Sposób na karierę

27 lut 2017

O człowieku powinno być głośno, a pikanteria zawsze jest przydatna. To przekłada się bowiem na kasę.

Osoby kierujące karierą Magdaleny Ogórek – wylansowanej w 2015 r. pod pretekstem kandydowania na prezydenta RP, a obecnie uczestniczącej w jednym z programów telewizyjnych – słusznie uważają, że należy wykorzystać wszelkie możliwości, aby o niej mówiono jak najwięcej. To przekłada się bowiem na zainteresowanie opinii publicznej oraz wzrost komercyjnej wartości lansowanej postaci.
W związku z tym uznano, iż można w tym celu wykorzystać rozmaite wypowiedzi, sugerujące podobno, że pracę w telewizji rządowej Magdalena Ogórek otrzymała niekoniecznie dzięki swym walorom intelektualnym. Okazję ku temu dało to, że wśród osób wypowiadających się na jej temat, był także Tomasz Lis, redaktor naczelny pisma Newsweek.
Dla wywołania lepszego efektu postanowiono sprawie dodać nieco pikanterii.
Dlatego poradzono pani Ogórek, aby podkreśliła, że krytykowane przez nią stwierdzenia, dotyczące jej osoby, miały niekiedy charakter pornograficzny. Przesada w takim kierunku może bowiem tylko się przydać.
Pani Ogórek wspomniała zatem, iż Tomasz Lis wieczorem oznaczył w sieci znaczkiem „lubię” wpisy na jej temat, które miały charakter wręcz pornograficzny – po czym te polubienia zaczęły krążyć wśród internautów i były podawane coraz dalej.
Pani Ogórek nie prezentuje treści tych rzekomo pornograficznych wpisów dotyczących jej osoby. Cytuje natomiast następujący wpis Tomasza Lisa: „Pani Ogórek ma prowadzić program – tytuł w tym kontekście brzmi dwuznacznie – W tyle wizji. Starała się, starała i w końcu coś skapnęło”.
W związku z całą tą sytuacją, wysłany został e-mail, żalący się na zachowanie Tomasza Lisa, skierowany do prezesa grupy Ringier Axel Springer (do którego należy Newsweek), Matthiasa Doepfnera. Podpisała go prawdopodobnie Magdalena Ogórek, choć treści tego e-maila nie ujawniła.
Po jakimś czasie nadeszła krótka odpowiedź od szefa działu miedzynarodowego Axel Springer, Ralpha Büchiego, którą pani Ogórek już upubliczniła.
Jest w niej mowa o przestrzeganiu standardów przez Ringier Axel Springer oraz zapowiedź rozmowy z Tomaszem Lisem.
W związku z otrzymaną odpowiedzią, Magdalena Ogórek napisała na Twitterze: „Widzicie Państwo? Jeden mój mail do Szefa Szefów Ringier Axel Springer odnośnie zachowania T. Lisa i już mu wyjaśnili, co jest poprawne, a co nie. To miłe”.
E-mail otrzymany od R. Büchiego jest po niemiecku, więc ktoś musiał go pani Ogórek nieprecyzyjnie przetłumaczyć, gdyż zawiera on zdanie jednoznacznie stwierdzające, iż rozmowa z panem Lisem dopiero nastąpi („Wir werden die von Ihnen vorgebrachten Punkte sorgfaeltig ansehen und mit Herrn Lis dazu sprechen.”).
Ważne jednak, że odpowiedź nadeszła, gdyż dało to Magdalenie Ogórek okazję do wygłoszenia krytyki pod adresem Tomasza Lisa.
Zarzuciła mu hipokryzję, wspomniała o wpisach które jej zdaniem są naganne, oraz o jego seksizmie, na który ona reaguje, w przeciwieństwie do innych kobiet.
Tomasza Lisa nie dało się sprowokować do odpowiedzi. Tym niemniej zaczepki Magdaleny Ogórek pod jego adresem mają pewien posmak damsko-męski, zaś pani Ogórek uważana jest za osobę atrakcyjną fizycznie, co ma walor medialny. Może więc zostanie podjęta próba zaaranżowania jakiegoś romansu? Ależ wtedy byłoby głośno o pani Ogórek.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...