Flaczki tygodnia

Walka o władzę w elitach PiS radykalizuje się. Świadczą o tym ostatnie prowokacje zorganizowane przez polityków Solidarnej Polski kierowanej przez pana ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, czyli Zbigniewa Ziobrę. To ziobryści wrzucili do debaty publicznej postulat wypowiedzenia przez rząd Konwencji Stambulskiej. Rozkręcili tym debatę o zagrożeniach tradycyjnej, świętej polskiej rodziny przez zachodnie liberalno-lewackie zagrożenia. I czekali jak zareaguje pan premier Morawiecki.

Ale ten zręcznie ograł i rozbroił minę. Sporną konwencje odesłał pod osąd Trybunału Konstytucyjnego, czyli zamrażarki. Wtedy ziobrzyści zapewne zorganizowali prowokację policyjną. Wykorzystali sądowy wyrok skazujący Maggot, znanego akywistę ruchu LGBT, na dwa miesiące aresztu. Tak zorganizowali procedurę jego zatrzymania aby pobudzić protesty w jego obronie. A następnie brutalnie i bezprawnie stłumić je. Liczyli, że prowokacja się uda, bo parlament ma przerwę wakacyjną i wszyscy formalni liderzy partii opozycyjnych wyjechali na wakacje.

Ale znów w naszej rozmamłanej, przepojonej tupolewizmem Polsce misterna intryga wymknęła się spod kontroli intrygujących. Protestujących aktywistów LGBT masowo poparli też apolityczni Warszawiacy. Przebywający przypadkowo w miejscach protestów, które szybko zamieniły się w teren policyjnych łapanek, pałowania i duszenia złapanych. Aktywistów i przypadkowych przechodniów. Protestujący dostali też wsparcie parlamentarzystek Lewicy, a także z Komitetu Obywatelskiego. Zwykle debiutantek w tej kadencji, zatem nieznanych jeszcze policyjnym koordynatorom. Dlatego pewnie policjanci, i policjantki również, nie oszczędzali ciał parlamentarnych i bili je dysyplinująco. Zapewne dostali pozwolenie, zachęty nawet, aby dać tym „lesbom i pedałom” zdrowy, narodowo- katolicki „wpierdol”.

Być może też ci bijący policjanci nie potrzebowali specjalnych zachęt do brutalności. Od kilku lat jeszcze uczciwi policjanci przestrzegali, że rządzący policją państwową politycy PiS rekrutują do niej ludzi z radykalnych środowisk narodowo- katolickich, a nawet kibolskich. Do nich zapewne zwrócił się pan Jacek „Komisarz” Wrona. Emerytowany policjant, były wykładowca szkoły policyjnej w Szczytnie i komentator TVPiS. Ten gwiazdor prawicowego Twittera zamieścił taki wpis: „Mam nadzieję, że wdzięki pani »Margot« zostaną docenione przez współosadzonych!”. Czyli cieszył się, z ewentualnych gwałtów i przemocy jakie czekają na Margot w celi IV Rzeczpospolitej. Nie dziwmy się zatem, że policja państwowa zachowuje się jak partyjne bojówki PiS. Być może, że nie trzeba zachęcać jej do brutalności.

Jako pierwszy policyjne łapanki skomentował pan minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Zaprezentował on filmik z uwiecznionym protestem Magrot i innych aktywistów, którzy uszkodzili agitacyjny samochód plugawiący środowiska LGBT. A jego kierowcy grozili nożem. Ten bezprawny, agresywny czyn był podstawą do sądowego aresztu Margot. Dlatego pan minister Ziobro uznał aktywistów LGDT za pospolitych bandziorów, zaś osoby występujące w ich obronie za popierające zwyczajny „bandytyzm”.

Ziobro był pierwszym komentującym te wydarzenia podczas swej konferencji prasowej i jedynym członkiem rządu. Poza nim głos zabrał jedynie pan premier Morawiecki. „W tym współczesnym sporze cywilizacyjnym trzeba pamiętać o wzajemnym szacunku i wolności dla każdego, ale przede wszystkim o poszanowaniu polskiego prawa, tradycji, kultury, historii i religii. Nie będzie tolerancji dla łamania prawa i agresji!” – napisał na Fecebooku. Dodał, że „wolność człowieka kończy się tam, gdzie pojawia się naruszenie godności innej osoby” i „dotyczy to także uczuć patriotycznych i religijnych”.”Dlatego uważam, że pewne zachowania są karygodne i absolutnie niedopuszczalne”, podsumował. Czyli był za Ziobrą, a nawet przeciw.

Policyjnych łapanek nie skomentował jaśniepan prezes Kaczyński. Milczą marszałkowie Sejmu i Senatu RP. Choć przez policję były też szarpane i bite interweniujące posłanki Sejmu RP. Milczy też pan prezydent Duda, który kilka dni temu nawoływał do zgody. I wyciągał rękę do współpracy. Zamiast niej opozycją dostała policyjną pałę. Milczy też polski kościół katolicki, w imieniu którego wartości policjanci pałowali, dusili i bili wszystkich napotkanych podczas piątkowej demonstracji. Elity PiS milczą zaskoczone, bo nie tak to miało być. Miały być dwa tygodnie wakacji, a potem dyskusje w Zjednoczonej Prawicy o rekonstrukcji rządu. Ziobrzyści nie uszanowani politycznych wakacji i uderzyli znienacka. Pokazali kolegom z PiS, zadowolonym że zwycięstwo pana prezydenta Dudy osiągnięto bez wsparcia Konfederacji, że sejmowa większość nie jest im dana na zawsze. Bo jest Solidarna Polska, która teraz chce być strażnikiem narodowo- katolickich wartości w Zjednoczonej Prawicy. I jeśli jaśniepan prezes Kaczyński nie uwzględni interesów ziobrystów w przebudowanym rządzie, to przyszły pan premier Morawiecki będzie miał regularne ideologiczne testy. Będzie musiał zajmować radykalne stanowiska, co utrudni mu działalność zagranicą. Zwłaszcza w Unii Europejskiej. Dodatkowo wrzucając tematy obyczajowe do debaty publicznej ziobryści odsuwają uwagę opozycji od innych, jakże ważnych problemów: rekordowych zachorowań na koronowirusa, bezrobocia wśród młodych, bałaganu w oświacie, dalszej wasalizacji Polski wobec USA. Wciągając w te ideowo – obyczajowe spory propaganda PiS może też kreować opozycję jako obyczajowych, antypolskich radykałów. Wypychać ją z politycznego centrum, dorabiać gęby wielkomiejskich radykałów.

Jednak te ziorystowskie rozróby budzą też sprzeciw w środowiskach prawicowych. Znana prawicowa komentatorka KATARYNA napisała w „Rzeczpospolitej”: „W dniu, w którym władza chwaliła się złapaniem pomnikowych złoczyńców, a prawicowy komentariat ją za to wychwalał, Janusz Korwin-Mikke napisał na Twitterze, że „chrześcijanie mają obowiązek domagać się kamienowania homosiów”, wyczerpując chyba tym samym paragraf kodeksu karnego penalizujący publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa, ale zapewne tak jak przy innych podobnych wyskokach tego pana zostanie to skwitowane wzruszeniem ramion, bo „przecież on już taki jest”. Niczyich uczuć religijnych nie obraża przecież twierdzenie, że chrześcijaństwo jest religią popierającą kamienowanie ludzi za ich orientację seksualną, podobnie jak nie obraża ich załatwianie sobie kościelnych rozwodów czy systemowe krycie pedofilów. Jedynym aspektem religii wymagającym obrony przez wiernych i aparat państwa jest spokój kamiennego pomnika, a nie żywe wartości.”
KPP, czyli Kącik Poezji Patriotycznej
TĘCZOWE ZAPRZYSIĘŻENIE

W cyfrowej sejmu przestrzeni,
wśród licznych dziś fotografii,
obraz co tęczą się mienił
prosto do serca mi trafił.
Zdjęcie – jak murzyn na „zebrze”
to się pojawia, to znika,
bo widać szkodzi celebrze
ta kolorowa publika.
Głębsze przesłanie w tym widzę,
ktoś „fotkę” zrobił genialną:
front to bezbarwny prezydent,
w tle kolorowa normalność.

Ryszard Grosset