Wstrząsy na unijnym rynku

13 mar 2024

Nie ustają rolnicze protesty. Nie tylko u nas, w całej Unii. W Polsce – w Sejmie i w mediach, trwają poszukiwania odpowiedzialnego za „Zielony ład”, który na naszych oczach wyrósł na głównego rolniczego wroga. Wbrew oczywistym faktom zwolennicy minionej władzy PiS-owskiej obarczają tą odpowiedzialnością obecną koalicję rządową. Należy podziwiać determinację polityków PiS w mąceniu prawdy, bo przecież są filmy, wypowiedzi, spoty reklamowe, słowem cała masa dowodów, że to liderzy PiS przez długi czas wręcz obnosili się z ojcostwem „Zielonego ładu”.

Bywam pytany czy nie żałuję, że jako europoseł za „Zielonym ładem” głosowałem? Jasne, że nie żałuję. To jest bowiem wizja Europy nowoczesnej, dynamicznie się rozwijającej, a jednocześnie niezagrażającej środowisku, nie druzgocącej klimatu. Ma znaczenie kluczowe właściwie z każdego punktu widzenia. Z rolniczego też. Jest oczywiście kwestia sposobów jego wprowadzania. Unia ma kłopoty, bo okazało się, że europejscy rolnicy (w tym polscy) nie będąc gotowi przyjąć niektórych zapisów, odrzucają „Zielony ład” w całości. Na to nakłada się fatalna w skutkach realizacja pomocy dla walczącej Ukrainy. Bruksela zgodziła się by ukraińskie produkty rolno-spożywcze bez ograniczeń wjeżdżały na teren Unii w drodze do portów i innych punktów przeładunkowych, skąd wysyłane miały być jako ukraiński eksport, w tym pomoc żywnościowa dla północnej Afryki. Niestety zboże, które miało przejeżdżać przez teren Unii, bynajmniej z niej nie wyjeżdżało. Jako nieznane wcześniej tanie „zboże techniczne” zalało rynek polski. W efekcie zboże polskich producentów, wyhodowane w fitosanitarnym reżimie europejskim jako droższe przegrywa konkurencję na rynku ze zbożem ukraińskim wolnym od stosowania europejskich norm.

To jednak nie oznacza, że cały „Zielony ład” należy wyrzucić do kosza, mimo, że taki jest powszechny postulat protestujących rolników. Ich wściekłość posuwa się aż po żądanie całkowitego zamknięcia granicy polsko-ukraińskiej. Niestety nie biorą przy tym pod uwagę, że rolnictwo to nie jedyny obszar naszego handlu z Ukrainą. Swoje interesy mają też przedsiębiorcy z setek innych branż. Nasze stosunki handlowe obejmują wiele gałęzi gospodarczych i są dla Polski opłacalne – mamy sporą nadwyżkę w tym handlu. Postulat rolniczych liderów związkowych, żeby natychmiast zamknąć granicę z Ukrainą jest po prostu niemożliwy do spełnienia i upieranie się przy tym to nie jest dobry pomysł. Dobrym pomysłem jest natomiast całkowite i natychmiastowe zahamowanie importu zboża rosyjskiego i białoruskiego, który – jak się okazuje – rozwija się bez specjalnych przeszkód. Trzeba było radykalnej zmiany politycznej, żeby nowy rząd polski wystąpił do Unii z żądaniem objęcia tego procederu

sankcjami. Mam nadzieję, że Bruksela wykaże się polityczną wolą w tej sprawie.

Wracając do głównej przyczyny sporu nie ulega wątpliwości, iż niektóre dyrektywy „Zielonego ładu” połączone ze spekulacyjnym handlem ukraińskim zbożem i niezrozumiałym brakiem sankcji na import zbóż z Rosji i Białorusi zachwiały podstawą rolniczego bytu w Polsce i pozostałych krajach Unii. Likwidacja przyczyn obecnych kłopotów nie może jednak powodować zagrożenia dla handlu na rynku unijnym w ogóle. Nie traćmy z pola widzenia faktów: 20 lat temu eksport zbóż i innych produktów rolnych z Polski na rynki europejskie wynosił około 6 miliardów dolarów, w roku ubiegłym to było 75 miliardów dolarów! Rząd Tuska prowadzi intensywne rozmowy w Komisji Europejskiej, żeby Ukraina otrzymywała niezbędną pomoc, ale też, żeby rynkiem nie rządziły patologiczne układy. Należę do tych, którzy liczą na szczęśliwy koniec tych perturbacji, choć jednocześnie z niepokojem obserwuję radykalizację postaw producentów rolnych. Ja wiem – gorąca krew … ale w tym przypadku o wiele więcej pożytku byłoby chyba z zachowania „zimnej krwi” i nieulegania podszeptom politycznych graczy.

Najnowsze

Sprawdź również

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Rząd zapowiedział koniec lekarskich kominów płacowych. W projekcie ustawy zostawił jednak furtkę, przez którą te same pieniądze mogą wrócić pod nazwą „koordynacji”. Projekt ustawy przewiduje podstawową stawkę nieprzekraczającą 240 zł brutto za godzinę. Przy jednym...

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Ku cywilizacji XXII wieku

Ku cywilizacji XXII wieku

Rozważania wstępne: Futurologiczne przewidywanie rozwoju naszej cywilizacji w XXI i XXII wieku jest przedsięwzięciem niezwykle atrakcyjnym, aczkolwiek bardzo trudnym i ryzykownym – pod względem merytorycznym i intelektualnym. Warto jednak podjąć taką poważną próbę tym...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...