18 sierpnia 2022

loader

Historyczna panorama kaukaska

fot. wydawnictwo jakieśtam

Już w przedmowie do polskiego przekładu tego tomu autorstwa samego tłumacza włączają się emocje. Bo choć „Orientalizm po rosyjsku” dotyczy odległej w końcu historii, to pojawiają się nawiązania do aktualnej sytuacji, jaką jest wojna
rosyjsko-ukraińska.

Tłumacz ostro polemizuje z autorem książki rosyjskiego autora Michaiła Chodarkowskiego „Na granicach Rosji” (2014), z jej wymową: „Jej główne przesłanie: Imperium Rosyjskie „musiało” podbijać, bo było „nowocześniejsze” od stepowych i kaukaskich sąsiadów. A my tę narrację propagandowej machiny Petersburga mamy bezrefleksyjnie „kupić”? „Ciągła ekspansja Rosji na południe wynikała z konieczności obrony, ale także ze zwykłego pragmatyzmu” – dowodzi autor. A barbarzyński atak na Ukrainę z czego wynika, Szanowny Panie? Z „konieczności obrony” czy też ze „zwykłego pragmatyzmu”? Proszę Państwa, nie tłumaczmy już tak ohydnie zakłamanych książek”.

„Orientalizm…” wydany został w PIW-owskiej, bardzo renomowanej serii nazywanej kiedyś „ceramowską” i chyba jeszcze nigdy w jej historii nie ukazały się w niej bieżące enuncjacje publicystyczne, w tym autorstwa tłumacza, a przy tym nie dotyczące bezpośrednio materii książki, jako że Ukraina nie leży na Kaukazie ani w Gruzji. Tłumacz Jerzy Rohoziński zabrał zresztą głos nie tylko w przedmowie do przekładu polskiego, ale także w posłowiu do przekładu.

Jest ono w swej publicystycznej wymowie znacznie bardziej radykalne niż przedmowa. Pojawiają się w nim sformułowania w rodzaju „bandyta czekista Putin” i tym podobne. I zapewne zgodziłbym się z autorem przekładu cennej pracy z niejednym jego poglądem, gdyby te „wycieczki” publicystyczne pomieszczone były w stosownym miejscu, a nie w ramach pomnikowej serii „ceramowskiej”.

Bo rzecz pod tytułem „Orientalizm rosyjski” jest oczywiście pasjonująca. Powstała w oparciu o benedyktyńskie iście studia archiwalne, obejmujące kolosalny wręcz materiał źródłowy. Już samo to budzi ogromny szacunek, podobnie jak praca translatora, wymagająca kwalifikacji i staranności ponadprzeciętnej, co skądinąd sam on wyjaśnia z posłowiu. W siedmiu rozdziałach Jersild rozsnuwa przed czytelnikami ogromną, barwną, erudycyjną panoramę Kaukazu Północnego w przestrzeni tematycznej obejmującej wiele aspektów: historię i kształt Kaukazu, niebywałe skomplikowanie jego struktury społecznej, politycznej, językowej, kulturowej, religijnej, anatomię Rosji jako imperium i szczególny charakter jej kolonializmu, rolę islamu i prawosławia, szczególną rolę Gruzji, zagadnienie rzekomej „oświeceniowej” roli państwa rosyjskiego, komplikacje graniczne, kwestię prób rusyfikacji tego regionu, a także charyzmatyczną i legendarną postać bojownika o niepodległość Kaukazu – Szamila. W finale autor zahacza o początek nowej epoki rosyjskiego imperializmu na Kaukazie, o etap państwowości, którą zrodziła Rewolucja Październikowa 1917 roku i powstanie państwa radzieckiego.

Nie czuję się na siłach, jako niespecjalista, odnosić się merytorycznie do panoramy Jersilda z punktu widzenia profesjonalnego, tym bardziej że moje zainteresowania nigdy nie kierowały się szczególnie w stronę kaukaskiego orientu. Moja wiedza jest bardzo ogólna i cząstkowa, bogata w nieliczne szczegóły, bardziej niż na opracowaniach historycznych oparta na lekturze opowiadań: „Hadżi Murat” Lwa Tołstoja czy „Tamania” i innych opowiadań Michaiła Lermontowa, który jako oficer rosyjski służył na Kaukazie. Dzięki lekturze „Orientalizmu po rosyjsku”, niełatwej z uwagi na ogrom materii, ale jednocześnie pięknie napisanej historii zmagań na Kaukazie, moja wiedza znacznie się wzbogaciła. Czego i innym życzę.

Krzysztof Lubczyński

Poprzedni

Bez rewolucji oświatowej – żadna inna nie wyjdzie

Następny

Wystawa Warszawa-Mariupol