Coś idzie nie tak

25 lis 2016

Nasza gospodarka wkracza w coraz trudniejszy okres. Od czterech miesięcy nieprzerwanie rośnie liczba bankrutujących przedsiębiorstw.

Po wielu latach spokojnych, czyli dość przewidywalnych, mamy obecnie do czynienia z sytuacją znacznego przyspieszenia zmian gospodarczych. Cykle koniunkturalne i prawa ekonomii nie uległy zmianie – zmieniają się za to realia, w tym polityczne.
Dotyczy to nie tylko Europy (Brexit, problem uchodźców, zadłużenia Grecji czy włoskiego systemu bankowego) czy Stanów Zjednoczonych. Raport firmy Euler Hermes o handlu światowym pokazuje, iż na przykład na całym świecie wprowadzane są praktyki protekcjonistyczne, zmienia się też polityka handlowa największych gospodarek wschodzących (w tym Chin), próbujących wyprzedzić w ten sposób zmiany społeczne i polityczne.
Wstrząsy w handlu światowym są odczuwalne także w Polsce – to jedna z przyczyn osłabienia tempa wzrostu polskiego eksportu, a w ślad za tym tempa wzrostu produktu krajowego brutto. Drugim problemem jest załamanie inwestycji – i mimo, iż budownictwo wzięło na siebie jak na razie pierwszą falę upadłości z tym związaną, to „efekt tsunami” dosięga obecnie firm produkcyjnych powiązanych z rynkiem inwestycyjnym (nie tylko krajowym).

Kondycja dobra, plajt więcej

Październik był czwartym z rzędu miesiącem wzrostu liczby upadłości firm w Polsce. W październiku opublikowano informacje o upadłości 66 polskich przedsiębiorstw wobec 55 w październiku ubiegłego roku (upadłości rozumianej jako stan faktyczny – czyli niezdolności do regulowania zobowiązań wobec dostawców w wszelkich formach prawnych).
Od początku roku opublikowano informacje o 655 tak rozumianych upadłościach wobec 629 w tym samym okresie 2015 r. (wzrost o 4 proc.). Dzieje się tak mimo dobrej kondycji finansowej polskich producentów (minimalnie zwiększył się odsetek firm rentownych) i ich znacznych zasobów finansowych
Stopniowy spadek liczby zamówień u producentów dóbr inwestycyjnych oraz wzrost zapasów spowodował kłopoty części wytwórców. To przede wszystkim efekt zmniejszenia produkcji budowlano–montażowej, której spadek sięga 15 proc rok do roku.
O problemach firm produkujących dobra inwestycyjne świadczą stopniowo zmniejszane przez nie tzw. minima logistyczne – czyli warunki dowozu do odbiorcy transportem producenta. Sygnały np. od producentów okien wskazują, iż niegdyś transport producenta zapewniany był od zamówień o wartości 4,5 tys. zł netto, z czasem granica ta spadła do 3 tys. zł, potem 2,5 tys., obecnie wynosi formalnie 1 tys. zł, a faktycznie producent gotowy jest dostarczyć na miejsce nawet pojedyncze okno…
Upadali producenci, nie radzący sobie z malejącym popytem i kapitałem zamrożonym w zapasach, z niską rentownością (m.in. producenci żywności), a także z wieloma błędami w zarządzaniu.

Czy przemysł się zwija?

Najwięcej przedsiębiorstw (22), które zbankrutowały, działało w przemyśle, Były to firmy wytwarzające materiały budowlane, spożywcze (głównie mięsne), z przemysłu gumowego, metalowego, meblowego.
Największe finansowo upadłości miały miejsce w przemyśle związanym z hodowlą i przetwórstwem mięsa (firmy o łącznym obrocie ponad 370 mln złotych). Problemy w branży mięsnej, takie jak kłopoty na rynkach eksportowych, znaczne rozdrobnienie, duża konkurencja gospodarstw i przetwórców z UE, nie mówią jednak wszystkiego. Upadały bowiem również firmy produkcyjne z sektorów, które nie tylko nie przeżywają dekoniunktury, ale nawet święcą kolejne triumfy eksportowe – jak branża meblarska czy wyrobów metalowych (części i konstrukcje).
To potwierdza, iż upadłości mają nie tylko rynkowe podłoże, ale wiążą się z wieloma elementami potencjalnego ryzyka, które trudniej jednoznacznie wychwycić. Mogą to być kwestie np. błędów w zarządzaniu, przeinwestowania, złej struktury finansowania, zmian kadrowych – w tym kwestie sukcesji.
Firmy, nauczone doświadczeniem, spodziewają się zaostrzenia polityki banków. Zauważalna dotąd zwiększona wstrzemięźliwość banków w finansowaniu polskich przedsiębiorstw nie wynika jedynie z ostrożności instytucji finansowych. Do mniej ekspansywnej polityki kredytowej skłania je także pogorszenie własnych perspektyw – na co składa się: podatek bankowy, redukcja opłat interchange, bankructwa kolejnych banków, konieczność pokrywania strat, coraz bardziej realna ustawa „frankowa”.
Z kolei mniejszy niż w poprzednich latach popyt na kredyty ze strony przedsiębiorstw, przyczynił się do upadłości firm doradztwa finansowego i kredytowego.
W handlu upadłości po połowie przypadają na sprzedawców wyspecjalizowanych w artykułach inwestycyjnych (głównie budowlanych, co związane jest z dekoniunkturą w branży) oraz konsumpcyjnych (handel żywnością i artykułami wyposażenia mieszkań). Najważniejsze przyczyny kłopotów to koncentracja w handlu i niska rentowność handlu tradycyjnego wzmacniana przez deflację.

Innowacyjność z kłopotami

W budownictwie, mimo zwolnienia tempa wzrostu upadłości, nadal powszechne są problemy firm wyspecjalizowanych w inwestycjach infrastrukturalnych (drogi, wodociągi). Aż połowa upadłości dotyczy budownictwa obiektów inżynierii lądowej i wodnej, czyli sektora o największym spadku inwestycji (zbliżonym do 20 proc.).
Inwestycje publiczne w budownictwie to blisko połowa wartości rynku, stad ich duży wpływ na wyniki całej branży.
Skupiające największą uwagę budownictwo mieszkaniowe ma najmniejszą wartość produkcji (poniżej 20 proc w sektorze budowlanym), więc stosunkowo dobra kondycja deweloperów nie jest w stanie zmienić wyniku całej branży. Co więcej – zapewne deweloperzy potrafią wykorzystać sytuację do dyktowania firmom budowlanych niskich cen.
Dekoniunktura w budownictwie i duża konkurencja na rynku obsługi nieruchomości (zarządzanie, sprzątanie, ochrona) i rosnące koszty wynagrodzeń, spowodowały falę upadłości firm usługowych.
Upadały jednak również firmy specjalizujące się w badaniach naukowych i technicznych oraz innowacjach. To znamienne w świetle ważnego aktualnie tematu innowacyjności polskiej gospodarki.
Zaskakujący jest też podział upadłości na województwa. Do grupy województw, gdzie dotychczas wyraźnie rosła liczba upadłości (wschód i cały Śląsk) dołączyły województwa małopolskie i podkarpackie.
Największa liczba firm (11) upadła w woj. małopolskim. To sytuacja dotychczas niespotykana, bo zazwyczaj największa liczba upadłości występowała w województwach mazowieckim i śląskim.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...