Reparacje za potop szwedzki

W siedemnastym wieku Szwecja napadła na Polskę, złupiła kraj, wywiozła skarby i zalała pół Rzeczpospolitej ogniem oraz dymem. Minęło prawie czterysta lat i w końcu ktoś, zdaniem internautów, postanowił ten nierozwiązany temat podjąć. Choćby symbolicznie. Tym kimś okazał się poseł Konfederacji Konrad Berkowicz, który – jak wynika z policyjnego raportu – został złapany w krakowskiej Ikei, gdy nie zapłacił za zakupy o wartości 390 zł. Policja wlepiła mu pięć stówek mandatu, a media społecznościowe eksplodowały memami.

Ale jakże to tak? Nacjonalista z Konfederacji w Ikei? W tej lewackiej świątyni tęczowych toreb i wegańskich klopsików?! Co pan poseł robił w sklepie dewiacji, zboczeństwa i seksualizowania dzieci? Nie było polskiego sklepu z patriotycznymi patelniami i kablem USB w barwach narodowych?

Ale wróćmy do faktów. Według mediów, poseł próbował opuścić sklep, nie płacąc za patelnię z pokrywką, serwis obiadowy (18 talerzy), fartuch kuchenny, dwa kable USB, dwa obciążniki do tychże kabli oraz dwa opakowania torebek strunowych po 60 sztuk każde. Łączna wartość: około 390 złotych. Ochrona go zatrzymała, przyjechała policja, mandat wręczony, poseł zapłacił – ale nie za zakupy, tylko za mandat. Towar wrócił więc grzecznie na półki Ikei, a Szwecja – jakby nie patrzeć – odzyskała swoje dobra. Polska, niestety, wciąż nie.

Złośliwi twierdzą, że to po prostu niewidzialna ręka rynku zadziałała nie po myśli posła. Ta sama, która – jak mówią liberałowie – wszystko reguluje. No cóż, tym razem nie zarejestrowała kodu kreskowego. Inni podejrzewają, że może po prostu przelew z pewnego miejsca na K nie przyszedł. Są też tacy, którzy tłumaczą to zwyczajnie po ludzku, że może pan poseł nie jest biegły technologicznie. W końcu nie każdy obywatel potrafi obsłużyć kasę samoobsługową, a wykluczenie technologiczne to poważny problem społeczny.

Wytłumaczył się w końcu sam Konrad Berkowicz – błyskawicznie, bez większego zaskoczenia, bo sprawa przybrała naprawdę spory rozgłos. W końcu wyglądała tak absurdalnie, że trudno było pojąć, jak to możliwe, że ktoś osiem razy zapomniał zeskanować produktu. I to ktoś relatywnie młody, sprawny, z zawodu informatyk!
Na portalu X poseł napisał:

„Robiłem dziś w dużym pośpiechu spore zakupy w IKEA, słuchając czegoś na słuchawkach. Kasowałem wszystko, ale okazało się, że nie wszystko się nabiło. Zwykła nieuwaga. Patelnia i talerze. Głupi błąd, za który przeprosiłem i przyjąłem mandat. Nie zasłaniałem się immunitetem jak Mejza czy Sterczewski”.

Okej, niektórzy wciąż nie kupują tego tłumaczenia, inni dalej śmieszkują z posła Konfederacji. Ale trzeba przyznać, że w tej całej absurdalnej historii to wyjaśnienie wydaje się po prostu najprostsze i najbardziej logiczne. Pewnie tak właśnie było. Czasami po prostu mamy głowę w chmurach – tak bardzo, że nie zauważamy, iż nie nabiło się na kasie 390 zł. Brzmi to na trudne do wykonania, ale jak pokazuje przykład Berkowicza – nie jest niemożliwe. Skoro zdarzyło się biegłemu technicznie posłowi to może zdarzyć się każdemu.

Tylko wyobraźcie sobie, gdyby taka „pomyłka” zdarzyła się komuś innemu – na przykład osobie z Ukrainy albo imigrantowi z dalszych stron. Gdyby policja napisała dokładnie taki sam komunikat: że ktoś próbował wyjść ze sklepu z patelnią, talerzami i kablem USB – to ci sami ludzie, którzy dziś mówią, że „z Berkowicza nie ma się co śmiać”, napierdzielaliby w komentarzach jak oszaleni. Domagaliby się deportacji, wylewaliby rasistowskie obelgi, nazywali „złodziejem”, „cwaniakiem”, „obcym elementem”.

Byłaby machina pogardy, oskarżeń i szczucia. A że to ich narodowo-konwerwatywny poseł? To tylko głupiutka pomyłka, trochę wstydu i kilka memów.

Julian Mordarski

Julian Mordarski (ur. 25 sierpnia 2000 r.) – redaktor naczelny Dziennika Trybuna, publicysta i komentator polityczny. Absolwent studiów licencjackich z polityki społecznej na Uniwersytetecie Warszawskim; obecnie studiuje dziennikarstwo i medioznawstwo na tej samej uczelni. Z Dziennikiem Trybuna związany od 2022 roku, początkowo jako szef działu zagranicznego. W kwietniu 2025 roku objął funkcję redaktora naczelnego. Od czterech lat współpracuje z mediami lewicowymi, specjalizując się w tematyce społecznej oraz międzynarodowej.

Poprzedni

Musk i jego Ministerstwo Prawdy

Następny

Tusk chciałby wypowiedzieć Europejską Konwencję Praw Człowieka