Restart Biedronia

Kandydat Lewicy nie ogląda się na niekorzystne sondaże i zamierza powalczyć w pozostałych tygodniach kampanii wyborczej. Znowu ruszy w Polskę, przedstawiając swój program – jedyny lewicowy w tych wyborach.

Pierwszy kierunek podróży Biedronia to Śląsk – region obecnie najbardziej dotknięty epidemią koronawirusa. Na trasie kandydata znajdzie się jeszcze kilkadziesiąt celów. Jak podkreślał polityk na konferencji prasowej przed Dworcem Centralnym w Warszawie, Polska to nie tylko stolica. I to właśnie Polska wsi i małych miasteczek jeszcze bardziej niż wielkie miasta potrzebuje lewicowego, egalitarnego programu.

– Zdecydujemy jaka będzie Polska po pandemii. Czy to będzie Polska sprawiedliwa społecznie i wolna, czy też będzie takim czy innym powrotem do przeszłości. Pragnę, aby w Pałacu Prezydenckim zasiadł człowiek, który będzie miał odwagę spojrzeć w przyszłość, podpisać ustawę o budowie tanich mieszkań, zakończyć reprywatyzację, czy też złagodzić przepisy dotyczące aborcji – powiedział Adrian Zandberg, jeden z posłów Lewicy towarzyszących Biedroniowi podczas konferencji.

Niedowiarkom spadną maski!

Robert Biedroń w ostatnich sondażach cieszył się poparciem jedynie kilku procent najwierniejszego elektoratu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że bardzo zaszkodziło mu pojawienie się w wyborczym wyścigu Rafała Trzaskowskiego, kojarzonego z „lewym skrzydłem” Koalicji Obywatelskiej. Kandydat Lewicy przekonywał, że nie warto już w pierwszej turze wybierać „mniejszego zła”, gdy ma się lewicowe poglądy.

Sekundował mu Włodzimierz Czarzasty, przekonując, że wciąż jest szansa na dobry wynik.

– Zawsze przed wyborami jest tak, że wielu kandydatów chce zabiegać o głosy lewicy. Zawsze przypominają sobie o postulatach lewicowych przed wyborami i zawsze zapominają o nich, po wyborach. W pierwszej turze głosuje się na poglądy. Kandydat o lewicowych poglądach, który jest gwarantem lewicowych idei jest jeden i nazywa się Robert Biedroń! – podkreślił lider SLD. – Ludzie lewicy, wasz dom jest tutaj! Wykręcimy taki wynik, że niedowiarkom spadną̨ maski z ust!

Wzmocnieniem sztabu Biedronia w nowej kampanijnej odsłonie będzie współszefowa sztabu – Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Największy jednak atut kandydata od początku wyborczego wyścigu jest ten sam – to jego program, z najbardziej konsekwentnym zestawem prospołecznych rozwiązań na czas kryzysu, poruszający problemy praw człowieka i praw kobiet, które prawicowców nie interesują.

Pierwszy mówił o śmieciówkach

To Biedroń, znacznie wcześniej, zanim objawił się kandydat Trzaskowski, wyartykułował potrzebę likwidacji umów śmieciowych. On też postulował wprowadzenie świadczenia kryzysowego i podwyższenie zasiłku dla bezrobotnych, zanim rząd triumfalnie obwieścił, że dostrzega potrzebę takich rozwiązań i nad nimi pracuje. Robert Biedroń kilka dni temu zapowiedział, że o problemach pracowników i bankrutujących mikroprzedsiębiorców lewica zorganizuje okrągły stół.Przypomniał wyjściowe propozycje Lewicy: zasiłek dla bezrobotnych w wysokości 1400 zł, świadczenie kryzysowe – 2600 zł.

Biedroń skomentował wówczas nośną medialnie zapowiedź Trzaskowskiego, który ogłosił, że jako prezydent doprowadzi do zamknięcia TVP Info (co, inna sprawa, nie jest zadaniem dla głowy państwa).
– 30 proc. mieszkańców naszego kraju otrzymuje informacje tylko i wyłącznie z mediów publicznych. Przez ostatnie 15 lat prawica prywatyzowała usługi publiczne. Nie możemy zlikwidować mediów publicznych, nawet jeśli obecnie są one tubą propagandową rządu. Media publiczne mają misję i muszą ją realizować – przypomniał kandydat Lewicy. Wskazał także, jak można, nie wylewając dziecka z kąpielą, rozwiązać problem środków masowego przekazu.

Lewica chce wrócić do prac nad paktem dla mediów publicznych z 2009 roku, który obecna i poprzednia władza zignorowały. W 2009 roku taki pakt został przedstawiony przez środowiska ludzi kultury, środowiska ludzi mediów, różne środowiska polityczne, które usiadły razem do stołu i 11 lat temu opracowały dobry projekt odpartyjnienia mediów publicznych. Apeluję o to, żeby nie zbijać kapitału politycznego na taniej propagandzie, która ma burzyć media publiczne, bo łatwo jest je zburzyć, ale kto będzie niósł tę informację rzetelną dla publiczności, kto będzie przekazywał te informacje rzetelnie, jeśli nie media publiczne – podsumował kandydat.