Obiecanki, cacanki

PiS da – i nie martwi się konsekwencjami. Rządzący zapowiadają dziś hojne wydatki pieniędzy publicznych, ale ich następcy będą musieli porządnie zaciskać pasa.

PiS zapowiedziało w polityce gospodarczej powtórzenie swoich działań z 2007 roku. Wówczas w szczycie światowej koniunktury rząd PiS uchwalił ustawy, które weszły w życie w trakcie spowolnienia w 2008 i 2009 r., zwiększając deficyt sektora finansów publicznych o 2 proc. PKB i wymuszając na rządzie PO-PSL szukanie oszczędności.
Obecne zapowiedzi również ogłoszono w szczycie koniunktury, ale w pełni wejdą w życie dopiero w kolejnych latach, gdy wedle dostępnych prognoz wzrost gospodarczy będzie wolniejszy i – w konsekwencji – sytuacja finansów publicznych trudniejsza.

Podciągnęła nas strefa euro

Lata 2015-2018 to okres najszybszego od 2007 r. wzrostu naszego największego partnera handlowego – strefy euro, co sprzyjało szybkiemu wzrostowi polskiej gospodarki.
O ile przez cały okres 2013-2015 gospodarka strefy euro urosła o 3,2 proc., to w latach 2015-2018 wzrost przyspieszył do 6,4 proc. Obecnie zaczyna już być widoczne cykliczne spowolnienie w strefie euro (prognozowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy wzrost w okresie 2019-2021 to 5,2 proc.).
Szybki wzrost strefy euro wspierał wzrost polskiej gospodarki, która wzrastała w szybkim tempie pomimo negatywnych skutków polityki PiS, najlepiej widocznych w załamaniu stopy inwestycji (po 3 latach rządów PiS jest ona na najniższym poziomie od ponad 20 lat). Wzrost gospodarczy, oparty przede wszystkim o konsumpcję, przyczynił się do szybkiego wzrostu dochodów podatkowych.
W kolejnych latach czeka nas jednak spadek tempa rozwoju, związany nie tylko ze spowolnieniem w strefie euro, ale także ze starzeniem się społeczeństwa (efekt dodatkowo pogłębiony obniżeniem wieku emerytalnego przez PiS).

Kiełbasa wyborcza

Najnowsze zapowiedzi partii rządzącej są dużo gorsze od ustaw uchwalonych przez nią w 2007 roku. Wówczas obniżono podatek od dochodów osób fizycznych i składki na ZUS, co choć zwiększyło deficyt sektora finansów publicznych w 2009 r. o ponad 2 proc. PKB, to jednocześnie obniżyło opodatkowanie pracy i sprzyjało wzrostowi zatrudnienia.
Obecne zapowiedzi w trzech czwartych dotyczą wzrostu wydatków socjalnych (500+ na pierwsze dziecko i trzynasta emerytura to łącznie 25-30 mld zł), a tylko w jednej czwartej zmniejszenia opodatkowania pracy (zwolnienia z PIT dla osób młodych oraz wzrost kosztów uzyskania przychodu – łącznie ok. 10 mld zł).
Poza ogłoszonymi w sobotę obietnicami, rząd PiS już wcześniej uchwalił na 2020 r. wzrost wydatków na zdrowie i armię o 0,27 proc. PKB, czyli ok. 5 ld zł. Razem z najnowszymi zapowiedziami daje to dodatkowe wydatki na poziomie 40-45 mld zł (prawie 2 proc. PKB).

Będzie coraz trudniej

Dobra koniunktura w ciągu ostatnich 3 lat ułatwiła wzrost ściągalności podatków, ukryte podwyżki podatków (brak zmiany progów podatkowych) i oszczędności (mrożenie wynagrodzeń w sektorze publicznym).
O ile jeszcze w tym roku możliwe będzie sfinansowanie wchodzących od połowy roku nowych wydatków bez zwiększenia zaplanowanego deficytu, to w 2020 r. sytuacja będzie już znacznie trudniejsza.
W czasie spowolnienia gospodarczego następny rząd będzie miał o wiele bardziej ograniczone pole manewru. Utrudnione będzie finansowanie nowych wydatków, ograniczona zostanie możliwość przeprowadzenia potrzebnych reform, jak np. reformy podatkowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *