Mistrzowie świata wrócili do gry

Reprezentacja Polski siatkarzy w minioną środę meczem z drużyną Niemiec w Zielonej Górze rozpoczęła serię spotkań towarzyskich. W tym nietypowym z powodu pandemii sezonie dla wybranych przez selekcjonera kadry Vitala Heynena zawodników będą to jedyne występy w biało-czerwonych barwach. Po dwóch potyczkach z Niemcami przeniosą się do łodzi, gdzie dwukrotnie zmierzą się z ekipą Estonii.

Powołani przez trenera Heynena kadrowicze mają za sobą dwuczęściowe zgrupowanie w Spale, które rozpoczęło się 1 czerwca, a zakończyło w pierwszej połowie lipca. Jego celem nie było przygotowanie zespołu do gry o stawkę, bo w tym roku z powodu koronawirusa odwołano wszystkie tego typu imprezy. Belgijski selekcjoner ekipy biało-czerwonych nalegał mocno na możliwość spotkania się z zespołem, bo chciał podtrzymać „team spirit”, czyli ducha zespołu i wypracowaną w dwóch poprzednich latach dobrą atmosferę w kadrze. Oba etapy zgrupowania rozdzielone były okresem odpoczynku, ale w Spale nasi siatkarze spędzili na wspólnych treningach prawie miesiąc. Po zakończeniu drugiej części zgrupowania zawodnicy dostali wolne i rozjechali się do domów lub do macierzystych klubów, w których już trwają przygotowania do nowego sezonu. W minioną niedzielę wszyscy kadrowicze musieli ponowie oddać się pod komendę Vitala Heynena. Tym razem belgijski szkoleniowiec czekał na nich w Zielonej Górze, gdzie w środę 22 i czwartek 23 lipca działacze PZPS zorganizowali dwa sparingowe mecze z reprezentacją Niemiec.
Polski Związek Piłki Siatkowej najpierw chciał zorganizować w Łodzi miniturniej z udziałem zespołów Estonii i Finlandii, ale okazało się, że fińska ekipa miałaby problem z dotarciem do Polski. Ostatecznie stanęło więc na tym, że w środę i czwartek mistrzowie świata zagrali z Niemcami, zaś w niedzielę i poniedziałek zmierzą się jeszcze z Estończykami. PZPS reklamował te sparingowe potyczki jako „pierwsze międzynarodowe mecze siatkarskie po przerwie związanej z koronawirusem”. Ze względów bezpieczeństwa spotkania z reprezentacją Niemiec odbyły się bez publiczności, ale po zluzowaniu w miniony wtorek obostrzeń epidemicznych przez polski rząd działacze federacji podjęli starania, żeby w hali Arena Łódź fani siatkówki mogli już się pojawić choćby w śladowej liczbie.
W kadrze biało-czerwonych zabrakło środkowych Mateusza Bieńka, który podczas pierwszej części zgrupowania w Spale poddał się operacji kolana i obecnie przechodzi rehabilitację oraz Jakuba Kochanowskiego, który nabawił sie urazu barku. Rozegrane w środę pierwsze spotkanie z Niemcami (drugie, rozegrane w czwartek, zakończyło się po zamknięciu wydania) miało dziwny przebieg. Trenerzy Vital Heynen i Andrea Giani umówili się na co najmniej cztery sety. Selekcjoner biało-czerwonych wcześniej rozpisał precyzyjnie role dla swoich graczy na wszystkie cztery spotkania, a wedle jego ustaleń w pierwszych dwóch setach w środowej potyczce zagrała grupa młodszych kadrowiczów (Fornal, Kwolek, Muzaj, Jan Nowakowski, Huber), a dopiero potem na parkiet weszli nasi najlepsi gracze, z Bartoszem Kurkiem i Wilfredo Leonem na czele. Niemcy zagrali w dwóch pierwszych partiach zaskakująco dobrze jak na zespół, który wrócił do gry po tak długiej przerwie. Moritz Karlitzek i Simon Hirsch byli trudni do powstrzymania w ataku, w obronie piłki podbijał nawet mierzący 211 centymetrów środkowy Tobias Krick, wszyscy serwowali mocno i przeważnie celne. To sprawiło, że niemal od początku zespół Heynena miał kilkupunktową stratę do rywali i nie zdołał jej odrobić, przegrywając ostatecznie pierwszego seta 18:25. W drugiej partii gra polskiej drużyny była już trochę lepsza, ale nie na tyle dobra, by zdominować rywali i uzyskać nad nimi bezpieczna przewagę punktową. W decydujących momentach to nasi siatkarze popełniali błędy, więc także drugą partię przegrali, tym razem 23:25.
Przed trzecim setem trener Heynen wymienił aż sześciu graczy, wystawiając do gry między innymi Kurka, Leona i Bednorza. Selekcjoner kadry Niemiec zostawił zwycięski skład, ale gdy zobaczył co przemeblowana polska drużyna wyczynia na boisku, szybko zaczął wprowadzać zmienników. Nasi siatkarze trzeciego seta wygrali 25:17, a czwartego 25:22, zatem wyrównali stan meczu na 2:2 i zwycięzcę musiał wyłonić tie-break. W piątej partii biało-czerwoni także jednak zdecydowanie przeważali wygrywając ją 15:10 i całe spotkanie 3:2. W czwartek belgijski szkoleniowiec także planował wystawi do gry wszystkich zdolnych do gry zawodników.