Szaleństwo w Himalajach

Nepalczyk Nirmal Purja jako pierwszy człowiek w historii zdobył jednego dnia szczyty dwóch ośmiotysięczników – Mount Everestu (8848 m n.p.m.) i Lhotse (8516 m n.p.m.). Ale nie tym poruszył świata.

Wyczyn Nirmala Purja tym bardziej zasługuje na uznanie, że nepalski himalaista tylko w maju wspiął się na szczyty aż pięciu ośmiotysięczników. Robi tak, bo jego celem jest zdobycie wszystkich 14 ośmiotysięczników w siedem miesięcy, co będzie absolutnym rekordem świata.

Nepalczyk większe wrażenie wywołał jednak publikacją w internecie zdjęcia zrobionego ze szczytu Mount Everestu. Widać na nim długą kolejkę wspinaczy oczekujących na wejście na wierzchołek najwyższej góry świata. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że niemal codziennie dowiadujemy się o nowych ofiarach tej szokującej wysokogórskiej turystyki. W miniona sobotę podczas zejścia ze szczytu Mount Everestu zmarł 44-letni brytyjski himalaista Robin Fisher. Był on już dziesiątą osoba, która w ciągu ostatniego tygodnia straciła życie tylko na tej górze. Do tego trzeba doliczyć cztery zgony Makalu, trzy na Kanczendzondze oraz po jednym na Lhotse, Annapurnie i Czo Oju.

Fisher był członkiem komercyjnej wyprawy prowadzonej przez Daniego Fullera. Grupa na szczycie zameldowała się około godziny 8:30, a kilkadziesiąt minut później Murari Sharma, dyrektor firmy organizującej ekspedycję, poinformował o jego śmierci. Brytyjczyk jest już w sumie dwudziestą ofiarą śmiertelną w tym sezonie wiosennym. I raczej na pewno nie ostatnią. Nepal wydał 381 pozwoleń na wejście na Mount Everest. Wszystko wskazuje na to, że liczba wspinaczy, którzy zdobędą szczyt w tym roku przekroczy rekord z ubiegłego roku, kiedy to na najwyższą górę świata wdrapało się 807 osób.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *