Okruchy z jubileuszowego tortu

5 wrz 2023

Tydzień jubileuszowego, 20. festiwalu Warszawa Singera śmignął jak jeden dzień. Jak zawsze wrażeń huk, wydarzeń mrowie – tym razem ponad 150, gości co niemiara, niemal wszędzie nadkomplety i niepowtarzalna atmosfera święta.

Odpowiedzialna za to wszystko, niespożyta Gołda Tencer świętowała 55-lecie scenicznego debiutu. A właściwie to ten jubileusz Jej świętowano. Bo namiotowa gala – w przestrzeni rozstawionego na skraju Parku Saskiego namiotu tuż przy tymczasowej siedzibie Teatru, który od czasu wygnania z placu Grzybowskiego czeka na nowe miejsce na mapie Warszawy – odbyła się nie z jej inicjatywy, ale przede wszystkim Katarzyny Przybyszewskiej-Ortonowskiej, współautorki książki „Gołda Tencer. Jidysze Mame”, wspartej przez Remka Grzelę i Dawida Szurmieja. Ta trójka spiskowców zaplanowała w tajemnicy przed szefową Teatru Żydowskiego scenariusz i podjęła się roli prowadzących podczas tej niemal rodzinnej ceremonii przy współpracy z Januszem Tylmanem jako kierownikiem muzycznym i aktorami Teatru.

Na widowni i na scenie nie zabrakło najbliższych Gołdy Tencer, także koleżanek i kolegów ze szkoły im. Pereca w Łodzi i wielu ludzi, z którymi porywała się na coraz bardziej szalone przedsięwzięcia. O jednym z nich opowiadała krótko, ale barwnie Małgorzata Niezabitowska – to światowej dziś sławy wystawa fotografii Żydów polskich „I ciągle widzę ich twarze”, która powstała najpierw w głowie Gołdy Tencer, a wiadomo, że potrafi zarażać swoimi pomysłami. Takim przecież jej szalonym pomysłem jest właśnie Warszawa Singera, festiwal, bez którego dzisiaj trudno wyobrazić sobie kalendarz kulturalny stolicy i okolic.

Małgorzata Niezabitowska przypomniała też o wyprawach Teatru Żydowskiego, który jeździł po kraju i dawał przedstawienia w języku jidysz w Klubach Żydowskich. W Warszawie grywano w jidysz właściwie dla widzów w słuchawkach, kiedy trafiał się widz bez słuchawek – to grano dla niego. Dla tego jednego widza. Ale w tych klubach żydowskich grano dla widzów, na ogół starszych wiekiem, którzy już po pierwszych kwestiach zalewali się  łzami i płakali do końca spektaklu.                                                                            

Największą niespodzianką jubileuszowego wieczoru była obecność Sławy Przybylskiej, legendy polskiej piosenki, która w ubiegłym roku świętowała 90. urodziny. Artystka wygłosiła piękną laudację na cześć jubilatki i zaśpiewała sławną pieśń z repertuaru Aznavoura „La Boheme”.

Wielu wspaniałych festiwali i zdrowia Dostojna Jubilatko, laureatko Nagrody Boya sprzed kilku lat, strażniczko pamięci. Nowych pomysłów życzyć Ci nie trzeba, bo trudno za tobą nadążyć.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...