16 kwietnia 2024

loader

Rosyjscy żużlowcy między młotem a kowadłem

Rosyjscy żużlowcy od lat w sporej liczbie ścigają się na polskich torach, bo w ich kraju speedway zszedł na psy. Niektórzy z nich, jak Artiom Łaguta czy Emil Sajfutdinow wystarali się nawet o polskie paszporty. Ich komfort zburzyła inwazja Rosji na Ukrainę, bo nagle znaleźli się między młotem a kowadłem – że są Rosjanami w Rosji im przypomniano, a w Polsce wypomniano.

W sobotę 5 marca Międzynarodowa Federacja Motocyklowa (FIM) ogłosiła: „Po dokładnym rozważeniu zaleceń Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i specyfiki naszego sportu, Zarząd FIM jednogłośnie potępił rosyjską inwazję na Ukrainę. Federacja zdecydowała, że zawiesza licencje, wydane przez Federację Motocyklową Rosji (MFR) i Białoruską Federację Sportów Motocyklowych (BFMS) i zabrania wydania nowych. W rezultacie rosyjscy i białoruscy jeźdźcy, drużyny i działacze nie mogą brać udziału w jakichkolwiek zawodach i działaniach FIM”.
Decyzja Polskiego Związku Motorowego (PZM) była natychmiastowa. „W związku z bezprawną zbrojną inwazją Rosji na terytorium Ukrainy, jak również wobec faktu, że ta brutalna napaść wspierana jest przez państwo białoruskie, Polski Związek Motorowy wyklucza aż do odwołania zawodników rosyjskich oraz białoruskich z udziału we współzawodnictwie sportowym w sportach motorowych organizowanym na terytorium Polski. Wyklucza się również reprezentacje tych krajów z udziału w zawodach sportowych rozgrywanych w Polsce. Ponadto zawodnikom z licencją Polskiego Związku Motorowego zakazuje się startów w zawodach organizowanych na terenie Federacji Rosyjskiej oraz na terenie Republiki Białoruskiej. Wierzymy, że w obliczu zbrodniczych działań Federacji Rosyjskiej wspieranych przez Republikę Białoruską konieczne jest podjęcie zdecydowanych kroków, które pokażą stanowczy sprzeciw wobec agresji obu tych państw” – napisano w oficjalnym komunikacie PZM. Tak samo postanowiła też federacja w Danii, ale tylko pro forma, bo żaden rosyjskich zawodnik nie podpisał na sezon 2022 umowy z duńskim zespołem. A 8 marca zakaz startów dla Rosjan i Białorusinów na terenie Szwecji podjęła tamtejsze federacja motocyklowa (SVEMO), a to już był kłopot na trzech żużlowców – Artioma Łaguty i Wiktora Kułakowa mających podpisane już kontrakty na ten sezon z klubem Vastervik Speedway oraz Siergieja Łogaczowa, zatrudnionego przez Vetlanda Speedway). Ponadto z żużlowego cyklu Speedway Grand Prix wykluczono mistrza świata Artioma Łagutę oraz brązowego medalisty Emila Sajfutdinowa, a także odwołano turniej SGP w Togliatti.
To były ciosy jakie spadły na rosyjskich żużlowców z Zachodu. Ale na Artioma Łagutę i Wadima Tarasienko spadły też gromy ze Wschodu, bo obaj zostali zdyskwalifikowani przez Federację Sportu Motocyklowego w Rosji. Powodem były ich wypowiedzi w mediach, także społecznościowych, dyskredytujace m.in. „honor i godność prezydenta Rosji Władimira Putina”. W uzsadnieniu decyzji napisano: „Zawodnicy, którzy składali niegodne wypowiedzi i opinie na temat sytuacji w kraju, nie zasługują na miano dumnego rosyjskiego sportowca i honor reprezentowania Federacji Rosyjskiej na zawodach międzynarodowych”.
Czym tak bardzo podpadł w Rosji Artiom Łaguta? Aktualny mistrzem świata na żużlu i zawodnikiem Sparty Wrocław udzielił w ostatnich dniach wywiadu portalowi WP SportoweFakty, w którym ostro skrytykował działania Władimira Putina wobec Ukrainy. „Widzę cierpiących ludzi, widzę ataki na bezbronnych mieszkańców ukraińskich miast. Giną ludzie, bo ktoś szalony w swoim szaleństwie do tego doprowadził. A ja tego szaleństwa nie akceptuję. Nie wyobrażam sobie startów dla tej putinowskiej Rosji i bez względu na konsekwencje nie będę tego dalej robił” – powiedział żużlowiec.
Jego słowa odbiły się echem w Rosji i wywołały falę krytyki. „W pierwszej kolejności dla tej osoby liczą się tylko banknoty. Nie wszystko na tym świecie, w tym kraju, jest sprzedawane za pieniądze. Zawsze taki był. Dla Artioma Łaguty patriotyzm można zmonetyzować. Tak jak teraz mówi o Rosji, będzie mówił o Polsce, jeśli jakiś inny kraj zaoferuje mu więcej pieniędzy” – stwierdził Igor Stolarow, trener drużyny Wostok Władywostok, na łamach serwisu internetowego speedway-press.ru. I dorzucił na koniec, że ceni Łagutę jako sportowca, ale już nie jako człowieka.
Stanowisko Artioma Łaguty wzbudziło też kontrowersje w Polsce. Wielu kibiców uważa, że Rosjan zbyt późno wyjawił swoje stanowisko w kwestii agresji Rosji na Ukrainę, a zrobił to dopiero wówczas, gdy jasne się stało, iż może zostać wykluczony ze startów s polskiej lidze, w której zarabia największe pieniądze. Tak też uważa znający dobrze żużlowe realia były prezes Stali Gorzów Władysław Komarnicki. „Nie dziwię się, że Artiom Łaguta znalazł się w ogniu krytyki. Zwracanie się po polską licencję to nieporozumienie. To rozwiązanie pośrednie, a na takie nie ma obecnie miejsca. Albo jesteś za Putinem, albo jesteś przeciwko. Poza tym fani potrafią łączyć fakty i mają dobrą pamięć. Oni dobrze wiedzą, ile czasu potrzebował Łaguta i Rosjanie, by wygłosić tak zdecydowane stanowisko – powiedział w wypowiedzi dla WP SportoweFakty.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

Liga Mistrzów UEFA: Lewandowski obalił Red Bulla hat-trickiem

Następny

Łomża Vive w 1/4 finału Ligi Mistrzów EHF