Samochodziarze chcą dymić

28 gru 2018

Przemysł motoryzacyjny nie chce szybkiego zaostrzania norm czystości spalin.

 

Szefowie branży motoryzacyjnej, zwłaszcza z Niemiec gdzie produkuje się samochody o dużych silnikach zatruwających atmosferę, krytykują unijną propozycję redukcji emisji dwutlenku węgla. Dotyczy to zarówno samochodów osobowych jak i ciężarowych
ACEA (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów), któremu wtóruje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, „wyraża poważne obawy co do ambitnych celów, jakim będą musieli sprostać europejscy producenci samochodów do roku 2030” – i uważa, że projekt rozporządzenia w sprawie redukcji emisji CO2 na lata 2025 i 2030, został narzucony branży przez państwa członkowskie UE i Parlament Europejski.
Projekt, który przewiduje redukcję emisji CO2 o 37,5 proc. do 2030 r. musi jeszcze zostać zatwierdzony przez Radę UE i poddany pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego.
Branża ocenia, że choć taka skala redukcji może wydawać się możliwa do przyjęcia, to pozostaje jednak nierealistyczna.
Liderzy przemysłu motoryzacyjnego „wyrażają ubolewanie”, że cel wyznaczony na rok 2030 wynika z motywów politycznych, nie bierze natomiast pod uwagę realiów technologicznych i społeczno-gospodarczych. Nie wiadomo jednak o jakie „motywy polityczne” może im chodzić, ani dlaczego nie są w stanie pojąć, że realia społeczno-gospodarcze jak najbardziej wymagają redukcji emisji CO2.
Jak słusznie zauważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, regulacja dotycząca obniżki emisji CO2 ma fundamentalne znaczenie dla europejskiej branży motoryzacyjnej. Jego zdaniem, stanowisko polskiego rządu i polskich europarlamentarzystów było racjonalne i uwzględniało zarówno wyzwania środowiskowe, jak i troskę o utrzymanie miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym i jego otoczeniu.
Polska jest jednym z ważniejszych krajów produkujących samochody oraz części i podzespoły. Producenci motoryzacyjni deklarują, że są oczywiście zdecydowani na dalszą redukcję emisji CO2 przez wytwarzane pojazdy – ale twierdzą jednocześnie, że cele te będą niezwykle trudne do osiągnięcia dla europejskiego przemysłu samochodowego i wymagałyby wprowadzenia na rynek pojazdów elektrycznych i innych, o napędach alternatywnych, w ilościach, które obecnie nie wydają się możliwe.
Akurat dla Polski nie powinno to być żadną przeszkodą, bo przecież, jak zapowiedział premier Mateusz Morawiecki, po naszych ulicach już wkrótce będą jeździć setki tysięcy aut elektrycznych. Polska powinna więc głosować za jak najsurowszym zaostrzeniem norm emisji CO2 – gdyż dzięki temu zyskamy okazję do wykazania przewagi technologicznej nad innymi państwami, które nie będą w stanie rozwijać elektromobilności tak szybko jak my.
Niestety, polski przemysł motoryzacyjny z niewiadomych powodów nie wierzy w zapewnienia premiera dotyczące rozwoju produkcji aut elektrycznych – i wskazuje, że korzystanie z energii elektrycznej w przypadku małego pojazdu dostawczego operującego w mieście może mieć sens, ale już dla 40-tonowej ciężarówki operującej między Hiszpanią a Polską, jest znacznie mniej prawdopodobne, zarówno w najbliższym jak i odległym czasie. To trochę dziwne stanowisko, bo jak na razie, przewozy towarów między Hiszpanią i Polską nie stanowiły najważniejszego kierunku dla naszej branży transportowej.
Producenci obiecują wprawdzie, że będą inwestować w alternatywne pojazdy, ale widzą wiele przeszkód, takich jak zbyt wysokie ceny czy brak wystarczająco gęstej sieci infrastruktury do ładowania – co zniechęca potencjalnych chętnych do zakupów.
ACEA, jako silna branża która zatrudnia około 13,3 miliona Europejczyków, wezwała 28 państw członkowskich oraz Komisję Europejską do złożenia zapewnienia, że zostaną spełnione wszystkie warunki, które pozwolą na tak dużą redukcję emisji CO2 do 2030 r.
W szczególności szefom branży motoryzacyjnej chodzi o to, by zrealizowano niezbędne inwestycje w infrastrukturę.
Ich zdaniem, zwłaszcza przy przyjmowaniu wspólnego stanowiska w sprawie określenia pierwszych w UE norm emisji CO2 dla pojazdów ciężarowych o dużej ładowności, powinna zostać zachowana równowaga między celami środowiskowymi, a utrzymaniem konkurencyjności europejskiego przemysłu samochodów ciężarowych. Naciski na wprowadzenie na rynek ciężarówek  o alternatywnych napędach wymagają zaś spełnienia pewnych elementarnych warunków, które są „poza możliwościami branży motoryzacyjnej”. Chodzi tu na przykład o inwestycje w infrastrukturę do ładowania akumulatorów. Ładowanie ciężarówek elektrycznych nie jest takie same, jak w przypadku samochodów osobowych. Jeśli elektryczny samochód ciężarowy miałby korzystać z infrastruktury przeznaczonej dla samochodu elektrycznego, jego ładowanie może potrwać kilka dni!
Wprawdzie producenci pojazdów ciężkich również dostrzegają potrzebę dalszej redukcji emisji CO2 (zgodnie z uzgodnieniami podjętymi przez prawie 200 rządów z całego świata podczas konferencji klimatycznej COP24 w Katowicach) – ale nie chcą tak dużej redukcji już w 2030 r.
Jednocześnie, producenci wskazują, że pojawiające się czasami przeświadczenie, iż branża motoryzacyjna stoi w opozycji do wprowadzenia redukcji emisji CO2 dla samochodów ciężarowych jest „oczywistą nieprawdą”. Producenci ciężarówek oczekują jednak, że będzie to: „wyważona regulacja, która umożliwi im zapewnienie niezbędnej redukcji CO2, nie tracąc jednakowoż z pola widzenia potrzeb klientów i konkurencyjności przemysłu”.
Branża samochodowa alarmuje, że proponowane ambitne poziomy obniżenia CO2 o 15 proc do 2025 r. i dalsza redukcja o 30 proc. do 2030 r. nie będą możliwe do osiągnięcia wyłącznie dzięki istniejącym technologiom. Proces ten będzie wymagać szybkiego i szerokiego wdrożenia nowych rozwiązań we wszystkich segmentach pojazdów ciężarowych.
Wypada więc w tym miejscu zaapelować do branży samochodowej: no to weźcie się do roboty i zacznijcie przygotowywać te nowe technologie.

Najnowsze

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

🔴 NOŻE W POLSKICH SZKOŁACH. MŁODZIEŻ POTRZEBUJE POMOCY, A PRAWICA I KOŚCIÓŁ WALCZĄ Z EDUKACJĄ ZDROWOTNĄ!

💔 Ostrołęka – dziewięć osób rannych. Pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie rani 37-letnią pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremnia potencjalny atak.

Co dzieje się z polską szkołą? Dlaczego młodzi ludzie sięgają po przemoc? I gdzie są dorośli, którzy powinni im pomagać?

Polska szkoła uczy wzorów, dat i przygotowuje do egzaminów. Ale czy wystarczająco uczy empatii, tolerancji, radzenia sobie z emocjami, szacunku do drugiego człowieka i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?

📢 Właśnie takie umiejętności miała rozwijać między innymi edukacja zdrowotna!

Tymczasem część prawicy i hierarchii Kościoła katolickiego rozpoczęła przeciwko niej polityczną krucjatę. Straszenie seksualizacją, „lewacką ideologią”, apele o wypisywanie dzieci z zajęć. W tej wojnie niemal zniknęła rozmowa o zdrowiu psychicznym, przemocy rówieśniczej i potrzebie budowania zdrowych relacji.

❗ W roku szkolnym 2025/2026 z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej korzystało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów.

❗ Badania pokazują, że przemoc, poniżanie i wyśmiewanie są codziennością wielu polskich uczniów.

❗ Wciąż brakuje łatwo dostępnej pomocy psychologicznej i skutecznego reagowania na zgłaszane problemy.

Nie można twierdzić, że polityczna walka z edukacją zdrowotną spowodowała ostatnie tragedie. Ale można i trzeba zapytać, dlaczego zamiast wspólnie budować bezpieczną szkołę, politycy i duchowni uczynili z edukacji kolejne pole ideologicznej bitwy.

Bo młodzież nie potrzebuje następnej wojny światopoglądowej dorosłych. Potrzebuje psychologów, mądrych nauczycieli, rozmowy, akceptacji i szkoły, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale również życia w społeczeństwie.

⚠️ Czy naprawdę musimy czekać na kolejne tragedie, żeby zrozumieć, że empatia, tolerancja i zdrowie psychiczne nie są żadną ideologią?!

🔴 Kto nauczy nasze dzieci szacunku, jeśli dorośli wolą prowadzić ideologiczne wojny?

👉 O przemocy, zaniedbaniach polskiej szkoły, odpowiedzialności państwa i wojnie prawicy z edukacją zdrowotną piszemy w najnowszym artykule na TRYBUNA.INFO.

PRZECZYTAJ. BO CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH DZIECI.

Budżet 2027: 5,8 mld zł na mieszkania w czasie kryzysu

Budżet 2027: 5,8 mld zł na mieszkania w czasie kryzysu

Sejm szykuje się do burzliwej debaty o budżecie 2027, gdzie wydatki państwa przekraczają bilion złotych, ale na mieszkalnictwo wpuszczono tylko żałosne 5,8 miliarda złotych. Przy takiej kwocie, czy można mówić o poważnym rozwiązaniu kryzysu mieszkaniowego? Bezpieczeństwo obywateli to nie tylko wojsko, ale też dostęp do zdrowia, edukacji i mieszkań. Wydatki na sprzęt wojskowy rosną, a mieszkalnictwo pozostaje na marginesie. To, co z tego budżetu dostaną obywatele, pokazuje, jakie są prawdziwe priorytety rządu.

Kryzys mieszkaniowy w Europie: co obiecała Lewica?

Kryzys mieszkaniowy w Europie: co obiecała Lewica?

Europa zaczyna mówić językiem, którym Lewica mówiła wcześniej.
Parlament Europejski zajął się kryzysem dostępności mieszkań, podkreślając wzrost cen mieszkań i czynszów. Młodzi ludzie często pozostają u rodziców, mimo posiadania stabilnych dochodów. Lewica, będąca częścią koalicji rządowej, zwiększyła wydatki na mieszkalnictwo, jednak wciąż daleko jej do obiecanych kwot. Aby zrealizować hasło „Mieszkanie prawem, nie towarem”, Lewica musi skonfrontować się z realiami rządzenia .

Sprawdź również

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Państwo oddało gospodarkę w prywatne ręce, ale biurokracja nadal kosztuje miliardy W 1989 roku w polskiej administracji pracowało około 162 tys. osób. W 2024 roku administracja państwowa i samorządowa liczyła już blisko 446 tys. etatów. W PRL państwo kontrolowało...

Baltic Power: Nowa era energetyki wiatrowej w Polsce

Baltic Power: Nowa era energetyki wiatrowej w Polsce

Na morskiej farmie wiatrowej Baltic Power zakończono instalację wszystkich 76 turbin o łącznej mocy szacowanej na około 1,14–1,2 GW. Ta gigantyczna inwestycja rodzi kluczowe pytanie: czy przełoży się ona na większe bezpieczeństwo energetyczne i tańszy prąd dla...

RPP nie rusza stóp.

RPP nie rusza stóp.

Inflacja wróciła do 4 proc., a kredytobiorcy patrzą na listopad Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Stopa referencyjna nadal wynosi 3,75 proc. Dla milionów gospodarstw domowych oznacza to chwilowy spokój: raty kredytów nie dostaną nowego...

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Ofensywa przeciw Huti, Arabia Saudyjska i walka o Morze Czerwone Wspierany przez Arabię Saudyjską rząd Jemenu rozpoczął dużą operację wojskową przeciwko Huti. Celem ma być odzyskanie terenów zajętych przez wspierane przez Iran ugrupowanie, w tym strategicznych...