółowo opisujące stan w danej dziedzinie.
Czołówka rankingu to, jak pokazano w tabeli: Szwajcaria, Szwecja, USA, Holandia i Wielka Brytania.
Wartość Indeksu Innowacji dla Szwajcarii wynosi 67,24 pkt a dla Polski: 41,31 pkt. I taki jest obecnie nasz dystans do najlepszego.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Estonia (24), Czechy (26), Słowenia (31), Węgry (33), Łotwa (34), Słowacja (37) i Litwa (38). Bezpośrednio za nami – Bułgaria.

Warto odnotować, że Chiny w edycji Globalnego Indeksu Innowacji 2019 r. znalazły się na 14. miejscu (wartość indeksu 54,82 pkt.), Japonia – na 15, Rosja – na 46, Indie – na 52. Na ostatnim miejscu znajduje się Jemen – 129.
Warto zajrzeć do pełnego raportu dotyczącego Globalnego Indeksu Innowacji, który można znaleźć pod adresem: www.globalinnovationindex.org/gii-2019-report.

Brakująca Litera

Niezależny plebiscyt na polską Książkę Roku.
Do piątku jeszcze można oddać głos na ulubioną książkę!

Większość książkowych rankingów opiera się na ilości sprzedanych egzemplarzy, napędzanej promocją danej publikacji, najczęściej przy współudziale liczących się na rynku Wydawnictw oraz dzięki nie zawsze obiektywnym recenzjom. Zdarza się, że z powodu braku należytego rozgłosu wiele wartościowych książek przechodzi bez echa. Bywa, że dopiero czysty przypadek sprawia, że trafiają one, często po latach, do rąk Czytelników.
Dlatego mając na względzie ów smutny fakt, postanowiłam zainicjować i wcielić w życie pomysł krążący w świecie literackim od wielu lat, organizując konkurs literacki w formie rankingu, zupełnie inny i niezależny od pozostałych, dając szansę KAŻDEJ polskiej publikacji wydanej w minionym roku, nie tylko tej promowanej. Każdej, która z subiektywnych względów zapadła w serce Czytelników.
Za nami I edycja tego nietypowego konkursu. „Brakująca Litera” 2017 przyciągnęła 80 tys. obserwujących, a w pierwszym jego etapie zagłosowało 11 600 osób, oddając prawie 20 tys. głosów. Nie spodziewałam się tak wielkiego zainteresowania, ale zarazem utwierdziło mnie ono w przekonaniu, że ten plebiscyt był potrzebny. Zwieńczyło go wręczenie statuetki zwycięzcy i dyplomów wyróżnionym, które odbyło się 19 maja w Multimedialnej Bibliotece dla Dzieci i Młodzieży nr XXXI przy ulicy Tynieckiej 40A w Warszawie.
Wszystko to sprawiało, że z pomocą współorganizatorki, patronów medialnych oraz bibliotek, blogerów i instytucji kultury, z ogromnym zapałem do pracy i nadzieją, że uda się osiągnąć kolejne cele, rozpoczęłam II edycję konkursu, którego II etap upływa 8 marca 2018 roku i polega na głosowaniu na maksymalnie trzy spośród zgłoszonych w I etapie 80 książek.
Dziesięć publikacji z największą ilością głosów zakwalifikuje się do ścisłego finału. Wtenczas czytać je będzie siedmioosobowe jury, które, jak w minionym roku – przyzna statuetkę zwycięzcy i dyplomy wyróżnionym Autorom.
Która z książek zasłuży na miano „Brakującej Litery” w książkowym alfabecie 2018 roku? Tego dowiemy się już wkrótce.

Więcej informacji na stronie: http://brakujaca-litera.pl/ i na Facebooku: https://www.facebook.com/brakujacalitera/

Kubot jest numerem 1

W najnowszym notowaniu rankingu ATP deblistów 35-letni Łukasz Kubot zostanie samodzielnym liderem tego zestawienia. Przed nim żaden polski tenisista czy tenisistka nie otwierał w pojedynkę światowej listy.

Po ostatnich niepowodzeniach najlepsza aktualnie para deblowa na świecie – Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo, postanowili rozegra więcej meczów na ziemnej nawierzchni, żeby wypracować jak najwyższą formę przed wielkoszlemowym French Open na kortach paryskiego kompleksu im. Rolanda Garrosa. Polak i Brazylijczyk zgłosili się do turniejów w Barcelonie, Monachium, Madrycie i Rzymie. We poprzedni wtorek polsko-brazylijski duet przystąpił do rywalizacji w katalońskiej stolicy i wreszcie po serii niepowodzeń odniósł zwycięstwo, pierwsze od lutowej imprezy w Rio de Janeiro. Ich przeciwnicy, Rosjanin Karen Chaczanow i Argentyńczyk Diego Schwartzman, nie stawili większego oporu. Mecz trwał zaledwie 51 minut, w a Kubot i Melo nie musieli nawet bronić break pointa. Ale z kolejnymi rywalami, Pakistańczykiem Aisamem-ul-Haq Qureshim i Holendrem Jeanem-Julienem Rojerem, już nie poszło im tak dobrze, bo przegrali 5:7, 6:3, 5:10.
Mimo tej porażki w poniedziałek 35-letni lubinianin zostanie samodzielnym liderem rankingu ATP deblistów. Stanie się tak, ponieważ jego brazylijski partner z powodów rodzinnych nie grał rok temu w katalońskiej stolicy. Tym samym 30 kwietnia 2018 roku obaj będą mieli po tyle samo punktów, lecz Melo będzie miał na koncie więcej zagranych turniejów. W zeszłym sezonie oprócz wspólnych startów z Kubotem wystąpił jeszcze razem z Niemcem Alexandrem Zverevem w chińskim Shenzhen. Dlatego numerem 1 będzie Kubot, a numerem 2 Melo. Wcześniej „jedynkę” dzierżyli wspólnie.