Żeby władza mogła bezkarnie łamać prawo

Ekipa z Prawa i Sprawiedliwości postanowiła zapewnić sobie formalną możliwość całkowitego odrzucenia przepisów unijnych.
W gronie prominentów PiS postanowiono, że trzeba ostatecznie i systemowo zrobić koniec z koniecznością stosowania przepisów unijnych w naszym kraju. Dlatego premier Mateusz Morawiecki skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej o zbadanie zgodności przepisów Traktatu o Unii Europejskiej z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej.
PiS-owski Trybunał Konstytucyjny wkrótce wypełni partyjne zlecenie i uzna naturalnie, że Traktat o Unii Europejskiej jest niezgodny z naszą Konstytucją. Dzięki temu PiS-owska władza zacznie stosować tylko te przepisy unijne, jakie jej będą pasować. Ponieważ w Unii Europejskiej nie ma procedur uniemożliwiających skuteczne usunięcie z UE państwa łamiącego jej reguły i odrzucającego normy unijne, ta samowola PiS-owskiej władzy może trwać całymi latami.
Oczekiwana decyzja Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej mogłaby być powodem do smutnej refleksji na temat braku kręgosłupa moralnego u części polskich sędziów, gdyby nie to, że funkcjonariusze odkomenderowani przez PiS-owskich prominentów do orzekania w tym „Trybunale” nie są przecież sędziami.
Tylko dla porządku – bo to nie będzie mieć oczywiście żadnego znaczenia dla autorytarnej władzy PiS – warto przypomnieć, że rok po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej prawdziwy Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie potwierdził, że Traktat o przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej jest zgodny z polską Konstytucją.
Wniosek Prezesa Rady Ministrów z 29 marca 2021 roku o zbadanie przez Trybunał Konstytucyjny zgodności niektórych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej z przepisami Konstytucji zmierza do podważenia zasad, do przestrzegania których Polska zobowiązała się przystępując do Unii Europejskiej – stwierdza grupa 16 naukowców tworząca Zespół Ekspertów Prawnych działający przy Fundacji im. Stefana Batorego.
Tak więc, spodziewane wydanie orzeczenia przez PiS-owski przez Trybunał Konstytucyjny, że przepisy Traktatu unijnego naruszają polską Konstytucję będzie stanowiło nie tylko rażące złamanie prawa Unii Europejskiej, ale także i naszej Konstytucji, zgodnie z którą Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.
Premier Morawiecki w swoim wniosku chce, by Trybunał Julii Przyłębskiej uznał, iż niezgodne z Konstytucją są te przepisy Traktatu unijnego, które uprawniają polskie sądy do przeprowadzenia badania niezawisłości sędziów powołanych przez prezydenta RP oraz kontrolowania uchwał Krajowej Rady Sądownictwa kierowanych do prezydenta o powołanie sędziów. W ten sposób PiS-owska ekipa pragnie złamać niezależność sądów i ostatecznie podporządkować je swojemu panowaniu.
To jednak nie wszystko. Jak wskazuje Zespół Ekspertów Prawnych, wśród wskazanych przez premiera przepisów Traktatu o Unii Europejskiej mających naruszać polską Konstytucję są też normy określające fundamentalne zasady prawa unijnego, w tym:

  • zasada lojalnej współpracy, zobowiązująca państwa członkowskie do podejmowania wszelkich środków dla zapewnienia wykonania zobowiązań wynikających z prawa unijnego, a jednocześnie powstrzymywania się od takich działań, które mogłyby zagrażać urzeczywistnieniu celów Unii;
  • zasada państwa prawnego (praworządności);
  • zasada skutecznej ochrony sądowej praw obywateli, wynikająca z tradycji konstytucyjnych wspólnych państwom członkowskim i stanowiąca konkretyzację ww. zasady (wartości) państwa prawnego.
    Zdaniem naukowców, wniosek premiera świadomie opiera się na fałszywych przesłankach i zmierza wprost do zanegowania wykładni tych zasad, ustalonej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trzeba więc stale przypominać – trochę na zasadzie głosu wołającego na puszczy – że przystępując do Unii Europejskiej, Polska zobowiązała się do przestrzegania orzecznictwa TSUE.
    Premier Morawiecki (tzn. PiS-owscy prawnicy, którzy mu napisali ten wniosek) wskazuje, że pierwszeństwo stosowania prawa unijnego jest warunkowe, gdyż nie może zmieniać hierarchii źródeł prawa – i jako takie jest podporządkowane normom o randze konstytucyjnej. Tyle, że przeciwstawianie sobie prawa Unii Europejskiej oraz polskiej Konstytucji jest typowym PiS-owskim wywoływaniem sztucznego sporu oraz manipulacją, bo w rzeczywistości nie ma żadnej sprzeczności między tymi porządkami prawnymi, co wynika z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wydanego już w 2005 r.
    Chodzi zatem wyłącznie o zamiar wykorzystania upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego do uprawomocnienia demontażu państwa prawa – wskazuje Zespół Ekspertów Prawnych przy Fundacji Batorego. Wprowadzane od kilku lat tzw. „reformy” polskiego wymiaru sprawiedliwości w rzeczywistości niszczą go, naruszając przy tym zarówno Konstytucję, jak i prawo unijne. Tymczasem i nasza Konstytucja i Traktaty założycielskie zbudowane są na tej samej podstawie, jaką stanowią wartości demokratycznego państwa prawnego.
    Trzeba też zauważyć, że wprawdzie organizacja wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich należy do kompetencji tych państw, ale przy wykonywaniu swych kompetencji państwa członkowskie mają obowiązek dotrzymywać zobowiązań wynikających z prawa Unii Europejskiej. Dlatego właśnie TSUE przesądził, że tryb wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wykonywania obowiązków przez KRS podlegają ocenie z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej.
    Tak więc brak niezależności KRS od władzy ustawodawczej i wykonawczej podważa niezawisłość sędziów i może negatywnie wpływać na ich bezstronność, co jest podstawą do zakwestionowania niezależności sądów, w których orzekają tak powołani sędziowie. Zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym, stwierdzenie braku niezależności krajowego organu sądowego oznacza zakwestionowanie jego statusu jako sądu w rozumieniu prawa Unii Europejskiej. To zaś z kolei oznacza konieczność pominięcia krajowych przepisów uznających taki organ za sąd.
    Ponadto, w niedawnym wyroku dotyczącym uchwał Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunał Sprawiedliwości UE podkreślił, że zasada pierwszeństwa prawa Unii wiąże wszystkie organy państwa członkowskiego, także sądy i trybunały, a więc i PiS-owski Trybunał Konstytucyjny. W rezultacie, zgodnie z prawem Unii Europejskiej, polski Trybunał Konstytucyjny nie jest upoważniony do dokonywania samoistnej oceny konstytucyjności przepisów Traktatu unijnego. Dlatego postępowanie przed TK w sprawie wniosku premiera o zbadanie zgodności przepisów Traktatu o Unii Europejskiej z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, powinno zostać umorzone z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.
    Naukowcy z Zespołu Ekspertów Prawnych wskazują, że jeśli Trybunał Konstytucyjny orzeknie zgodnie z wnioskiem premiera Morawieckiego, to Polska naruszy dobrowolnie zaciągnięte zobowiązania międzynarodowe. Państwo zostanie wówczas zmuszone (karami finansowymi) przez Unię Europejską do poniesienia odpowiedzialności z tego tytułu.
    Na PiS-owskich prominentach wszelkie sankcje unijne oczywiście spłyną jak woda po kaczce, ale polscy obywatele odczują je boleśnie, bo nastąpi nieuchronna obniżka ich jakości życia. Jednak nie pierwsza i nie ostatnia z winy ekipy Prawa i Sprawiedliwości.