PZN przegiął z cenami biletów

Polski Związek Narciarski rozpoczął sprzedaż biletów na inaugurację Pucharu Świata w skokach narciarskich, która odbędzie się w dniach 18-19 listopada na skoczni w Wiśle. Niestety, cenami wejściówek zbulwersował fanów. Prezes Apoloniusz Tajner i jego ludzie dorównali w pazerności działaczom PZPN, mistrzom w dojeniu kibiców.

 

Na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle po raz drugi skoczkowie rozpoczną rywalizację o Kryształową Kulę, nagrodę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Na portalach biletowych można nabyć wejściówki na listopadowe zmagania w Wiśle. Kibiców zaskoczyły wygórowane ceny biletów. Pojawiły się komentarze, że taniej wychodzi wypad do Niemiec lub Austrii na któryś z konkursów Turnieju Czterech Skoczni. Organizatorzy zawodów w Wiśle oferują co prawda kibicom pewien komfort, bowiem w sprzedaży są wyłącznie bilety na miejsca siedzące. Taka możliwość daje dostawienie dwóch dodatkowych trybun, na których będzie mogło zasiąść łącznie około 3,5 tysiąca widzów, co w połączeniu z miejscami na stałych trybunach może zapewnić frekwencję na poziomie pięciu tysięcy osób. Nawet na kwalifikacje nie będzie można wejść za darmo. Przyjemność ich obejrzenia wyceniono na 40 złotych od osoby. To jednak pryszcz w porównaniu z cenami na konkurs indywidualny i drużynowy. Za bilet na dostawioną trybunę PZN winszuje sobie 160 złotych od osoby, za bilet na miejsca siedzące na trybunie przy zeskoku trzeba zapłacić aż 220 złotych.

Oczywiście w ofercie są pakiety rodzinne – zestaw dla dwóch dorosłych z dwójką dzieci wyceniono na 660, co w przeliczeniu daje 165 złotych na głowę, więc gdzież tu korzyść dla kupującego i zniżka dla nieletnich? Równie wątpliwą korzyść daje kupno karnetów na oba konkursy. Dla czteroosobowej rodziny to 1140 złotych, tańszy karnet na dostawianych trybunach kosztuje 780 złotych. Jeśli dodamy to tego koszty dojazdu, koszty zakwaterowania i wyżywienia na dwa dni, całość weekendowej wyprawy na inaugurację Pucharu Świata w Wiśle przekroczy półtora tysiąca złotych. Chętnych zapewne nie zabraknie, bo po zawody otwierających cykl tegorocznej edycji Letniej Grand Prix zainteresowanie skokami w naszym kraju raczej nie zmaleje.

Nie zmienia to jednak faktu, że naszym sportowym działaczom z chciwości zaczyna odbijać i drenują kibicowskie portfele ponad miarę. Mistrzem pod tym względem jest oczywiście PZPN, który mimo klęski na mundialu w Rosji nie uznał za stosowne urealnić cen biletów na tegoroczne mecze reprezentacji. Wejściówki na mecze w Lidze Narodów z Włochami i Portugalią na Stadionie Śląskim w Chorzowie kosztują 180 złotych (plus opłaty dla dystrybutora), czyli tylko dwie dychy mniej niż kosztowały na Stadionie Narodowym w Warszawie na mecze przed mundialem, gdy biało-czerwoni jeszcze uważani byli za zespół z czołowej dziesiątki rankingu FIFA. Pazerność zgubiła już działaczy PZPS, bo na meczach naszej siatkarskiej reprezentacji z powodu wygórowanych cen biletów trybuny coraz częściej świecą pustkami.