Jemioła, czosnek, dziurawiec – zamiast

21 lip 2019

1.
Kiepsko się poczułam, zatem pierwszy raz od kilkunastu lat zdecydowałam się zasięgnąć porady lekarza zwanego „rodzinnym”. W Wieleniu, jak już pisałam, na 12,5 tys. mieszkańców, rozsianych po odległych o 5,10,15 km wioskach, jest trzech pełnoetatowych lekarzy rodzinnych, jedna siostra-doktor, która sprawuje opiekę głównie nad podopiecznymi miejscowego domu pomocy społecznej i na tym koniec. Dla blisko 3-4 tysięcy mieszkańców brakuje lekarza na miejscu. Na dodatek – wszyscy lekarze rodzinni zgromadzeni są w tej samej, południowej części miasteczka. A transportu zbiorowego nie ma. I pewnie nie będzie, bo miejscowy „establishment” – zmotoryzowany, że hej!
Zapisałam się zatem do lekarza w Trzciance, odległej o ponad 40 km (7 motorowerem, reszta szynobusem, zachęcam seniorów do jazdy, bo bilet bardzo, bardzo tani).
Na miejscu – miło, czysto, ładnie – doktor przyjemny w obejściu. Popatrzył na adres i delkatnie nadmienił, że na wizyty domowe – z racji odległości – liczyć nie mogę.
– E, do stwierdzenia zgonu to wystarczy i pogotowie..- mruknęłam
Ale głośno nic nie rzekłam, z wiadomych powodów.
Potem zbadane zostało ciśnienie (ho, ho, wysokie jak diabli), nastąpiło osłuchanie i wywiad i skierowanie na badania. Klopot z tymi badaniami – bo na czczo trzeba będzie się przejechać tym motorowerkiem i szynobusem tam i z powrotem, i to ze dwa razy. Koszt – 30 zł. Niby nic.
Lekarstw żadnych doktor nie przepisał, a tu łepetyna boli jak diabli, ciśnieniomierz wariuje, zatem przeszłam się do miejscowej apteki z zapytaniem, co by tu zażyć z leków bez recepty. Albo z ziół. Ale w aptece sami absolwenci technikum farmaceutycznego, nawet o jemiole nic a nic nie słyszeli.
Po nieprzespanej nocy, z widmami udaru albo zawału oraz tego, komu w testamencie mam przepisać kota Benia -Trampka, Franusia, Felusia, Stefcię oraz Remika, i po godzinie spędzonej nad stronami: „Nadciśnienie, przyczyny, objawy, leczenie” kupiłam kropelki z jemioły, owoce głogu i dziurawiec, czosnek i takie tam, oraz potroiłam czas spędzony z pieskami na ostrochodzonym spacerze.
I jest dobrze. Głowa nie boli, ciśnienie lekko tylko podwyższone z tendencją spadkową.
Jak zachce mi się znów do doktora, to raczej tak towarzysko.

2.
Tak po drodze doktor zadał mi kilka pytań: Dlaczego zamieszkaliśmy z Mężem tak daleko (czy w Trzciance nie było nic do wynajęcia) i takie tam różne. No właśnie, dlaczego – jak ten krasnoludek, który budził się co rano, przeciągał i mamrotał: K…a, jak ja daleko mieszkam, nie dałam rady odpowiedzieć. Bo jak rozmawiać ma dziś senioralny pacjent z „końca wsi”, ofiara uwolnienia miejskich czynszów z przedstawicielem zamożnej middle-class, bo do takiej lekarzy rodzinnych (3 tysiące zapisanych pacjentów razy comiesięczna składka kapitacyjna od każdego z nich) należy dziś zaliczyć.

3.
Gdyby ktoś pragnął naprawdę dokonać reformy służby zdrowia, musiałby zacząć od „przyszpilenia” lekarzy rodzinnych do określonych obszarów (gabinet w centrum okręgu z równie odległym dojazdem i podobną ilością potencjalnych pacjentów). Czyli – należałoby wrócić do dawnej rejonizacji, a to oznaczałoby zdjęcie z lekarzy rodzinnych dumnego tytułu „wolnego przedsiębiorcy”, który umiejscawia swój gabinet tam, gdzie jemu, a nie pacjentom wygodnie.
Ale dziś się już nikt nie odważy tego uczynić.
Podobnie jak nie będzie wśród polityków takiego śmiałka, który przypomni absolwentom polskich uczelni medycznych, skąd im nogi wyrastają, czyli – kto zapłacił za ich studia, które posłużą niemieckim, angielskim, holenderskim pacjentom.

4.
Na koniec opowieść… Są lata 90-te, rodzi się pomysł zastąpienia lekarzy rejonowych – rodzinnymi. W salach hotelu „Poznań” odbywa się konferencja, na której niemiecki lekarz rodzinny mówi o swojej pracy, jego słuchaczami jest poznańska profesura medyczna.
Gość jest wyjęty jakby z serialu o doktorach z alpejskiej wioski – miły, kulturalny, doskonale ułożony. Opowiada o swoim dniu pracy: Wstaje o 6-ej, pije kawę, je śniadanie, idzie do gabinetu, gdzie jego pielęgniarko-rejestratorko-księgowa porobiła już podstawowe badania (RTG, pobranie krwi i inne) – teraz następuje czas wizyt, 30 minut na pacjenta. W południe – obiad, drzemka i wyjazdy do chorych. W soboty i niedziele – zastępuje go kolega, specjalnie do obsługi weekendów – wynajęty.
Na sali – śmieszek.
Niespeszony prelegent brnie dalej – opowiada o swoich dochodach, wydatkach, posiadanym domku z ogródkiem i 8-letnim samochodzie.
Na sali – śmiech.
Na końcu drżącym głosem gość nieśmiało prawi o swym hobby – majsterkuje. Na ekranie pojawia się zdjęcie skromnego, schludnie utrzymanego warsztaciku – półeczki, blaty, w specjalnych skrzyneczkach narzędzia.
Na sali – ryk z gatunku „rubaszny”.
I wtedy nasz skromny i dobrze ułożony doktor z alpejskiej wioski pyta zdenerwowany, czym sobie zasłużył na taką reakcję. I oczami omiata salę pełną tłuściutkiej, poznańskiej profesury.
I wtedy wstaje jakiś śmiałek, ucisza salę i grzecznie tłumaczy:
– Panie doktorze, nie z pana się śmiejemy. Po prostu zachęca pan nas do dokonania wielkiej reformy w wyniku której będziemy mieli wszystko to, co ma pan. Klopot w tym, że my już to wszystko mamy… Po co zatem nam reforma?

5.
Jak się Państwo z pewnością domyślają, pytanie nadal czeka na odpowiedź.
A póki co – jemioła, dziurawiec, czosnek i spacery z małym schroniskiem dla psów.
Zamiast.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Ponoć seniorzy mieli przehulać trzynaste emerytury, tak jak rodzice przepić 800 plus. Z tymi bzdurami postanowiła rozprawić się Gazeta Senior, publikując raport, z którego wynika, że blisko połowa respondentów (48 proc.) przeznacza...

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Nowej Lewicy zginął w czwartek w wypadku drogowym na terenie Zagłębia. Miał 36 lat. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.  Litewka został wybrany do Sejmu w 2023 roku z okręgu nr 32. Pochodził z...