Do zobaczenia w Reymontówce

8 lis 2022

W czasie ciekawej imprezy zorganizowanej przez Sokołowski Ośrodek Kultury z cyklu „Tu pozostać muszę” zadano mi pytanie o finansowanie kultury w czasach mojej aktywności zawodowej. W pytaniu wyczuwało się tęsknotę za przywróceniem mecenatu Państwa nad twórczością i upowszechnianiem kultury. 

Panią Marię Koc ówczesną dyrektorkę SOK-u a dziś senator RP, interesowało skąd mieliśmy tak dużo pieniędzy, że starczało na remonty zabytkowych dworów i pałaców a w nich organizowanie domów kultury, bibliotek, muzeów, szkół muzycznych, budowę gminnych ośrodków kultury oraz różne masowe imprezy o znaczeniu krajowym i międzynarodowym. Zasada była prosta. Państwo powierzyło finansowanie kultury Narodowemu Funduszowi Kultury, gromadzącemu pieniądze z blisko 2 proc. odpisu od funduszu płac zatrudnionych w gospodarce uspołecznionej. A ponieważ prawie wszystko było uspołecznione – pieniędzy na kulturę nie brakowało. Były inne problemy takie jak braki materiałowe i sprzętowe, braki w usługach budowlanych, różnego rodzaju zakazy, limity, asygnaty itp. 

Żałujcie, że was nie było

Na ostatnim spotkaniu w Reymontówce podałem dwa przykłady związane z Chlewiskami. Dotyczyły one zakupu blachy miedzianej na pokrycie dworku i wykupu od sąsiada części gruntu na odtworzenie dworskiego stawu Te anegdotyczne dziś historyjki opowiedziałem uczestnikom spotkania Był ubaw i niedowierzanie młodych. Żałujcie, ze Was nie było. Wasza strata, bo jak zawsze w tym magicznym miejscu, jakim jest zabytkowy dworek Aureli Reymontowej w Chlewiskach było miło i pożytecznie. Miło, bo w mogliśmy posłuchać pięknych pieśni w wykonaniu jednego z najlepszych chórów w Polsce, Chóru miasta Siedlce – laureata Festiwalu Legnica Cantat i pożytecznie, bo podpisaliśmy historyczny dokument, w formie starodruku z imitacją pieczęci lakowej, czyli nasz apel o zmianę systemu finansowania kultury. 

Jeśli identyfikujecie się z treścią tego apelu, to b. proszę, wysyłajcie go do wszystkich, od których zależy jego przyjęcie. Podejmujcie i realizujcie swoje propozycje dotyczące promowania naszego apelu w środkach masowego przekazu i Internecie. Zróbcie to w trosce o kulturę i we własnym dobrze pojętym interesie. Jak powszechnie wiadomo – nie sprawdził się model finansowania kultury w gospodarce kapitalistycznej. W najtrudniejszej sytuacji dziś znalazły się biblioteki i domy kultury na wsi i małych miastach. Nasz apel kierowaliśmy do liderów partii politycznych, mając nadzieję że wzbogacą swoje programy wyborcze o tak potrzebną dzisiaj – kulturę. Jej braku doświadczamy na każdym kroku szczególnie wśród zacietrzewionych polityków, nawet tych z tytułami profesorskimi. Widać to w programach telewizyjnych, w transmisjach z obrad Sejmu. Nie umiemy ze sobą rozmawiać bez agresji, pomówień i kłamstw. Nie umiemy pięknie się różnić w sprawach, co do których mamy różne poglądy. Moim zdaniem przyczyną jest zanik kultury przede wszystkim wśród tych, którzy za nią odpowiadają. A odpowiedzialność ta należy do elity społecznej, do liderów środowisk, w których żyją i działają. Zasłużenie czy nie, uchodzę za takiego lokalnego lidera w środowisku pracowników kultury, z którymi pracowałem w Sokołowie i Siedlcach przez 42 lata mojej aktywności zawodowej. Dlatego w miarę swoich skromnych możliwości staram się by doceniano pracę bibliotek, domów kultury, świetlic i klubów szczególnie tych najmniejszych działających na wsi.

Niegdyś .ze Zdzisławem Lechem- Przewodniczącym Zarządu Powiatowego Związku Młodzieży Wiejskiej założyliśmy ich 64 w powiecie sokołowskim. Po połowie -Klubów Rolnika utrzymywanych przez Gminne Spółdzielnie i Klubów Ruch-koncernu RSW Prasa Książka” Ruch” Nie ostał się żaden. Zmarła niedawno śp. Lucyna Maksimiak doprowadziła Wiejski Klub Rolnika w Hołowienkach gm. Sabnie do pierwszego miejsca w Polsce. Do dziś mieszkańcy wsi i aktorzy Teatru Ziemi Mazowieckiej z sentymentem wspominają wzajemne przyjacielskie kontakty zapoczątkowane realizacją konkursu „Wieś bliżej teatru”. Brak bezpośrednich ludzkich kontaktów mieszkańców wsi z artystami, pisarzami, dziennikarzami dodatkowo zubaża intelektualną kondycję wiejskiego elektoratu ulegającego wszelkiej demagogicznej manipulacji szczególnie przed wyborami. Kto pamięta pobyty w sokołowsko -podlaskich wsiach pisarzy Jana Gerharda, Wojciecha Żukrowskiego, Cezarego Chlebowskiego, Edwarda Redlińskiego, aktorów: Stanisława Mikulskiego Wacława Kowalskiego, Leonida Pietraszaka, Ryszarda Filipskiego, Daniela Olbrychskiego i wielu, wielu innych w organizowanych przez biblioteki i kluby kultury spotkaniach literackich pod nazwą „Niedziel na wsi”. Ten wie, jaka była przyjazna atmosfera tych spotkań, jaka wzajemnie wartościowa, wymiana poglądów. 

Myślę – więc jestem

Zastanawiam się nad tym, czy w pogoni za pieniędzmi, za ograniczeniami wydatków na kulturę, nie ponieśliśmy większych strat, widocznych dziś w słabnącej kondycji społecznej Polaków. Słuszną maksymę Kartezjusza „Myślę-więc jestem” polityczni manipulanci zmienili na „Widzą cię – więc jesteś” i całymi dniami, a ostatnio i nocami pokazują w telewizji gorszące kłótnie polityków, których nosy dawno już straciły proporcje od ciągłych kłamstw i niedotrzymywanych obietnic.

Naszym apelem starałem się zainteresować liderów różnych partii. Żeby była jasność otrzymali go: Włodzimierz Czarzasty (SLD), Barbara Nowacka (Twój Ruch) Paweł Kukiz (Kukiz15). Wysłałem tekst apelu do kilku redakcji, z których tylko Przegląd Tygodniowy zamieścił go na swoich stronach. Pewne nadzieje dała nam pani senator Maria Koc – znająca od podszewki finansowe problemy upowszechniania kultury na wsi i w małych miastach, gdyż przez lata parała się z tymi problemami jako dyrektor domów kultury w Węgrowie i Sokołowie Podlaskim. Zapewne powinienem od razu zabiegać o poparcie naszej inicjatywy u pani senator, ale wierny lewicowym przekonaniom starałem się wzbogacić program Zjednoczonej Lewicy o ważne dla niej sprawy kultury, niestety bez zrozumienia i reakcji. Nie tracimy jednak nadziei i dalej działamy, bo wierzymy że w słusznej sprawie. Już niebawem na co rocznym spotkaniu animatorów kultury w DPT Reymontówka w Chlewiskach porozmawiamy o tych sprawach i zapewniam, że bogatsi o wasze propozycje nie damy spokoju tym którzy obiecywali słuchać suwerena. Zatem do zobaczenia w Reymontówce.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...