29 września 2022

loader

Gospodarka 48 godzin

Budżet bez reguły

Od czasu przygotowywania ustawy budżetowej na 2015 r. głównym czynnikiem, który określa dopuszczalną wysokość wydatków budżetu państwa jest stabilizująca reguła wydatkowa, która, mówiąc w uproszczeniu, określa jakie maksymalnie mogą być wydatki budżetu, by nie spowodowały nadmiernego zadłużenia. Rząd PiS nie chce jednak być krępowany przepisami ograniczającymi swobodę jego wydatków. Dlatego, pod pretekstem pandemii COVID-19 wprowadzono przepisy, które rozszerzają katalog zdarzeń wyłączających przestrzeganie stabilizującej reguły wydatkowej. „Rozwiązanie to umożliwia wsparcie gospodarki dodatkowymi środkami i skuteczne przeciwdziałanie epidemii oraz jej skutkom gospodarczym” – stwierdza Rada Ministrów. Tak więc, stabilizującej reguły wydatkowej nie będzie już trzeba stosować w stanie epidemii. Natomiast po oficjalnym zakończeniu stanu epidemii, nastąpiłby automatyczny powrót do stosowania reguły wydatkowej. Należy więc przypuszczać, że epidemia koronawirusa potrwa w Polsce bardzo długo, bo rząd woli nie być krępowany jakimikolwiek regułami. Rada Ministrów już teraz zapowiedziała, że można założyć, iż powrót do stosowania stabilizującej reguły wydatkowej nastąpi najwcześniej za dwa lata.

Ci upadają, ci powstają

Koronawirus coraz mocniej dławi polską gospodarkę. W drugim kwartale 2020 r. (kwiecień – czerwiec) Główny Urząd Statystyczny odnotował, że liczba rejestracji nowych firm spadła o 31,8 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Liczba upadłości zwiększyła się zaś o 19,8 proc. W liczbach bezwzględnych wygląda to tak, że liczba rejestracji podmiotów gospodarczych w II kwartale 2020 r. wyniosła 64 410 – wobec 94 385 w II kwartale ubiegłego roku. Natomiast liczba upadłości w tym samym czasie wzrosła z 129 do 157.
Ten wzrost upadłości nie ma nadmiernego znaczenia – choć nigdy nie jest dobrze, jesli liczba plajt rośnie (największy wzrost liczby upadłości odnotowano w przemyśle: 40 wobec 26). Coraz mniej rejestracji nowych firm stanowi jednak poważny sygnał ostrzegawczy, wskazujący na nieuniknione pogarszanie się koniunktury w polskiej gospodarce.
W II kwartale 2020 r. było mniej rejestracji niż rok wcześniej we wszystkich rodzajach działalności. I tak, w budownictwie nastąpił spadek o 35,0 proc., w usługach o 34,3 proc., w informacji i komunikacji o 32,5 proc., w zakwaterowaniu i gastronomii o 31,8 proc., w sekcji transport i gospodarka magazynowa o 31,0 proc., w przemyśle o 30,4 proc, w handlu o 17,9 proc. Warto jeszcze dodać, że w Polsce osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność stanowią 83 proc. wszystkich podmiotów gospodarczych. Wśród upadających firm zdecydowaną większość stanowią jednak spółki – ponad 70 proc. Plajtują więc głównie raczej te większe podmioty gospodarcze, co będzie mieć rosnący, ujemny wpływ na kondycję polskiej gospodarki.

Więcej płacimy

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu 2020 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku wzrosły o 3,0 proc. (z czego usługi zdrożały o 7,3 proc., a towary o 1,5 proc.). Pandemia spowodowała więc wprawdzie kryzys w Polsce, ale nie zahamowała inflacji. W porównaniu z lipcem poprzedniego roku najbardziej poszły w górę ceny związane z mieszkaniem (o 5,8 proc.), ceny żywności (o 4,1 proc.) oraz usług restauracyjnych i hotelowych (o 6,0 proc. ).

Andrzej Leszyk

Poprzedni

Urlop z bonem

Następny

Bigos tygodniowy

Zostaw komentarz