Chore dziki zdobywają Polskę

30 kwi 2018

Nasza administracja w żaden sposób nie umie sobie poradzić z lawinowym wzrostem zachorowań na afrykański pomór świń. Udaje jednak, że wszystko idzie dobrze.

Od chwili, gdy okazało się, ze w Polsce rośnie zasięg afrykańskiego pomoru świń, a rządowe służby nie są w stanie sobie z nim poradzić, w oficjalnych komunikatach wspomina się o tym zakażeniu w sposób mocno ograniczony.
Jeśli zaś się już wspomina, to naturalnie w tonacji sukcesu i skutecznej walki.

Z urzędowym optymizmem

„Dzięki zintensyfikowanym akcjom poszukiwania padłych dzików od 01 stycznia br. zidentyfikowano 1005 przypadków ASF u dzików. Oznacza to, że wyeliminowaliśmy ze środowiska 1005 potencjalnych źródeł rozprzestrzeniania wektora ASF” – pochwalił się niedawno podsekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa i rozwoju wsi Rafał Romanowski.
O tym, jak w rzeczywistości wygląda walka z afrykańskim pomorem, w której oczywiście rząd nie odnosi żadnych sukcesów, mówią komunikaty Głównego Lekarza Weterynarii.
Komunikaty te informują, że ASF rośnie w Polsce niemal tak samo szybko jak dług publiczny na elektronicznej tablicy w centrum Warszawy, postawionej przez współpracowników Leszka Balcerowicza. Z tą różnicą, że ten dług publiczny w wersji balcerowiczowskiej to lipa, natomiast Afrykański Pomór Świń, jest niestety smutną rzeczywistością.

Jest coraz gorzej

Zacytujmy więc parę dramatycznych komunikatów Głównego Lekarza Weterynarii:
19 kwietnia – Główny Lekarz Weterynarii informuje o potwierdzeniu wystąpienia od 1900 do 1942 przypadku afrykańskiego pomoru świń u dzików na terytorium Polski.
16 kwietnia – Główny Lekarz Weterynarii informuje o potwierdzeniu wystąpienia 1837-1899
9 kwietnia – Główny Lekarz Weterynarii informuje o potwierdzeniu wystąpienia 1801-1836 przypadku afrykańskiego pomoru świń u dzików na terytorium Polski.
Jak widać, jest to obraz wyjątkowo pesymistyczny, w porównaniu z przechwałkami Ministerstwa Rolnictwa, iż udało się znaleźć 1005 padłych dzików.
Niedawna informacja Głównego Lekarza Weterynarii informuje zaś o wystąpieniu ASF u dzików, w gminie Czarnków, w województwie wielkopolskim. Chore dziki już dawno więc przekroczyły linię Wisły.

Dziki idą na zachód

Swego czasu Główny Lekarz Weterynarii apelował:
„Przywożona żywność zawierająca produkty pochodzenia zwierzęcego może zawierać patogeny powodujące niektóre choroby zakaźne zwierząt, w tym afrykański pomór świń. Nie pozwólmy, aby choroby zakaźne zwierząt przedostały się do UE! Zapamiętaj: Kraj, w którym wystąpi ASF, narażony jest na bardzo duże straty ekonomiczne w przemyśle mięsnym oraz hodowli, powodowane upadkami świń, kosztami likwidacji ognisk choroby, a także wstrzymaniem obrotu i eksportu świń, mięsa wieprzowego oraz produktów pozyskiwanych od świń”.
Jak widać, słowo ciałem się stało, a Polska jak najbardziej pozwoliła na to, aby choroby zakaźne zwierząt przedostały się do UE.
Ziściły się też ostrzeżenia o „bardzo dużych stratach ekonomicznych w przemyśle mięsnym oraz hodowli”. Może tylko tempo rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru dzików w Polsce jest większe od pierwotnych oczekiwań.
Niech zatem Niemcy się szykują, bo za sprawą Polski wkrótce będą kolejnym krajem Unii w którym występuje ASF.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...