Gospodarka 48 godzin

Bez urlopów i kontroli

Szerszy katalog środków dezynfekujących możliwych do wytwarzania w recepturze aptecznej, rozwiązania obniżające koszty produkcji takich środków, zapewnienie ciągłości pracy apteki przy ograniczonym personelu oraz czasowe ograniczenie uprawnień urlopowych, umożliwienie odliczania kosztów ponoszonych na ochronę pracowników aptek, wreszcie wstrzymanie kontroli na czas walki z epidemią – to są oczekiwania Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET w związku z przepisami mającymi pomóc w zwalczaniu epidemii.

 Pracodawcy apteczni postulują także, żeby w związku ze znacznymi wzrostami cen i ograniczoną dostępnością surowców niezbędnych do wytwarzania środków dezynfekujących, umożliwić aptekom nabywanie tego rodzaju surowców nie tylko w hurtowniach farmaceutycznych. Dzięki temu apteki mogłyby nabywać na przykład spirytus spożywczy ze sklepów czy innych hurtowni – stwierdza związek. Ciekawe, dlaczego dlaczego spirytus spożywczy sprzedawany w hurtowniach farmacutycznych miałby być droższy od tego samego spirytusu spożywczego, sprzedawanego w sklepach detalicznych?  Jednakże Marcin Piskorski, prezes ZPA PharmaNET, zapewnia, że ta zmiana jest konieczna, aby apteki były w stanie wytwarzać środków dezynfekujących niezbędnych do przeciwdziałania COVID-19 w ilościach i po cenach “odpowiadających potrzebom społecznym”.

Zdaniem ZPA konieczne jest też, aby wprowadzono  czasowe ograniczenie uprawnień urlopowych pracowników podmiotów leczniczych, laboratoriów diagnostycznych, hurtowni farmaceutycznych, aptek i punktów aptecznych. Dotyczyć to ma nie tylko osób wykonujących zawody medyczne, ale także pozostałych pracowników. Ponadto, na czas walki z koronawirysem, zdaniem związku, trzeba wstrzymać nie tylko prowadzone aktualnie kontrole ale także wszelkie inne postępowania administracyjne dotyczące aptek – i nie wszczynać nowych. Zdaniem prezesa Piskorskiego, przeprowadzanie angażujących kierownika aptek oraz pozostały personel kontroli, należy uznać za zbędne i odciągające personel apteki od zadań realizowanych w związku z pandemią.

Nieruchomości nie stanieją

Rynek handlu nieruchomościami w Polsce oraz usług prawnych obsługujących takie transakcje, znacząco ucierpiał w wyniku epidemii koronawirusa. Ankieta przeprowadzona w marcu wśród agentów nieruchomości jednej z sieci, Metrohouse, pokazała, że epidemia wstrzymała wiele potencjalnych transakcji –  podkreśla Business Insider. Na zmniejszony popyt wskazało 44 proc. ankietowanych, a zdaniem 81 proc. badanych także w przyszłości rynek mieszkaniowy odczuje zmniejszenie popytu. Badania portalu GetHome.pl, przeprowadzone wśród przedstawicieli 72 biur nieruchomości pokazują zaś, że ponad 70 proc. ankietowanych zauważyło wyraźny spadek zainteresowania zakupami mieszkania czy domu. Jednocześnie, prawie 40 proc. zaplanowanych spotkań u notariuszy nie odbywa się w wyznaczonym terminie. Podobne proporcje dotyczą kancelarii prawnych zajmujących się transakcjami na rynku nieruchomości. Wszystko to jednak nie powoduje w Polsce spadku cen nieruchomości. Wręcz przeciwnie, rosną one – także dlatego, że złoty bardzo staniał wobec franka. Epidemia, niezależnie od jej rozmiarów, traktowana jest jako zjawisko chwilowe, a więc nie można liczyć, na jakieś zahamowanie tempa wzrostu cen działek, domów czy mieszkań w naszym kraju.