Kubica jeździ złomem

Robert Kubica zakończył wyścig o Grand Prix Kanady na 18. miejscu, ale tylko dlatego, że dwóch kierowców musiało się wycofać. „Byłem pasażerem w aucie” – skomentował swój występ Polak.

Kubica po raz kolejny został ośmieszony przez ekipę Williamsa, która najwyraźniej ma moce i środki na jako takie przygotowanie do jazdy tylko jednego auta, akurat tego, którym jeździ Brytyjczyk George Russell. Bolid dla polskiego kierowcy muszą chyba składać z gorzej wykonanych lub wręcz gorszej jakości części. „Trudno jest walczyć o czasy, jeśli auto się nie słucha. Parę razy nawet jadąc wolno byłem blisko ściany” – wypalił na mecie wyraźnie rozżalony kolejna klęską Kubica. Polak znakomicie wystartował i z ostatniego przebił się na 15. miejsce, lecz już po kilku okrążeniach wszystko wróciło do normy.

„Już na pierwszych zakrętach wiedziałem, że nie będzie to udane popołudnie. Czułem się, jakbym wchodził w zakręt z zaciągniętym ręcznym” – nie owijał w bawełnę Kubica. I dodał ostro: „Mam za sobą wiele wyścigów i wiem, jak prowadzić bolid. Ciężko mi oceniać nie moją pracę. Jak nie mam przyczepności, to nie jestem magikiem, aby ją wyczarować w trakcie wyścigu. Z każdym startem jestem coraz lepszy, niestety po wynikach tego nie widać, bo są one przytłumiane przez inne czynniki”.

W efekcie Kubica w siódmym kolejnym wyścigu zakończył rywalizację na ostatnim klasyfikowanym miejscu, przegrywając także o blisko minutę ze swoim kolegą z zespołu Russellem. Williams nadal nie ma na koncie jednego choćby punktu, bo nawet Brytyjczyk odstaje wyraźnie od reszty stawki. I marnym pocieszeniem jest to, że pit-stopach ekipa z Grove jest najlepsza w stawce. GP Kanady wygrał Lewis Hamilton (Mercedes) przed Sebastianem Vettelem (Ferrari).

 

Formuła 1: Kubica znów za Sirotkina, ale tylko na treningu

Przed niedzielnym wyścigiem Formuły 1 o Grand Prix Austrii w sesji treningowej za kierownicą bolidu Williams zasiądzie Robert Kubica. W brytyjskim zespole liczą, że Polak zdoła zdiagnozować największe mankamenty ich samochodu.

 

Grand Prix Austrii będzie dziewiątą rundą mistrzostw świata. Po ośmiu liderem jest broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, który po zwycięstwie w ostatnią niedzielę w Grand Prix Francji w Le Castellet wrócił na pierwsze miejsce i prowadzi z 14 punktami przewagi nad Niemcem Sebastianem Vettelem z Ferrari. Formuła 1 wróciła na austriacki tor w 2014 roku po jedenastu latach przerwy. Ostatni wyścig przed przerwą w 2003 roku wygrał Niemiec Michael Schumacher w barwach Ferrari. W 2014 i 2015 roku wygrał Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa. Dwa lata temu Niemiec także prowadził przed finiszem, ale na ostatnim okrążeniu został wyprzedzony przez drugiego kierowcę teamu Mercedes GP Hamiltona. W trakcie manewru doszło do kolizji bolidów, Brytyjczyk miał mniejsze uszkodzenia i pierwszy dojechał do mety, zaś Niemiec zajął dopiero czwarte miejsce.

Przed rokiem na Red Bull Ringu triumfował Fin Valtteri Bottas z zespołu Mercedes. Drugie miejsce w Spielbergu zajął Vettel, a trzecie Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla. Na czwartej pozycji linię mety minął Hamilton.
Niedzielny wyścig zapowiada się emocjonująco, walkę o zwycięstwo zapowiada Vettel, który stracił prowadzenie we Francji. Obecnie sytuacja w klasyfikacji generalnej F1 jest odwrotna niż w 2017 roku, gdy Hamilton tracił do Vettela 14 pkt. Teraz to Vettel traci do Brytyjczyka dokładnie tyle samo punktów. Wśród konstruktorów prowadzi Mercedes, ostatnie miejsce zajmuje ekipa Williamsa w której kierowcą testowym i rezerwowym jest Robert Kubica. Polak nie startuje w wyścigach, ale bierze udział w jazdach testowych i niektórych treningach, zastępując najczęściej Rosjanina Sergieja Sirotkina, który w klasyfikacji generalnej kierowców okupuje ostatnie miejsce. O kilka miejsc wyżej jest Kanadyjczyk Lance Stroll, który zdobył jak dotąd cztery punkty. Tyle też w klasyfikacji konstruktorów ma na koncie ekipa Williamsa, co w porównaniu z dorobkiem liderującego w zestawieniu Mercedesa (237 punktów) jest osiągnięciem kompromitującym. W brytyjskim zespole znów więc wezwano na pomoc Kubicę.