Sprawiedliwość na telefon

Czytam w prasie i na portalach, że złapano wielu pracowników zagranicznych pracujących na czarno. Oczywiście będą oni ukarani deportacją. Nigdzie jednak nie piszą jak ukarani zostaną ci, którzy tych imigrantów zatrudnili. Doszło do złamania przepisów, ale karani będą tylko ci, którzy z powodu biedy zgodzili się pracować na czarno, a ci, którzy dla większego zysku ich zatrudnili nie są karani.

Dziewczyna sfotografowała posiłek regeneracyjny w Dino i za to „przestępstwo” została zwolniona z pracy. Posiłek nie przynosił chluby sieci handlowej. Więc sygnalistkę za ujawnienie tego widoku zwolniono. Ustawa o sygnalistach została uchwalona na prośbę Unii Europejskiej, ale nasz rząd wyłączył spod jej działania miejsca pracy. W tym nowym kształcie ustawa o sygnalistach zapewnia ochronę prawną tym, którzy upomną się o dobrostan zwierząt hodowlanych, ale kiedfy ktoś zwróci uwagę na łamanie norm bezpieczeństwa i higieny pracy już z takiej ochrony nie korzysta. W myśl zasady: świnie tak, ludzie nie.

W sieci sklepów Dino temperatura była za niska. w tej sytuacji Ministra Pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wezwała kasjerki, żeby opuściły stanowiska pracy. Nie posłuchały. Wolały marznąć niż biedować na zasiłku.

Lider związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, Mariusz Piotrowski przywrócony do pracy wyrokiem sądu, nie został wpuszczony do niemieckiej fabryki Jeremias w Gnieźnie, bo fabryce bardziej się opłaca płacić grzywny za nie zastosowanie się do wyroku niż wpuścić buntownika do zakładu.

Klaudia szukając pracy jeździła na gap warszawska komunikacją. Nałapała dużo mandatów, co prawnie zakwalifikowano jako wyłudzenie przejazdu i została skazana na ograniczenie wolności w formie prac społecznych, które potocznie nazywa się godzinkami. Niestety w zakładzie zieleni miejskiej dokąd ją skierowano doszło do molestowania. Uciekła stamtąd w rezultacie czego zamieniono jej godzinki na areszt. W więzieniu traktowano ja jak zabójczynię, musiała nosić tzw. kajdanki zespolone na rękach i nogach i specjalny czerwony kombinezon. Lekarz więzienny pytał ją nawet czy siedzi „za głowę”. Ponieważ odprowadziliśmy ją do bram więzienia ze sztandarami, była regularnie przesłuchiwana na okoliczność skąd zna Ikonowicza.

Kolumbijczyk Yordan zasłabł przy pracy, w której miał do czynienia z chemikaliami, a pracował bez żadnych zabezpieczeń. Poszła mu krew z nosa, a w szpitalu okazało się dodatkowo, ze ma chore serce i nie może wykonywać ciężkiej pracy fizycznej. Po wyjściu ze szpitala okazało się, ze wymówiono mu kwaterę pracowniczą, Bo kiedy przestał zarabiać, skończyły mu się pieniądze. Lekkiej pracy dla Kolumbijczyka w Polsce nie ma. Nie ma też darmowych kwater. Stara się więc, żeby jakaś międzynarodowa organizacja pomocowa pomogła mu wrócić do ojczyzny, gdzie nic dobrego go nie czeka.

Unia Europejska domaga się, żeby wszyscy zagraniczni pracownicy w Polsce mieli umowy o pracę. To napotyka na opór Polaków, którzy argumentują, że przecież my sami, polscy pracownicy pracujemy na umowach śmieciowych. Kiedy próbowano to naprawić ustawa nadająca inspektorom pracy prawo przekwalifikowywania umów śmieciowych na umowy o pracę biznes zawył i wywalczył zmianę polegająca na tym, że zmiana umowy wchodzi w życie jeżeli pracodawca nie odwoła się do sądu pracy. Jeżeli zaś sąd podtrzyma decyzję inspektora o zamianie umowy na etat, pracownik uzyskuje umowę a wraz z nią ochronę przepisów prawa pracy. Co ciekawe, rząd zapewnia, że wkrótce zostaną reaktywowane sądy pracy, które w ostatnich latach masowo likwidowano.

Kiedy właściciel mieszkania chce się pozbyć lokatora, który nie ma się dokąd wyprowadzić, dzwoni do firmy Exmiter i zmawia usługę, polegającą na bezprawnym, siłowym opróżnieniu mieszkania. Taki proceder stanowi złamanie prawa, ale policja albo o tym nie wie, albo woli odwrócić wzrok. W takich wypadkach zdarza nam się dzwonić gdzie trzeba i sprawić by kolejny patrol, który nadjedzie stanął po stronie prawa czyli lokatora, pouczając, że właścicielowi przysługuje prawo do wniesienia sprawy o eksmisję. Samo zatrudnienie bandytów mimo, że to przestępstwo, nie jest karane. A firma, której działalność polega na popełnianiu przestępstw polegających na stosowaniu przemocy działa dalej w najlepsze bo zbyt wielu ważniaków korzysta z ich usług. Warto też zauważyć, że prawo działa tylko wtedy jeżeli znajdzie się ktoś kto jak my, wie do kogo zadzwonić.

Można powiedzieć, że długotrwałe mieszkanie w czyimś mieszkaniu bez wnoszenia opłat jest nie OK. W ogóle bycie biednym jest nie ok. Nie OK jest też zaleganie z wypłatą wynagrodzenia, ale jakoś nie widzę wobec nie płacących bossów porównywalnego hejtu jak wobec zadłużonych lokatorów. Problem w tym, że gdybyśmy powołali firmę która odbiera nie wypłacone pensje wylądowalibyśmy w więzieniu.

Eksmisja wynika z nie uregulowanych czynszów jest możliwa, chociaż potrafi to trwać miesiącami (miesiącami a nie jak twierdzą czyściciele z Exmiterta latami). Natomiast wyegzekwowanie należnych wynagrodzeń trwa dłużej i jest trudniejsze. Bp nawet jak zapadnie nakazowy wyrok zapłaty, okazuje się, że szef nic na siebie nie ma. Zakłada kolejne spółki działając na szkodę wierzycieli czyli pracowników.

Ten system jest skonstruowany przez polityków będących na usługach niekoniecznie uczciwego biznesu. Policja i wymiar sprawiedliwości są skorumpowane, a nawet jak nie są to sądy łatwiej utożsamiają się z kanciarzami i ich wypachnionymi prawnikami niż z oszukanymi i sponiewieranymi biedakami, którzy w sądzie są zwykle na przegranej pozycji. Żeby wygrać trzeba mieć właściwy numer telefonu. Żeby prawo było prawem trzeba zatelefonować.


Tekst pochodzi z wpisu opublikowanego na Facebooku Piotra Ikonowicza.

Piotr Ikonowicz

Poprzedni

Nie ma jak bomba!

Następny

Warto być przyzwoitym