Mieszkania, których nie ma

Budowanie przez rząd PiS tanich lokali przypomina stawianie „wsi potiomkinowskich” w carskiej Rosji.

Jednym z haseł Prawa i Sprawiedliwości było zapewnienie tanich mieszkań komunalnych dla mnie zamożnych Polaków. Hasło zostało na papierze. Program Mieszkanie Plus nie wypalił, a mieszkań jak nie było, tak nie ma.
„Gminy mają za mało lokali komunalnych, a te istniejące są nierzadko wyeksploatowane i utrzymywane w nienależytym stanie technicznym” – stwierdza Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie z czerwca bieżącego roku.

Za dwadzieścia parę lat

Skoro mieszkań brakuje, więc i czeka się na nie coraz dłużej. Rekordowy czas oczekiwania na lokal z zasobu komunalnego wynosił 20 lat. Czeka się już więc dłużej niż „za komuny”, a zasoby mieszkaniowe gmin się kurczą (łącznie o ok. 6,7 proc, w latach 2015 – 2018 – stwierdza NIK). Dotyczy to głównie mieszkań komunalnych, które są sprzedawane.
Przybyło natomiast lokali socjalnych i pomieszczeń tymczasowych, ale pożytek z tego na razie niewielki, bo ciągle przybywa też osób ubiegających się o takie mieszkania – i wzrost ten jest znacznie większy niż wzrost liczby lokali mieszkalnych. Paradoksalnie jednak, część takich mieszkań stoi pusta. Te pustostany występują głównie w większych miastach – są to w dużej mierze budynki czekające na rozbiórkę z uwagi na stan techniczny lub lokale, które z różnych względów nie spełniają oczekiwań osób oczekujących na mieszkania. A nie są to oczekiwania wygórowane, bo w lokalach socjalnych i pomieszczeniach tymczasowych nikt przecież nie oczekuje komfortu. Niekiedy są to także budynki wpisane na listę zabytków, co może wpływać na koszty ich remontu i dostosowania do minimalnych choćby standardów.
Zgodnie z polskim prawem, to właśnie na gminy został nałożony obowiązek samodzielnego tworzenia warunków do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych obywateli. Zasobem mieszkaniowym zarządza niekiedy sama, niekiedy poprzez jednostki tworzone w tym celu. W skład zasobów mieszkaniowych gmin mogą wchodzić lokale komunalne – czyli mieszkania należące do gminy, przydzielane osobom spełniającym określone kryteria ustalane przez gminę – a także lokale socjalne oraz pomieszczenia tymczasowe.
Lokale socjalne to mieszkania (często o tzw. obniżonym standardzie ale nadające się do zamieszkania ze względu na obecność podstawowego wyposażenia oraz zadowalający stan techniczny), które przydzielane są osobom spełniającym określone kryteria biedy, złych warunków oraz trudnej sytuacji społecznej.
Natomiast pomieszczenia tymczasowe to, zgodnie z definicją, po prostu miejsca nadające się do zamieszkania, czyli o jeszcze niższym standardzie niż mieszkania komunalne. Głównie do tych pomieszczeń dokonywane są eksmisje.

Rząd nie pomaga

Nową kategorią są mieszkania chronione. Do pobytu w takim mieszkaniu kwalifikuje się najczęściej osoby, które ze względu na trudną sytuację życiową, wiek, niepełnosprawność lub chorobę potrzebują wsparcia w funkcjonowaniu w codziennym życiu. Dotyczy to szczególnie ludzi z zaburzeniami psychicznymi, próbujących wyjść z bezdomności, opuszczających młodzieżowy ośrodek wychowawczy lub zakład dla nieletnich. Niekiedy do mieszkań chronionych trafiają tylko młodzi ludzie z zakładów dla nieletnich czy ośrodków opiekuńczo-wychowawczych. Obecność pozostałych grup jest wtedy wykluczona, bo powstają rozliczne problemy (np. bezdomni oraz cierpiący na zaburzenia psychiczne mogą być dręczeni). W efekcie dochodzi do niepełnego wykorzystania mieszkań chronionych, tym bardziej, że brakuje powszechnej informacji o istnieniu tego typu mieszkań oraz o możliwościach zamieszkania w nich.
Przede wszystkim zaś, zgodnie z polskimi przepisami przyznaje się jedynie miejsce w mieszkaniu, a nie całe mieszkanie chronione – co zniechęca potencjalnych zainteresowanych z obawy, że musieliby dzielić mieszkanie z obcymi osobami, mogącymi stanowić dla nich zagrożenie.
Trudności z zaspokojeniem potrzeb mieszkaniowych lokalnej ludności potęguje obowiązek zapewnienia lokali dla osób eksmitowanych. Gdy ich brakuje, ludziom wobec których orzeczono eksmisję przysługują roszczenia odszkodowawcze. Nie jest to dużym problemem w gminach wiejskich i małych miejskich – ale w przypadku większych miast to już poważny kłopot, bo nasze państwo systemowo nie troszczy się o eksmitowanych, którzy często przecież wpadli w kłopoty nie ze swojej winy.
Stałym problemem jest także to, że lokatorzy dość często wnoszą opłaty czynszowe nieregularnie, gminy podejmują działania windykacyjne, ale zadłużenie i tak rośnie. Na szczęście zaczynają się pojawiać dobre praktyki, polegające na udzielaniu pomocy w spłacie zadłużenia poprzez odpracowanie.
NIK doszła do wniosku, że możliwość uzyskania dofinansowania (niewielkiego) do inwestycji mieszkaniowych, nie rozwiązuje problemów finansowych związanych z tworzeniem nowej substancji mieszkaniowej oraz remontowaniem już istniejącej. Dofinansowanie to, pochodzące ze środków budżetu państwa w ramach Funduszu Dopłat, jest skąpe i trudno je zdobyć.
„NIK wnioskuje do organów administracji rządowej o podejmowanie dalszych systemowych działań wspomagających gminy w rozwiązywaniu problemów związanych z wykonywaniem przez nie zadania zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, w tym dotyczących obowiązku zapewnienia lokali socjalnych osobom eksmitowanym oraz utrzymywania w odpowiednim stanie technicznym i racjonalnego zagospodarowania substancji mieszkaniowej stanowiącej budowle zabytkowe” – stwierdza Izba.
Te wnioski – trzeba przyznać, że dość ogólnikowe – kierowane pod adresem rządu Prawa i Sprawiedliwości, mają minimalne szanse realizacji.
PiS nie umie i nie chce zająć się rozwiązywaniem problemów mieszkaniowych Polaków. Dowodem tego jest choćby klapa rządowego programu Mieszkanie Plus, który stał się już nieobecny w propagandzie sukcesu, uprawianej przez rządowe media „publiczne”. Mieszkanie Plus było zresztą od początku inicjatywą głównie medialną, nakierowaną na poprawę notowań PiS w sondażach.

Reanimacja Plus

W związku z tym, że zbliżają się jesienne wybory parlamentarne, PiS-owscy specjaliści od propagandy uznali, że trzeba coś zrobić z programem Mieszkanie Plus – po to by nie prowokował on do stawiania pytań niewygodnych dla władzy, lecz jeszcze mógł jakoś zostać wykorzystany propagandowo. Podjęto więc próbę pokazania, że władza coś jednak robi dla poprawy stanu mieszkalnictwa w Polsce. Dlatego właśnie PiS-owska większość parlamentarna przegłosowała 13 czerwca poprawki do nowelizacji ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości. Główną ideą nowelizacji jest wprowadzenie możliwości wydania polecenia firmom państwowym, by przekazywały do KZN swoje tereny pod ewentualną budowę osiedli stawianych w ramach programu Mieszkanie Plus.
Ponadto nowelizacja zawiera przepisy, w myśl których firmy państwowe będą zakładać spółki celowe do budowy osiedli, zawiązywane z innymi firmami i instytucjami państwowymi. Wreszcie, zniesiony zostanie czynsz normowany (rząd tłumaczy, że: „brak ustawowych limitów czynszowych oznacza realizację inwestycji mieszkaniowych na większą skalę”).
Likwidacja czynszu normowanego oznacza ostateczne zerwanie przez PiS z głoszonymi do tej pory sloganami, iż program Mieszkanie Plus przychodzi z pomocą mniej zarabiającym Polakom. Nie ma to jednak większego znaczenia praktycznego, bo czynsze, limitowane czy nie, mają wtedy znaczenie, gdy ludzie rzeczywiście wprowadzają się do zbudowanych osiedli. Tymczasem program Mieszkanie Plus został wymyślony dla celów propagandowych, żeby pokazywać jak dobra władza PiS-owska troszczy się o zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych Polaków. Rząd więc chwali się: „Dzięki nowelizacji zwiększy się liczba gruntów, które będą mogły zostać wykorzystane na potrzeby programu Mieszkanie Plus”.
Planowane jest też przed wyborami otwarcie z pompą jakiegoś nowo zbudowanego osiedla mieszkaniowego i ogłoszenie w rządowych mediach, że to kolejny przejaw troski władzy o zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych Polaków.
Nie będzie to łatwe, bo w tym celu rząd PiS musi najpierw wyszukać osiedle na tyle zaawansowane, żeby na krótko przed wyborami nadawało się do propagandowego oddania do użytku w świetle kamer. Trzeba też będzie sformułować przekaz, wmawiający, iż jest to osiedle zbudowane w ramach programu Mieszkanie Plus. Wreszcie, wszystko to powinno zostać odegrane na terenie jakiegoś samorządu lokalnego opanowanego przez PiS – po to, by burmistrz czy prezydent miasta mógł z należytym entuzjazmem ogłosić, jakiej to wielkiej pomocy udzielił im rząd PiS w realizacji tej inwestycji mieszkaniowej.
Nie z takimi problemami dawała sobie jednak radę PiS-owska propaganda sukcesu. Były wsie potiomkinowskie, mogą więc być na takiej samej zasadzie i osiedla PiS-owskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *