Szalony rajd Szczęsnego

Wojciech Szczęsny po obowiązkowej kwarantannie w Juventusie tak się stęsknił za przebywającymi w Polsce żoną i synkiem, że zaryzykował dla nich podróż samochodem z Turynu do Warszawy.

Żona Szczęsnego, Marina Łuczenko, opublikowała w mediach społecznościowych filmik, na którym bramkarz Juventusu Turyn wita się ze swoimi synkiem, Liamem. I przy tej okazji wyszło na jaw, że nasz reprezentacyjny bramkarz kopnął się z Turynu do Warszawa swoim autem, gdy tylko się okazało, że nie ma szans na podróż do Warszawy samolotem. A dlaczego musiał rozstać się z najbliższymi? Przypomnijmy, że Szczęsny, podobnie jak wszyscy gracze Juventusu, musiał poddać się kwarantannie, bo u trzech graczy „Starej Damy”, Daniele Ruganiego, Paulo Dybali i Blaise’a Matuidiego, wykryto koronawirusa. On musiał zostać w Turynie sam, bo chwilę wcześniej jego żona wraz synkiem wyskoczyła w swoich zawodowych sprawach do Polski.
I w ten sposób na ponad dwa tygodnie rodzina musiała się rozstać. Szczęsny w tym czasie, jak każdy z zawodników Juventusu, musiał zgodzić się na odebranie czterech miesięcznych pensji, co dla niego oznaczało stratę około 10 milionów złotych. Na osłodę mógł natomiast poczytać o sobie wiele pozytywnych opinii we włoskich mediach. Podkreślano w nich, że Juventus zrobił na nim znakomity interes, bo dwa i pół roku temu wykupił go z Arsenalu Londyn za niespełna 15 mln euro, podczas gdy dzisiaj transferową wartość 29-letniego reprezentanta Polski szacuje się na co najmniej 60 mln euro.
Na boisku póki co nie może tego potwierdzić, bo liga włoska z powodu pandemii nie gra, a piłkarze nie mogą nawet wspólnie trenować. Szczęsny poprosił więc o zgodę na odwiedzenie rodziny w Warszawie. Ponieważ loty do Polski są odwołane, zdecydował się na trochę szaloną wyprawę samochodem. Za kierownicą swojego auta musiał spędzić w sumie kilkanaście godzin, a potem, już w Warszawie, musiał poddać się kolejnej obowiązkowej kwarantannie. Ale skoro przywitał się z synkiem i żoną, to przynajmniej tym razem nie musi jej przechodzić w samotności.

Szalony rajd Szczęsnego

Wojciech Szczęsny po obowiązkowej kwarantannie w Juventusie tak się stęsknił za przebywającymi w Polsce żoną i synkiem, że zaryzykował dla nich podróż samochodem z Turynu do Warszawy.

Żona Szczęsnego, Marina Łuczenko, opublikowała w mediach społecznościowych filmik, na którym bramkarz Juventusu Turyn wita się ze swoimi synkiem, Liamem. I przy tej okazji wyszło na jaw, że nasz reprezentacyjny bramkarz kopnął się z Turynu do Warszawa swoim autem, gdy tylko się okazało, że nie ma szans na podróż do Warszawy samolotem. A dlaczego musiał rozstać się z najbliższymi? Przypomnijmy, że Szczęsny, podobnie jak wszyscy gracze Juventusu, musiał poddać się kwarantannie, bo u trzech graczy „Starej Damy”, Daniele Ruganiego, Paulo Dybali i Blaise’a Matuidiego, wykryto koronawirusa. On musiał zostać w Turynie sam, bo chwilę wcześniej jego żona wraz synkiem wyskoczyła w swoich zawodowych sprawach do Polski.
I w ten sposób na ponad dwa tygodnie rodzina musiała się rozstać. Szczęsny w tym czasie, jak każdy z zawodników Juventusu, musiał zgodzić się na odebranie czterech miesięcznych pensji, co dla niego oznaczało stratę około 10 milionów złotych. Na osłodę mógł natomiast poczytać o sobie wiele pozytywnych opinii we włoskich mediach. Podkreślano w nich, że Juventus zrobił na nim znakomity interes, bo dwa i pół roku temu wykupił go z Arsenalu Londyn za niespełna 15 mln euro, podczas gdy dzisiaj transferową wartość 29-letniego reprezentanta Polski szacuje się na co najmniej 60 mln euro.
Na boisku póki co nie może tego potwierdzić, bo liga włoska z powodu pandemii nie gra, a piłkarze nie mogą nawet wspólnie trenować. Szczęsny poprosił więc o zgodę na odwiedzenie rodziny w Warszawie. Ponieważ loty do Polski są odwołane, zdecydował się na trochę szaloną wyprawę samochodem. Za kierownicą swojego auta musiał spędzić w sumie kilkanaście godzin, a potem, już w Warszawie, musiał poddać się kolejnej obowiązkowej kwarantannie. Ale skoro przywitał się z synkiem i żoną, to przynajmniej tym razem nie musi jej przechodzić w samotności.

Niedoceniany Szczęsny

Bramkarz Juventusu Turyn i reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny chyba tylko we Włoszech jest należycie doceniany. Zauważyli to niedawno dziennikarze „La Gazzetta dello Sport”, gdy dokonali analizy boiskowych dokonań golkiperów w najsilniejszych ligach europejskich. Z ich wyliczeń wyszło, że Polak broni 80 procent strzałów oddawanych na jego bramkę. Pod tym względem lepszy od niego jest tylko brazylijski bramkarz Liverpoolu Alisson Becker.

Włoska „La Gazzetta dello Sport” podaje, że Szczęsny zanotował w tym sezonie aż 79,8 procent skutecznych interwencji. Minimalnie lepszy od Polaka jest pod tym względem tylko golkiper Liverpoolu Alisson Becker, który zatrzymał 80,4 procent strzałów zmierzających do jego bramki. W czołówce znaleźli się także: Predrag Rajković z francuskiego Reims (79,1 procent), Hugo Lloris z Tottenhamu (78,1) i broniący barw Lazio Thomas Strakosha (77,9). „Postawa Szczęsnego musi cieszyć nie tylko trenera Maurizio Sarriego, ale i jego kolegów z zespołu. To szalenie inteligentny człowiek, zawsze skory do żartów, ale w szatni zawsze miły i koleżeński. To prawdopodobnie najbardziej niedoceniany piłkarz Juventusu, chociaż na boisku prawie nigdy nie zawodzi. W tym sezonie miał może dwa, może trzy słabsze występy, ale słabsze nie znaczy, że słabe” – podkreślono w komentarzu „La Gazzetta dello Sport”. W obecnych rozgrywkach reprezentant Polski zaliczył w barwach Juventusu 26 występów, w których wpuścił 25 goli, ale w 10 z nich zachował czyste konto.
Trudno zatem zrozumieć dlaczego Szczęsny, chociaż prezentuje znakomitą formę już kolejny sezon z rzędu, w różnych bramkarskich rankingach nie jest umieszczany nie tylko w ich czołówce, ale często w ogóle nie jest nawet w nich uwzględniany. Ostatnim przykładem takiej ewidentnie niesprawiedliwej oceny jest ranking dziesięciu najlepszych bramkarzy w Europie opublikowany przez angielski branżowy portal piłkarski „Squawka”. Wedle niego na miejsce w Top 10 Polak nie zasłużył, chociaż ma lepsze meczowe statystyki od większości sklasyfikowanych w nim bramkarzy. Mimo to w zestawieniu znalazł się węgierski golkiper RB Lipsk Peter Gulacsi, chociaż jego procent skutecznych obron wynosi 72,09 (przypomnijmy, że Szczęsny 79,8).
Liderem rankingu wg. Squawka” jest słoweński bramkarz Atletico Madryt Jan Oblak, który też ma gorszy procent skuteczności niż polski bramkarz, ale on przynajmniej ma chociaż więcej meczów z czystym kontem (11). Drugie miejsce w zestawieniu przyznano Alissonowi Beckerowi, a gwoli przypomnienia Brazylijczyk według „La Gazzetta dello Sport” ma największy procent obronionych strzałów, co jest w przypadku bramkarza kluczowym kryterium.
Spójrzmy jednak, jakich to innych jeszcze golkiperów angielscy spece postawili wyżej nad Szczęsnego. Trzecie miejsce w ich rankingu zajął Thibaut Courtois (Real Madryt), a kolejne: Marc-Andre Ter Stegen (FC Barcelona), Keylor Navas (Paris Saint-Germain), Manuel Neuer (Bayern Monachium), Peter Gulacsi (RB Lipsk), Samir Handanovic (Inter Mediolan), David de Gea (Manchester United) i Ederson (Manchester City).
Szczęsny na jego szczęście nie musi przejmować się opiniami angielskich portali, bo do 2024 roku będzie graczem Juventusu i wiele wskazuje, że już do angielskiej ligi nie wróci. „Jestem zdecydowanie bardziej zadowolony, kiedy wykonuję pozornie łatwą interwencję. Kiedy mogę złapać piłkę zamiast ją wybijać, oznacza to, że dobrze się ustawiłem, wyczułem idealny moment i technicznie zrobiłem wszystko bez zarzutu. W 90 procentach tych tak zwanych cudownych interwencjach chodzi o to, że wcześniej nie przygotowałeś się do nich idealnie” – tłumaczył w wywiadzie dla klubowej telewizji Juve. Szczęsny ostatnio stał się też specem od bronienia rzutów karnych. W ostatnich dwóch sezonach obronił pięć strzałów z jedenastu metrów przy sześciu wpuszczonych, m.in. Gonzalo Higuaina i Ciro Immobile. To świetny wynik. W Serie A Polak zachował czyste konto w 28 z rozegranych dotąd 61 ligowych meczów (46 procent). To najlepszy współczynnik we włoskiej ekstraklasie. Poza tym wpuszcza średnio 0,7 gola na mecz, co również jest najlepszym wynikiem w Serie A. Przedłużenie kontraktu z turyńskim potentatem oznaczało dla reprezentanta Polski prawie dwukrotną podwyżkę wynagrodzenia. Wedle nieoficjalnych informacji nowa umowa gwarantuje mu siedem milionów euro rocznie plus premie, co awansuje go do grona najlepiej opłacanych graczy w Serie A. Włosi nie mają wątpliwości, że na to zasługuje.
Mimo to co jakiś czas pojawiają się medialne spekulacje, że Juventus rozważa sprowadzenie nowego bramkarza. Nie zawsze dodaje się w nich, że turyński klub szuka zawodnika na miejsce Gianluigiego Buffona, który w tej chwili pełni rolę zmiennika Szczęsnego. Ale na personalnej karuzeli bramkarzy, którymi rzekomo interesuje się Juventus, zawsze pojawiają się „poważne” nazwiska. Problem w tym, że dzisiaj kluby już nie są skłonne na wydawanie wielkich pieniędzy na golkiperów. Nauczył ich tego przykład najdroższego aktualnie bramkarza na świecie, Hiszpana Kepy Arrizabalagi, którego Chelsea Londyn półtora roku temu wykupiła z Athletic Bilbao za 80 mln euro. Dzisiaj hiszpański bramkarz należy do najsłabszych w Premier League i londyński klub rozważa wystawienie go na listę transferową.

Brzęczek nawet nie wysłał powołań

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek miał w miniony poniedziałek rozesłać powołania dla kadrowiczów na marcowe mecze towarzyskie z Finlandią we Wrocławiu i Ukrainą w Chorzowie. Z oczywistego powodu, jakim jest epidemia koronawirusa, już od dawna było wiadome, że oba spotkania się nie odbędą.

Zakaz rozgrywania imprez masowych, nakaz unikania skupisk ludzkich – to tylko niektóre przeszkody w zorganizowaniu marcowego zgrupowania kadry. Wirus COVID-19 dotknął także reprezentantów Polski, bo zaraził się nim występujący na co dzień w Sampdorii Genua Bartosz Bereszyński. Ale nie tylko on nie mógłby przyjechać na zgrupowanie kadry. Także inni gracze grający w lidze włoskiej nie mogliby tego zrobić, a bez Wojciecha Szczęsnego, Piotra Zielińskiego, Arkadiusza Milika, Thiago Cionka, Karola Linettego, Arkadiusza Recy i wspomnianego Bereszyńskiego, trener Brzęczek raczej nie miałby po co organizować sparing reprezentacji. Decyzja o rezygnacji z marcowych meczów była więc jedynie formalnością.
Spotkania z Ukrainą i Finlandią na razie przełożono na czerwiec, lecz szansa na ich rozegranie jest iluzoryczna. Po prostu nie będzie na nie wolnych terminów.

48 godzin sport

Odebrali Polakom rekord globu
World Athletics (dawna IAAF) oficjalnie uznała, że rekord świata w biegu 4×400 metrów, wynoszący 3:01,51, należy do sztafety uniwersytetu z Houston biegnącej w składzie: Amere Lattin, Obie Igbokwe, Jermaine Holt i Kahmari Montgomery. Ta decyzja odebrała prymat polskiej sztafecie, która w 2018 roku podczas halowych mistrzostw świata w Birmingham nie tylko sensacyjnie zdobyła złoty medal, ale przy okazji dokonała tego z najlepszym wówczas wynikiem na świecie – 3:01,77. Niestety, Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina niedługo cieszyli się z rekordu świata, bo kilka dni później sztafeta uniwersytetu w Houston poprawiła ich rezultat o 0,26 s. wynik Amerykanów długo jednak czekał na ratyfikację przez światową federację lekkoatletyczną.

Marcisz wicemistrzynią juniorek
Izabela Marcisz zdobyła srebrny medal rozgrywanych w Oberwiesenthal mistrzostw świata juniorek. Polka zajęła drugie miejsce w sprincie stylem dowolnym. Wygrała Szwedka Louise Lindstroem, a na trzecim stopniu podium stanęła Szwajcarka Siri Wigger. W poniedziałek odbędzie się bieg na 5 kilometrów stylem klasycznym, a w środę zawodniczki powalczą na 15 km techniką dowolną.

Brąz dla polskiej kolarki
Daria Pikulik zdobyła na torze kolarskim w Berlinie brązowy medal mistrzostw świata w konkurencji omnium i przypieczętowała awans do igrzysk olimpijskich w Tokio. Dla 23-leptniej polskiej zawodniczki to życiowy sukces. W stolicy Niemiec przegrała tylko z Japonką Yumi Kajiharą i Włoszką Letizią Paternoster.

Ukrainka ukrywała doping?
Dwukrotna mistrzyni Europy w biegu na 800 m Natalija Krol (wcześniej startująca pod nazwiskiem Pryszczepa), została zawieszona po wykryciu w jej organizmie hydrochlorotiazydu. Środek ten działa moczopędnie i jest używany w leczeniu nadciśnienia tętniczego, ale w sporcie stosowany jest do maskowania śladów po stosowaniu niedozwolonych środków dopingowych. 25-letniej ukraińskiej biegaczce grozi nawet czteroletnia dyskwalifikacja.

Piątek trafił w Bundeslidze
Krzysztof Piątek zdobył z rzutu karnego bramkę dla Herthy Berlin w zremisowanym 3:3 meczu 24. kolejki Bundesligi z Fortuną Duesseldorf. Była to pierwsze ligowe trafienie 24-letniego napastnika w barwach niemieckiego klubu.

Zmiany w rosyjskiej federacji
Biznesmen i polityk Jewgienij Jurczenko wybrany został w piątek w Moskwie na prezesa Wszechrosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej. Był jedynym kandydatem na tę funkcję. Za kandydaturą 52-letniego Jurczenki opowiedziało się 53 delegatów, siedmiu było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Nowy sternik rosyjskiej „królowej sportu” zastąpił Dmitrija Szliachtina, który podał się do dymisji. Głównym celem Jurczenki jest zapobieżenie całkowitemu wykluczeniu rosyjskich lekkoatletów z igrzysk w Tokio.

Koronawirus paraliżuje Serie A
Z powodu epidemii koronawirusa w piłkarskiej Serie A odwołano pięć spotkań: szlagierowej potyczki lidera Juventusu Turyn z trzecim w tabeli Interem Mediolan oraz Udinese z Fiorentiną, AC Milan z Genoą, Parmy ze SPAL Ferrara i Sassuolo z Brescią. Władze ligi podały, że te spotkanie zostały przełożone na 13 maja. Pierwotnie wszystkie te spotkania miały zostać rozegrane bez udziału publiczności. Bramkarz Juventusu Wojciech Szczęsny miał zatem w ten weekend wolne, ale jego koledzy z kadry, Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński i Łukasz Skorupski, o ligowe punkty musieli jednak powalczyć. Bologna ze Skorupskim w bramce przegrała na wyjeździe z Lazio Rzym 0:2, za to SSC Napoli z Milikiem i Zielińskim w wyjściowym składzie pokonało 2:1 AC Torino

Pierwsza porażka Liverpoolu
FC Liverpool nie będzie samodzielnym rekordzistą Premier League w liczbie wygranych meczów z rzędu. Ekipa „The Reds” w poprzedniej, 27. kolejce, wygrała po raz 18. i wyrównała rekordowe osiągnięcie Manchesteru City, który trzy sezony temu także zanotował serię 18 wygranych spotkań z rzędu. Znakomitą serię ekipy Juergena Kloppa w minioną sobotę sensacyjnie przerwała 17. w tabeli drużyna Watfordu, która wygrał z Liverpoolem 3:0. Zespół prowadzony przez trenera Nigela Pearsona jako pierwszy w tym sezonie pokonał „The Reds” w rozgrywkach Premier League.

Kontrakt dla Polaka w MLS
Kacper Przybyłko podpisał nowy kontrakt z klubem amerykańskiej MLS Philadelphia Union. W poprzednim sezonie 26-letni polski napastnik w 26 spotkaniach tego zespołu strzelił 15 bramek. Nowa umowa obowiązuje do końca 2023 roku.

Wróciła I liga piłkarska
Po przerwie zimowej wznowiła rozgrywki I liga piłki nożnej. Wyniki 21. kolejki spotkań: GKS Bełchatów – GKS Jastrzębie 0:0, Stomil Olsztyn – Odra Opole 4:2, GKS Tychy – Sandecja Nowy Sącz 2:2, Miedź Legnica – Zagłębie Sosnowiec 0:2, Bruk-Bet Nieciecza – Chojniczanka Chojnice 1:2, Olimpia Grudziądz – Stal Mielec 0:5. Niedzielne mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała z Wigrami Suwałki oraz Puszczy Niepołomice z Chrobrym Głogów zakończyły się po zamknięciu wydania, natomiast spotkanie Warty Poznań z Radomiakiem Radom odbędzie się w poniedziałek 2 marca.

VERVA znów liderem PlusLigi
Siatkarze zespołu VERVA Warszawa Orlen Paliwa mecz 22. kolejki PlusLigi z GKS Katowice rozegrali w Płocku, gdzie mieści się siedziba głównego sponsora klubu. Warszawianie zwyciężyli 3:2 (19:25, 17:25, 25:21, 25:23, 15:13) i dzięki zdobytym punktom odzyskali pozycję lidera rozgrywek. Drugą lokatę ze stratą jednego punktu do VERVY zajmuje zespół Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle, który w 22. kolejce także 3:2 pokonał u siebie Trefl Gdańsk. Dobrą formę zademonstrowała natomiast ekipa Jastrzębskiego Węgla, która pokonała 3:0 Asseco Resovię Rzeszów.

Wirus paraliżuje sport

Premier Włoch Giuseppe Conte podjął w miniony weekend decyzję o odwołaniu czterech spotkań Serie A: Interu z Sampdorią w Mediolanie, Atalanty z Sassuolo w Bergamo, Hellas z Cagliari w Weronie, czyli w miastach Lombardii oraz Torino – Parma w stolicy Piemontu Turynie. W tych regionach wykryto pierwsze w Europie poważne ogniska koronawirusa.

Trudno dziwić się decyzjom włoskiego premiera, bo w kraju narasta panika. W północnych Włoszech zdiagnozowano 132 zakażone osoby, a liczba zmarłych rośnie z dnia na dzień. Wiele gmin odcięto od świata i rozpoczęto w nich kwarantannę. Sytuacja na Półwyspie Apenińskim jest jednak dynamiczna i zmienia się każdego dnia, ale już można stwierdzić, że w sportowym kalendarzu koronawirus już doprowadził do potężnych perturbacji, a coraz więcej wskazuje, że może go w najbliższym czasie wręcz zdemolować.
Nowe terminy odwołanych meczów nie zostały wyznaczone, bo terminarz ligowy ze względu na Euro 2020 jest napięty, ale kolejne włoska federacja, w porozumieniu z UEFA, nakazała rozegrać bez udziału publiczności. A zatem przy pustych trybunach odbędzie się czwartkowe spotkanie w 1/16 finału Ligi Europy Interu Mediolan z Łudogorcem Razgrad (gra w tej drużynie Polak Jakub Świerczok) oraz sześć meczów w najbliższej kolejce Serie A: Juventus (Wojciech Szczęsny) – Inter, Udinese (Łukasz Teodorczyk) – Fiorentina (Barłomiej Drągowski), AC Milan – Genoa, Parma – SPAL (Thiago Cioneg, Arkadiusz Reca), Sassuolo – Brescia i Sampdoria (Karol Linetty, Bartosz Bereszyński) – Hellas Werona (Mariusz Stępiński).
Perturbacje w sportowym kalendarzu nie dotknęły wyłącznie futbolu. Odwołano również finał tenisowego challengera w Bergamo, a także spotkania w ligach siatkówki, koszykówki, golfa i zawody pływackie. Włoska federacja siatkówki wraz z organizację kierującą ligami kobiet i mężczyzn zdecydowała o zawieszeniu wszelkich rozgrywek do 1 marca. Jednocześnie wyrażono nadzieję, że od 2 marca będą mogły się odbywać mecze bez udziału publiczności. Decyzja została ogłoszona w poniedziałek przed południem po nadzwyczajnym spotkaniu siatkarskich działaczy w Bolonii i jest ona efektem nacisków włoskich władz, które starają się ograniczyć rozprzestrzenianie koronawirusa na terenie Italii. „Za decyzją stoi troska o ochronę zdrowia wszystkich członków włoskiego środowiska siatkarskiego” – podkreślono.
Federacja ma też wysłać list do ministra ds. młodzieży i sportu Vincenzo Spadafory oraz Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI) z zapytaniem o możliwe działania, które mogłyby pomóc w zapewnieniu możliwości choćby kontynuacji treningów. Federacja ma skierować również pismo do Europejskiej Konfederacji Siatkówki (CEV), w którym poruszy temat udziału włoskich drużyn w europejskich pucharach, m.in. pomiędzy 3 a 5 marca powinno się odbyć pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów między Trentino Itasem a Jastrzębskim Węglem.
We włoskiej ekstraklasie zarówno mężczyzn, jak i kobiet gra kilkoro reprezentantów Polski, z Wilfredo Leonem, Bartoszem Kurkiem, Mateuszem Bieńkiem czy Malwiną Smarzek-Godek i Joanną Wołosz na czele. Z kolei trenerem drużyny siatkarzy z Perugii, w której występuje Leon, jest selekcjoner biało-czerwonych Vital Heynen.
W Europie to pierwsze tak radykalne decyzje dotyczące imprez sportowych. Wcześniej Światowa Federacja Lekkoatletyczna przełożyła o rok zaplanowane na marzec halowe mistrzostwa świata w Nankinie (miasto we wschodnich Chinach), a Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim w Yanqing. Władze Formuły 1 odwołały natomiast zaplanowany na 19 kwietnia wyścig o Grand Prix Chin w Szanghaju. Światowa federacja narciarska rozważa odwołanie marcowych mistrzostw świata w lotach narciarskich w Planicy, bo Słowenia graniczy z regionami Włoch ogarniętymi epidemia koronawirusa. Nieciekawie też jawią się perspektywy rozgrywek w piłkarskich pucharach, a nawet rozpoczynającego się w czerwcu turnieju o mistrzostwo Europy. UEFA szuka już gorączkowo opcji zastępczych, gdyby trzeba było zmienić areny Euro 2020.
Jeszcze większy znak zapytania stawiany jest przy igrzyskach w Tokio. Przewodniczący komitetu organizacyjnego Yoshiro Mori zapewnia, że „przebiegną w sposób bezpieczny dla sportowców i publiczności”, lecz japoński wirusolog Hitoshi Oshitani, który doradzał Światowej Organizacji Zdrowia podczas epidemii SARS, przyznał na łamach „Japan Today”, że „gdyby igrzyska w Tokio miały zacząć się jutro, to w ogóle by się nie odbyły”. I przypomniał, że Japonia jest obecnie drugim po Chinach największym na świecie ośrodkiem epidemii. A pokonanie poprzedniej ogólnoświatowej epidemii, czyli wspomnianego SARS, zajęła naukowcom i lekarzom ponad 10 miesięcy. Teraz spekuluje się, że opracowanie skutecznej szczepionki może potrwać nawet półtora roku.

Nowa nagroda w Lidze Mistrzów

W tegorocznej fazie pucharowej Ligi Mistrzów czeka nas pewna nowość. Po każdym spotkaniu wybrani przez UEFA tzw. obserwatorzy techniczni wybierać będą najlepszego piłkarza, który otrzyma pamiątkową statuetkę.

O nowej nagrodzie UEFA poinformowała za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, publikując zdjęcie trofeum. Przypomina ono piłkę, którą rozgrywa się spotkania Ligi Mistrzów. Do tej pory indywidualne wyróżnienie otrzymywał jedynie najlepszy zawodnik meczu finałowego. W ubiegłym roku był to grający w Liverpoolu Holender Virgil van Dijk.
Jak podaje UEFA, o wyborze MVP decydować będą eksperci ze świata futbolu. Podczas meczów 1/8 finału będą to: Pat Bonner (były bramkarz, 80-krotny reprezentant Irlandii, legenda Celticu Glasgow), Cosmin Contra (73-krotny reprezentant Rumunii, grał m.in. w AC Milan i Atletico Madryt), Aitor Karanka (25-krotny reprezentant Hiszpanii, występował głównie w Realu Madryt i Athletic Bilbao), Robbie Keane (146-krotny reprezentant Irlandii, strzelec 68 goli, gracz m.in. FC Liverpool, West Hamu i Tottenhamu), Roberto Martinez (hiszpański trener reprezentacji Belgii), Gines Melendez (hiszpański trener, ostatnio koordynator reprezentacji młodzieżowych Hiszpanii), Phil Neville (59-krotny reprezentant Anglii, obecnie trener kobiecej kadry tego kraju), Willi Ruttensteiner (dyrektor sportowy austriackiej federacji piłkarskiej) i Gareth Southgate (57-krotny reprezentant Anglii, obecnie selekcjoner angielskiej kadry).
Szansę na występ w 1/8 finału ma sześciu Polaków: Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński (SSC Napoli) oraz zgłoszony do kadry jako trzeci bramkarz Marcin Bułka (Paris Saint-Germain).
W tym tygodniu zostaną rozegrane cztery pierwsze spotkania 1/16 Ligi Mistrzów. We wtorek Borussia Dortmund zmierzyła się u siebie z Paris Saint Germain, a Atletico Madryt z FC Liverpool (spotkania te zakończyły się po zamknięciu wydania). W środę natomiast Atalanta Bergamo zagra z Valencią, a Tottenham z RB Lipsk.

48 godzin sport

Szczęsny wśród krezusów Serie A
Juventus Turyn poinformował o przedłużeniu kontraktu z Wojciechem Szczęsnym (na zdjęciu). Nasz reprezentacyjny bramkarz na mocy nowej umowy będzie zawodnikiem turyńskiego klubu do końca czerwca 2024 roku. Szczęsny trafił do Juventusu w lipcu 2017 roku. Do tej pory rozegrał 84 mecze w barwach „Starej Damy”. Dwa razy został mistrzem Włoch. Zdobył też puchar i superpuchar kraju. W tym sezonie wystąpił w 16 spotkaniach w Serie A, pięciokrotnie bronił w Lidze Mistrzów, zaliczył też występ w przegranym 1:3 meczu z Lazio Rzym o Superpuchar Włoch. Jego poprzednia umowa z Juventusem wygasała z końcem sezonu 2020/21. Szczęsny dostanie dużą podwyżkę – na mocy nowego kontraktu będzie dostawał rocznie 7 milionów euro netto (12,95 mln euro brutto). W ten sposób Szczęsny awansuje na siódme miejsce na liście najlepiej zarabiających piłkarzy w Serie A. De facto jest to ranking zarobków w Juventusie Turyn, bo wśród 12 najlepiej opłacanych graczy we włoskiej ekstraklasie aż dziesięciu występuje w ekipie „Starej Damy”. Na czele zestawienia jest Cristiano Ronaldo z gażą 31 mln euro.

Pierwsza porażka francuskiego judoki od 10 lat
Dwukrotny mistrz olimpijski w judo Teddy Riner przegrał pierwszą walkę od prawie 10 lat. 31-letni francuski judoka został pokonany przez 25-letniego Japończyka Kokoro Kageurę w turnieju Grand Slam w Paryżu. Dla Rinera była to pierwsza przegrana od sierpnia 2010 roku. Przez blisko dekadę pochodzący z Gwadelupy zawodnik wygrał 154 walki z rzędu w kategorii powyżej 100 kilogramów. W tym czasie zdobył dwa tytuły mistrza olimpijskiego (Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016), osiem razy wygrał mistrzostwa świata, a pięć razy mistrzostwa Europy. Mimo poniesionej porażki Riner pozostaje niezmiennie głównym faworytem do olimpijskiego złota w tegorocznych igrzyskach w Tokio.

Kubica pojeździ w tym sezonie w Formule 1 i w serii DTM
Robert Kubica został oficjalnie potwierdzony jako nowy kierowca w serii DTM. Polak będzie jeździł w prywatnym zespole obsługiwanym przez ART Grand Prix, a jego sponsorem zostanie PKN Orlen. Taką informację przekazano na konferencji prasowej z udziałem polskiego kierowcy i prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Założycielem ART Grand Prix jest Frederic Vasseur, szef zespołu Fromuły 1 Alfa Romeo Racing Orlen, w którym rezerwowym kierowcą będzie w tym sezonie Kubica. Dzięki temu polski kierowca będzie w stanie pogodzić obowiązki.

Drogie kluby z koszykarskiej ligi NBA
Według magazynu „Forbes” najdroższy klubem w koszykarskiej lidze NBA ponownie został (po raz piąty z rzędu) New York Knick. Jego wartość szacowana jest na 4,6 mld dolarów, co oznacza wzrost o 15 procent w porównaniu do poprzedniego roku. Pierwsze miejsce tego klubu jest zagadką, bo Knick w ostatnich latach nie notują żadnych sukcesów. W tym sezonie zanotowali tylko 17 zwycięstw i aż 37 porażek, przez co zajmują ostatnie miejsce w Atlantic Division. Do fazy play off nie kwalifikują się już od siedmiu lat. Drugie miejsce w rankingu „Forbesa” zajmują Los Angeles Lakers (4,4 mld dolarów, a trzecie finalista poprzednich rozgrywek Golden State Warriors (4,3 mld dol.). Aktualni mistrzowie NBA, Toronto Raptors, plasują się w tym zestawieniu dopiero na 10. pozycji (2,1 mld dolarów). Średnia wartość klubów w NBA wynosi obecnie 2,12 mld dolarów.

Nie będzie w kwietniu wyścigu F1 w Szanghaju

Grand Prix Chin w Szanghaju został przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) odwołany. Powodem jest oczywiście zagrożenie epidemią koronawirusa. Odwołanie wyścigu nie jest jednak równoznaczne ze skreśleniem go z tegorocznego kalendarza Formuły 1. FIA zostawiła w tej kwestii otwartą furtkę, bo jeśli Chiny opanują sytuację, to wtedy GP Chin mogłoby się odbyć po koniec roku, jako przedostatni wyścig w sezonie. Wystarczy tylko przesunąć w czasie kończące sezon F1 zawody o Grand Prix Abu Zabi. Zgodę na to muszą jednak wyrazić wszystkie zespoły oraz organizator wyścigu w Abu Zabi.

48 godzin sport

Porażka lidera Serie A
Zespół Hellas Werona po znakomitym meczu pokonał u siebie Juventus Turyn 2:1. Lider Serie A objął nawet prowadzenie po golu niezawodnego ostatnio Cristiano Ronaldo, już 20. w obecnych rozgrywkach, a 15. w ostatnich 10 spotkaniach z rzędu. Potem jednak dwa trafienia zaliczyli gracze ekipy gospodarzy – wyrównał Fabio Borrini, a zwycięska bramkę z rzutu karnego w 85. minucie zdobył Giampaolo Pazzini. Dobrze spisujący się jak zawsze Wojciech Szczęsny przy obu straconych golach nie miał szans na skuteczna obronę.

Odwołali mecze przez Sabinę
Zaplanowane na niedzielę mecze piłkarskie w Belgii i Holandii zostały przełożone na inny termin z powodu huraganu „Sabina”. Odwołano też niedzielny mecz Bundesligi Borussia Moenchengladbach – FC Koeln.

Chcą Bednorza w Rosji
Bartosz Bednorz robi furorę we włoskiej Serie A. Jest jednym z liderów drużyny Leo Shoes Modena, ale już wkrótce może zmienić pracodawcę. Według włoskich mediów Zenit Kazań chce sprowadzić reprezentanta Polski i oferuje mu takie samo wynagrodzenie, jakie ma obecnie w tym klubie Francuz Earvin Ngapeth, czyli 900 tys. euro rocznie. Jak na siatkarskie realia na takie wynagrodzenie mogą liczyć jedynie największe gwiazdy. 25-letni Bednorz występuje obecnie we włoskim klubie Leo Shoes Modena i jest jego największą gwiazdą, ale zarabia tylko 300 tys. euro rocznie. Zenit Kazań szuka gracza na miejsce Ngapetha, który po tym sezonie zamierza przejść do Modeny.

Piłkarz z chorym sercem
Reprezentant Holandii i piłkarz Ajaksu Amsterdam Daley Blind, który pauzował po operacji wszczepienia kardiowertera-defibrylatora regulującego pracę serca, wraca do zespołu. 29-letni zawodnik miał poważne problemy kardiologiczne po meczu w Lidze Mistrzów z Walencją (0:1), rozegranym 10 grudnia ub. roku. Szczegółowe badania wykazały zapalenie mięśnia sercowego i konieczność wszczepienia urządzenia monitorującego pracę tego organu. Jego kariera stanęła pod znakiem zapytania. Daley Blind w drużynie narodowej swojego kraju zaliczył do tej pory 66 występów.

Koszykarki walczą o IO 2020
Koszykarki Chin, Francji, Kanady i Nigerii jako pierwsze zakwalifikowały się do igrzysk w Tokio na kolejkę przed zakończeniem rywalizacji w czterech turniejach kwalifikacyjnych rozgrywanych w Europie. Sensację sprawiły Chinki, które pokonały w Belgradzie mistrzynie Europy Hiszpanki 64:62. W czterech turniejach kwalifikacyjnych rywalizuje 16 drużyn, w tym Japonia oraz USA (mistrzynie świata), które mają już zapewniony udział w igrzyskach. Awans do igrzysk wywalczy 10 zespołów: po trzy z grup, w których nie ma USA i Japonii (Bourges: Francja, Brazylia, Australia i Portoryko; Belgrad B: Hiszpania, Chiny, Wielka Brytania, Korea Płd.), oraz po dwie z dwóch pozostałych (Belgrad: Serbia, USA, Nigeria, Mozambik; Ostenda: Belgia, Szwecja, Japonia i Kanada).

Terminy meczów 1/4 finału PP
PZPN podał terminy meczów ćwierćfinałowych Pucharu Polski. GKS Tychy – Cracovia, 10 marca: godz. 18:00; Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, 11 marca: godz. 18:00; Stal Mielec – Lech Poznań, 17 marca, godz. 18:00; Miedź Legnica – Legia Warszawa, 18 marca, godz. 18:00. Wszystkie spotkania będą transmitowane na sportowych kanałach Polsatu.

Zmarł Jan Liberda
W czwartek 6 lutego po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 83 lat zmarł w Bytomiu Jan Liberda, wybitny piłkarz Polonii Bytom (grał w tym klubie w latach 1955-1971), z którą w 1962 roku zdobył mistrzostwo Polski. W polskiej ekstraklasie Liberda zaliczył 303 występy, w których zdobył 147 bramek. Dwukrotnie był królem strzelców – w sezonach 1958/59 i 1961/62. W reprezentacji Polski zagrał w 35 spotkaniach i strzelił osiem goli. Występował też w klubach zagraniczny – w Chicago Eagles i holenderskim AZ’67. Po zakończeniu kariery zawodniczej jako trener prowadził m.in. Zagłębie Sosnowiec i Polonię Bytom.

Nowy rekord widzów w tenisie
Aż 51 954 widzów obejrzało w miniony piątek charytatywny mecz Szwajcara Rogera Federera z Hiszpanem Rafaelem Nadalem. na stadionie w Kapsztadzie. To rekord frekwencji w historii tenisa. Spotkanie wygrał Szwajcar 6:4, 3:6, 6:3. Poprzednio największą widownię zgromadził pojedynek Federera z Niemcem Alexandrem Zverevem w listopadzie 2019 roku na największej na świecie arenie walk byków w Meksyku – 42 517 osób. Dochód ze spotkania, około 3,5 mln dolarów, zostanie przekazany założonej 16 lat temu przez Federera fundacji na rzecz edukacji dzieci w sześciu krajach afrykańskich: RPA, Namibii, Botswanie, Malawi, Zambii i Zimbabwe.

Przyłapali Szweda na dopingu
Mistrz Europy w biegach przełajowych z 2019 r. z Lizbony Szwed Robel Fsiha został zawieszony przez krajową federację lekkoatletyczną po tym jak w jego organizmie wykryto niedozwoloną substancję. Tymczasowe zawieszenie weszło w życie 5 lutego. W opublikowanym komunikacie federacja nie informuje jak długo potrwa zawieszenie i jaką substancję wykryto w organizmie zawodnika urodzonego w Erytrei, który przybył do Szwecji jako uchodźca. Według szwedzkich mediów pozytywny wynik testu antydopingowego miały przynieść badania wykonane 25 listopada podczas zgrupowania w Etiopii. Na początku grudnia 23-letni biegacz zdobył złoto ME w zawodach rozegranych w Lizbonie.

Glik na ławie w AS Monaco
AS Monaco wygrało na wyjeździe z Amiens SC 2:1 w wyjazdowym spotkaniu 24. kolejki francuskiej Ligue 1. Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział reprezentant Polski Kamil Glik, któremu w tym roku zdarzyło się to już po raz drugi. Klub z Monako z dorobkiem 35 punktów zajmuje obecnie we francuskiej ekstraklasie miejsce poza czołówką. Liderem z ogromną przewagą na pozostałymi zespołami jest Paris Saint-Germain.

Milik i Zieliński nie chcą być za drodzy

W 22. kolejce włoskiej Serie A Juventus Turyn pokonał Fiorentinę 3:0. W tym meczu doszło do pojedynku dwóch polskich bramkarzy – Wojciecha Szczęsnego i Bartłomieja Drągowskiego. W poniedziałek natomiast dojdzie do starcia Sampdorii Genua (Bartosz Bereszyński, Karol Linetty) z SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik).

Bohaterem spotkania Juventusu z Fiorentiną był strzelec dwóch goli Cristiano Ronaldo. Portugalczyk powiększył swoje konto bramkowe w ekipie „Starej Damy” do 50 trafień. Z naszych bramkarzy lepsze noty zebrał Szczęsny, który popisał się kilkoma efektownymi paradami.
W kończącym 22. kolejkę poniedziałkowym spotkaniu Sampdorii Genua z SSC Napoli ma wystąpić aż czterech polskich piłkarzy. We włoskich mediach przy tej okazji pojawiły się nowe informacje o kulisach negocjacji Zielińskiego i Milika w sprawie przedłużenia ich kontraktów z klubem z Neapolu.
Dziennik „La Gazzetta dello Sport” podał, że obaj Polacy zaakceptowali warunki finansowe, które mają obowiązywać do do końca czerwca 2024 roku. Zieliński ponoć ma zarabiać dwa mln euro rocznie, a Milik trzy miliony. Kością niezgody są jedynie kwoty tzw. odstępnego. Włoski klub chce w umowie z Zielińskim wpisać 80 mln euro, z Milikiem aż 100 mln euro. Obaj reprezentanci Polski nie chcą się na to zgodzić i są gotowi przystać na odstępne w wysokości 50 mln euro. Włoski dziennik twierdzi, że władze Napoli podobno są gotowe pójść na ustępstwo w przypadku Zielińskiego, ale nie chcą słyszeć o niżej kwocie niż sto milionów w klauzuli Milika. Napastnik reprezentacji Polski obstaje przy swoim, co w przypadku braku porozumienia oznacza, że latem opuści ekipę SSC Napoli.