Gospodarka 48 godzin

Gonić trzeba długo
Centralnego Portu Komunikacyjnego nie ma i nie będzie, ale to tym lepiej, bo przecież nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go. Gonienie powinno zaś trwać jak najdłużej, po to, by krewni i znajomi tego króliczka mogli zgarnąć jak największe stosy publicznych pieniędzy. Dlatego funkcjonowanie państwowej spółki zajmującej się jakoby budową CPK ma głęboki sens, bo dzięki jej istnieniu, zatrudnieni tam PiS-owscy nominaci mogą żyć coraz dostatniej (choć Polska bynajmniej od tego nie rośnie w siłę). Tylko w ubiegłym roku w związku z rzekomą budową CPK wydano ponad 27 mln zł na pensje, a zatrudnienie wzrosło z około stu do ponad 250 osób. Wiadomo, czasy są trudne, a przecież swoi ludzie muszą przyzwoicie zarabiać. I zarabiają, bo płace w zarządzie spółki to około 40 tys. zł miesięcznie, a średnie pensje załogi sięgają 10 tys zł. Cały zarząd spółki miał w 2019 r. zarobić niespełna 900 tys. zł, ale w ubiegłym, trudnym, pandemicznym roku, który upłynął pod znakiem lockdownu, już niemal 1,2 mln zł. Cóż, lockdown lockdownem, ale członkowie PiS-owskiej ekipy przecież muszą jakoś wiązać koniec z końcem.

W sierpniu gorzej
Produkcja przemysłowa w Niemczech spadła w sierpniu bieżącego roku aż o 4,1 proc. w porównaniu z lipcem 2021. Takie jednomiesięczne wahnięcie jest bez znaczenia dla wyników gospodarki, zwłaszcza, że chodzi o najważniejszy miesiąc wakacyjny. Gdyby jednak utrzymało się dłużej, mogłoby zagrozić tempu wzrostu zarówno w Niemczech, jak i w Polsce – której gospodarka rozwija się przede wszystkim dzięki eksportowi podzespołów na niemiecki rynek. W naszym kraju produkcja też spadła w tegorocznym sierpniu w porównaniu z lipcem, ale wolniej bo tylko o 2,5 proc.

Czas dyslektyków
Jak ocenia Instytut Badań Edukacyjnych, około 10 proc. polskich uczniów cierpi na dysleksję. Natomiast ok. 7 proc. przejawia zaburzenia językowe, czyli ma trudności z przyswajaniem mowy ze słuchu i z utrwalaniem jej na piśmie. Dzieci dotknięte dysleksją mają problem z pisaniem w równych liniach, przestawiają litery w wyrazach, trudno im odróżnić podobnie brzmiące do siebie wyrazy i w niewłaściwy sposób stosują interpunkcję. Jeżeli mają coś przeczytać, robią to wolno, niejednokrotnie pomijając całe wiersze czy zdania. Dysleksja i zaburzenia językowe nie tylko utrudniają naukę, ale też wpływają negatywnie na rozwój w sferze emocjonalnej. Dzieci z dysleksją często mają niską samoocenę, która jeszcze obniża się z tokiem edukacji. Uczeń, który nie radzi sobie z czytaniem i pisaniem może być też narażony na dyskryminację ze strony rówieśników i mieć kłopoty z tworzeniem relacji z kolegami. Trudności w budowaniu przyjaźni, zwiększają zaś ryzyko depresji i stanów lękowych. Dysleksja zależy w największej mierze od czynników genetycznych. Powszechny dostęp do komputerów i telefonów sprawia jednak, że dzieci później niż kiedyś, poznają zasady pisania. Żeby znaleźć coś w wyszukiwarce, mogą włączyć dyktowanie głosowe i nie potrzebują w tym celu pisać. Konsumują też coraz więcej treści wideo, a coraz rzadziej zaglądają do książek i czasopism. W wiadomościach zamiast komentarzami, posługują się emotikonami. Niektóre dzieci w Polsce mają okazję pisać i czytać tylko i wyłącznie w szkole, więc poniekąd zrozumiałe, że dość kiepsko im to wychodzi.