Pat i Pataszon w Kijowie

18 mar 2022

Zdarzają się tacy, których bezczelność nie ma granic.

Ludzie, którzy od siedmiu lat, w imię mętnej ideologii o rysach klerofaszystowskich dławią w Polsce demokrację próbując ją zamordować, którzy łamią praworządność, prawa człowieka i obywatela, którzy konsekwentnie podkopują niezawisłość sądów, którzy co pewien czas próbują uderzać w wolność mediów, wolność kultury, wolność edukacji i nauki, którzy za nic mają wyroki europejskich trybunałów, którzy utrzymują nielegalne, fasadowe instytucje w rodzaju Trybunału Kuchennego i tzw. Izby Dyscyplinarnej, którzy swoją agresją i arogancją odcięli Polskę od europejskiego Funduszu Odbudowy, którzy nie potrafią uchronić gospodarki przez galopującą inflacją i rujnującą obywateli drożyzną, którzy flirtowali miłośnie z głównym europejskim poputczkiem Putina, cwanym dyktatorem Hungarii, którzy na kobiety, obywatelki rządzonego przez nich kraju, walczące o swoje prawa, posyłali policyjnych siepaczy łamiących im ręce i tajniaków z pałkami teleskopowymi – ci sami ludzie wybrali się do Kijowa z misją w imię niepodległości Ukrainę. I to kłamliwie twierdząc, że z mandatu UE.
Gdyby nie dramatyzm sytuacji jako takiej, chciałoby się rzec – rechot na sali, bo ludzie ci już nieraz wystawili na śmieszność i siebie (co jest mało ważne) i (co szkodliwe) rządzony przez nich kraj.
Ich „kijowska misja” była tragikomiczna i żałosna z kilku powodów.
Po pierwsze – i należy przypuścić, znając ich bezgraniczny cynizm, że mają tego świadomość – ich pożal się boże misja przysłuży się Ukrainie tyle co i nic. To tylko wymachiwanie drewnianą szabelką, robienie sobie „pijaru” odważnych komiwojażerów wolności i niepodległości, wyraz ich nieograniczonej, patologicznej pychy, chorej, obłąkańczej hybris oraz wyraz chęci okazania wyższości moralnej „tchórzliwej” Europie. Już widzę, jak Władimir Putin drży jak osika przed misją tych dwóch żałosnych osobników. A to, że Władimir Zełenski przyjął ich uprzejmie… no cóż, jak widać jest dobrze wychowany, docenia ciągle dużą ofiarność Polaków w realnej pomocy dla uchodźców, a poza trudno mu się dziwić, że w dramatycznej sytuacji Ukrainy nie gardzi „wsparciem” nawet w postaci politycznej tandety.
Po drugie, zamiast nie wiadomo po jakie licho jechać do Kijowa i zawracać głowę gospodarzom, Kaczyński z Morawiecki powinni udać się do Budapesztu, do swojego przyjaciela Orbana i próbować przekonać go, by jako sojusznik Władimira Putina próbował wywrzeć na niego choćby minimalny, łagodzący wpływ. A także nakłonić by i on choć trochę włączył się w pomoc Ukrainie, odciążająć nieco Polskę. Jak to się stało, że przez całe lata tak entuzjastycznie, lirycznie i ślisko okazywali Orbanowi miłość, planowali „Budapeszt w Warszawie”, zasięgali u niego konsultacji jak brać za mordę przeciwników politycznych („tajne” spotkanie na szczycie w lokalu „Zielona Owieczka” w Niedzicy), a hordy sakiewszczyzny z „Klubów Gazety Polskiej” urządzały cyklicznie pijane, kolejowe pielgrzymki przyjaźni do stolicy Hungarii? To nie wiedzieli z kim się kumają?
Po trzecie, ta komiczna „misja” pod przewodem wicepremiera od bezprawawia Kaczyńskiego z premierem Morawieckim jako członkiem delegacji u boku jest żałosna także z estetycznego punktu widzenia. Sławny wiec w gruzińskim Tyflisie w roku 2008, którego fragmenty, z przemówieniem Kaczyńskiego Lecha, TVPiS emituje od kilku dni ile wlezie, odbył się przynajmniej na otwartej przestrzeni, pod tzw. gołym niebem, a on sam dał się nawet oszalałemu watażce Saakaszwilemu wystawić nierozsądnie na niebezpieczeństwo wzięciem udziału w idiotycznej wycieczce w pobliże pola walki. Tym razem komiczny duet Kaczyński-Morawiecki spotkał się z ukraińskimi gospodarzami w jakimś pomieszczeniu, pewnie w schronie, słusznie skądinąd zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Tyle że efekt był już nie ten sam i znów, zgodnie z formułą Karola Marksa, historia, owszem powtórzyła się, ale tym razem jako farsa. Po wygłoszeniu kilku szumnych frazesów w ciasnym wyraźnie pomieszczeniu dwaj bohaterscy „komiwojażerowie wolności i niepodległości” czmychnęli szybko z powrotem do Polski. Doprawdy dziwić się tylko należy, że dał się w to dziwaczne przedsięwzięcie wciągnąć rozsądny jak należy sądzić premier tradycyjnie rozsądnych Czech.
Po czwarte, nie sposób zapomnieć, że ci sami ludzie, którzy pieją dziś, że „przyjaźń polsko-amerykańska jest w tak znakomitym stanie jak nigdy dotąd”, jeszcze rok temu czynili afronty prezydentowi Bidenowi (osławione „gratulacje” Dudy), a pisowskie szczujnie wyrażały się o amerykańskim prezydencie z szyderstwem i pogardą, bez żenady nie kryjąc tęsknoty za wujaszkiem Trumpem. Ci sami też ludzie, którzy dziś wyciągają w stronę Unii Europejskiej łapy po wsparcie w sytuacji, gdy do Polski, kraju w końcu nie tak bogatego jak Niemcy, napłynęło już blisko dwa miliony Ukraińców, jeszcze niedawno na tę samą Unię codzienne pluli w swoich szczujniach, głosili jej zbędność dla polskich interesów i nazywali ją „wyimaginowaną wspólnotą”. Ludzie ci nie mają więc najmniejszego nawet moralnego i politycznego mandatu do odgrywania roli, która próbują odegrać za pomocą swojej groteskowej misji, wierząc, że „ciemny lud to kupi”. Prezydent Wołodymir Zełenski jest z zawodu aktorem o emploi komika z sitcomu. Los zesłał mu nieprawdopodobną, jak z fantastycznego snu, choć realnie dramatyczną i groźną przygodę. Z tragikomicznego bohatera ukraińskiego sitcomu „Sługa narodu”, gdzie zagrał rolę skromnego nauczyciela, którego naród obiera prezydentem przeobraził się w prawdziwego prezydenta. To sama w sobie niewiarygodna historia godna filmu typu supergigant produkcji Hollywood w „Metro-Goldwyn-Mayer”, „Paramount Pictures” lub „Columbii”. Jednak Zełenski, przez wielu uważany kiedyś za ukraińskiego Nikodema Dyzmę, przypadkowo wyniesionego na szczyt władzy objawił się w czas próby jako prawdziwy i odważny przywódca (detale i niuanse w ocenie państwa jakim jest Ukraina i jej prezydenta, zostawmy na inne czasy). Groteskowa misja polskiego Pata i Pataszona (prawzór: bohaterowie duńskich burleskowych komedyjek z lat 20-tych i 30-tych) w Kijowie powiała żałosnym komizmem kiepskiego sortu.

Najnowsze

Krew nie jedzie na urlop

Krew nie jedzie na urlop

14 czerwca przypada Światowy Dzień Krwiodawcy. W tym roku globalna kampania WHO odbywa się pod hasłem „Jedna kropla...

Medalikarze

Medalikarze

W Polsce krok tylko od politycznej komedii do tragedii. Prezydent Wołodymyr Zełenski mógłby sam zrezygnować z nadanego...

Sprawdź również

Absurd? Oktagon przed Białym Domem w dniu urodzin Trumpa

Absurd? Oktagon przed Białym Domem w dniu urodzin Trumpa

Na południowym trawniku Białego Domu odbyła się w niedzielę 14 czerwca gala UFC Freedom 250. Walki zorganizowano w dniu 80. urodzin Donalda Trumpa. Administracja wpisała imprezę w obchody 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Przed rezydencją prezydenta ustawiono tymczasową...

Koszt hegemonii. Neokolonializm robi się nieopłacalny

Koszt hegemonii. Neokolonializm robi się nieopłacalny

Donald Trump tryumfalnie ogłosił, że porozumienie w sprawie otwarcia cieśniny Ormuz jest gotowe do podpisania. Wielkie zwycięstwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że geniusz sam najpierw do jej zamknięcia doprowadził. Irańczycy już wiedzą, że trzymają USA za gardło i w...

Trump ogłosił porozumienie z Iranem

Trump ogłosił porozumienie z Iranem

Donald Trump ogłosił w niedzielę 14 czerwca, w dniu swoich 80. urodzin, że Stany Zjednoczone i Iran osiągnęły wstępne porozumienie. Umowa ma doprowadzić do zakończenia działań wojennych, ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz i rozpoczęcia dalszych rozmów o irańskim...

One-way ticket

One-way ticket

Przepraszam za angielski tytuł, ale jest on na wielu poziomach adekwatny. Dyskusje o komunikacji w Krakowie skupiają się na cenie biletu za jeden krótki przejazd. Według danych za rok 2024 opublikowanych swego czasu przez LoveKraków.pl właśnie te bilety są kupowane...

Parada Równości po 25 latach

Parada Równości po 25 latach

Tysiące osób przeszły w sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy w Paradzie Równości. Tegoroczny marsz odbył się pod hasłem „25 lat dumy. 25 lat buntu”. Była to edycja rocznicowa. Pierwsza Parada Równości odbyła się w stolicy w 2001 roku, a organizatorzy zapowiadali...

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Medalikarze

Medalikarze

W Polsce krok tylko od politycznej komedii do tragedii. Prezydent Wołodymyr Zełenski mógłby sam zrezygnować z nadanego mu polskiego Orderu Orła Białego. Ucinając tym dąsy polskich elit politycznych i komentatorskich. Ma już kilkanaście innych zagranicznych orderów i...