Walka o Paliwa: Kto Zapłaci Rachunek?

23 wrz 2026

Nawrocki alarmuje o deficycie, a chce ciąć dochody państwa. Spór o paliwa odsłania większą sprzeczność

Karol Nawrocki mówi o niepokojącym stanie finansów publicznych i rekordowych deficytach. Jednocześnie jego projekt paliwowy zakłada zmniejszenie części podatków obciążających paliwa, bez stworzenia nowego źródła dochodów, które wyrównałoby budżetowi tę stratę. Rząd proponuje odwrotny mechanizm:

część nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych przejąć i wykorzystać do finansowania osłon dla obywateli.

Najciekawsze jest jednak coś innego. Podobne nadzwyczajne daniny i odpisy od wysokich zysków przedsiębiorstw energetycznych stosował już rząd PiS.

Spór o paliwa coraz mniej przypomina dyskusję o kilku groszach na litrze. Staje się sporem o to, kto ma finansować państwo w czasie kryzysu: pracownik i konsument, budżet finansowany długiem czy przedsiębiorstwo osiągające nadzwyczajne zyski wskutek zewnętrznego szoku cenowego.

I właśnie w tym miejscu argumentacja Pałacu Prezydenckiego zaczyna zderzać się z arytmetyką.

Najpierw alarm o finansach państwa

Karol Nawrocki publicznie krytykuje stan finansów publicznych. We wrześniu, mówiąc o projekcie budżetu na 2027 r., wskazywał na planowany deficyt sięgający 282 mld zł i mówił o swoim „głębokim niepokoju” kondycją finansów państwa.

Podobny przekaz płynie z PiS. Na początku września posłowie tej partii alarmowali w Sejmie o rosnącym zadłużeniu i wysokim deficycie. Henryk Kowalczyk, przedstawiając stanowisko klubu PiS, mówił o planowanym deficycie „prawie 300 mld zł”. Ewa Leniart wskazywała, że wysoki deficyt ogranicza możliwości finansowania inwestycji samorządowych.

Problem finansów publicznych rzeczywiście istnieje i nie warto go bagatelizować. Budżet państwa na 2026 r. przewiduje 647,2 mld zł dochodów, 918,9 mld zł wydatków i maksymalny deficyt 271,7 mld zł. Po sierpniu deficyt wynosił już 151,1 mld zł. Komisja Europejska prognozowała z kolei deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych na 2026 r. na 6,5 proc. PKB.

To nie jest więc moment, w którym można udawać, że dochody państwa nie mają znaczenia.

A chwilę później: obniżmy podatki

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie dotyczące projektu Nawrockiego.

Prezydencki program „Paliwo Kosztuje Normalnie” przewiduje między innymi pełne zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do końca marca 2027 r., możliwość obniżania akcyzy oraz wprowadzenie limitów marż rafineryjnych, importowych i hurtowych.

Ograniczanie nadzwyczajnych marż jest osobnym instrumentem i może rzeczywiście przenosić część ciężaru kryzysu na koncerny. Ale 

obniżenie podatków oznacza jednocześnie obniżenie dochodów państwa.

I nie jest to zarzut przeciwników prezydenta. Tak napisano w uzasadnieniu samego projektu.

Kancelaria Prezydenta szacuje, że samo wyłączenie paliw z podatku od sprzedaży detalicznej uszczupli budżet maksymalnie o 600 mln zł. Skutków ewentualnej obniżki akcyzy nie da się obecnie dokładnie policzyć, ale w samym uzasadnieniu przypomniano, że wcześniejsze czasowe obniżenie akcyzy kosztowało budżet około 2,1 mld zł.

To jest sedno sprawy.

Prezydencki projekt nie tworzy równoległego źródła dochodów budżetu,

które automatycznie rekompensowałoby te straty. Limit marży ogranicza zyski przedsiębiorstw, ale pieniądze odcięte od marży nie trafiają z tego tytułu do NFZ, samorządów, szkół ani budżetu państwa.

Rząd chce zrobić coś innego: opodatkować nadzwyczajny zysk

Rządowa koncepcja wychodzi z innego założenia.

Jeżeli ceny ropy rosną na skutek wojny i zakłóceń światowego rynku, a przedsiębiorstwo dzięki temu osiąga zyski znacznie większe niż w normalnych warunkach, część takiej nadwyżki ma zostać przejęta przez państwo.

Projekt przewiduje 60-procentowy podatek od nadzwyczajnej części zysku. Punktem odniesienia ma być poziom marż z 2025 r., dodatkowo podwyższony o 20 proc., dzięki czemu podatek nie obejmowałby całego zysku przedsiębiorstwa, lecz tylko nadwyżkę ponad określony próg. Rząd szacuje wpływy na około 4 mld zł.

Pieniądze mają zrekompensować część strat budżetowych wynikających z osłon paliwowych, w tym wcześniejszego zmniejszenia VAT i akcyzy.

Ekonomiczna logika obu projektów jest więc zasadniczo inna.

W projekcie prezydenckim część korzyści dla kierowcy ma pochodzić z rezygnacji państwa z części dochodów oraz ograniczenia marż.

W projekcie rządowym część kosztów osłon ma pokryć nadzwyczajny zysk przedsiębiorstw paliwowych.

Z punktu widzenia finansów publicznych ta różnica jest fundamentalna.

Nawrocki nie zawetował pierwszej ustawy. Zablokował jej wejście w życie, kierując ją do TK

W debacie warto uporządkować jeszcze jedną rzecz.

Prezydent nie zastosował klasycznego weta ustawodawczego wobec pierwszej ustawy paliwowej. Skierował ją przed podpisaniem do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. W praktyce jej wejście w życie zostało wstrzymane.

Argument Pałacu Prezydenckiego brzmi poważnie: ustawa miała wejść w życie później, a obejmować dochody osiągane już od 1 marca. Nawrocki uznał, że może to naruszać zasadę niedziałania prawa wstecz. Kancelaria Prezydenta podtrzymuje podobne zastrzeżenia wobec kolejnej wersji regulacji.

Nie można przesądzić w artykule prasowym, że ustawa jest albo nie jest konstytucyjna. Od tego jest kontrola konstytucyjności.

Można natomiast sprawdzić, jak zachowywało się państwo pod rządami PiS, kiedy podobny kryzys przynosił przedsiębiorstwom energetycznym nadzwyczajne dochody.

I tutaj robi się znacznie ciekawiej.

PiS sam stosował nadzwyczajne daniny od wcześniejszych zysków

W 2023 r., za rządów PiS, uchwalono przepisy wprowadzające składkę solidarnościową dla części przedsiębiorstw z sektora węgla i koksu.

Konstrukcja jest szczególnie interesująca z punktu widzenia dzisiejszej dyskusji.

Ustawa z 16 sierpnia 2023 r. przewidywała składkę obliczaną na podstawie dochodów osiągniętych w roku podatkowym 2022. Dla przedsiębiorstw działających wcześniej podstawą była nadwyżka dochodu z 2022 r. ponad 120 proc. średniego dochodu z wcześniejszych lat, a stawka wynosiła 33 proc. tej nadwyżki.

Czyli ustawę uchwalono w 2023 r., a przy obliczaniu obowiązkowej składki sięgano do wyników finansowych z 2022 r.

To nie jest prawnie identyczne rozwiązanie z obecnym podatkiem paliwowym. Ówczesna regulacja była składką solidarnościową, dotyczyła innych sektorów i służyła wykonaniu unijnego mechanizmu interwencyjnego. Nie można więc uczciwie napisać: „to dokładnie ta sama ustawa”.

Można jednak stwierdzić coś znacznie ważniejszego:

zasada przejmowania przez państwo części ponadprzeciętnych dochodów przedsiębiorstw osiągniętych podczas kryzysu była stosowana także przez władzę PiS.

I nie tylko raz.

Orlen za rządów PiS oddawał miliardy na osłony

Jeszcze mocniejszym przykładem jest gaz.

W grudniu 2022 r. rząd PiS wprowadził obowiązek przekazywania przez przedsiębiorstwa wydobywające gaz gazowego odpisu na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny.

Grupa Orlen informowała później, że w 2023 r. sam gazowy odpis miał obniżyć wynik segmentu wydobywczego o około 14 mld zł.

Do tego dochodził system odpisów od części przychodów producentów energii elektrycznej. Ministerstwo Klimatu rządu PiS przypominało w 2023 r., że wytwórcy oraz spółki obrotu mają obowiązek regularnie przekazywać pieniądze na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny.

Środki te nie znikały w księgowej czarnej dziurze. Finansowano z nich m.in. rekompensaty związane z cenami energii i gazu oraz niektóre formy pomocy dla gospodarstw domowych.

Mechanizm polityczny był więc bardzo podobny do obecnej filozofii windfall tax:

firma korzysta finansowo na nadzwyczajnej sytuacji rynkowej → państwo przejmuje część ponadstandardowych dochodów → środki finansują ochronę odbiorców.

To nie jest wynalazek obecnego rządu.

I właśnie tu pojawia się problem z dzisiejszą narracją

Można sprzeciwiać się konkretnemu kształtowi obecnej ustawy. Można mieć wątpliwości wobec działania przepisów wstecz. Można dyskutować o wysokości 60-procentowej stawki czy ryzyku, że część kosztu przedsiębiorstwa spróbują przerzucić na konsumentów.

To są realne argumenty.

Trudniej jednak utrzymywać, że sama zasada obciążania nadzwyczajnych zysków sektora energetycznego jest czymś niedopuszczalnym, skoro państwo pod rządami PiS stosowało bardzo podobną politykę.

Jeszcze trudniej pogodzić dwa argumenty używane równocześnie:

„finanse państwa są w katastrofalnym stanie”

oraz

„należy zmniejszyć dochody podatkowe państwa, nie wskazując równoważnego źródła ich uzupełnienia”.

To nie jest kwestia sympatii partyjnych. To zwykły rachunek dochodów i wydatków.

Tańsze paliwo to ważny cel. Ale pytanie brzmi: czyim kosztem?

Lewicowa polityka gospodarcza nie powinna bronić wysokich cen paliwa tylko dlatego, że przynoszą one budżetowi więcej VAT. Wysokie ceny najmocniej odczuwają przecież pracownicy dojeżdżający do pracy, mieszkańcy mniejszych miejscowości, rolnicy i drobni przedsiębiorcy.

Ale odpowiedzią nie musi być automatycznie obniżanie podatków wszystkim uczestnikom rynku.

Jest jeszcze trzecia droga: ograniczyć nadzwyczajne zyski wielkich przedsiębiorstw i właśnie z tych pieniędzy finansować ochronę gospodarstw domowych.

Obecny projekt rządowy próbuje zastosować właśnie taki mechanizm. Jego konstytucyjność i szczegóły konstrukcji mogą być przedmiotem sporu, ale jego logika fiskalna jest czytelna: osłony mają mieć wskazane źródło finansowania. Rząd szacuje je na około 4 mld zł.

Projekt Nawrockiego przynosi inną odpowiedź: limitować marże, a jednocześnie zmniejszyć część obciążeń podatkowych. Jego własne uzasadnienie przyznaje, że oznacza to co najmniej do 600 mln zł mniejszych wpływów z podatku od sprzedaży detalicznej, a ewentualna redukcja akcyzy może zwiększyć tę kwotę.

I to jest prawdziwe pytanie w sporze o paliwa

Nie: kto mocniej zaatakuje Tuska albo Nawrockiego.

Nie: kto wymyśli atrakcyjniejszy skrót programu paliwowego.

Tylko:

jeżeli państwo ma obniżyć rachunek zwykłej rodzinie, kto powinien pokryć różnicę?

Podatnik poprzez większy deficyt?

Pacjent poprzez słabiej finansowaną ochronę zdrowia?

Samorząd poprzez mniej pieniędzy na autobusy, szkoły i inwestycje?

Czy koncern, który w wyniku nadzwyczajnego kryzysu osiągnął nadzwyczajny zysk?

Historia ostatnich lat pokazuje przy tym rzecz, o której w dzisiejszej politycznej awanturze łatwo zapomnieć: kiedy PiS rządził Polską, również uznawał, że w czasie kryzysu część ponadstandardowych dochodów sektora energetycznego powinna finansować ochronę obywateli.

Dlatego dzisiejszy spór nie dotyczy tego, czy państwo może ingerować w rynek paliw.

Obie strony chcą ingerować. Spór dotyczy tego, kto ma zapłacić rachunek.

Na podstawie: Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Energii, Kancelaria Prezydenta RP, Sejm RP, Komisja Europejska, akty prawne z lat 2022–2023 oraz sprawozdania Grupy ORLEN.

Najnowsze

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

Polska ma szansę otrzymać 123,3 mld euro z nowego budżetu UE na lata 2028–2034, co czyni ją największym beneficjentem w Unii. Kluczowe będzie, jak te fundusze wpłyną na życie Polaków, zwłaszcza w obszarach zdrowia, mieszkań i energetyki. Nowy model budżetowy łączy różne priorytety, co może wprowadzić konkurencję między potrzebami. Istotne jest, aby środki były skierowane na zrównoważony rozwój, a efekty inwestycji mogły być odczuwalne w codziennym życiu obywateli. Ostatecznie, to nie liczby, lecz realne korzyści dla społeczeństwa będą testem skuteczności budżetu.

Bogactwo a wysiłek: mit czy rzeczywistość?

Bogactwo a wysiłek: mit czy rzeczywistość?

Współczesna narracja o sukcesie często ignoruje znaczony wpływ pochodzenia społecznego i warunków życiowych na osiągnięcia jednostki. Wiele osób, pomimo ciężkiej pracy, nie osiąga tego samego poziomu sukcesu co ci z uprzywilejowanych rodzin. Dane pokazują, że kraj, w którym się urodzono, majątek rodzinny oraz edukacja rodziców mają ogromne znaczenie. Bogata historia osobistych sukcesów, jak Schwarzenegger, ukrywa systemiczną nierówność. Równość szans wymaga poprawy jakości edukacji, dostępu do mieszkań i usług zdrowotnych, co jest kluczowe dla sprawiedliwości społecznej.

Nowy blok gospodarczy: Kanada, UE, Australia i Nowa Zelandia

Nowy blok gospodarczy: Kanada, UE, Australia i Nowa Zelandia

Stowarzyszone członkostwo Kanady w Unii Europejskiej to więcej niż tylko temat do dyskusji; to potencjalny krok ku zbudowaniu nowego bloku gospodarczego państw, które pragną współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, lecz nie chcą być ich zakładnikami. Przewodnicząca Komisji Europejskiej i premier Kanady już o tym mówią, a Australia i Nowa Zelandia mogą być następne. Chociaż nie ma jeszcze formalnej definicji tego statusu, zmienia się sposób postrzegania integracji – od geograficznej ku kooperacji opartej na wspólnych interesach. Czy to początek nowej ery dla Europy i jej potencjalnych sojuszników?

Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami

Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami

Na konwencji Lewicy, Włodzimierz Czarzasty zadeklarował zdecydowane stanowisko: „ani kroku wstecz przed prawicą”. Politycy Lewicy, w tym Magdalena Biejat i Katarzyna Kotula, podkreślili zagrożenia dla praw kobiet, świeckiego państwa i praw mniejszości, ostrzegając przed wzrastającym wpływem radykalnej prawicy, którą Kotula nazwała „faszyzmem”. Czarzasty zwrócił uwagę na konieczność obrony wartości lewicowych, apelując o opór wobec ustępstw. Lewica wskazuje na konkretne konsekwencje polityki prawicy, w tym ograniczenia dotyczące aborcji czy edukacji, oraz podkreśla znaczenie swojej obecności w rządzie dla obrony praw społecznych.

Jak skutecznie uczyć zdrowia psychicznego w szkołach?

Jak skutecznie uczyć zdrowia psychicznego w szkołach?

Edukacja zdrowotna ma na celu przygotowanie młodych ludzi do radzenia sobie z różnorodnymi wyzwaniami, zarówno fizycznymi, jak i emocjonalnymi. Uczy, jak rozpoznawać kryzysy, respektować granice oraz właściwie korzystać z internetu. W przeciwieństwie do wcześniejszego WDŻ, koncentruje się na zdrowiu i bezpieczeństwie ucznia, a nie na modelach życia rodzinnego. Ważne jest, by uczniowie nabyli kompetencje do wyrażania swoich potrzeb i granic. Edukacja ta powinna kłaść nacisk na praktyczne umiejętności, które są kluczowe w dorosłym życiu.

Sprawdź również

Do kotleta larum grają

Do kotleta larum grają

Zdeklarowani polscy prawicowi patrioci wykryli nowy antypolski spisek. Rządząca koalicja chce karmić polskie dzieci. Niepolskim, a nawet antypolskim jedzeniem. Przez żołądki dotrzeć do serc ich. Aby dziatwę nam wynarodowić i zniewolić. Polscy narodowo-katoliccy...

Koszyk spożywczy tanieje.

Koszyk spożywczy tanieje.

Czy naprawdę odczuwamy to przy kasie? Najnowsze dane przynoszą wiadomość, na którą konsumenci czekali od dawna: część cen żywności zaczęła spadać. Problem w tym, że „tańszy koszyk” nie oznacza automatycznie tańszego życia. Rachunek z supermarketu to tylko jedna...

Polska polityka: Nowe skandale w PiS

Polska polityka: Nowe skandale w PiS

Cyrk Prezesa „Jestem cały czas na szóstym piętrze, przy drzwiach prowadzących do gabinetu rektora. Tutaj znajduje się ta słynna już kanapa, przez którą pan Cudak próbował przejść. Czuwam, żeby nie doszło do siłowego wejścia”, tak Maria Kurowska, poseł PiS,...

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

Budżet UE dla Polski: 123,3 mld euro w latach 2028–2034

123,3 mld euro, czyli około pół biliona złotych – tyle według obecnej propozycji Komisji Europejskiej ma przypaść Polsce z nowego budżetu UE na lata 2028–2034. To największa krajowa koperta w całej Unii. Problem w tym, że sama wielka liczba niewiele mówi o tym, czy...

Tusk kontra Nawrocki: Konflikt o Ceny Paliwa

Tusk kontra Nawrocki: Konflikt o Ceny Paliwa

Tusk kontra Nawrocki. Spór o ceny paliw nie jest już wyłącznie sporem gospodarczym. Coraz wyraźniej staje się częścią większego konfliktu między rządem Donalda Tuska a prezydentem Karolem Nawrockim. Nawrocki od początku swojej prezydentury intensywnie korzysta z...