
Na nic pohukiwania JE Ambasadora Tomasza Rose i intrygi pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Grzegorza Brauna nie udaje się politycznie zakopać ani otoczyć go medialnym kordonem sanitarnym.
Naczelny Antysemita Polski czuje się dobrze. Ogłasza nawet, że rusz już w długi marsz po władzę. Czuje, że Polska teraz go potrzebuje.
Już każde polskie dziecko wie, że naszą sceną polityczną rządzi duopol. Partie premiera Tuska i prezesa Kaczyńskiego. Uzupełniają go mniejsze poparciem partie lewicowe, aktualnie znów skłócone, i ludowcy z PSL. Wielokrotnie już grzebani w politycznym grobie, zawsze jednak ożywający w kolejnych wyborach.
Taki polityczny Wańka-Wstańka, nasz Elvis.
Ten duopol ukształtował się na początku tego wieku. Od początku był powszechnie krytykowany jako toksyczny, nieefektywny w dłuższej perspektywie, szkodliwy dla przyszłości Polski.
Zawsze też pojawiały się partie lub ruchy polityczne startujące w wyborach parlamentarnych i prezydenckich gromko odrzucające ten duopol.
Definiujące się jako formacje „Trzeciej Drogi”. Deklarujące nowy styl uprawiania polityki, obiecujące swą skuteczność.
Każda z nich zawsze dbała o swój antysystemowy wizerunek. Miała rozwalać stare, aby na jego zgliszczach stworzyć to nowe, piękne, niepokalane starymi grzechami.
Każda z nich lansowała się w czasie wyborów prezydenckich wystawiając do wyścigu swego, zwykle charyzmatycznego lidera. Każda zyskiwała w swych pierwszych wyborach parlamentarnych reprezentację składająca się z kilkudziesięciu parlamentarzystów i kilku eurodeputowanych.
Każda zwykle rozpadała się po swej pierwszej parlamentarnej kadencji.
Jej parlamentarzyści żegnali się wtedy z polityką lub przechodzili do którejś z partii duopolu. Ich charyzmatyczni liderzy wędrowali na polityczny cmentarz lub odnajdywali sobie nisze dla dalszej aktywności u niedawnych politycznych wrogów.
Teraz rola partii antysystemowej, deklarującej, że „inna polityka jest możliwa”, znów czeka na obsadzenie.
Leninowską drogą.
Wyczuł to eurodeputowany Grzegorz Braun, lider Korony Polskiej. Aby zwabić przeróżnych antysystemowych wyborców proponuje im wspólny, szczytny cel – „Odzyskanie niepodległości”.
Tej w obecnej Polsce nie ma. Bo „warszawscy politycy” w swej działalności kierują się jedynie serwilizmem i lizusostwem wobec „obcych stolic”. Zwłaszcza wobec faktycznie rządzącego Polską „ambasadora amerykańsko-izraelskiego”.
Tegoż ambasadora, czyli JE Tomasa Rose, wiceprezes Konfederacji Korony Polskiej i przewodniczący koła polskiego Włodzimierz Skalik proponował zdegradować do poziomu persony non grata.
Tak było w czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego u prezydenta Nawrockiego. Jednak „służalczy” Nawrocki nie zdecydował się na to.
Eurodeputowany Braun nie dziwi się temu. Polacy w swej masie „są w większości masami eurokołchoźników”. I jeśli nawet „poczuwają się do polskości, oni też w większości nie mają już wigoru niepodległościowego”.
Ten wigor musi zatem „przejawiać zdeterminowana mniejszość”.
I tak jak kiedyś „jakobini czy bolszewicy przechylali szalę dziejową na ciemną stronę, tak i sprawa polskiej niepodległości będzie sprawą mniejszości”, przewiduje eurodeputowany Braun w manifeście opublikowanym w prawicowym tygodniku „Do Rzeczy”.
Obiecuje tam potencjalnym wyborcom, że „tę rolę bierze na siebie Konfederacja Korony Polskiej”. Bo polska racja stanu nie może być „uwiązana do cudzego rydwanu, a polski interes narodowy reglamentowany przez obce stolice i ich agentury”.
Niepodległość trzeba brać, bo teraz otworzyło się „okno możliwości, okno koniunktury”. Dlatego, że Rosjanie mają swoje oczywiste problemy. Moskwa z pewnością nie chciałaby prowadzić wojny na Ukrainie dłużej, niż trwały działania wojenne w czasie drugiej wojny światowej. Niemcy z kolei chwieją się w posadach i jeszcze nie zdołali zbudować „eurokołchozowego Wehrmachtu”. Banderowska Ukraina jest wciąż zaangażowana w wojnę z Rosją. Kiedy to się skończy, to okno koniunktury może się dla nas dramatycznie zamknąć.
Dodatkowo w polskie sprawy ingerują Żydzi. Eurodeputowany Braun nie pozostawia cienia wątpliwości: „Tak, to Żydzi podżegają do rozprawy ze mną i wywierają naciski na czynniki polityczne, także na wymiar sprawiedliwości. Organizacje, które podpisały się pod listem potępienia wobec mojej osoby najwyraźniej solidaryzują się z propagowaniem rasistowskiego, sprzecznego z polską konstytucją kultu, jakim jest talmudyzm”.
Z Żydami żartów nie ma. Dlatego „mając wiedzę” o „wynikach prac zespołu prof. Kaliskiego w latach 70. XX wieku należałoby skorzystać z możliwości wyposażenia Wojska Polskiego w broń jądrową czwartej generacji”.
Niepodległość + bomby jądrowe to podstawowe lepy na wyborców proponowane teraz przez Brauna. Na pewno wielu w Polsce złapie się na to. Pamiętam podobnych wierzących, że Palikot zalegalizuje im marihuanę, a Kukiz wprowadzi JOWy.
A na Żydów eurodeputowany Braun przygotowuje nie tylko bomby jądrowe, ale też „intronizację Chrystusa Króla”.
Skuteczną broń odstraszania „obcych stolic”.
PS. Więcej w Fakty Po Mitach.









