Zapomnijcie o wysokich wypłatach

Symulacje, pokazujące, jak duże świadczenia osiągną pracownicy uczestniczący w Pracowniczych Planach Kapitałowych, zostały aż dwukrotnie zawyżone.

 

Klamka zapadła. Ustawa o Pracowniczych Planach Kapitałowych wchodzi w życie od 1 stycznia 2019 r., a pierwsze składki popłyną w drugiej połowie przyszłego roku.
Nie brakuje sceptycznych opinii, ale PPK poprzez miękkie zachęty i kary motywują nas do rezygnacji z bieżącej konsumpcji i zmniejszają ryzyko, że na stare lata nasze świadczenie emerytalne będzie głodowe.

 

Plusy PPK

Zagwarantowana w ustawie została prywatność środków. Dysponowanie oszczędnościami w PPK zasadniczo będzie podobne do tego, co obowiązuje w Indywidualnych Kontach Emerytalnych czy w Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego, oczywiście z uwzględnieniem wszystkich różnic formalnych pomiędzy programami.
Często podnoszoną wadą tego programu jest fakt, że symulowane wypłaty z PPK są obliczane tylko na okres 10 lat, czyli znacznie mniej niż wynosi średni okres życia na emeryturze.
Z drugiej jednak strony, może to zachęcać wiele osób, by dłużej pozostawać na rynku pracy – i tym samym zwiększać swoje całościowe świadczenie (razem z wypłatą z ZUS). Wystarczająco długie odkładanie w PPK może wystarczyć nawet na relatywnie wysokie świadczenie dożywotnie.
Jak wskazuje Cinkciarz.pl,, PPK to także korzyści dla kraju. Poprzez zwiększenie poziomu oszczędności w gospodarce będzie więcej kapitału na inwestycje. Kapitał dodatkowo będzie miał pochodzenie krajowe, co powinno uniezależniać Polskę od dopływu środków na rozwój z zagranicy.

 

Obliczenia hurraoptymistyczne

By przyszły świadczeniobiorca oszacował swoją wypłatę z PPK, Polski Fundusz Rozwoju uruchomił kalkulator przyszłej wypłaty z PPK. Jest to użyteczne narzędzie pozwalające ocenić wartość naszego dochodu podczas jesieni życia.
I tak na przykład, 30-latek zarabiający 4 tys. zł brutto i wybierający podstawowy wariant programu, czyli składka pracodawcy wynosząca 1,5 proc. wynagrodzenia, składka własna 2 proc. oraz dopłata od państwa, po 35 latach oszczędzania, na podstawie wyliczeń kalkulatora przez 10 kolejnych lat będzie otrzymywał po 1824 zł miesięcznie.
To dużo, biorąc pod uwagę, że beneficjent PPK rezygnuje z zaledwie 2 proc. (ok. 80 zł) swojego dochodu, a udział pracodawcy i państwa to drugie 80 zł.
Można jednak pójść dalej i orzec, że to wręcz zadziwiająco dużo, biorąc pod uwagę fakt, że założenia są dość realistyczne. Roczna stopa zwrotu w okresie oszczędzania w okolicach 3,5 proc. jest możliwa do osiągnięcia. Również roczny wzrost wynagrodzenia na poziomie 2,8 proc. także nie wydaje się przesadzony. Gdzie więc tkwi haczyk?
Otóż, ten model, zgodnie z przekazanymi przez Polski Fundusz Rozwoju informacjami, nie uwzględnia inflacji oraz opłat za zarządzanie.
Tymczasem naiwne byłoby oczekiwanie, że ceny przez 35 lat w ogóle nie wzrosną.
Gdyby jednak ceny rosły każdego roku o ok. 1,5 proc. (to jest nasze ostrożne założenie, biorąc pod uwagę, że cel inflacyjny większości banków centralnych to 2,0 proc, a NBP 2,5 proc.) i uwzględniono opłatę za zarządzanie tymi środkami (ok. 0,5-0,6 proc. rocznie), to ujęte w przykładzie 1824 zł po 35 latach będzie warte tylko około połowę, czyli 966 zł miesięcznie w bieżącej wartości pieniądza.

 

Oszczędzanie niewarte zachodu?

Po uwzględnieniu inflacji i kosztów zarządzania. można także postarać się o symulację wariantu dożywotniego świadczenia pobieranego z PPK.
Dane Eurostatu pokazują, że 65-letni mężczyzna ma przed sobą jeszcze średnio 16 lat życia. Wprawdzie, gdy zaczną się wpłaty z PPK, statystyczna długość życia jeszcze wzrośnie, ale dla uproszczenia przyjmijmy obecne warunki.
Jeżeli chcemy dostawać emeryturę przez 16 lat, to świadczenie na koniec oszczędzania spada do 1232 zł, bez uwzględnienia inflacji i opłat za zarządzanie, oraz do zaledwie 652 zł miesięcznie z uwzględnieniem tych obu elementów.
W przypadku kobiety ta wypłata będzie jeszcze niższa ze względu na dłuższy okres życia. Uwzględniając scenariusz, że wiek emerytalny dla kobiet wzrośnie do tego czasu do poziomu 65 lat, jej realne świadczenie, biorąc pod uwagę inflację i opłaty za zarządzanie, wyniesie ok. 530 zł miesięcznie, a nie 999 zł, jak pokazuje kalkulator.
Trochę dziwić może nieodpowiednia budowa kalkulatora. Polski program PPK jest praktycznie kalką brytyjskiego – ale szacunki przyszłych świadczeń na Wyspach pokazują wartości z uwzględnieniem inflacji i opłat za zarządzanie.

 

Skąd aż taki błąd?

Dodatkowo, w brytyjskiej symulacji większość parametrów jest modyfikowalna i obywatel sam może oszacować, w jakim stopniu dane rozwiązanie jest dla niego satysfakcjonujące. U nas natomiast mimo sporego wysiłku związanego z wprowadzeniem programu i akcji promocyjnej, tego brakuje.
Poważne niedopatrzenia dotyczącego kalkulatora nie zmieniają faktu, że sam program PPK jest ciekawy i warty uwagi dla większości pracowników.
Jeżeli okaże się sukcesem, to powinien przyczynić się do wzrostu oszczędności Polaków i lepszych perspektyw rozwoju dla całego kraju.

List Włodzimierza Czarzastego do służb mundurowych

Z uwagą zapoznałem się z postulatami przedstawionymi przez Federację Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

 

Policjanci, strażacy i pracownicy pożarnictwa, funkcjonariusze Służby Granicznej, Służby Więziennej i Służby Celno-Skarbowej wykonują niezwykle trudną i odpowiedzialną pracę. Stanowi ona podstawową gwarancję bezpieczeństwa i porządku publicznego oraz prawidłowego działania państwa. Dzięki Waszej codziennej służbie, w której ryzykujecie własnym zdrowiem i życiem, z roku na rok rośnie społeczne poczucie bezpieczeństwa, a jego różne zagrożenia maleją. Z tego powodu zasługujecie na godne warunki pracy i płacy oraz korzystne zasady zaopatrzenia emerytalno-rentowego. Państwo, które nie dba o funkcjonariuszy służb mundurowych nie dba bowiem o bezpieczeństwo swoich obywateli!
Nie jest to jedynie pusta deklaracja: Sojusz Lewicy Demokratycznej od wielu lat występuje w obronie interesów służb mundurowych. W 2012 r. sprzeciwialiśmy się wprowadzonym przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe zmianom w zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych. W 2008 i 2009 r. popieraliśmy zgłaszane przez celników postulaty, by Służba Celna stała się jednolitą służbą mundurową, a jej funkcjonariusze byli objęci właściwymi dla takiej formacji uprawnieniami emerytalnymi. Od 2017 r. Sojusz Lewicy Demokratycznej podejmuje natomiast, wspólnie z Federacją Stowarzyszeń Służb Mundurowych, systematyczne działania zmierzające do uchylenia ustawy pozbawiającej uprawnień emerytalnych i rentowych osób służących w służbach mundurowych przed 1989 r. Zebraliśmy ponad 300 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy przywracającym te prawa.
Z tych powodów w imieniu Sojuszu Lewicy Demokratycznej zobowiązuję się, że warunkiem naszego udziału we wszelkich przyszłych koalicjach będzie zgodna z postulatami Waszych środowisk poprawa warunków zatrudnienia i zaopatrzenia emerytalno-rentowego funkcjonariuszy służb mundurowych.

To nie reforma emerytalna

Pracownicze Plany Kapitałowe mogą mieć pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy, ale nie rozwiążą problemów systemu emerytalnego spowodowanych obniżeniem wieku emerytalnego przez rząd PiS.

 

PPK, podobnie jak Otwarte Fundusze Emerytalne mają inwestować wpłacane przez uczestników składki na rynku kapitałowym. Ze względu na dobrowolny – z punktu widzenia pracownika – charakter PPK, ich wprowadzenia nie należy traktować jako reformy powszechnego systemu emerytalnego, lecz budowę dodatkowego systemu oszczędzania.
Powstanie PPK może wspierać wzrost gospodarczy poprzez wzrost stopy oszczędności i zmianę ich struktury. Wzrost stopy oszczędności nie jest jednak przesądzony i będzie zależał od liczby osób niewypisujących się z PPK oraz od tego, czy odprowadzana do PPK składka będzie finansowana z ograniczenia konsumpcji, czy z rezygnacji z innych form oszczędzania.
Pozytywnie na gospodarkę wpłynie wzrost oszczędności lokowanych na rynku kapitałowym. Te korzyści będą jednak ograniczone, jeśli istotna część środków trafi pod zarząd państwowego Polskiego Funduszu Rozwoju, którego decyzje inwestycyjne są upolitycznione. Ponadto, jeśli powstaniu PPK będzie towarzyszyła likwidacja OFE połączona z przejęciem 25 proc. ich aktywów przez państwo, będzie to równoznaczne z cofnięciem rozwoju PPK o co najmniej 3 lata.
PPK będą dobrowolne dla pracowników, a obowiązkowe dla pracodawców, co w krótkim okresie oznacza wzrost kosztów pracy. Dodatkowe koszty dla pracodawców (4 – 5 mld zł według założeń rządowych) są kolejną daniną nakładaną na firmy przez rząd PiS, wśród których należy wymienić m.in. podatek bankowy (4,6 mld zł), wyodrębnienie źródeł finansowania w CIT (2 mld zł), opłatę emisyjną (1,7 mld zł) zniesienie limitu składek ZUS (ponad 3 mld zł po stronie pracodawców). Choć z czasem podatki te są przenoszone na pracowników i klientów, to obecnie ograniczają możliwości rozwoju przedsiębiorstw – ocenia Forum Obywatelskiego Rozwoju.
PPK nie rozwiążą problemów spowodowanych obniżeniem wieku emerytalnego. Statystyczna kobieta odprowadzająca dodatkową składkę do PPK, czyli oszczędzająca większą część swojej pensji niż dotychczas, ciągle otrzyma znacznie niższą emeryturę ze względu na krótką aktywność zawodową związaną z obniżeniem wieku emerytalnego do 60 lat (czyli najniższego poziomu w UE). Jej emerytura spadnie o 22 proc. w stosunku do wariantu wieku emerytalnego 67 lat i kontynuacji OFE.
Odprowadzanie składek do PPK podniesie co prawda emeryturę statystycznego mężczyzny o 6 proc., ponieważ PPK zrekompensuje obniżenie wieku emerytalnego z 67 do 65 lat i likwidację OFE – ale odbędzie się to kosztem odkładania większej części pensji.

Kocioł i garnek

PiS zamachnął się na Sąd Najwyższy, a precyzyjniej na sędziów tegoż sądu, obniżając wiek ich przejścia w stan spoczynku. Wróble ćwierkają, że sędziowie 65+ stali się tylko wiórami w rąbaniu drew, a wszystko po to, by zdjąć togę z I. prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, która PiS-u za bardzo nie kocha i – co gorsza – z mocy Konstytucji jest szefową Trybunału Stanu. A Trybunał Stanu może być nie tematem do żartów dla wielu pisowskich prominentnych postaci, tylko zbliżającym się realnym przeżyciem.
W burzy jaka się rozpętała jedni grzmią, że obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku jest bezprawne, drudzy, że właśnie prawne, bo wiek ten określa ustawa. Jedni, że łamie to Konstytucję RP, drudzy, że wprost przeciwnie. Argumenty mijają się w locie jak strzały i trafiają raz w sedno, raz w płot. Jednak nikt jakoś nie dostrzega dość istotnej sprawy – że tak naprawdę, to jest to klasyczny bój w imię kretynizmu, tyle że raz większego a innym mniejszego.
Stan spoczynku, to dla niektórych zawodów (między innymi sędziów) forma emerytury. I nikt temu nie przeczy. I tak jak dla „cywilów” emerytura jest PRAWEM, nie obowiązkiem, tak samo powinno być dla tych, którzy objęci są PRAWEM do skorzystania z przejścia w stan spoczynku. Osiągnięcie granicy wieku, gdy nabiera się prawa nie oznacza i nie powinno oznaczać, że „paszoł won” z posady jak tylko w urodzinowy tort trzeba wsadzić 65 świeczek.
Sędzia to zawód specyficzny. Drżę, gdy widzę, że sprawę prowadzi jurysta w wieku tak trochę po trzydziestce. Wolę, gdy nad łańcuchem z orłem jest głowa solidnie przyprószona siwizną. Doświadczenie życiowe jest nie do zdobycia z książek i Internetu, dają je tylko lata spędzone na tym łez padole w sądowych salach, zmagania się z codziennością wymiaru sprawiedliwości i setki, jeśli nie tysiące wysłuchanych stron, świadków, biegłych, adwokatów i prokuratorów.
Z sędziami jest tak samo jak w przypadku lekarzy – wiedza i przede wszystkim doświadczenie są bezcenne. Czy ktokolwiek zdrów na umyśle wpadłby na pomysł, by odsunąć od uprawiania zawodu profesora medycyny z wieloletnim doświadczeniem klinicznym i dydaktycznym, gdy tylko skończy 65 lat? Chyba nie.
Jedną gębą rząd przekonuje i wzywa do aktywności zawodowej po osiągnięciu wieku emerytalnego, co ma być z korzyścią dla wszystkich, drugą zaś w tym samym czasie stwierdza, że sędzia 65+ to stetryczały dementywny staruch, którego strach wpuścić na sądową salę.
Moim zdaniem zarówno poprzedni wiek obligatoryjnie odsuwający od zawodu sędziów, jak i ten wprowadzony przez PiS to marnotrawstwo najlepszych prawników, kompletna głupota i to w dodatku niezgodna z Konstytucją. Wszak dyskryminacja z racji wieku jak nic łamie artykuł 32 punkt 2 naszej ustawy zasadniczej. Tak więc cała awantura pomiędzy PiS a resztą świata to klasyczny przykład na porzekadło – Przyganiał kocioł garnkowi a sam smoli. Bo czy przymusowo wyślemy do niańczenia wnuków sędziego w takim (70), czy innym (65) wieku jest kompletnie bez różnicy, każda taka granica jest sprzeczna z rozumem i Konstytucją. Żądanie, by sędzia przedstawiał jakieś nadzwyczajne zaświadczenia o stanie ciała i umysłu też jakoś do mnie nie przemawia – przecież istnieją okresowe badania pracownicze sprawdzające możliwość świadczenia pracy na określonym stanowisku.
Jak chce sędzia pracować, to niech pracuje (przebadany przez lekarza czy może), jak chce skorzystać ze spoczynku, to niech korzysta (jeśli osiągnął odpowiedni, zapisany w ustawie wiek), ale niech nikt, żaden polityk, żaden urzędnik nie pokazuje mu drzwi i nie wywala z roboty nazajutrz po urodzinach.
Gdyby zgodzić się na tok rozumowania „mędrców” od ustalania wieku, po którym należy zająć się li tylko ogródkiem i wnukami i wprowadzić tę myśl powszechnie, to należałoby pogodzić się z nieobecnością wielu postaci. I tak nie byłoby w polityce (w nawiasie wiek, w którym objęli stanowiska):
Konrada Adenauera (73) – kanclerza RFN przez 14 lat, czyli do 87 roku życia
Ronalda Reagana (70 i 74) – prezydenta USA
Winstona Churchilla (66 i 77) – premiera Wielkiej Brytanii w czasie wojny i powtórnie od 1951 r.
François Mitterranda (65 i 72) – prezydenta Republiki Francuskiej.
Donalda Trump’a (71) – aktualnego prezydenta USA
Czy ktokolwiek stwierdzi z pełnym przekonaniem, że ci faceci zostali wybrani przez idiotów nie rozumiejących, że w pewnym wieku już niczego się nie zdziała i nie wymyśli a jeśli już, to z pewnością będą to dyrdymały podyktowane demencją?
A my spieramy się kto ustali głupszą granicę, po której sędzia ma spocząć.