Budowanie fundamentów dobrej współpracy

Konferencja w stolicy Uzbekistanu może przyśpieszyć rozwój, postęp i pokojowe współdziałanie państw z newralgicznej części kontynentu azjatyckiego.
Istotnym dla przyszłości Azji wydarzeniem, jakoś zupełnie niezauważonym przez polskich specjalistów od spraw tego kontynentu, była niedawna duża konferencja międzynarodowa pod nazwą „Centralna i Południowa Azja. Regionalne więzi, wyzwania i możliwości”. Miała ona miejsce w lipcu w Taszkiencie, stolicy Uzbekistanu – a jej znaczenie, trochę wbrew nazwie, wykraczało daleko poza jedynie regionalne uwarunkowania.
Można mieć nadzieję, że dzięki tej konferencji nastąpi umocnienie wspomnianych regionalnych więzi, rozwinie się transport i wymiana handlowa, a sąsiadujące państwa zaczną bardziej koncentrować się na tym, co je łączy i stanowi wspólne dziedzictwo. Jest ono zaś bogate i godne kultywowania, co przypomniał prezydent Uzbekistanu Shavkat Mirziyoyev w swoim wystąpieniu otwierającym konferencję. Wszystko to będzie mieć oczywiście istotne znaczenie dla sytuacji na całym kontynencie.
W centralnej i południowej części Azji nie od dziś wiele się dzieje – i są to zmiany ważne także dla całego świata, choć nie zawsze napawające optymizmem. Punktem zapalnym staje się stopniowo zwłaszcza sytuacja w Afganistanie, gdzie w miarę wycofywania się wojsk państw zachodnich, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, siły talibów opanowują kolejne części tego kraju. Upadek obecnego rządu w Kabulu, zdanego praktycznie na własne siły w walce z ekstremistami, zaburzy kruchą stabilizację i stworzy groźbę wojny. Zahamowany zostanie rozwój gospodarczy, wzrośnie przemyt narkotyków, obniży się poziom życia większości mieszkańców z wszelkimi tego konsekwencjami.
Tak więc, zorganizowanie w lipcu 2021 r. konferencji zajmującej się umacnianiem więzi regionalnych oraz możliwościami i wyzwaniami, pojawiającymi się na niełatwej drodze współpracy, było jak najbardziej na czasie. Tym bardziej, że gospodarz konferencji, prezydent Uzbekistanu Shavkat Mirziyoyev nie był jedyną głową państwa uczestniczącą w konferencji. Do Taszkientu przybył również prezydent Afganistanu Ashraf Ghani, a także premier Pakistanu Imran Khan. Warto podkreślić także udział ministrów spraw zagranicznych wielu państw, między innymi Chin (Wang Yi), Indii (Subrahmanyam Jaishankar) czy Rosji (Siergiej Ławrow).
Konferencja odbyła się w dniach 15 i 16 lipca br. Wzięło w niej udział w sumie prawie 50 delegacji parlamentarnych oraz ministerialnych z krajów całego świata, przedstawiciele kilkudziesięciu organizacji międzynarodowych (wśród nich sekretarz generalny ONZ António Guterres), reprezentanci świata biznesu i finansów.
I czas był odpowiedni na takie spotkanie, i również miejsce – bo Uzbekistan, kraj, który zainicjował, przygotował i przeprowadził tę konferencję, zajmuje coraz bardziej znaczącą pozycję w swoim regionie, tak pod względem gospodarczym, jak i politycznym.
Warto zwrócić uwagę, że w ubiegłym, pandemicznym roku, Uzbekistan utrzymał wzrost gospodarczy i uniknął recesji (co nie udało się m.in. Polsce). Kraj przekształca swą gospodarkę i kontynuuje program reform instytucjonalnych, zainicjowany przez obecnego prezydenta w 2016 r. Przyjęty wtedy kurs na liberalizację – nazywany „Uzbecką Odwilżą” – spowodował rozszerzenie praw obywatelskich, budowę niezależnego sądownictwa, walkę z korupcją, usprawnienie administracji, wprowadzenie ułatwień dla działalności gospodarczej i dla inwestorów zagranicznych, rozwój przetwórstwa przemysłowego, zintensyfikowanie badań naukowo-technicznych, unowocześnienie bankowości, znaczące ożywienie współpracy międzynarodowej (ciekawe, że w eksporcie uzbeckim dominują usługi), przyśpieszenie w mieszkalnictwie.
Tak wymieniać można długo, bo Uzbekistan cały czas reformuje się i modernizuje, uzyskując coraz wyższe miejsca w rankingu Banku Światowego „Doing Business”. Widomym efektem wszystkich tych zmian jest poprawa jakości i poziomu życia mieszkańców, którzy mają nie tylko wyższe dochody, ale i łatwiejszy dostęp do edukacji i służby zdrowia. Dlatego też reformatorski program prezydenta cieszy się autentycznym, bynajmniej nie propagandowym, poparciem mieszkańców. Widzi to również i świat. Na cyklicznych posiedzeniach Rady Współpracy Unia Europejska – Uzbekistan, zmiany następujące w tym kraju są wysoko oceniane przez przedstawicieli UE.
Uzbekistan jest przy tym krajem dużych możliwości rozwojowych, opartych o solidne podstawy: silna energetyka bazująca na gazie i ropie (może zaspokoić połowę zapotrzebowania Azji Centralnej na energię), piąte miejsce na świecie pod względem wydobycia uranu, siódme w wydobyciu złota, także siódme w przetwórstwie bawełny (i pierwsze w jej eksporcie), czternaste w produkcji gazu ziemnego. Kraj ma też obfite złoża miedzi, ołowiu i srebra oraz metali rzadkich ( wolframu, bizmutu, kadmu, molibdenu, selenu, telluru), rozwinięte jest sadownictwo i hodowla. Największym jego bogactwem są chyba jednak ludzie (to najludniejszy kraj Azji Centralnej: około 34 mln mieszkańców) – coraz lepiej wykształceni, umiejący współpracować, znający powszechnie jeden język obcy (rosyjski) i często także drugi (angielski).
W ślad za wszechstronnym rozwojem Uzbekistanu, odgrywa on także coraz ważniejszą rolę polityczną, wpływając stabilizująco na sytuację w regionie. Za kadencji prezydenta Shavkata Mirziyoyeva Uzbekistan utrzymuje dobre relacje z innymi państwami, w tym ze swoimi bezpośrednimi sąsiadami – Afganistanem, Kazachstanem, Kirgistanem, Tadżykistanem i Turkmenistanem. A nie zawsze jest to proste w tak dynamicznej części świata, czego przykładem, niezależnie od sytuacji w Afganistanie, mogą być rozmaite konflikty graniczne w tym regionie.
Uzbekistan, choćby ze względu na swe strategiczne położenie, jest tu państwem dążącym do porozumienia i rozwiązywania problemów. To zresztą główna zasada jego polityki zagranicznej. Przykładem może być choćby tegoroczne marcowe spotkanie prezydenta Uzbekistanu z prezydentem Kirgistanu, które doprowadziło do bardzo szybkiego uzgodnienia ostatecznego porozumienia granicznego między tymi państwami, w pełni satysfakcjonującego obie strony.
Biorąc to wszystko pod uwagę, Taszkient – prawie czteromilionowa, dynamicznie rozwijająca się metropolia – był naturalnym miejscem na zorganizowanie konferencji międzynarodowej, mogącej mieć znaczący wpływ na sytuację Azji Centralnej i Południowej.
Waga tej konferencji polegała w dużej mierze na tym, że nie ograniczała się ona tylko do jednego aspektu relacji pomiędzy państwami regionu, lecz ujmowała je kompleksowo. Taką formułę zaproponował prezydent Shavkat Mirziyoyev – i okazało się to dobrym rozwiązaniem. Trudno bowiem oddzielać kwestie współpracy kulturalnej czy handlowej od umacniania bezpieczeństwa w regionie. Wszystkie te trzy obszary na siebie wpływają i mają wielkie znaczenie dla dobrosąsiedzkich relacji i rozwoju.
Tak więc, uczestnicy konferencji „Centralna i Południowa Azja. Regionalne więzi, wyzwania i możliwości” obradowali na trzech głównych sesjach plenarnych. Każda z nich wypracowała szereg rekomendacji.
Na pierwszej sesji podkreślono konieczność modernizacji gospodarek państw tego regionu i rozwoju wymiany handlowej pomiędzy nimi. Niezbędne okażą się tu ułatwienia celne oraz częściowe choćby ujednolicenie procedur handlowych. Zgodzono się, że państwa powinny szukać możliwości podejmowania wspólnych przedsięwzięć. Chodziłoby zwłaszcza o inwestycje infrastrukturalne, mogące służyć więcej niż jednemu państwu.
Warunkiem koniecznym wzrostu wymiany handlowej jest dobrze funkcjonujący transport. Przez Azję Centralną i Południową wiedzie fragment „Nowego jedwabnego szlaku” z Chin do Europy. To jednak nie wystarczy, dlatego uznano, że potrzebne jest stworzenie nowych regionalnych korytarzy transportowych, z których mogłyby korzystać zainteresowane państwa. A także, oczywiście, modernizacja dotychczasowego systemu dróg, zaś przede wszystkim budowa kolei Termez – Mazari-Szarif – Kabul – Peszawar. Takie inwestycje wymagają i poważnych nakładów, i odpowiedniego potencjału wykonawczego. Dlatego też uczestnicy konferencji zwrócili uwagę na potrzebę zapewnienia stabilnych źródeł finansowania dla tych projektów – tak ze środków krajowych, jak i zagranicznych – oraz stworzenia instytucji, które w racjonalny sposób zarządzałyby wykorzystaniem pieniędzy przeznaczonych na wspomniane inwestycje.
Obrady drugiej sesji skoncentrowały się na poszukiwaniu tego, co może łączyć kraje regionu. Zwrócono uwagę na potrzebę podkreślania wspólnego dziedzictwa kulturowego i historycznego, tworzenie więzi międzyludzkich, budowanie tak potrzebnej – choć to dziś niemodne słowo – przyjaźni między sąsiadującymi narodami. Do tego konieczne jest zaś umacnianie wzajemnego zaufania, poznawanie się ludzi, nawiązywanie osobistych kontaktów. Pożądana byłaby współpraca w odkrywaniu, chronieniu i promowaniu dorobku wielowiekowych dziejów krajów Azji Centralnej i Południowej. Duże znaczenie miałyby tu wspólne działania edukacyjne, rozwijanie turystyki czy wymiana młodzieży. Uczestnicy wskazali, że istnieją pola współpracy, na których stosunkowo łatwo można unikać zbędnych kontrowersji – więc należy poświęcić im szczególnie dużo uwagi. Wymieniono tu między innymi ochronę zdrowia, opiekę społeczną, oświatę, ekologię, badania naukowe i techniczne – zgodnie z zasadą, że należy szukać tego co łączy, zamiast tego co dzieli.
Kwestii, które mogą dzielić, nie da się jednak uniknąć. Zetknęła się z nimi trzecia sesja plenarna zajmująca się bezpieczeństwem w regionie – bo różne były i są oceny tego, jak poszczególne kraje przeciwdziałają zagrożeniom i zwalczają niebezpieczeństwo terroryzmu. Jednak i tu uzgodniono stanowiska wskazujące, że potrzebne jest wzmacnianie ochrony granic, budowa koniecznej do tego infrastruktury, wymiana informacji o ewentualnych zagrożeniach i podejmowanie wspólnych prób przeciwdziałania im.
Sprawy bezpieczeństwa stały się powodem publicznej wymiany zdań między prezydentem Afganistanu, a premierem Pakistanu. Prezydent w swoim wystąpieniu stwierdził, że Pakistan nie spełnił własnych zobowiązań dotyczących skłaniania talibów do uczestniczenia w rozmowach pokojowych, nie zerwał relacji z grupami terrorystycznymi i odgrywa negatywną rolę w konflikcie afgańskim. Wezwał też Pakistan do podjęcia aktywnych działań na rzecz pokoju.
Premier Pakistanu odpowiedział zaś, że prezydent Afganistanu wyjątkowo niesprawiedliwie obwinia Pakistan za sytuację w Afganistanie, a jego słowa są rozczarowujące. Pakistan poniósł bowiem duże straty w walce z terroryzmem i dokłada wszelkich starań – poza podjęciem działań zbrojnych – aby skłonić talibów do rozmów.
To starcie słowne, paradoksalnie także podkreśliło wagę konferencji w Taszkiencie. Lepiej bowiem, jeśli tak sprzeczne stanowiska są wypowiadane publicznie, na forum międzynarodowym, gdzie istnieje możliwość wyjaśnienia różnic zdań, a utarczka słowna nie wyklucza podania sobie rąk (jak stało się to na konferencji). Gorzej, gdyby obaj przywódcy, zamiast spotkać się i rozmawiać, wygłaszali konfrontacyjne monologi we własnych państwach, co groziłoby eskalacją konfliktu.
Żadna konferencja międzynarodowa, także i ta w stolicy Uzbekistanu, nie może nakładać jakichkolwiek wiążących ustaleń na jej uczestników. Wypracowane rekomendacje stanowią jednak dobrą podstawę do zawierania porozumień i traktatów, które będą korzystnie wpływać na rozwój krajów Azji Centralnej i Południowej. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że takie właśnie owoce przyniesie lipcowa konferencja w Taszkiencie.

Socjaliści i ludowcy razem o historii

20-21 stycznia 2020 roku w Warszawie w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej oraz w Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego odbyła się konferencja naukowa pt.: „Ludowa i socjalistyczna wizja niepodległej Polski”.

Organizatorami konferencji byli: Muzeum Niepodległości, Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego i Stowarzyszenie imienia Ignacego Daszyńskiego.

Podczas konferencji wygłoszono referaty naukowe dotyczące okresu kształtowania się wizji niepodległości Polski w pierwszych latach XX wieku, jak również w latach późniejszych. Część referatów dotyczyła czołowych postaci ruchu socjalistycznego i ludowego, którzy współdziałali w budowie II Rzeczypospolitej.Trzeba wymienić takie referaty, jak: Niepodległość i demokracja w programie PPS, Niepodległość i demokracja w programach ruchu ludowego, Ludowcy i socjaliści razem czy osobno, Polska Ludowa – myśl programowa ludowców i socjalistów w czasie II wojny światowej, PPS – historia i współczesność, Socjaliści i ludowcy – więźniowie Cytadeli Warszawskiej, Józef Piłsudski – młody socjalista, Wincenty Witos i Ignacy Daszyński. Współpraca czy rywalizacja polityczna? oraz szereg innych odzwierciedlających historyczną współpracę obydwu nurtów ideowych Polski niepodległej.

Konferencja była pierwszym od lat spotkaniem socjalistów i ludowców w celu poszukiwania wspólnych elementów swej historii i tradycji. Wiadomo, że współpraca w okresie tworzenia zrębów II Rzeczypospolitej przyniosła wspaniałe rezultaty. Wielkie znaczenie dla wspólnej historii mają wydarzenia z lat 30. XX wieku m.in. powstanie Centrolewu, proces brzeski i strajki chłopskie wspierane przez PPS.

Konferencja zgromadziła ponad 50 osób ze środowisk socjalistów i ludowców z całej Polski. Jej dorobek stanowi poważny wkład do historii i tradycji nurtu niepodległościowego zarówno na lewicy, jak i w ruch ludowym. Planowane jest wydanie książki dokumentującej ten dorobek.

Jak je dyskryminują Zaproszenie

Dyskryminacja ze względu na płeć na uczelniach wyższych: politolożki – artystki – studentki.

W ostatnich dwóch latach ukazał się szereg publikacji i raportów poświęconych sytuacji kobiet na wyższych uczelniach. Wyłania się z nich obraz raczej zatrważający. Bariery, pomijanie i trudności w awansie zawodowym kobiet, przerzucanie na ich barki niewdzięcznych i źle lub wcale nieopłacanych zadań administracyjnych, ale także przemoc seksualna, molestowanie i mobbing na uczelni to codzienność, w której żyją i której doświadczają akademiczki i studentki. Rażący niedostatek świadomości, czym jest dyskryminacja z powodu płci i jak działają mechanizmy dyskryminacyjne, wskazany m.in. w badaniu środowiska politolożek, wydaje się być najważniejszym i strukturalnym czynnikiem utrwalającym nierówność płci. Procesy naprawcze już zostały zapoczątkowane, ale pozostają wyizolowane i pod względem kierunku czy typu studiów i w zależności od konkretnej uczelni. Właśnie tej izolacji chcemy zaradzić. W duchu sokratejskiego „intelektualizmu etycznego” wierzymy, że świadomość i wiedza to najskuteczniejsze narzędzia naprawy świata i zapobiegania niesprawiedliwości. Dlatego zapraszamy Państwa na konferencję, której głównym celem jest wymiana informacji i debata, jak zaradzić niekorzystnym zjawiskom dyskryminacyjnym na uczelniach.
Konferencja odbędzie się 28 listopada 2019 w godzinach 10:00-14:00 w Sejmie RP, ul. Wiejska 4/6/8 w Warszawie, w sali 118 (budynek C, wejście główne do Sejmu).
Uwaga, ze względu na specyfikę wymogów bezpieczeństwa na terenie Sejmu prosimy o potwierdzenie obecności do wtorku, 26 listopada 2019 na adres: fundacja@jaruganowacka.com

Fundacja im. Izabeli
Jarugi-Nowackiej
we współpracy z Fundacją Katarzyny Kozyry

Kultura dla każdego, czyli demokracja kulturalna w działaniu

W każdym demokratycznym społeczeństwie dostęp do dóbr kultury powinien być powszechny i dla każdego.

Najczęściej oznacza to, że każdy może przyjść do teatru, opery lub muzeum, co jednak bardzo zawęża uczestnictwo w kulturze ponieważ niewiele osób chodzi współcześnie do tych instytucji. Dlatego też, z punktu widzenia człowieka myślącego postępowo, czy bardziej konkretnie: lewicowo – należy zadać sobie prowokacyjne, ale jednak niezwykle istotne pytanie. Która kultura jest bardziej progresywna: zaangażowanych artystów obierających ziemniaki podczas wernisażu w galerii sztuki współczesnej, kompletnie niezrozumiałych przez społeczeństwo, czy festyn, jarmark, kabaret, a nawet muzyka disco polo uwielbiane przez zwykłych ludzi, ale z przekąsem traktowane przez artystyczne elity? To oczywiście pytanie upraszczające, ale dylemat w nim zawarty ukierunkowuje nas w stronę przemyślenia znaczenia kultury w demokracji.
Badacze brytyjskich studiów kulturowych, o lewicowych przekonaniach jak Richard Hoggart albo Stuart Hall już dawno stwierdzili, że kultura jest zwyczajna i zawiera się w codziennych praktykach. Dlatego badali chodzenie do pubów, ale i subkultury młodzieżowe; muzykę rockową albo punk, ale i taniec młodzieżowy w dyskotekach. W kontekście zakończonych niedawno wyborów, założenia te są niezwykle ważne dla wzrastającej w siłę lewicy. Konfrontacja polityczna i ideologiczna nie odbywa się wszak jedynie w sferze władzy oficjalnej, ale może bardziej w ramach codziennych praktyk kulturowych, w które wszyscy jesteśmy uwikłani. Jeżeli chcemy zrozumieć ludzi, to musimy zrozumieć działania kulturowe, w których oni uczestniczą. Kultura to sfera walki o narzucenie dominujących w społeczeństwie znaczeń, które mogą dotyczyć zresztą nie tylko samej kultury i sztuki, ale także ekonomii albo np. kwestii bioetycznych. Spory o wolny rynek – z jednej strony albo o aborcję lub in vitro – z drugiej – to przecież w dużej mierze spory kulturowe. Z tego powodu tak istotny jest charakter demokratycznej oferty kulturalnej, co z kolei prowadzi nas w kierunku idei demokracji kulturalnej.
Termin ten oznacza maksymalne upowszechnienie się kultury wśród szerokich kręgów społeczeństwa, różnych grup, klas i niezależnie od posiadanych pieniędzy. Zarazem, szeroki dostęp do dóbr kultury sprawia, że wykracza ona poza formalny zakres instytucji kultury. Demokracja kulturowa to kultura dostępna poza budynkami muzeów, galerii, kin, czy nawet domów kultury. To kultura dostępna na ulicy, na placach miast, w klubach. To kultura, którą można „dowieść” w dowolne miejsce, żeby ludzie w mieście i na wsi mogli mieć styk z praktykami artystycznymi. To jednocześnie działania, które wykraczają poza kanon kultury elitarnej, wysmakowanej, dostępnej może potencjalnie dla wszystkich, ale realnie tylko dla wyrobionych odbiorców. To wreszcie kultura, której nie tylko się przyglądamy, ale w której realnie uczestniczymy.
Centrum im. Ignacego Daszyńskiego oraz Fundacja im. Friedricha Eberta mając na uwadze powyższe wyzwania postanowili zorganizować debatę dotyczącą znaczenia kultury w demokracji oraz warunków upowszechnienia dóbr kultury. Interesować nas będzie odwieczne napięcie pomiędzy kulturą elitarną i popularną. Z tą sprzecznością związany jest bowiem bardzo istotny, z progresywnego punktu widzenia, dylemat. Czy osoby o przekonaniach postępowych powinny dążyć do upowszechniania elitarnych dzieł? Czy edukacja nie staje się wówczas formą przemocy symbolicznej? Jak sprawić, żeby kultura była bliżej ludzi, a jednocześnie stała na wartościowym poziomie artystycznym? Co decyduje o demokratycznym i progresywnym charakterze dzieł artystycznych: treść, forma, a może warunki materialne ich tworzenia? Na te i inne podobne pytania pragniemy podyskutować podczas spotkania Kultura dla każdego, czyli demokracja kulturalna w działaniu, które odbędzie się w Opolu, w środę, 23 października 2019. Miejscem spotkania będzie budynek Collegium Civitas (sala 20), przy ul. Katowickiej 89. Naszymi gośćmi będą: Łukasz Kropiowski (kurator z Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu); Grażyna Misiorowska (aktorka, przewodnicząca Związku Zawodowego Aktorów Polskich przy Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu); Agnieszka Lachcik (pianistka, wiceprzewodnicząca Federacji Związków Zawodowych Pracowników Kultury i Sztuki); Rafał Mościcki (lokalny animator kulturalny z Opola; twórca festiwalu filmowego Opolskie Lamy). Spotkanie poprowadzą reżyserka Barbara Białowąs, a jednocześnie szefowa Stowarzyszenia Kobiet Filmowców oraz prof. UO dr hab. Kamil Minkner z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Opolskiego oraz Centrum im. Ignacego Daszyńskiego. Wstęp jest wolny. Wszystkich chętnych, szczególnie o lewicowych przekonaniach, serdecznie zapraszamy.

„Ekologiczna katastrofa” we Wrocławiu

Sezon jesienno-zimowy, to dobry czas by podyskutować o ekologii, ochronie środowiska, smogu i tematach z tym związanych. Zwłaszcza iż to dziś palące zagadnienia.

Społecznego Forum Wymiany Myśli zaprasza więc na najbliższą, październikową debatę poświęconą tej gorącej palecie tematów, tworzących cały wachlarz spraw niosących zagrożenia dla środowiska, egzystencji ludzkości i pojedynczego człowieka. Temat naszej najbliższej dyskusji brzmi:
– „EKOLOGICZNA KATASTROFA: WROCŁAW – POLSKA – EUROPA – ŚWIAT”
Do dyskusji zaprosiliśmy przedstawicieli środowisk ekologicznych z Wrocławia, jak również ludzi związanych z organizacjami zajmującymi się ochroną środowiska. Staramy się zapewnić obecność reprezentantów Uniwersytetu Przyrodniczego specjalizujących się w tej dziedzinie, jak również ludzi z branży górniczo-geologicznej mających inne spojrzenie na klimatyczne zmiany związane z tzw. antropocenem czyli epoką bezwzględnej hegemonii człowieka nad przyrodą. Do udziału w debacie zaprosiliśmy również przedstawicieli wrocławskiego magistratu, odpowiedzialnych za te sprawy w naszym mieście. Czyli będzie i „lokalnie” i „globalnie”. Tematyka jest nie tyle kontrowersyjna co wielopłaszczyznowa i budząca emocje. Może i tym razem w „Tajnych kompletach” też tak będzie. Debata odbędzie się w dniu 24.10.2019r., o godz. 17.30 w księgarni-kawiarni „TAJNE KOMPLETY”, ul. Przejście Garncarskie 2, we Wrocławiu.

Socjaliści w rocznicę powstania ChRL

11 października w Warszawie Porozumienie Socjalistów zorganizowało konferencję naukową z okazji 70. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej oraz 70. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Chinami a Polską.

W części oficjalnej konferencji wystąpili: ambasador nadzwyczajny i pełnomocny ChRL w Polsce, JE Liu Guangyuan oraz poseł do Parlamentu Europejskiego, prof. Bogusław Liberadzki.
W swoim przemówieniu ambasador Liu stwierdził, że od czasu założenia, Chińska Republika Ludowa stała się fenomenem rozwoju gospodarczego i stabilności politycznej, co jest rzadkością na świecie. Kluczem do sukcesu Chin jest droga socjalistyczna o specyficznych, chińskich cechach, która okazała się całkowicie słuszna. Podkreślił, że silne przywództwo KPCh, szczere poparcie szerokich mas ludowych i głębokie zrozumienie praw historii są źródłami zaufania i rozwoju Chin.
Europoseł, prof. Bogusław Liberadzki stwierdził, że oglądał wielką uroczystość Chińskiego Dnia Narodowego i odczuł głęboko narodową dumę i patriotyczny entuzjazm Chińczyków. Zauważył, że Chiny i Europa są dla siebie ważnymi partnerami. Powinniśmy wykorzystać ważne możliwości inicjatywy „One Belt, One Road” w zakresie budowy infrastruktury, wzajemnych połączeń, pogłębić pragmatyczną współpracę w różnych dziedzinach i rozwijać wspólny rozwój. Mam szczerą nadzieję, że Chiny utrzymają długoterminowy dobrobyt i stabilność, co ma ogromne znaczenie dla świata – stwierdził.
W drugiej, naukowej części konferencji zaprezentowane zostały cztery referaty dotyczące różnorodnych aspektów rozwoju i sukcesów Chińskiej Republiki Ludowej, szczególnie w sferze nienotowanego w historii ludzkości trwałego poziomu wzrostu gospodarczego i pokonywania kolejnych barier cywilizacyjnych. Referaty wygłosili profesorowie – Władysław Szymański, Paweł Bożyk i Wojciech Pomykało oraz dr Sylwester Szafarz.
W konferencji wzięło udział ponad 150 osóbe. Obecni byli przedstawiciele lewicy m.in. Polskiej Partii Socjalistycznej i Ruchu Odrodzenia Gospodarczego a także grupa aktywistów Porozumienia Socjalistów i Stowarzyszenia „Dom Polski”.

Kto zagraża pokojowi?

Społeczne Forum Wymiany Myśli – Wrocław rozpoczyna sezon debat 2019-20.

Na najbliższym spotkanie zajmiemy się kwestią zagrożenia dla pokoju w Europie ale też i na świecie. Chcemy przedyskutować problem militaryzacji, nowego wyścigu zbrojeń, klimatu nieufności i agresji, podżegania do napięcia międzynarodowego, siania wrogości między społecznościami itd. Stary Kontynent tak naznaczony wojnami, konfliktami, ludobójstwem, po doświadczeniach dwóch wojen, które przetoczyły się przez tereny Europy niczym walec przeżył 45 lat w efekcie Jałty i Poczdamu – mimo koślawości i współczesnych narzekań na owe umowy Wielkich Mocarstw – w pokoju i stabilności. A nie ma niczego ważniejszego niż pokój: mówili na ten temat tacy giganci, admirowani również przez polski mainstream, ostatnich dekad jak Albert Einstein, Martin Luther King, Nelson Mandela czy Jan Paweł II. Postaramy się odpowiedzieć kto, dlaczego z jakich pobudek zagraża pokojowi w Europie i na świecie.
Chcemy znaleźć, choć częściowe, odpowiedzi na pytania:
1/ czy Polska musi być promotorem militaryzmu i napięcia w Europie?
2/ czy musimy wydawać taką część budżetu na zbrojenia (bo tak życzy sobie światowy hegemon i ponoć nasz najlepszy sojusznik)?
3/ czy nasza obecność w agresywnym aliansie jakim jest  NATO  (jest to agresywny alians od przeszło 3 dekad absolutnie nie będący – wedle wcześniejszych uzgodnień – paktem obronnym) jest niezbędna dla stabilizacji sytuacji w Europie?
4/ czy Polski nie stać na powtórzenie na międzynarodowej arenie inicjatywy znanej i cenionej swego czasu jako „plan Rapackiego” co niewątpliwie by przełożyło się na spadek napięcia międzynarodowego?
5/ dlaczego społeczeństwo Polskie tak pokornie zgadza się na to aby tereny Polski były poligonem doświadczalnym dla NATO?

Nie zaniedbujmy dialogu z mniejszościami

Polskie ustawodawstwo wyróżnia aż trzynaście mniejszości narodowych i etnicznych żyjących w naszym kraju. Mimo to, jeśli już ich przedstawiciele pojawiają się w mediach, to przeważnie jako negatywni bohaterzy lub lokalny folklor. Również rodzima nauka wydaje się traktować mniejszości po macoszemu, być może dlatego, że główne ośrodki zajmujące się tym tematem znajdują się poza Warszawą.

W miniony czwartek, 23 maja, w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zbigniewa Herberta w Gorzowie Wielkopolskim (WiMBP) odbyła się konferencja naukowa pt. „Mniejszości narodowe i etniczne w sferze medialnej Ziem Zachodnich i Północnych”. Ani miejsce, ani instytucja nie były przypadkowe. Na tle monoetnicznej Polski, to właśnie „Ziemie Odzyskane” stanowią prawdziwą mieszankę etniczną i kulturową. To tutaj po 1945 roku swoje miejsce znaleźli przesiedleńcy z Kresów Wschodnich, wśród których zwartą grupę stanowili polscy Tatarzy. Tutaj też w ramach akcji “Wisła” osiedlono Ukraińców i Łemków. Tutaj swoje tabory zatrzymali Romowie. Wreszcie są to tereny od wieków zamieszkałe przez ludność niemiecką i tzw. autochtoniczną, w tym Kaszubów, Mazurów czy Ślązaków. Od wielu już lat ta wielokulturowość pogranicza jest tematem badań gorzowskiej Biblioteki Herberta i działającego w jej ramach Ośrodka Badań Euroregionalnych. Zeszłotygodniowa konferencja była zatem kolejną poświęconą mniejszościom narodowym i etnicznym, którą biblioteka zorganizowała wraz z miejscową Akademią im. Jakuba z Paradyża.
Konferencja zgromadziła naukowców z ośrodków badawczych z kraju i zagranicy. Wśród przybyłych prelegentów znaleźli się m.in. przedstawiciele Uniwersytetu Szczecińskiego, Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Politechniki Lwowskiej. Swój udział zaznaczyli także członkowie towarzystw i organizacji skupiających mniejszości narodowe i etniczne, w tym Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów we Wrocławiu. Mnogość poruszanych przez nich tematów wykracza poza objętość krótkiej notatki. Tożsamość Serbołużyczan, aktywność medialna mniejszości niemieckiej, regionalne programy telewizyjne dla mniejszości narodowych i etnicznych, wizerunki medialne Romów i Łemków, powojenna żydowska prasa, mniejszości narodowe i etniczne w komunikowaniu politycznym polskich partii lewicowych – to tylko niektóre z zaprezentowanych wystąpień. Łącznie wygłoszono 20 referatów, które znajdą się w przewidzianej do wydania jeszcze w tym roku publikacji.
Konferencja została objęta patronatami honorowymi wojewody lubuskiego, marszałka województwa lubuskiego oraz prezydenta Gorzowa Wielkopolskiego. Wydarzenie spotkało się także z zainteresowaniem wiodących tytułów prasowych mniejszości narodowych i etnicznych, w tym ukraińskiego „Naszego Słowa”, romskiego „Romano Atmo” i „Dialogu. Magazynu Polsko-Niemieckiego”, które sprawowały nad nim patronat prasowy.
Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce stanowią zaledwie ok. 3 proc. ogółu mieszkańców. Nie oznacza to jednak, aby nie warto było się nimi zajmować. Zwłaszcza obecnie, kiedy rosną w siłę nacjonalizm i ksenofobia, podkreślanie wielokulturowego dziedzictwa Rzeczpospolitej powinno stać się jednym z priorytetów edukacji i wychowania. Gorzowska konferencja udowodniła, że nie brakuje w naszym kraju osób – naukowców, aktywistów czy ludzi kultury – dla których spotkanie z „innym” stanowi nie zagrożenie, lecz okazję do poznania i współpracy.

Przeciwko mowie nienawiści!

„W moim kraju palą tęczę jak kiedyś ludzi w stodole; hejt nasz polski powszedni jak chleb, jak obiad na stole; Czego nie zniszczyli Hitler, Stalin; Czego Zomo pałą nie zajebało; Czego nie dopalił oświęcimski piec; Polskiej nienawiści zeżre wściekły pies” tymi słowami rozpoczyna się piosenka Marii Peszek pt. Modern Holocaust, która już w 2016 roku zwracała uwagę na wzrost mowy nienawiści w przestrzeni publicznej. Co roku podczas tzw. Marszu Niepodległości jesteśmy świadkami popisów przemocy symbolicznej oraz nienawistnych haseł, które wprost skierowane są do ludzi lewicy, mniejszości etnicznych i seksualnych. Również liberalny mainstream nie jest wolny od haseł odwołujących się do podobnych praktyk. Czym jest bowiem nawoływanie Radosława Sikorskiego do „dorżnięcia watahy” czy też nazywanie przez Donalda Tuska wyborczyń Prawa i Sprawiedliwości „moherowymi beretami”? Nie bez winy są także politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy przypinają łatki „zdradzieckich mord” i „złodziei” swoim przeciwnikom politycznym.
Temperatura politycznego sporu przekłada się na realne akty przemocy. Zabójstwo Marak Rosiaka, pracownika biura poselskiego PiS w Łodzi w 2010 roku na chwilę otrzeźwiło polityków. Przez moment politycy przestali się atakować, język debaty publicznej zelżał. Po paru dniach wszystko wróciło do „normy”, a politycy tak PO jak i PiS wrócili do uprawiania wojny polsko-polskiej.
Szok i przerażenie związane z zabójstwem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w styczniu 2019 roku było zapewne dla nas wszystkich czymś niezwykle dojmującym. Oto w świetle kamer uzbrojony w nóż napastnik dokonuje morderstwa na włodarzu Gdańska. Znów wszyscy zadaliśmy sobie pytanie o znaczenie słów, oskarżeń, nienawiści słownej, która przeradza się z zbrodnię. By przeciwdziałać podobnym zbrodniom w przyszłości trzeba działać, reagować i edukować. Taką rolę mają fundacje polityczne, których zadaniem jest współprowadzić debatę publiczną na w sprawach absolutnie kluczowych dla jakości demokracji. Reagując na to co wydarzyło się w ostatnich latach Centrum im. Ignacego Daszyńskiego wraz z Fundacją im. Friedricha Eberta organizują w nadchodzącą środę 3 kwietnia o godzinie 17:30 dyskusję otwartą pt. „Mowa nienawiści i agresja w życiu publicznym”, która odbędzie się w Gdańsku w Cafe Oficyna przy ul. Chlebnickiej 24/25. O tym skąd biorą się te niebezpieczne zjawiska oraz jak im przeciwdziałać dyskutować będą: dr hab. Małgorzata Niewiadomska-Cudak, dr Łukasz Cora oraz red. Dorota Sobieniecka-Kańska, zaś prowadzenie całości wydarzenia przypadnie koordynatorom Centrum im. Ignacego Daszyńskiego w Gdańsku: dr Magdzie Leszczynie-Rzucidło oraz dr Tomaszowi Bojarowi-Fijałkowskiemu. Zapraszamy do udziału w naszej dyskusji czytelniczki i czytelników „Trybuny”.