A może będzie tak

4 mar 2020

W Europie pojawił się nowy wirus z Chin. Na świecie już zakażonych jest nań kilkadziesiąt tysięcy osób. Zmarło prawie trzy tysiące. W Europie wirus wykryto już prawie wszędzie. Najwięcej przypadków stwierdzono w północnych Włoszech, gdzie zmarło dotąd prawie 30 chorych. W Polsce, jak zapewnia rząd koronawirusa nie ma. Na prośbę prezydenta w tej sprawie zwołano jednak specjalne posiedzenie sejmu. Media publikują zapewnienia, że sprawnie działają wszystkie niezbędne służby. Posiedzenie sejmu opozycja wykorzystała dla formułowania podejrzeń, że rząd „ukrywa prawdę”, a co najmniej nie mówi wszystkiego. Istotnie wybór premiera znanego z łagodnie mówiąc skłonności do mijania się z prawdą – dwukrotnie już stwierdził to sąd – jako tego, kto uspokoi rodzący się strach przed epidemią nie był chyba najlepszym z możliwych. A niechęć do wyjawienia tego ile testów wykrywających obecność wirusa dotychczas zrobiono, przy jednoczesnym zapewnianiu, że robi się je tylko tym, co wracają z miejsc „występowania wirusa” i to tylko wtedy, gdy wystąpią u nich określone objawy, każe jednak podejrzewać o tzw. „ekonomikę medycyny”. Czyli kupimy możliwie mało testów, a użyjemy jeszcze mniej. To będzie ekonomiczne. Tę metodę jak pamiętamy zastosowała przy poprzedniej epidemii minister zdrowia Ewa Kopacz. I potem się tym długo i głośno chwaliła. Polska nie kupiła szczepionki na tamtą grypę i dobrze na tym wyszła. Inni kupili, dużo wydali, a epidemia się skończyła! Rząd myśli, że i tym razem się uda? Jednocześnie słyszymy ze strony rządowych ekspertów i samego ministra zdrowia solenne zapewnienia, że wprowadzono wszystkie stosowne procedury. Niektóre wprowadzono nawet szybciej niż w Europie. A jeszcze będzie nawet „specustawa”. Opozycja wątpi w jej sens i jakość, bo kiedy sama proponowała ustawę parlamentarna większość jak zwykle wysłała ją na grzybki. A tak w ogóle „wystarczy myć dokładnie ręce”!

Słucham i słucham, a słysząc to wszystko wyobraziłam sobie, że do przychodni zdrowia zwanej obecnie SPZOZ Lekarz Rodzinny w Warszawie przyszła urocza starsza pani. Weszła do zatłoczonej jak zwykle w poniedziałek poczekalni i stojąc grzecznie w recepcji w długiej kolejce po numerek, otrzymała numerek 10 do doktora Kowalskiego. Usiadła i pokasłując lekko wdała się w miłą pogawędkę z sąsiadką, która przyszła do lekarza, bo skoczyło jej ciśnienie. Już po godzinie kaszląca starsza pani dostała się przed oblicze lekarza, który zajrzał jej do gardła, osłuchał płuca, stwierdził lekkie przeziębienie i odesłał starszą panią do domu z przepisanymi „zwykłymi” w takich przypadkach lekami. Pani wróciła do domu i natychmiast poprosiła najbliższą sąsiadkę o pomoc w zakupach. Sąsiadka oczywiście chętnie pomogła i przyniosła sąsiadce ciepły obiadek zostając u chorej na miłą pogawędkę. I tak było przez dwa dni. Po trzech dniach starsza pani niestety trafiła z wysoką już gorączką i jak się okazało z zapaleniem płuc do szpitala. Tu powoli zdrowieje. W „zwykłej” 4 osobowej sali. A po tygodniu okazało się, że ktoś w szpitalu wykrył nieoczekiwanego gościa – koronawirus. Pierwsza zachorowała pielęgniarka, potem wirusa wykryto u kolejnych i jak się okazało u pacjentów też. Oddział co oczywiste zamknięto. I ogłoszono kwarantannę. A dlaczego tak się stało – a może dlatego, że nikt nie zapytał na samym początku starszej pani czy ona lub ktoś z jej rodziny był właśnie podczas ferii we włoskich Alpach. Nie wierzycie, że nie zapytał. To uwierzcie. W ostatnim tygodniu trzykrotnie z infekcją byłam w mojej przychodni lekarza rodzinnego. Dwukrotnie badali mnie mili i kompetentni lekarze, a raz pobrano mi krew do badania. Nikt mnie o moje podróże, ani tym bardziej o podróże rodziny nie zapytał. Brak najprostszej procedury?

Bardzo bym chciała, żeby ta wzmożona gotowość służb medycznych oraz wszelkich innych i szczególne oraz nadzwyczajne przygotowanie nie skończyło się tak jak w krążącym po Internecie memie – podobno w szpitalu w Lublinie pojawił się koronawirus. I co? Nie przyjęli go. Najbliższy wolny termin mają na czerwiec 2022 r.
Obyśmy wszyscy zdrowi byli!

Najnowsze

Czy w Polsce naprawdę żyje jak na Zachodzie?

Czy w Polsce naprawdę żyje jak na Zachodzie?

Polska zyskuje na znaczeniu w Europie, ale pomimo wzrostu PKB, codzienność Polaków pozostaje daleka od zachodnich standardów. Wzrost gospodarczy nie rozwiązał kryzysu mieszkaniowego; blisko 34% Polaków żyje w przeludnionych mieszkaniach, co bije na alarm w obliczu 88% poziomu konsumpcji indywidualnej w stosunku do UE. Słaba edukacja i niedostateczne usługi publiczne trują życie obywateli, zmuszając ich do wydawania oszczędności na korepetycje czy prywatnych lekarzy. Z 81 miliardami zaległości, wielu Polaków balansuje na krawędzi finansowej. Wyższy PKB to za mało – czas na prawdziwe reformy, które wpłyną na jakość życia.

Sprawdź również

Kaczyński robi zadymę, Nawrocki blokuje państwo.

Kaczyński robi zadymę, Nawrocki blokuje państwo.

Tak wygląda demolowanie polskiej praworządności. Jarosław Kaczyński pod Trybunałem Konstytucyjnym, przepychanki z policją, demonstranci forsujący bramę, a w Pałacu Prezydenckim Karol Nawrocki, który nie zamierza ustąpić mimo jednoznacznych zaleceń Komisji Weneckiej....

Prezydent a Trybunał: Konflikt o Ślubowania Sędziów

Prezydent a Trybunał: Konflikt o Ślubowania Sędziów

Prezydent nie jest ponad Konstytucją i nie może samodzielnie decydować, którzy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego obejmą urząd. Komisja Wenecka w opinii opublikowanej 13 października 2026 roku wskazała, że głowa państwa powinna niezwłocznie odbierać ślubowania od...

Raport Komisji Śledczej: Skutki wykorzystania Pegasusa w Polsce

Raport Komisji Śledczej: Skutki wykorzystania Pegasusa w Polsce

System stworzony do walki z terroryzmem i najgroźniejszą przestępczością trafił w Polsce do służb, które mogły przejmować telefony obywateli niemal w całości. Komisja śledcza ds. Pegasusa kończy pracę raportem liczącym około 700 stron i zawiadomieniami do prokuratury...

Ukarane banki: UOKiK nałożył 150 mln zł kar.

Ukarane banki: UOKiK nałożył 150 mln zł kar.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wydał przełomowe decyzje, które wstrząsnęły sektorem bankowym. Cztery instytucje finansowe zostały ukarane łączną kwotą blisko 150 milionów złotych za stosowanie niedozwolonych klauzul w umowach z konsumentami. Sprawa...