Bigos tygodniowy

PiS – 45,4 procent, Koalicja Europejska – 38,5 procent, Wiosna – 6,1 procent. Wszyscy, którzy nie chcą władzy PiS muszą, jeśli nie lubią robić dobrej miny do złej gry, uznać ten wynik za porażkę obozu demokratycznego, liberalno-lewicowego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie dlatego, że PiS wygrało te wybory, bo z niewielką przewagą tej siły należało się liczyć, ale dlatego, że okazało się, iż wbrew krążącym od blisko czterech lat przypuszczeniom (które i ja żywiłem) elektorat PiS nie jest zabetonowany na poziomie z wyborów 2015, lecz ma rezerwę, która właśnie została zmobilizowana i która jest teflonowo odporna na pisowskie kompromitacje, za to łasa na korupcyjne datki. PiS uzyskało wynik lepszy o 8 procent od tego sprzed prawie czterech lat. W tej sytuacji czarno widzę przyszły wynik jesiennych wyborów do Sejmu i Senatu. Co gorsza, nawet suma potencjałów sił demokratycznych (Koalicja Europejska plus Wiosna) jest minimalnie (ale jednak) mniejszy niż potencjał PiS, czyli także wbrew temu co wielu sądziło. Na dodatek przetrwanie Koalicji, przynajmniej w obecnym kształcie nie jest pewne, więc może być jeszcze gorzej.
*****
Człowiek jest istotą seksualną, większość z nas doświadczało, doświadcza i doświadczy pożądliwości. Jednak świat na tym się nie kończy, tymczasem oglądając film Sekielskich i czytając w mediach liczne teksty o kościelnej pedofilii można odnieść wrażenie, że dla tych „DUCHOWNYCH” właśnie na tym się kończy. Boże Przedwieczny, żeby „DUCHOWNI” byli aż tak chutliwi!!! Można odnieść wrażenie, że tych „DUCHOWNYCH” nic innego niż genitalia dziecka nie interesuje. Żadnych zainteresowań, żadnych aspiracji natury wyższej, tylko fizjologiczne chucie, horyzont umysłowy na poziomie krocza małoletniej ofiary. W jednym z materiałów telewizyjnych mowa była o „palcu wkładanym do pupy”, który ma uzdrowić. Palec Księdza jako Palec Boży?
*****
Prawolstwo pieni się ze złości z powodu antyklerykalnej i antykościelnej satyry na sobotnim Marszu Równości w Gdańsku, Krzysztof Wyszkowski nazwał ekipę Aleksandry Dulkiewicz „szaloną” (czy nie zapomniał wziąć leków?), a na Jasnej Górze Tadeusz Rydzyk w histerycznej przemowie wołał w niedzielę: „Widzimy to w mediach, widzimy w tym ataku na kościół katolicki – z tymi strasznymi sprawami, o których słyszymy codziennie wśród polityków, wśród tak zwanych dziennikarzy, ale raczej nazwać: manipulatorów. Widzimy, że to jest atak, to jest potop. Chcą utopić naszą wiarę, chcą utopić zaufanie do kościoła”. Potop, oblężenie Jasnej Góry, Rydzyk jako przeor Kordecki? A ja zwrócę uwagę na jeden tylko aspekt tej fali ostrej krytyki Kościoła kat. z jej nie spotykaną dotąd w Polsce jaskrawą – rzekłbym – ekspresjonistyczną stylistyką, znaną dotąd n.p. z Holandii czy Hiszpanii. Otóż – paradoksalnie – nie występowała ona w czasach laickiej PRL, natomiast dziś jej wyrazicielami jest pokolenie absolwentów katechezy szkolnej od 1990 roku. Kościół chciał sobie wychować pokolenie prawowiernych owieczek, a wychował sobie pokolenie szyderców, czyli osiągnął skutek odwrotny o zamierzonego. Co się stało? To pytanie do socjologów.

****
Kto nie lubi „zachodniego” poziomu życia? Większość ludzi o tym marzy, cokolwiek by to znaczyło. Ujmując rzecz w daleko idącym uproszeniu można by rzec, że większość obywateli Polski chciałaby zarabiać tyle, co dobrze zarabiający Niemiec. Z wyjątkiem tych, którzy już zarabiają znacznie więcej. I dlatego też większość z nas, pewnie zauroczona „zachodnim poziomem życia”, nie zwróciła uwagi na narrację Kaczyńskiego i Młodego Morawieckiego. Otóż orzekli oni, przy okazji dyskusji wokół sprawy waluty euro, że chcą „zachodniego poziomu życia”, „zachodniego poziomu zarobków”, ale nie chcą zachodnich „nowinek obyczajowych” (Morawiecki). Czy te „nowinki”, to wolność, w tym wolność słowa, demokracja, praworządność, rozdział kościoła od państwa i tym podobne?
*****
Notoryczny Kłamca, Pinokio, który już musiał w trybie wyborczym publicznie przepraszać za kłamstwa znów przyłapany na jakichś skomplikowanych matactwach i przecherstwach majątkowych z arcybiskupem wrocławskim i jakimiś szemranymi osobami w tle. Jak dotąd, choć uwielbia upajać się własnym głosem podczas przemówień i sypać czerstwymi żartami, nie miał odwagi wytłumaczyć się przed opinią publiczną. Jeśli porównać to z aferą zegarka ministra Nowaka z PO, aferą opiewającą na kwotę całych 17 bodaj tysiąca złotych, to boki bolą od śmiechu
*****
Radna warszawska PiS Olga Semeniuk, domaga się rozbiórki pomnika Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego, autorstwa wielkiego Xawerego Dunikowskiego. W miejsce usytuowanego na Muranowie monumentu przedstawiającego figurę żołnierza w hełmie i z pistoletem maszynowym w dłoniach, chciałaby wzniesienia pomnika generała Władysława Andersa. Moja propozycja jest inna: ustawić figurę Andersa obok figury żołnierza, w geście obejmowania go, na podobieństwo socrealistycznej rzeźby Aliny Szapocznikow „Przyjaciele”. Byłaby to metafora pojednania narodu. Perypetie z usunięciem przed laty tego pomnika przez hunwejbina z Pałacu Kultury powinny być memento dla wszystkich opętanych chorymi emocjami burzy murków i burzypomników. Pomnik Juliusza Słowackiego na placu Bankowym odpowiada mi ze wszechmiar, ale gdyby obok niego zrekonstruowano pomnik Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego, byłbym jeszcze bardziej usatysfakcjonowany.