Zostanie tylko piana?

5 maj 2020

Produkcja i sprzedaż piwa w Polsce stoją w obliczu najgłębszego załamania w historii. Chłodne lato będzie ostatnim gwoździem do trumny.

Branża piwowarska narzeka – i wskazuje, że izolacja społeczna, całkowite zamknięcie gastronomii oraz ograniczenia w sklepach negatywnie wpłynęły na sytuację w branży piwowarskiej. Zamknięci w domach Polacy rzadziej sięgają bowiem po piwo.
Według danych członków Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego sprzedaż piwa już w pierwszych tygodniach trwania epidemii (marzec 2020) była niższa o ok. 4,5-5 proc. w porównaniu do takiego samego okresu roku ubiegłego. To sprawia, że tradycyjnie rozpoczynający się o tej porze sezon piwny w tym roku stoi pod dużym znakiem zapytania.
Piwa nie ma w koszyku produktów pilnej potrzeby. Pierwsza fala zakupów spożywczych, podczas której Polacy, w obawie przed zakłóceniami w dostawie towarów masowo wykupywali najpotrzebniejsze produkty, już jest dawno za nami. Ale nawet wtedy kategoria piwa odnotowała niewielki spadek. Według Centrum Monitorowania Rynku, wolumen sprzedaży piwa w marcu w sklepach małego formatu (do 300 m2) spadł o około 6 proc. w stosunku do marca roku ubiegłego. Nastawienie Polaków na oszczędzanie, w połączeniu z obostrzeniami rządu – ograniczeniem liczby klientów w sklepie, wyznaczonymi godzinami zakupów dla seniorów – powodują, że klienci zaglądają do sklepów rzadziej. Jeśli zdecydują się na zakupy, to zapełniają swoje koszyki podstawowymi produktami spożywczymi lub higienicznymi. A nie piwem – ubolewa branża.
Piwo nie smakuje w samotności. Przedstawiciele branży piwowarskiej podkreślają, że piwo to napój tradycyjnie kojarzony z okazjami towarzyskimi, różnego typu imprezami, zarówno na świeżym powietrzu jak i w lokalach, czy po prostu spotkaniami z przyjaciółmi.
Piwo to napój wybierany z reguły na spotkania w gronie znajomych. Teraz, kiedy z powodu narodowej kwarantanny wspólne celebrowanie nie jest możliwe, Polacy rzadziej sięgają w sklepie po napój z pianką. Jak wskazuje branża, twarde dane dotyczące sprzedaży stoją w sprzeczności z powielanymi gdzieniegdzie opiniami, jakoby izolacja sprzyjała konsumpcji piwa. W istocie, upijanie się do lustra to raczej domena wódek. Nowe zachowania zakupowe i brak możliwości spotkań towarzyskich to nie jedyne bolączki producentów piwa.

– Zamknięcie lokali gastronomicznych, hoteli i barów, to także bardzo istotne wyzwanie stojące przed branżą. Wszystko to prawdopodobnie przełoży się negatywnie na wielkość spożycia piwa w tym roku – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny stowarzyszenia Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. – stowarzyszenie Generalny ZPPP – Browary Polskie
Tak więc, tegoroczny podmuch wiosny nie jest dla piwa.
Mimo coraz ładniejszej pogody, spotkania przy grillu czy w piwnych ogródkach nie będą możliwe. Dwie największe imprezy sportowe tego roku, Mistrzostwa Europy w piłce nożnej oraz Igrzyska Olimpijskie, na które tak bardzo liczyli browarnicy w Polsce, zostały przełożone. Odwołane zostały także wszystkie imprezy masowe i wydarzenia plenerowe: koncerty, festiwale piwne czy rozgrywki sportowe, które są naturalnymi kontekstami do konsumpcji piwa.
Po wybuchu pandemii koronawirusa w niezwykle trudnej sytuacji znalazły się browary regionalne i rzemieślnicze, kraftowe. Wołają one o ratunek. Jest ich w Polsce ponad 300. Wszystkie są w znaczącym stopniu lub wręcz całkowicie uzależnione od sprzedaży w pubach, barach i restauracjach. Zamknięcie lokali gastronomicznych sprawiło, że obroty małych browarów obniżyły się znacząco, a w niektórych przypadkach spadły do zera.
Przedstawiciele tego segmentu rynku starają się przetrwać trudny okres i formułują konkretne postulaty wobec rządzących:

– Duży segment rynku, który obsługiwaliśmy, z dnia na dzień został wyłączony. Bardzo pomogłoby nam umożliwienie przez rząd sprzedaży piwa przez Internet – podkreśla Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.
Ze swej strony branża deklaruje, że na każdej etykiecie piwa będzie pełny skład i liczba kalorii. Wiele browarów rzemieślniczych stoi na skraju bankructwa i tylko szybkie, zdecydowane ruchy ze strony rządzących są w stanie uratować je przed całkowitą likwidacją.

-Dlatego apelujemy, byśmy mogli sprzedawać on-line i aby sprzedaż zdalną oraz z dostawą do domu mogły realizować wszystkie podmioty posiadające już jakiś rodzaj zezwolenia detalicznego. Tego rodzaju pomoc byłaby całkowicie bezkosztowa dla budżetu państwa – dodaje Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.
Przedstawiciele branży piwnej podkreślają, iż rozumieją, że rząd ma w tej chwili wiele pilnych kwestii i problemów do rozwiązania. Ale bez wsparcia dla małych, rodzimych firm, którym grozi bankructwo, w naszej branży za kilka miesięcy nie będzie już czego ratować – mówią zgodnie.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...