„Ojciec zmarł. Odeszło tylko ciało”

21 lut 2023

Ten tom osnuty jest wokół dwojga osób. Pierwszą z nich jest profesor medycyny, poeta i tłumacz (m.in. T.S. Eliota), w każdej z tych dziedzin wybitny, Krzysztof Boczkowski. Drugą – jego córka, Małgorzata Sokorska, także poetka, która jednakowoż, zgodnie z własną deklaracją, stała się nią za sprawą śmierci ojca zmarłego w 2018 roku.

Jej tom „Upadł buk” jest poetyckim hołdem złożonym ojcu. Z wewnętrznej potrzeby podjęła ona zadanie utrwalenia pamięci o nim i o czasie, w którym przyszło mu żyć. Ta pamięć układa się w warstwy. Jedną z nich jest jego rodzinne miasto. „Mojego Ojca stworzyła Warszawa. Bardzo warszawski, łączył w sobie jej radość, potęgę, mocne trwanie w realnych czynach z nostalgią, kruchością, bujaniem w nierealnych obłokach warszawskiego romantyzmu. Ulice, po których chodził – Wilcza, Mokotowska, Marszałkowska – miejsca w których był – Filharmonia Narodowa, Park Ujazdowski – były częścią jego życia. Nim samym”.

Tom poezji Małgorzaty Sokorskiej jest jakością gatunkowo niejednorodną. Fragmenty prozatorskie, wspomnieniowe o ojcu, lakoniczne obrazki realistyczne z cechami metafory, impresje z podróży do Italii, przeplatają się w tomie Sokorskiej z jej poezją. Wszystko to tworzy zasób impresji, myśli, dygresji związany z jej ojcem, z nią samą i z relacjami między obojgiem. To świadectwo naprawdę niezwykłej miłości córki, miłości doprawdy w takiej postaci rzadko spotykanej, na granicy mistycznego kultu osoby Ojca. To także jego bogaty, wielowarstwowy, intymny wizerunek – portret jego upodobań, pragnień, nawyków, zainteresowań, gustów artystycznych, przeżyć.

Poezja Sokorskiej tchnie prawdą. To nie jest poezja językowego popisu, poezja kunsztownych, „szumnych metafor”, przenośni, frazeologicznych błyskotek, efektów i innych sztuczek formalnych, to nie jest poezja zakochana we własnym brzmieniu. Jest to poezja skromna, wyzbyta egotyzmu, choć bardzo osobista, przeniknięta prawdą, liczy się w niej niemal wyłącznie jeden cel, jakim jest sportretowanie bohatera tego tomu – ojca i poety. A przy tym, to poezja wolna od sentymentalizmu, o który nietrudno byłoby się w tych okolicznościach otrzeć. Ta miłość córki do ojca, miłość wręcz frenetyczna, nie jest pokryta pozłotkiem czy lakierem czułostkowości. Czułość wyrażona jest w niej bez czułostkowości. To wielka i rzadka sztuka.

W wierszu „Zwolnienia na receptach” Sokorska napisała o tym, jak w jej czasach szkolnych ojciec pisał dla niej zwolnienia, usprawiedliwiające jej nieobecność na szkolnych zajęciach, które „podbijał pieczątką, a potem podpisywał”. Po ojcu „został bloczek niepotrzebnych recept”. „Zakończyła się sztuka pisania recept. Magia pieczątek. Ojciec zmarł przed wprowadzeniem e-recept”. Jedną z wartości, jednym z sensów poezji jest możliwość znalezienia w cudzym wierszu błysku naszego własnego uczucia, wrażenia, myśli, doświadczenia. Mój ojciec też był lekarzem. Nie byłem z nim tak związany jak Małgorzata Sokorska ze swoim. Nie pisał dla mnie zwolnień z lekcji, nie śmiałbym go o to poprosić, ale mnie także zostały po nim, po jego śmierci, „bloczki niepotrzebnych recept”. I pieczątki – metalowe, drewniane, plastikowe. On także zmarł przed wprowadzeniem e-recept. Przyznam, że trudno mi mojego ojca, człowieka bardzo tradycyjnego, wręcz anachronicznego w wielu wymiarach, wyobrazić sobie wystawiającym e-recepty.

Powtórzę: jedną z wartości poezji jest możliwość znalezienia w cudzym wierszu błysku naszego własnego uczucia, wrażenia, myśli, doświadczenia. Niejedno takie własne uczucie, wrażenie, myśl, doświadczenie znalazłem w poezji Małgorzaty Sokorskiej. I to jest moja osobista, skromna, najbardziej adekwatna z mojego punktu widzenia jej ocena.

„Ojciec zmarł. Odeszło tylko ciało. Jest przy mnie. Słyszę jego głos” – napisała w wierszu „Ojciec zmarł”. Ten tom, to piękny hołd miłosny i szkatułka pięknej, przenikniętej prawdą poezji.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...