Eliminacje Euro 2020: Lęk przed rakietami

Nasza piłkarska reprezentacja ma do rozegrania dwa ostatnie mecze eliminacyjne. Pierwsze spotkanie, z Izraelem, miało się odbyć w sobotę 16 listopada w Jerozolimie, ale na ten kraj od poniedziałku spadają rakiety.

Izraelska armia przeprowadziła w miniony weekend atak powietrzny na jednego z przywódców Islamskiego Dżihadu Akrama Al Ajouriego, w którym według agencji Reutersa zginęła także jego żona. W rewanżu islamiści ostrzelali Izrael rakietami, które nie wyrządziły szkody, bo wszystkie zostały strącone. Ale we wtorek atak został ponowiony ze Strefy Gazy, tym razem z wykorzystaniem około 50 rakiet, z czego tylko 20 zostało przechwycone przez izraelską obronę przeciwrakietową. Pozostałe uderzyły m.in. w miasta Sderot i Aszdod, powodując zniszczenia i raniąc wiele osób. Rakiety, które doleciały do Aszdod, spadły w odległości 35 km na południe od lotniska w Tel Awiwie, na którym w piątek ma lądować samolot z reprezentacją Polski na pokładzie.

Gdzie zagrają z Izraelem?

Polska ambasada w Izraelu na Twitterze ostrzega: „W związku z alarmami przeciwrakietowymi na terytoriach przyległych do Strefy Gazy (SG) oraz na terenie Tel Awiwu oraz zaostrzeniem sytuacji wokół SG, stanowczo odradzamy podróże do SG i obszarów z nią graniczących oraz przypominamy podstawowe zasady reagowania w przypadku alarmu”.
Z uwagi na nadzwyczajną sytuację we wtorkowej konferencji prasowej, w której pierwotnie mieli uczestniczyć tylko selekcjoner kadry Jerzy Brzęczek i kapitan reprezentacji Robert Lewandowski, wystąpił też prezes PZPN Zbigniew Boniek. Sternik polskiego futbolu tak oto ocenił sytuacje przed meczem z Izraelem: „Żyjemy w świecie, w którym co pięć minut pojawiają się nowe informacje. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszym MSZ, z piłkarską federacją Izraela, z UEFA. Rozmawiałem już z prezydentem UEFA i ludźmi, którzy odpowiadają za organizację tego meczu. W ciągu 24 godzin będziemy mieli ostateczną decyzję dotyczący tego meczu. Jako PZPN uważamy, że bezpieczeństwo drużyny jest priorytetem. Chcemy walczyć, ale tylko na boisku, natomiast drużynie, zawodnikom chcemy dać stuprocentową pewność, że jedziemy tylko na mecz i że pobyt będzie całkiem bezpieczny. Jestem przekonany, że wszystko ułoży się pomyślnie, a jedyne ryzyko, jakie nas czeka w Izraelu, to ewentualna porażka naszego zespołu w meczu” – powiedział prezes Boniek.

Z różnych innych źródeł dochodzą jednak wieści, że w Izraelu rozważane jest przeniesienie meczu z Polską z Jerozolimy do Hajfy, a nawet do innego kraju. Ponoć w grę wchodzi wynajęcie stadionu na Cyprze lub Malcie.

Ostatnie zgrupowanie w 2019

Selekcjoner biało-czerwonych Jerzy Brzęczek powołał do kadry 26 zawodników plus gościnnie Łukasza Piszczka, ale z tego grona problemy zdrowotne mają Maciej Rybus, Grzegorz Krychowiak, Arkadiusz Milik, a nawet imponujący strzelecką formą Robert Lewandowski, który tylko odłożył w czasie operację przepukliny pachwinowej. Kadrowicze podczas ostatniego w tym roku zgrupowaniu wiele razem nie potrenują, bo zdołają odbyć w sumie tylko cztery treningi, ale to i tak będzie o jedne zajęcia więcej niż mieli miesiąc wcześniej. Do Izraela maja wylecieć w piątek, wrócą w niedzielę około godziny 15:00, a ze Słowenią zagrają już we wtorek o 20:45.

W miniony weekend w ligowym meczu Lokomotiwu Moskwa z FK Krasnodar (1:1) mocno poturbowany został Grzegorz Krychowiak. Nasz piłkarz strzelił gola, ale na drugą połowę już nie wyszedł, bo po brutalnym ataku rywala doznał wstrząśnienia mózgu i został odwieziony do szpitala. Z tego powodu na zgrupowaniu biało-czerwonych ma się pojawić dopiero w środę. Jego występ w obu spotkaniach kadry nie jest jednak wykluczony, natomiast drugi z naszych graczy występujących w Lokomotiwie, Maciej Rybus, naderwał mięsień uda podczas rozgrzewki i zdaniem sztabu medycznego rosyjskiego klubu nie może zagrać w reprezentacji. Piłkarz przyjechał jednak do Warszawy, gdzie jego uraz we wtorek mieli zdiagnozować lekarze polskiej kadry.
Niepewny jest też występ Arkadiusza Milika, któremu odnowił się uraz spojenia łonowego, z którym zmagał się przez kilka tygodni na początku sezonu. Napastnik SSC Napoli nie zagrał w miniony weekend w Serie A, na zgrupowanie kadry jednak przyjechał, ale póki co jego przydatność do gry jest wielką niewiadomą.
Nie będzie eksperymentów
Brzęczek nie ma więc tym razem wielkiego wyboru w linii ataku, bo zważywszy na fakt, że Krzysztof Piątek i Dawid Kownacki ostatnio nie strzelają goli, to tak naprawdę selekcjoner może w tej formacji liczyć tylko na fenomenalnie grającego w tym sezonie Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji co prawda ma problem z przepukliną pachwinową, ale nie jest to uraz przeszkadzający mu w grze. „Ogólnie z moim zdrowiem wszystko jest dobrze, nie odczuwam bólu ani dyskomfortu i jestem gotowy do gry. Sam zabieg przejdę pod koniec rundy, w grudniu. To co mi dolega, nie przeszkadza w grze czy w wykonywaniu ćwiczeń szybkościowych i siłowych. Mogę więc z tym poczekać” – zapewnia snajper Bayernu Monachium, który w tym sezonie w barwach Bayernu Monachium w 18 meczach zdobył 23 bramki.

Pewniakiem w składzie jest też bramkarz Wojciech Szczęsny, także dlatego, że w miniony weekend błysnął kapitalną formą w ligowym meczu z AC Milan (1:0). W Juventusie Turyn Szczęsny niezmiennie jest numerem 1 i nie ma żadnych powodów, żeby inaczej miało być w reprezentacji.

W środku linii defensywnej raczej na pewno zobaczymy sprawdzony duet Jan Bednarek – Kamil Glik, bo obaj są zdrowi. Większy problem jest na flankach, zwłaszcza na lewej, bo z powodu kontuzji Rybusa Brzęczek ma tam teraz wybór tylko między Arkadiuszem Recą i Bartoszem Bereszyńskim, który na co dzień gra na prawej flance. Na tej pozycji selekcjoner może jednak wystawić grającego regularnie w Dynamie Kijów Tomasza Kędziorę.

W linii środkowej nawet bez Krychowiaka kłopotów kadrowych nie będzie, bo w pełni sił jest Krystian Bielik. Reszta graczy wystawiana ostatnio w tej formacji jest w formie i gotowa do gry.

 

Podwójna radość Lewego

Po czterech kolejkach awans do 1/8 finału zapewniły sobie niepokonane jeszcze w tegorocznej edycji zespoły Paris Saint-Germain, Bayernu Monachium i Juventusu Turyn, pewne wyjścia z grupy są też Manchester City oraz Real Madryt.

Zespół Realu Madryt powoli wraca na zwycięską ścieżkę, o czym boleśnie przekonali się w środowym wieczór piłkarze Galatasaray Stambuł. Na stadionie Santiago Bernabeu gracze „Królewskich” zaaplikowali im sześć bramek. Bohaterami w ekipie gospodarzy byli napastnicy – Francuz Karim Benzema i 18-letni Brazylijczyk Rodrygo. Pierwszy strzelił dwa gole i odskoczył na odległość trzech trafień ścigającemu go w klasyfikacji strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów Robertowi Lewandowskiemu (Francuz ma teraz 62 gole, „Lewy” 59), drugi zaliczył hat-tricka. W grupie A rządzi jednak niepokonany jeszcze Paris Saint-Germain, który co prawda pokonał w 4. kolejce Club Brugge tylko 1:0, ale paryżanie jako jedyni w obecnej edycji tych elitarnych rozgrywek nie stracili jeszcze gola, a sami wbili ich dziesięć.

Najskuteczniejszym zespołem w stawce po czterech seriach gier jest jednak Bayern Monachium, który ma na koncie 15 bramek. Sześć z nich zdobył Lewandowski, który jest wiceliderem w klasyfikacji strzelców. Prowadzi z siedmioma golami występujący w RB Salzburg 19-letni Norweg Erling Haaland. Dla naszego najlepszego obecnie piłkarza trafienie w środowym spotkaniu z Olympiakosem Pireus stało się okazją do pochwalenia się, że po raz drugi zostanie ojcem. Zrobił to w ulubiony przez piłkarzy sposób, wkładając piłkę pod koszulkę. Bawarski zespół wygrał 2:0 i przyklepał awans do 1/8 finału, a warto przypomnieć, że był to trenerski debiut Hansa-Dietera Flicka, który przejął zespół po zwolnionym w minioną niedzielę Niko Kovaczu.

Najwięcej goli w czwartej serii spotkań nie padło w Madrycie, tylko na na stadionie Stamford Bridge w Londynie, gdzie Chelsea zremisowała z Ajaksem Amsterdam 4:4, chociaż przegrywała już 1:4. Zespół The Blues powtórzył pamiętny wyczyn Liverpoolu w meczu z Milanem w finale Ligi Mistrzów w 2005 roku. Holenderska drużyna jeszcze nigdy nie przegrała meczu w tych rozgrywkach, czy to Pucharze Europy, czy też Lidze Mistrzów, na angielskiej ziemi i także tym razem nie dali się pokonać. Był to wyczyn, bo od 69. minuty Ajax grał w dziewiątkę, po czerwonych kartkach dla Daley’a Blinda i Joela Veltmana.
Nie mniejsze emocje, chociaż innego rodzaju, towarzyszyły potyczce SSC Napoli z RB Salzburg (1:1). Właściciel klubu z Neapolu, słynny kreator mody Aurelio de Laurentis, był tak bardzo niezadowolony z postawy swojej drużyny, że nakazał trenerowi Carolo Ancelottiemu skoszarować ją na tydzień zaraz po meczu z austriackim zespołem. Piłkarze, w tym także dwaj reprezentanci Polski, Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik, nie podporządkowali się jednak tej decyzji i po meczu rozjechali się do swoich domów. Włoskie media spekulowały, że za niesubordynację szef klubu obwinił szkoleniowca i żeby wyjść z twarzą z tej patowej sytuacji, postanowił go zdymisjonować.
Nieciekawie działo się też na Camp Nou w Barcelonie, gdzie „Duma Katalonii” tylko bezbramkowo zremisowała z zespołem Slavii Praga. Bohaterem meczu był bramkarz czeskiej drużyny Ondrej Kolarz, którego nie zdołał pokonać, mimo wielu prób, nawet Leo Messi. To pierwsza taka sytuacja do lutego 2018 roku, a zarazem koniec pięknej serii 45 meczów z rzędu na Camp Nou, w których drużyna Barcelony strzelał co najmniej jednego gola. Niezadowoleni ze słabego występu swoich ulubieńców kibice pożegnali ich gwizdami, co też Messiemu i spółce dawno się nie przydarzyło.

Oklaskami natomiast żegnali swoich piłkarzy fani Lokomotiwu Moskwa, chociaż ich drużyna przegrała z Juventusem Turyn 1:2. Ale ten mecz był interesujący także dla polskich kibiców, bo zagrało w nim aż trzech reprezentantów naszego kraju – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus w barwach rosyjskiej ekipy oraz Wojciech Szczęsny w bramce włoskiego potentata. Nasi gracze spisali się znakomicie, co może tylko cieszyć w perspektywie zbliżających się listopadowych spotkań biało-czerwonych z Izraelem i Słowenią.

A skoro o polskich piłkarzach mowa, w 4. kolejce zagrało ich jeszcze dwóch – pod koniec meczu Borussii Dortmund z Interem Mediolan wszedł na boisko Łukasz Piszczek, natomiast w spotkaniu Dinama Zagrzeb z Szachtarem Donieck Damian Kądzior pojawił się na murawie już w doliczonym czasie gry.

 

Liga Mistrzów: Pozostały trzy zespoły bez porażki

W 16 spotkaniach 3. kolejki Ligi Mistrzów strzelono 54 gole, co daje niezłą średnią 2,20 trafienia na jeden mecz. Królami polowania wśród strzelców goli byli tym razem Raheem Sterling (Manchester City) i Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain), zdobywcy hat-tricków. Wyróżnił się też Robert Lewandowski, który zaliczył dwa trafienia, ale furorę w mediach robi przewodzący w klasyfikacji snajperów z dorobkiem sześciu bramek 19-letni norweski napastnik RB Salzburg Erling Haaland.

O Lewandowskim w mediach rozpisywano się głównie dlatego, że strzelając dwa gole w wygranym przez Bayern 3:2 meczu z Olympiakosem Pireus podtrzymał nieprawdopodobną passę, zdobywając bramkę w 13 meczu z rzędu. W sumie kapitan reprezentacji Polski w tych trzynastu występach strzelił aż 18 goli, z czego w Lidze Mistrzów pięć. W klasyfikacji strzelców obecnych rozgrywek ten dorobek daje mu w tej chwili drugie miejsce, za rewelacyjnym norweskim nastolatkiem z RB Salzburg. Erling Braut Haland zaliczył trzy trafienia w spotkaniu z KRC Genk (6:2), jedną w meczu z FC Liverpool (3:4) i dwa w środowej potyczce z SSC Napoli (2:3).

Dobrych strzelców przybywa

Te osiągnięcia są imponujące także dlatego, że 19-letni napastnik w tym sezonie dopiero zadebiutował w tych elitarnych rozgrywkach, nic zatem dziwnego, że znudzone już trochę sławieniem starych mistrzów media rozpisują się o nowym talencie nawet z przesadnym entuzjazmem.

Pominąć dokonań „Lewego” jednak nie mogły, bo jego strzeleckie wyczyny są spektakularne. W tym roku Polak z łącznym dorobkiem 46 goli jest najskuteczniejszym snajperem w ligach europejskich i przewodzi w klasyfikacji „Złotego Buta” obecnego sezonu. Dwoma trafieniami w spotkaniu z Olympiakosem poprawił swój łączny dorobek w lidze Mistrzów do 58 i na liście wszech czasów zajmuje obecnie o piątą lokatę. Przed nim z 60 golami na koncie jest napastnik Realu Madryt Karim Benzema i z nim teraz pewnie kapitan naszej reprezentacji będzie się ścigał o czwartą pozycję w zestawieniu. Trzeci na liście Raul z 71 bramkami dla obu w tym sezonie jest jeszcze nie do przeskoczenia. Na wyprzedzenie Cristiano Ronaldo (127 goli) i Leo Messiego (113) nie mają szans, zwłaszcza że obaj gwiazdorzy wciąż grają i z pewnością swoje strzeleckie osiągnięcia jeszcze wyśrubują.

W tym sezonie Portugalczyk i Argentyńczyk na razie jednak snajperskimi statystykami nie imponują. W 3. kolejce CR7 zaliczył pod tym względem pusty przebieg, a w meczu Juventusu Turyn z Lokomotiwem Moskwa (2:1) w strzelaniu goli zastąpił go Argentyńczyk polskiego pochodzenia Paulo Dybala, autor obu goli dla turyńskiej jedenastki. Warto odnotować, że w tym spotkaniu wystąpiło dwóch reprezentantów Polski – w bramce Juventusu stał Wojciech Szczęsny, a w rosyjskim zespole do 83. minuty dzielnie walczył Grzegorz Krychowiak, mimo osłabienia po infekcji żołądkowej. Drugi z naszych zawodników w Lokomotiwie, Maciej Rybus, nie znalazł się w kadrze meczowej z powodu kontuzji.

Skoro już o naszych graczach mowa, w zespole SSC Napoli zagrał tylko Piotr Zieliński, a Arkadiusz Milik całe spotkanie z RB Salzburg (3:2) przesiedział na ławce rezerwowych. Ławę przez cały mecz grzał też Łukasz Piszczek w przegranej przez jego Borussię Dortmund 0:2 wyjazdowej potyczce z Interem Mediolan. Najlepsze recenzje z Polaków otrzymał za swój występ Lewandowski, który po raz kolejny w tym sezonie był najlepszym zawodnikiem Bayernu.
Bawarska drużyna wywiozła z Grecji komplet punktów, ale nie zachwyciła grą, natomiast doprowadziła swoich fanów do szewskiej pasji żenującymi błędami w obronie. Trener Niko Kovac znowu jest na cenzurowanym i niemieckie media wieszczą jego rychłą dymisję. Nerwowość jest zrozumiała, bo z czterech niemieckich zespołów największe szanse na odegranie znaczącej roli w obecnej edycji Ligi Mistrzów dawano Bayernowi.

Faworyci biją coraz mocniej

Szansy w wyjściowym składzie w końcu doczekał się Thomas Mueller, choć Kovac ustawił go na pozycji skrzydłowego, której Niemiec nie lubi. Ale mimo to miał on udział przy obu bramkowych akcjach Lewandowskiego, więc nie dziwi, że szefowie bawarskiego klubu nawet nie chcą słyszeć o jego odejściu. Ale Mueller twardo chce już zimą zmienić klub, bo rola rezerwowego jest dla niego nie do przyjęcia. Byłoby to spore osłabienie i tak już mocno przetrzebionego przez kontuzje monachijskiego zespołu, a przecież wiosną przyszłego roku Bayern czekają najważniejsze mecze w Lidze Mistrzów. Awans do 1/8 finału „Lewy” i spółka mają już de facto w kieszeni, bo po trzech kolejkach prowadzą w grupie B z kompletem punktów i przewagą pięciu „oczek” nad drugim Tottenhamem oraz sześciu na trzecią Crveną Zvezdą Belgrad.

W równie korzystnej sytuacji są jeszcze zespoły Manchesteru City i Paris Saint-Germain. Zespół Pepa Guardioli rozgromił Atalantę Bergamo 5:1, a paryżanie 5:0 Club Brugge. Bayern w trzech kolejkach zdobył 13 bramek i jest w tej chwili najskuteczniejszą drużyną w rozgrywkach. Dziesięć goli wbił rywalom Manchester City, a PSG dziewięć. Czyste konto bramkowe po stronie strat ma jednak tylko mistrz Francji, „The Citizens” stracili tylko jednego gola, a Bayern aż cztery. To pokazuje nad czym muszą popracować gracze bawarskiej jedenastki, jeśli chcą się liczyć w walce o triumf w obecnej edycji Champions League.

Przeżywające teraz chwile słabości zespoły Liverpoolu, Barcelony i Realu Madryt z pewnością za dwa-trzy miesiące wrócą do wielkiej formy, słabość przezwyciężą też z pewnością Juventus, Inter, Tottenham i Atletico. Prawdziwa walka zacznie się dopiero od 1/8 finału.

 

Lewy i Szczęsny w elicie

Po UEFA i FIFA swój coroczny plebiscyt „Złotej Piłki” dla najlepszego piłkarza roku odpaliła redakcja tygodnika „France Football”. Wśród nominowanych znalazł się po rocznej przerwie ponownie Robert Lewandowski. W plebiscycie na najlepszego bramkarza nominację otrzymał Wojciech Szczęsny.

W poniedziałek prestiżowy francuski magazyn piłkarski przedstawił listę 30 nominowanych piłkarzy w plebiscycie „Złotej Piłki”, nagrody dla najlepszego piłkarza roku. W tegorocznym zestawieniu znalazł się najlepszy polski piłkarz ostatniej dekady Robert Lewandowski. Na ubiegłorocznej liście nominowanych został pominięty, co było nieprzyjemnym zaskoczeniem, ale dziennikarze francuskiego pisma przekonywali, że to dlatego, iż Polak zawiódł oczekiwania na mundialu w Rosji. „Lewy” wcześniej dostawał nominacje czterokrotnie – w 2017 roku zajął dziewiąte miejsce, rok wcześniej był szesnasty, a w 2015 roku zajął czwartą lokatę.

Tym razem pominąć nie mogli

W tym roku dziennikarze francuskiego pisma tylko by się ośmieszyli pomijając na liście nominowanych napastnika Bayernu Monachium. Polak zakończył poprzedni sezon z mistrzostwem Niemiec i tytułem króla strzelców Bundesligi, a ten zaczął wręcz fenomenalnie, strzelając gole niemal w każdym meczu i bijąc kolejne rekordy Bayernu i niemieckiej ekstraklasy. Miał też znaczący udział w awansie reprezentacji Polski do Euro 2020 i jest w czołówce strzelców obecnej edycji Ligi Mistrzów. Wśród nominowanych jest wielu graczy, którzy nigdy w życiu nie osiągną w jednym roku nawet połowy tego, co „Lewy”. Wyróżnienia redakcja „France Football” raczej na pewno mu nie przyzna, ale dobre i tyle, że chociaż znów go nie upokorzyła pominięciem na liście nominowanych.

Zwłaszcza, że Lewandowski jest aktualnie liderem klasyfikacji „Złotego Buta”. W minionym tygodniu tę prestiżową nagrodę dla najlepszego strzelca lig europejskich odebrał, zresztą już po raz szósty w karierze, Lionel Messi. Niewykluczone, że za rok tę prestiżową nagrodę wywalczy w końcu Lewandowski. O ile rzecz jasna utrzyma fantastyczną formę strzelecką – w tej chwili jest jedynym zawodnikiem z pięciu czołowych lig europejskich (angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, włoskiej i francuskiej), który przekroczył granicę 10 goli.

W minioną sobotę kapitan reprezentacji Polski zdobył dwunastą ligową bramkę w tym sezonie, pokonując bramkarza Augsburga w zremisowanym pechowo przez Bayern Monachium 2:2 meczu 8. kolejki Bundesligi. Drugi w klasyfikacji Ciro Immobile (Lazio Rzym) ma dziewięć goli, dwaj kolejni – Tammy Abraham (Chelsea Londyn) i Sergio Aguero (Manchester City) po 8 goli i 16 pkt, a zajmujący piątą lokatę Pierre-Emerick Aubameyang (Arsenal Londyn), Victor Osimhen (OSC Lille), Habib Diallo (FC Metz) i Loren Moron (Betis Sewilla) – po 7 bramek i 14 pkt. Przypomnijmy, że ranking „Złotego Buta” powstaje w oparciu o liczbę goli strzelonych przez piłkarzy w lidze. Bramki są mnożone przez współczynnik trudności rozgrywek. Najwyższy, dwa, ma pięć czołowych lig. Obecnie: hiszpańska, angielska, niemiecka, francuska i włoska. W poprzednim sezonie nagrodę zdobył Lionel Messi (72 pkt za 36 goli). Argentyńczyk wyprzedził ścigającego go uparcie do końca Kyliana Mbappe o trzy trafienia, ale Francuz w końcówce sezonu miał pecha i z powodu kontuzji musiał pauzować w kilku ligowych spotkaniach.

Nominacje do nagrody Złotej Piłki

Za dokonania w 2019 nominacje otrzymali: Sergio Aguero (Argentyna, Manchester City), Trent Alexander-Arnold (Anglia, FC Liverpool), Alisson (Brazylia, FC Liverpool), Pierre-Emerick Aubameyang (Gabon, Arsenal Londyn), Karim Benzema (Francja, Real Madryt), Bernardo Silva (Portugalia, Manchester City), Kevin De Bruyne (Belgia, Manchester City), Cristiano Ronaldo (Portugalia, Juventus Turyn), Roberto Firmino (Brazylia, FC Liverpool), Antoine Griezmann (Francja, Atletico Madryt/FC Barcelona), Eden Hazard (Belgia, Real Madryt), Joao Félix (Portugalia, Atletico Madryt), Frenkie de Jong (Holandia, FC Barcelona), Kalidou Koulibaly (Senegal, SSC Napoli), Robert Lewandowski (Polska, FC Bayern Monachium), Matthijs de Ligt (Holandia, Juventus Turyn), Hugo Lloris (Francja, Tottenham), Riyad Mahrez (Algieria, Manchester City), Sadio Mane (Senegal, FC Liverpool), Marquinhos (Brazylia, Paris Saint-Germain), Kylian Mbappé (Francja, Paris Saint-Germain), Leo Messi (Argentyna, FC Barcelona), Mohamed Salah (Egipt, FC Liverpool), Son Heung-min (Korea Płd, Tottenham), Raheem Sterling (Anglia, Manchester City), Dusan Tadić (Serbia, Ajax Amsterdam), Marc-Andre ter Stegen (Niemcy, FC Barcelona), Donny van de Beek (Holandia, Ajax Amsterdam), Virgil van Dijk (Holandia, FC Liverpool), Georginio Wijnaldum (Holandia, FC Liverpool).

Osobna nagroda dla bramkarzy
W tym roku redakcja „France Football” postanowiła przyznać też osobną nagrodę dla najlepszego bramkarza roku. Patronem trofeum jest legendarny rosyjski golkiper Lew Jaszyn, jedyny bramkarz w historii plebiscytu „FF”, który go wygrał (miało to miejsce w 1963 roku). Żeby docenić graczy tej specjalności, wymyślono więc „Trofeum im. Lwa Jaszyna”.
Wśród dziesięciu zawodników nominowanych w plebiscycie do tej nagrody, znalazł się Wojciech Szczęsny, na co dzień bramkarz Juventusu Turyn. Reprezentant Polski trafił do wyborowego towarzystwa, bo jego rywalami są Brazylijczyk Alisson z Liverpoolu, Hiszpan Kepa Arrizabalaga z Chelsea, Brazylijczyk Ederson z Manchesteru City, Słoweniec Samir Handanović z Interu Mediolan, Francuz Hugo Lloris z Tottenhamu Hotspur, Niemiec Manuel Neuer z Bayernu Monachium, Słoweniec Jan Oblak z Atletico Madryt, Kameruńczyk Andre Onana z Ajaksu Amsterdam i Niemiec Marc-Andre ter Stegen z FC Barcelona.
Laureatów „Złotej Piłki” i „Trofeum im. Lwa Jaszyna” wybierze kapituła złożona ze 180 dziennikarzy z całego świata, z których każdy może wskazać trzech graczy w każdej kategorii, (punktacja 5, 3 i 1). Szczęsny w 2019 roku sięgnął z Juventusem po mistrzostwo Włoch i dotarł z nim do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a z reprezentacją Polski awansował do Euro 2020, więc jego obecność w tym gronie jest jak najbardziej zasłużona.

 

Odrodzenie Milika w Neapolu

Długo czekał Arkadiusz Milik na udany występ w tym sezonie w Serie A. I wreszcie się doczekał. Trener SSC Napoli Carlo Ancelotti uznał, że strzelony przez polskiego napastnika gol w meczu reprezentacji z Macedonią Północną może być przełomy i wystawił go w ligowym spotkaniu z Veroną (2:0). Miał nosa, bo Mili strzelił oba gole.

Milik w tym sezonie nie miał zbyt wielu okazji do gry, bo najpierw dochodził do formy po wyleczeniu kontuzji, a potem miał problemy ze skutecznością. W spotkaniu 8. kolejki Serie A z Veroną Ancelotti dał mu pograć od pierwszej minuty i trzymał na placu gry przez 81 minut. Napastnik reprezentacji Polski nie zmarnował szansy. Pierwszego gola strzelił w 37. minucie, po znakomitej asyście Fabiana Ruiza. Milik dopadł piłki, wyprzedził obrońcę i z kilku metrów skierował piłkę do siatki obok bramkarza. Drugie trafienie zaliczył po przerwie, pakując piłkę w podbramkowym zamieszaniu efektownym strzałem z woleja. Jego bramki wyraźnie ucieszyły nie tylko kibiców Napoli, lecz także kolegów z zespołu, w tym także konkurentów Milika do gry w linii ataku. Wiadomo, sezon jest długi, a zespół z Neapolu walczy nie tylko o mistrzostwo Italii. W środę czeka go przecież trudny wyjazdowy mecz w Champions League z RB Salzburg.

Wracając do potyczki z Veroną, w tym spotkaniu kibice zobaczyli na boisku jeszcze dwóch innych polskich piłkarzy. Drugi z naszych graczy w SSC Napoli, Piotr Zieliński, zaczął mecz na ławce rezerwowych, ale po przerwie pojawił się na boisku. W ekipie z Werony przez godzinę walczył natomiast Mariusz Stępiński, a cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział obrońca Paweł Dawidowicz.

Z bramkarzy naszej kadry w meczu Juventus – Bologna Wojciech Szczęsny był rezerwowym, grał natomiast Łukasz Skorupski.

 

Bayern posłał ostrzeżenie

Nie brakowało emocji i zaskakujących rezultatów w drugiej kolejce Champions League. Zagrało w niej sześciu polskich piłkarzy i większość zanotowała udane występy, ale najlepiej wypadł Robert Lewandowski, zdobywca dwóch bramek dla Bayernu Monachium w wygranym 7:2 wyjazdowym meczu z Tottenhamem Hotspur.

Lewandowski w tych prestiżowych rozgrywkach ma już na koncie 56 trafień i w klasyfikacji wszech czasów zajmuje obecnie, na spółkę z Holendrem Ruudem van Nistelrooyem, piąte miejsce. Przed nimi na liście najskuteczniejszych jest trzech czynnych jeszcze zawodników – Cristiano Ronaldo (127 goli), Leo Messi (110 goli) i Karim Benzema (60 goli), którego wyprzedza przebywający już od dawna na piłkarskiej emeryturze Raul Gonzalez Blanco (71 goli). Za „Lewym” reszta graczy sklasyfikowanych w Top 10 tego zestawienia: Ruud van Nistelrooy (56 goli), Thierry Henry (50 goli), Alfredo Di Stefano (49 goli), Zlatan Ibrahimović (48 goli) i Andrij Szewczenko (48 goli). Na dogonienie Cristiano Ronaldo i Leo Messiego ani Benzema, ani Lewandowski szans nie mają, ale w tym sezonie obaj pewnie będą się ścigać o czwartą lokatę w klasyfikacji wszech czasów, bo Raula też nie przeskoczą.

Nawet Lewandowski, chociaż imponuje niesamowitą skutecznością. Zdobyte przez niego dwie bramki w spotkaniu z Tottenhamem były jego 13. i 14. trafieniem w tym sezonie. W pięciu najsilniejszych ligach Europy żaden inny piłkarz nie może pochwalić się podobną zdobyczą. Kapitan reprezentacji Polski od kilku tygodni jest chwalony przez niemieckie media, które za ten występ przyznały mu notę 1, co za Odrą oznacza „klasę światową”. UEFA na swoim portalu wyróżniła jednak nie gole Polaka, lecz jego efektowne zagranie piłki piętą nad głową środkowego obrońcy Tottenhamu Belga Jana Vertonghena. Ale to nie „Lewy” był bohaterem wieczoru w bawarskiej jedenastce, tylko reprezentant Niemiec Serge Gnabry, strzelec aż czterech goli dla Bayernu. Znakomicie grali też niemal wszyscy pozostali gracze mistrza Niemiec. Efektowna wygrana nie czyni jeszcze drużyny trenera Niko Kovaca głównym pretendentem do wygrania Ligi Mistrzów, ale bez wątpienia „Lewy” i spółka wysłali rywalom sygnał, że w tym sezonie zamierzają bić się w tych rozgrywkach o najwyższe laury.

Nie jest to cel na wyrost, bo póki co, sądząc po wynikach, wielu potencjalnych konkurentów mocno obniżyło loty. Po dwóch kolejkach, oprócz Bayernu, komplet punktów mają jeszcze tylko zespoły Paris Saint-Germain, Manchesteru City i Ajaksu Amsterdam. Wielki Real Madryt nawet w swojej świątyni na Santiago Bernabeu nie potrafił pokonać belgijskiego słabeusza Club Brugge, a do przerwy nawet przegrywał 0:2. Hiszpańskie media surowo oceniają „Królewskich”. Dziennik „As” napisał, że ostatnie miejsce w grupie to wstyd dla tego utytułowanego klubu. Na razie jednak nikt nie przekreśla szans Realu na awans do 1/8 finału, a właśnie w tej fazie rozgrywek zacznie się dopiero prawdziwa walka.

Z naszych piłkarzy rywalizujących w tym sezonie w Lidze Mistrzów udane występy, oprócz Lewandowskiego, zanotowali jeszcze Łukasz Piszczek w Borussii Dortmund (2:0 na wyjeździe ze Slavią Praga), Wojciech Szczęsny w Juventusie Turyn (3:0 u siebie z Bayerem Leverkusen), Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus w Lokomotiwie Moskwa (0:2 u siebie z Atletico Madryt), natomiast słabo wypadł w ekipie SSC Napoli (0:0 na wyjeździe z KRC Genk) irytująco nieskuteczny Arkadiusz Milik. Drugi z Polaków w ekipie z Neapolu, Piotr Zieliński, tym razem cały mecz grzał ławę.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.

 

 

Liga włoska jest polska

W miniony weekend nowy sezon rozpoczęła włoska ekstraklasa piłkarska. W sobotę na otwarcie broniący mistrzowskiego tytułu Juventus Turyn z Wojciechem Szczęsnym w bramce wygrał na wyjeździe z AC Parma 1:0.

Juventus Turyn nie zachwycił w spotkaniu z Parmą, ale mimo słabej gry zdołał wygrać 1:0 po golu stopera Giorgio Chielliniego. Szczęsny nie miał w tym spotkaniu zbyt wiele pracy, ale kilka razy musiał się wykazać. Za swój występ, chociaż zachował w nim czyste konto, otrzymał jednak przeciętne noty. Zdecydowanie więcej działo się na boisku w drugim z sobotnich meczów. W starciu Fiorentiny z SSC Napoli mogło zagrać nawet czterech polskich piłkarzy, bo zawodnikami zespołu z Florencji są bramkarz Bartłomiej Drągowski i pomocnik Szymon Żurkowski, zaś w ekipie z Neapolu występują Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik. W pierwszej kolejce Serie A na boisku pojawili się jednak tylko Drągowski i Zieliński, Żurkowski całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych, zaś Milika nie było nawet w kadrze meczowej. Ponoć z przyczyn zdrowotnych. Potyczka Fiorentiny z Napoli była pasjonującym widowiskiem, choć głównie z powodu liczby bramek. Goście z Neapolu wygrali 4:3 i wywieźli komplet punktów.

Polscy piłkarze tworzą mocną grupę w Serie A. Oprócz piątki wymienionych wyżej graczy, graja w niej jeszcze Krzysztof Piątek (AC Milan), Łukasz Skorupski (Bologna), Sebastian Walukiewicz (Cagliari), Filip Jagiełło (Genoa), Bartosz Bereszyński i Karol Linetty (Sampdoria Genua), Bartosz Salamon i Thiago Cionek (SPAL), Łukasz Teodorczyk (Udinese), Paweł Dawidowicz (Z Hellas Werona), Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo) i od niedawna pozyskany przez Lazio Rzym z Piasta Glicie Patryk Dziczek.

 

Polska kolonia w Serie A

Rozgrywki piłkarskiej ekstraklasy we Włoszech rozpoczną się dopiero 24 sierpnia, ale polscy kibice z uwaga śledzą sytuację kadrową w klubach Serie A. Nic dziwnego, w tej lidze gra najwięcej naszych piłkarzy, nie licząc rzecz jasna rodzimej PKO Ekstraklasy. W tej chwili w kadrach znajduje się 15 polskich zawodników, w tym kilku reprezentantów kraju.

Z naszych piłkarzy zatrudnionych w klubach Serie A dałoby się zmontować całkiem niezły zespół. Gdyby selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek był wystarczająco leniwy lub chciałby się mocno przypodobać prezesowi PZPN, to od biedy zgrupowania kadry mógłby organizować w okolicach Rzymu, bo większość kadrowiczów nie musiałaby sie ruszać z Włoch. Na szczęście nie jest, ale nie ulega kwestii, że w lidze włoskiej komuś udało się w kilka lat umieścić spora grupę piłkarzy.
Spróbujmy ogarnąć piłkarski potencjał tej grupy.

Bramkarze
Wojciech Szczęsny (Juventus)
W zespole mistrza Włoch jest bramkarzem numer 1, nawet po sensacyjnym powrocie legendy tego klubu Gianluigiego Buffona. 40-letni włoski golkiper podpisał roczny kontrakt, a jego celem jest ponoć tylko pobicie rekordu Paolo Maldiniego w liczbie występów w Serie A, do czego potrzebuje zagrać co najmniej w ośmiu meczach. A w Juventusie jest jeszcze reprezentant Italii Mattia Perin, który miał odejść na wypożyczenie do Benfiki Lizbona, ale nie przeszedł pozytywnie testów medycznych. Szczęsny będzie musiał mocno się starać, żeby utrzymać miejsce bramce Juve.
Łukasz Skorupski (FC Bologna)
W poprzednim sezonie był w swoim zespole pierwszym wyborem trenera. Latem do kadry nie dołączył nowy golkiper, a zatem Skorupski powinien ponownie bez trudu wygrać rywalizację ze swoim dublerem Angelo da Costą.
Bartłomiej Drągowski (Fiorentina)
Podstawowy bramkarz poprzedniego sezonu, Alban Lafont, został wypożyczony do Nantes. Drągowski po powrocie z wypożyczenia do Empoli miał odejść, ale nagle stał się dla klubu zbyt cenny. Polak podpisał nowy, pięcioletni kontrakt i patrząc na kadrę Fiorentiny, w której konkurentem Polaka jest tylko 29-letni Pietro Terracciano, nasz piłkarz powinien bronić regularnie.

Obrońcy
Thiago Cionek (SPAL)
W poprzednim sezonie był na środku obrony wystąpił w największej liczbie spotkań. Reprezentant Polski obok Felipe i Francesco Vicariego cieszy się największym zaufaniem trenera i nic nie zapowiada, żeby miało to ulec zmianie.
Bartosz Salamon (SPAL)
Będzie jednym ze zmienników wyżej wymienionej trójki obrońców SPAL. W poprzednim sezonie był na wypożyczeniu we Frosinone, z którym spadł do Serie B.
Arkadiusz Reca (Atalanta)
W minionym sezonie więcej grał w kadrze Polski niż w klubowym zespole, ale mimo to nie został w kadrze. Może w końcu zacznie grać, obojętnie gdzie.
Sebastian Walukiewicz (Cagliari)
Został wykupiony z Pogoni Szczecin na początku roku i od razu wypożyczony do ekipy „portowców”. Trudno na razie stwierdzić jaki los czeka go teraz w Cagliari. W środku obrony pewniakami są tam Luca Ceppitelli i Fabio Pisacane, a aspiruje do tej roli jeszcze 21-letni Włoch, Filippo Romagna. Być może trener zdecyduje się wrzucić do rotacji także Walukiewicza, tworząc zestawy dwóch doświadczonych i dwóch młodych środkowych obrońców. Jeśli nie, Walukiewicz będzie miał stracony sezon.
Bartosz Bereszyński (Sampdoria)
Sytuacja Bereszyńskiego w Sampdorii mocno się pogorszyła. Zamiast niego ma grać 22-letni Fabio Depaoli, który przyszedł z Chievo, a w odwodzie jest jeszcze Jacopo Sala, który również regularnie gościł w zespole Sampdorii. Nasz piłkarz z podstawowego gracza stał się nieoczekiwanie rezerwowym i jego przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach.
Paweł Dawidowicz (Verona)
W zeszłym sezonie był wypożyczony, jeszcze do Serie B. Pomógł wywalczyć awans, co zaowocowało transferem definitywnym. Spośród obrońców zaliczył najwięcej występów. W składzie jest siedmiu stoperów, ale to Dawidowicz był najdroższym transferem klubu w tym okienku. Możemy być chyba o niego spokojni.

Pomocnicy
Karol Linetty (Sampdoria)
Jego pozycja w zespole wydaje się niepodważalna.
Szymon Żurkowski (Fiorentina)
Podobnie jak Walukiewicz on także został wykupiony w styczniu, ale sezon dokończył w Górniku Zabrze. Chociaż to piłkarz wielce utalentowany, może mieć problem z przebiciem się do składu.
Piotr Zieliński (SSC Napoli)
W minionym sezonie był jednym z filarów klubu z Neapolu i nic nie zwiastuje, żeby w obecnych rozgrywkach wypadł z łask trenera Carlo Ancelottiego.
Filip Jagiełło (Genoa)
Został wykupiony w styczniu, jak Walukiewicz i Żurkowski, sezon dokończył w Zagłębiu Lubin, lecz póki co na grę w Genoi nie ma szans.

Napastnicy
Arkadiusz Milik (SSC Napoli)
Wokół niego wciąż panuje wielkie zamieszanie. Carlo Ancelotti mówi, że Milik ma grać obok Driesa Mertensa, chociaż ma trochę zaległości pod względem przygotowania fizycznego. Jest jeszcze Lorenzo Insigne, ale u Ancelottiego do rozdysponowania są dwa miejsca w ataku, więc istnieje spore prawdopodobieństwo, że Milik będzie pierwszym wyborem. Zwłaszcza, że Insigne i Mertens to zawodnicy o podobnej charakterystyce.
Krzysztof Piątek (AC Milan)
Trener Marco Giampaolo w meczach towarzyskich wystawiał dwóch napastników. Jednym z nich był zawsze Piątek. W klubie nie ma już jego największego konkurenta, bo Patrick Cutrone odszedł do Wolverhampton. Sam Polak mówił, że podoba mu się taktyka nowego trenera, więc jeśli tylko będzie zdobywać bramki, może liczyć na stałe miejsce w wyjściowej jedenastce. Problem w tym, że w sparingach nie zaliczył ani jednego trafienia i włoskie media już zaczynają z nim „jazdę”. Dla Piątka będzie to piekielnie trudny sezon, bo łatwiej jest wspiąć się na szczyt, niż się na nim utrzymać.
Łukasz Teodorczyk (Udinese)
Miał odejść, ale ostatnio w sparingu zaliczył hat-tricka. Może się jeszcze odrodzi?