Taniej to już było – i nie wróci więcej

Andrzej Dryszel

Inflacja coraz żarłoczniej rzuca się na nasze oszczędności i rośnie znacznie szybciej, niż spodziewał się Narodowy Bank Polski.

Szybki szacunek GUS dotyczący wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu wskazuje, że osiągnął on 5 proc. w ujęciu rok do roku. To zła informacja, która z pewnością będzie wpływała na decyzje konsumentów i przedsiębiorców. Czy wywoła reakcję Rady Polityki Pieniężnej, pozostaje pytaniem otwartym. Przyjrzyjmy się jakie są powody, dla których tej dynamiki inflacji, w tym momencie, nie należy lekceważyć.
Wstępne szacunki inflacji w lipcu 2021 r. wskazują, że mamy do czynienia z najwyższą od 10 lat dynamiką inflacji, co w oczywisty sposób stało się jednym z głównych tematów większości mediów. Dynamika wskaźnika CPI (cen towarów i usług konsumpcyjnych) w wysokości 5 proc. musi wzbudzać zaniepokojenie – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Istnieje ryzyko, że w kolejnych miesiącach inflacja będzie utrzymywała się wyraźnie powyżej górnego, dopuszczalnego przedziału wahań od celu inflacyjnego (wspomnijmy chociażby o podwyżkach cen gazu od sierpnia bieżącego roku). Takiej sytuacji nie należy lekceważyć, również z uwagi na kilka innych powodów.
Po pierwsze, możliwości wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Wzrost cen jest zauważalny przez większość z nas jako konsumentów. Wzrost cen paliw (30 proc. rok do roku) jest szczególnie wyraźnie odczuwalny w okresie wakacyjnych wyjazdów, natomiast wyższe ceny żywności (3,1 proc. rok do roku) czy nośników energii (5,3 proc. rok do roku), są tymi kategoriami inflacji, na które zwracamy najczęściej uwagę.
Po drugie, ryzykowne jest zakładanie, że wyższa inflacja jest tymczasowa. Przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego wskazują, że czynniki podażowe podwyższają inflację w tym roku, a w przyszłym, z uwagi na bazę statystyczną, spowodują automatyczny jej spadek (w ujęciu rok do roku). Jest to dość ryzykowne założenie, bo pomija możliwość wystąpienia innych, dziś nieznanych nam czynników podażowych. Przypomnijmy, że czynniki podwyższające dynamikę inflacji w tym roku (ich skala) rozminęły się z wcześniejszymi oczekiwaniami analityków banku centralnego.
Po trzecie, Rada Polityki Pieniężnej i NBP pomijają możliwość ograniczania skutków szoków podażowych. Czynniki podażowe uznawane są przez te instytucje za niezależne od banku centralnego. Jednak na przykład wzrost światowych cen ropy może być częściowo ograniczany przez politykę kursową, w ramach której nie dopuszcza się do zbytniego osłabienia złotego w okresie szokowego wzrostu cen ropy. Dodatkowo pomijana jest możliwość okresowej obniżki przez Ministerstwo Finansów akcyzy na paliwo.
Po czwarte, argumenty o wysokiej dynamice płac nie są w pełni uzasadnione. To prawda, że mamy do czynienia z realnym wzrostem płac. W ujęciu nominalnym dynamika przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstwa wyniosła w czerwcu tego roku 9,8 proc. i znacząco przewyższała dynamikę inflacji. Nie powinien to być jednak powód do zadowolenia, ponieważ nie widać odpowiedniej reakcji ze strony banku centralnego. Przypomnijmy, że w maju 2011 r., kiedy dynamika inflacji wyniosła również 5 proc. a wynagrodzeń 4,1 proc., znajdowaliśmy się w cyklu podwyżek stóp procentowych (stopa referencyjna została podwyższona w 2011 r. z 3,75 proc. do 4,5 proc). Przypomnijmy też, że stopa referencyjna wynosi aktualnie zaledwie 0,1 proc.
Po piąte, mamy do czynienia z coraz wyraźniejszym rozminięciem się rzeczywistości z projekcją inflacji, w tym dotyczącej krótkiego okresu. Różnica pomiędzy projekcją średniej dynamiki inflacji na III kw. 2021 r. w marcowym „Raporcie o inflacji” NBP została podniesiona o 0,7 punktu procentowego, a w lipcowym o kolejne 1,2 pkt. proc.
Według analityków NBP średnia inflacja w III kwartale tego roku wyniesie 4,6 proc., co z dzisiejszej perspektywy jest coraz mniej prawdopodobne. Jeszcze większe zmiany miały miejsce w przypadku projekcji inflacji na IV kwartał 2021 r., bo różnica pomiędzy projekcją w listopadzie ubiegłego roku i lipcem bieżącego roku wynosi aż 2,1 pkt. proc. Oczekiwania na spadek dynamiki inflacji w pierwszym półroczu przyszłego roku mogą okazać się chybione, ponieważ aktualna cena baryłki ropy znacząco przewyższa ceny z pierwszego półrocza bieżącego roku.
O ryzyku wyższej dynamiki inflacji Towarzystwo Ekonomistów Polskich pisało wielokrotnie w ramach publikacji „TEP o gospodarce”, oraz dyskutowało w ramach naszego panelu, ostrzegając przed wzrostem dynamiki inflacji
Kolejny zatem raz Towarzystwo Ekonomistów Polskich wskazuje na niebezpieczeństwo kształtowania się podwyższonej inflacji w dłuższym okresie. Oby wymienione wyżej czynniki spowodowały, że jednak inflacja przestanie być lekceważona lub bagatelizowana przez instytucje, które na mocy Konstytucji powinny stać na jej straży.

Poprzedni

Jak się buduje, to ceny są z sufitu

Następny

Nasza misja na Wschodzie

Zostaw komentarz