Trudne sprawy

13 lip 2018

Tekst Jakuba Pietrzaka z Krytyki Politycznej wzbudził w internecie ogromne poruszenie. To osobiste wyznanie studenta, który przyznaje, że nie chce wykonywać słabo płatnej, „bezsensownej” pracy i pyta państwo, czy tak właśnie wyglądać ma bezpłatna edukacja w naszym kraju.

 

Trochę uwiera mnie ostatni tekst Jakuba Pietrzaka z Krytyki Politycznej „Kapitalizm jest obrzydliwy i doprowadza mnie do płaczu”. Nie chciałabym krytykować go za manierę, w jakiej został napisany, licentia poetica chadza różnymi drogami. Chciałabym jednak otworzyć pole do szerszej dyskusji. Szanuję go jako akt odwagi osobistego wyznania frustracji. Podzielam oczywiście pogląd autora na to, że żyjemy w rzeczywistości, w której państwo wycofało się totalnie ze swoich pomocowych funkcji i pozwoliło polskiej nauce siedzieć okrakiem: niby jest bezpłatna, ale dopiero po odliczeniu kosztu najmu, rachunku za prąd i napełnieniu lodówki. Rozwiązania tego problemu upatrywałabym w sensownym systemie stypendiów, obecnie doprowadzonym do karykatury (wiem coś o tym jako była doktorantka, która zmuszona była porzucić badania właśnie z powodu konieczności podjęcia pracy). Stypendia za osiągnięcia i stypendia socjalno-mieszkaniowe to rozwiązania, które dziś w systemie mamy, i które z powodzeniem spełniałyby swoją funkcję, gdyby nie miały żałośnie ustawionych widełek, nieadekwatnych do realiów, cen, wysiłku włożonego w naukę.
Nie do końca zgadzam się z sugestią autora, że studia de facto są pracą. Są nią w tym sensie, że są nałożeniem pewnych obowiązków, jednak w ich zamyśle gratyfikacją jest dyplom mający odzwierciedlać zdobyte kompetencje, horyzonty. Pomysł wypłacania pensji wszystkim studentom (choć jestem gorącą zwolenniczką dochodu podstawowego – ale właśnie ze względu na jego powszechność) mnie nie przekonuje o tyle, że wymagałby zastanowienia się chociażby nad faktem sensu dalszego utrzymywania uczelni prywatnych i wynikających z tego konsekwencji, również w postaci uprzywilejowania jednych studentów nad innymi. Wymagałby też jakiegoś systemu weryfikacji owej pracy – czy opłacany byłby sam fakt obecności na zajęciach? Czy zastosować jakieś progi? Jak długo miałby trwać czas studiów z pobieraniem wynagrodzenia, do ilu kierunków miałby się ograniczać? Kto miałby o tym decydować? Co stałoby się w przypadku lawinowego wzrostu chętnych na taki sposób zarabiania przez wiele lat? Jak wtedy postrzegać ich wejście na rynek pracy? W kategoriach przywileju, który później absolwenci musieliby jakoś odpracować reszcie społeczeństwa? Czy wręcz przeciwnie? Mnóstwo pytań. Chętnie poznałabym propozycje systemowe przedstawione przez autora, te jednak nie padają.
Z tekstu przebija mi trochę brak wyobraźni wychodzącej poza własne doświadczenie. Jak rozumiem, autor marzy o ograniczeniu bądź zniesieniu systemu kapitalistycznego w ogóle. Odnoszę jednak wrażenie, że jednocześnie dokonuje pewnego założenia, że po obaleniu obrzydliwego kapitalizmu nastanie rzeczywistość, która będzie miała narzędzia do tego, by wziąć człowieka, jego aspiracje, wykształcenie, perspektywy, wycenić je w skali od 1 do 100 (na przykład na 74,66 punktów) i znaleźć mu pracę dopasowaną dokładnie pod 74,66 (sensowną, pożyteczną, godnie opłaconą, dopasowaną do indywidualnych ambicji, rozwijającą i jeszcze osadzoną w globalnym rynku pracy, tak aby na każdego wchodzącego na ów lepszy, socjalistyczny rynek czekała posada skrojona pod te ambicje właśnie). W przeciwnym zaś wypadku liczyć się trzeba z odmową jej wykonywania w ogóle. To utopia, w której można się zakochać, niestety doświadczenia różnych socjalizmów na świecie uczą nas, że w tych systemach, podkreślających wartość pracy jako takiej, a redefiniujących późniejszy podział jej wytworów, to znojem, trudem i nierzadko ustępstwami buduje się system naszych marzeń, również poprzez wykonywanie prac mało (wg kryteriów autora) elitarnych (zapewne też dostarczających mniej adrenaliny niż blokowanie demonstracji neonazistów). Czy wówczas autor skłonny byłby ten wysiłek wykonać? Być może wówczas jak najbardziej – przyświecałoby mu poczucie misji, którego w obecnym ustroju mu brakuje, jednak z pewnością żadna rzeczywistość rynkowa nie jest w stanie uchronić nas przed wysiłkiem dostosowania swoich aspiracji do jej wymogów, choćby przejściowo.
Rozumiem tu więc osoby, które przemową z uprzywilejowanej pozycji, w duchu kwestionującym sens ich codziennego trudu poczuły się dotknięte, choć zdaję sobie sprawę, że nie taka była motywacja piszącego. Wreszcie, zamiast poddania się i biernego buntu, jako drogę wyjścia z opresji widziałabym raczej walkę z systemem.

Najnowsze

One way ticket

One way ticket

Zazdrościcie panu posłowi Zbigniewowi Ziobrze jego gładkiego wjazdu do USA? Wjazdu bez wielogodzinnego oczekiwania na...

Sprawdź również

Sprzedajna Polska

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale...

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Premier Donald Tusk dostał niezbyt przyjemny list w sprawie kopalni i elektrowni Turów oraz przyszłości całego regionu. Była w tej sprawie już awantura za rządów PiS, a obecnie o sprawie zapomniano, bo skoro chwilowo nie jest to obiektem przepychanek między...

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...