Czy ja jestem przedsiębiorcą?

31 mar 2019

Mieliby o tym decydować urzędnicy skarbowi, którzy ocenią,
kto pozytywnie wypadnie w specjalnym teście.

Według najnowszych doniesień medialnych, Ministerstwo Finansów pracuje obecnie nad tzw. „testem przedsiębiorcy”, który ma ograniczyć możliwość rozliczania się 19-procentowym podatkiem dochodowym (PIT) przez osoby pracujące tylko dla jednego klienta.
W ten sposób to urzędnicy mają rozróżniać między osobami, które ich zdaniem są faktycznymi przedsiębiorcami – a pracownikami firmy, którzy przeszli na samozatrudnienie ze względów podatkowych i składkowych.

Bogaci płacą mniej

Powyższe rozróżnienie jest istotne, ponieważ w przypadku osób o wyższych dochodach korzyści wynikają nie tylko z niższej stawki PIT (19 proc. zamiast 32 proc. w drugim progu podatkowym), ale także z niższych ryczałtowych składek ZUS i NFZ (1245 zł miesięcznie zamiast 33 proc. pensji brutto).
Takie rozwiązanie ma zwiększyć dochody państwa, jednocześnie jednak otworzy kolejne pole sporów między podatnikami a urzędnikami, którzy mieliby decydować, kto jest, a kto nie jest przedsiębiorcą.
„Test przedsiębiorcy” byłby więc biurokratyczną próbą walki z symptomami, a nie z przyczyną samozatrudnienia w Polsce, którą jest nadmierne zróżnicowanie wysokości opodatkowania w zależności od formy prawnej umowy – ocenia Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Grono uprzywilejowanych

Polski system podatkowy i ubezpieczeń społecznych z jednej strony charakteryzuje niemal płaski, ok. 40 proc. klin podatkowy, a z drugiej, szereg przywilejów i ulg dla wybranych grup, takich jak rolnicy, górnicy, twórcy, przedsiębiorcy czy samozatrudnieni.
Uprzywilejowane są też osoby o wyższych dochodach, które prowadząc działalność gospodarczą płacą 19 proc. PIT oraz zryczałtowany ZUS.
To nie PIT, a składki ZUS i NFZ, z których część jest ukryta po stronie pracodawcy, stanowią największą część klina podatkowego.
Choć składka ZUS jest dzielona właśnie między pracownika i pracodawcę, to w rzeczywistości pierwszego przede wszystkim interesuje pensja netto, natomiast drugiego łączny koszt związany z zatrudnieniem.
Na umowie o pracę najwyżej opodatkowane są osoby o pełnym koszcie pracy wynoszącym ok. 13 tys. zł – z jednej strony są one jeszcze objęte pełną składką rentową i emerytalną, a z drugiej już wpadają w 32 proc. próg PIT.
Przy jeszcze lepszych zarobkach, powyżej 2,5-krotności przeciętnego wynagrodzenia, pensja przestaje być obciążona składkami emerytalnymi i rentowymi, co prowadzi do nieznacznego spadku klina podatkowego.
W większości przedziałów dochodów, korzystniej od umowy o pracę wypada samozatrudnienie. Tylko na samym początku skali, 1250 zł zryczałtowanego ZUS stanowi tak dużą część dochodu, że rozwiązanie to jest nieopłacalne (nie dotyczy to oczywiście działalności nierejestrowanej i osób o dochodach poniżej 1250 zł, które ZUS płacić nie muszą).
Później, wraz ze wzrostem dochodu, obciążenie ZUS spada, a dodatkowo nie trzeba płacić 32 proc. PIT, gdyż cały dochód objęty jest liniowym, 19 proc. podatkiem.

Warto pomajstrować

Duże różnice w opodatkowaniu dochodów z umowy o pracę i samozatrudnienia negatywnie wyróżniają Polskę na tle innych krajów. Szczególnie jest to widoczne w przypadku osób o wyższych dochodach, których ma dotyczyć właśnie test przedsiębiorcy.
Efektem dużych różnic w opodatkowaniu pracy i samozatrudnienia jest znacznie większy odsetek samozatrudnionych w Polsce w porównaniu do wielu krajów. Poza kwestiami podatkowymi, wpływ na to mają także inne czynniki, takie jak restrykcyjność prawa pracy czy struktura sektorowa gospodarki.
Ponadto, o ile osoby prowadzące działalność gospodarczą jako osoby fizyczne płacą tylko 19 proc. PIT i zryczałtowany ZUS, to właściciele spółek kapitałowych od wypracowanego przez nie zysku muszą najpierw zapłacić 19 proc. CIT (podatek dochodowy od osób prawnych) , a potem często też 19 proc. PIT, co łącznie daje ponad 34 proc. stawkę podatkową.
Także w tym względzie Polska negatywnie wyróżnia się na tle innych krajów, które starają się nie zniechęcać przedsiębiorców do zakładania spółek kapitałowych.
Te różnice w opodatkowaniu i oskładkowaniu w zależności od formy prawnej, zachęcają podatników do „optymalizacji podatkowej”, a administrację – do kontroli i ciągłego majstrowania w przepisach.
W efekcie, polski system podatkowy jest oceniany jako jeden z najbardziej nieprzyjaznych dla przedsiębiorców (patrz np. Bank Światowy, Doing Business lub coroczne ankiety w ramach Global Competitvness Report) i stanowi istotną barierę dla rozwoju polskiej gospodarki.

Bicie po kieszeni zamiast reformy

Pomysł „testu przedsiębiorcy” wpisuje się w dotychczasową praktykę walki z symptomami, a nie przyczynami problemu i stanowi zapowiedź dalszej komplikacji systemu podatkowego oraz jeszcze większej władzy urzędników.
Koncepcja „testu przedsiębiorcy” jest efektem ogłoszenia przez rząd PiS nowego pakietu obietnic wyborczych, którego koszty w 2020 roku sięgną ok. 40 mld zł. Potrzeba znalezienia finansowania dla tak gigantycznego wydatku wymusza na rządzie głębsze sięgnięcie do kieszeni podatnika.
Klin podatkowy w Polsce wymaga reformy, docelowo należy ograniczyć różnice w opodatkowaniu i oskładkowaniu umów o pracę i samozatrudnienia – jednak nie powinno wiązać się to tylko z równaniem wszystkich podatków do góry. Niestety, kosztowne obietnice wyborcze PiS sprawiają, że w finansach publicznych w najbliższych latach będzie coraz mniej miejsca na gruntowną, sprzyjającą wzrostowi gospodarczemu, reformę systemu podatkowego.
Wprowadzenie „testu przedsiębiorcy” nie jest reformą, a próbą znalezienia dodatkowych wpływów podatkowych. Przyznanie urzędnikom prawa decydowania, kto może korzystać z 19 proc. PIT będzie źródłem konfliktów między administracją a podatnikami.
Właściwym kierunkiem reformy powinno być zmniejszenie różnic w opodatkowaniu dochodów z pracy i działalności gospodarczej tak, aby zlikwidować korzyści z tworzenia fikcyjnych działalności gospodarczych.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...