Zagraniczny także dobry

23 gru 2016

Polskie władze powinny wyraźniej podkreślać, że również inwestorzy z innych krajów są u nas mile widziani. Na kapitałach rodzimych przedsiębiorców, bardzo niechętnych do inwestowania, nie da się bowiem zbudować potencjału rozwojowego naszej gospodarki.

Co może przyciągnąć do Polski poważnych inwestorów zagranicznych? Trwała polityka gospodarcza mająca ustalone priorytety, pewność prawa oraz jednoznaczne, przejrzyste przepisy dotyczące podatków i zamówień publicznych.
Nasz kraj potrzebuje inwestycji, zarówno krajowych jak i zagranicznych, bo inaczej nie wypali program zrównoważonego rozwoju, zapowiadany przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Ciągle na hamulcu

Wszystkie ekspertyzy ekonomiczne dowodzą, że bez zwiększenia nakładów inwestycyjnych, produkt krajowy brutto Polski na głowę mieszkańca nieprędko (jeżeli w ogóle) zbliży się do średniej europejskiej. Tymczasem jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, po trzecim kwartale tego roku, inwestycje w Polsce wciąż wyhamowują. Szczególnie mocne tąpnięcie miało miejsce w marcu, kiedy to spadły one, z pułapu 149,83 mln dol aż o 34,32 mln dol., czyli o 23 proc.
Jak mówią przedstawiciele Warsaw Enterprise Institute, który przygotował raport na temat warunków rozwoju inwestycji zagranicznych w Polsce, w ciągu ostatnich 12 miesięcy inwestorów zagranicznych odstraszała „retoryka repolonizacyjna”, a także oskarżenia o niepłacenie podatków przez wielkie sieci handlowe oraz o korzystanie firm zagranicznych z rabunkową prywatyzacji przeprowadzonej w Polsce. Wspomniana retoryka, „nawet jeżeli znajdowała pokrycie w faktach, to skoncentrowana w krótkim czasie i prezentowana masowemu odbiorcy, sprawiała wrażenie politycznej nagonki” – podkreśla WEI.

Raj utracony obcego inwestora

Według WEI, przychylności kapitału zagranicznego dla Polski nie sprzyja brak działań rządu, osłabienie złotego, zastój na giełdzie, plany nowych obciążeń podatkowych oraz zapowiedzi dotyczące repolonizacji banków i nowych, zwiększonych wydatków socjalnych (które mogą doprowadzić do niewypłacalności budżetu). Na pozór trudno pojąć, dlaczego inwestorom zagranicznym miałoby przeszkadzać, to, że niektóre banki zostaną ponownie kupione przez polskich właścicieli? Dziwi też ich obawa przed zwiększaniem wydatków socjalnych. Przecież, jeżeli z drugiej strony planowane są nowe obciążenia podatkowe, to o stan budżetu nie trzeba się obawiać.
Wszystkie te zastrzeżenia są jednak jak najbardziej zgodne z logiką rozumowania inwestorów zagranicznych. Oni najlepiej czują się w państwach, gdzie wydatki socjalne są znikome (więc łatwo o taniego pracownika), banki są zagraniczne (co gwarantuje, że będą przede wszystkim dbać o interes inwestora pochodzącego z ich kraju), zaś podatków prawie nie ma. Niestety, także i takich państw już prawie nie ma.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...