Literatura klasy high w stylu pop

18 wrz 2022

Pierwsze moje skojarzenie przy tej lekturze, to osobliwe fantasmagorie Stefana Emersona w rodzaju „Wykładów profesora Maaa”. Przypomina mi się też podobnie skonstruowana książka o historii filozofii, nie pamiętana przeze mnie z nazwiska autora i z tytułu w której podobnie swobodna gra skojarzeń stanowi o jej uroku i wartości.

A ta wartość polega przede wszystkim na przybliżeniu fragmentów kultury wysokiej w taki sposób by była ona – przynajmniej do pewnego stopnia – szerszej publiczności czytającej niż tylko jej najbardziej elitarna, a więc siła rzeczy nieliczna część. To być może jedyny sposób na jej jakie takie rozpowszechnienie, bo elitarne kanały uniwersyteckie i edytorskie temu nie sprzyjają, przeciwnie, utrwalają jej uwięzienie w getcie elitarności.

Książeczka (bo rzec jest nieobszerna, na godzinę intensywnej lektury) Gruzina Beki Adamaszwilego napisana została swobodnie, z subtelnym poczuciem humoru, bez dbałości o jakiś pedantyczny porządek narracji, a być może nawet z dbałością, by takiego porządku w niej nie było. Autor puścił swobodnie wodze swojej wyobraźni. Nawet narrator jest właściwie nieokreślony, to jakiś pan, paruzjalnie nazwany Memento Mori, ale i to nie jest pewne. Już na pierwszej stronie pojawia się „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta, po które to dzieło ów jakiś nie do końca określony narrator (nazywa się on niby „Śmierć”) sięga w bezsenną noc. A później już po calej książeczce rozchodzą się dymy ze światowej literatury, głównie klasyki literackiej. Dziesiątki nazwisk pisarzy i tytułów (Hemingway, London, Szekspir, Conan Doyle, Samuel Becket (ten w parodii jego „Czekania na Godota”, który, oczekiwany przez Estragona i Vladimira, długo nie przybywa, bo „są korki”), Goethe, Kafka, Cervantes, Astrid Lindgren, Virginia Woolf, Oscar Wilde, Prosper Merimée, Cormac McCarthy)) pojawiają się w swobodnych, lekkich skojarzeniach, dygresjach. Niektóre nienazwane wprost, jak Michaił Bułhakow, Alfred Döblin czy Tennesee Williams w takim oto passusie: „Virginia przeszła szybko przez Aleksanderplatz i stanęła przed torami. Poczekała aż przejedzie tramwaj zwany Pożądaniem. Odkąd niezdarność Annuszki…”. Pojawiają się też postaci historyczne, od Czyngis Chana po Hitlera i dużo refleksów popkultury.

„Skoro sztuka jest, jak mówią, odbiciem życia, to powinno być w niej dużo paplaniny, pustosłowia i ględzenia” – powiada pan Martin w parodii sztuki zatytułowanej „Rozenkrantz i Guildenstern są w innej sztuce”. I książeczka Adamaszwilego jest trochę taką „paplaniną i ględzeniem”, ale w wersji inteligentnej, błyskotliwej, pouczającej. Rekomenduję tę lekturę, zwłaszcza tym, którzy może i chcieliby sięgnąć po „literaturę wysoką”, ale nie mają śmiałości lub determinacji by to uczynić.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...