„Szatańskie wersety” jak opowieści Szeherezady

23 maj 2023

„Szatańskie wersety” Salmana Rushdie obrosły legendą z powodu fatwy, jaką islamiści nałożyli na pisarza, któremu zarzucili obrazę Mahometa. Tych kilka akapitów mu poświęconych, bynajmniej nie nienawistnych, lecz pokazujących jego ludzką naturę, bo tylko tyle wątek ten zajmuje w powieści, stało się kamieniem obrazy i zadecydowało o życiu pisarza  w ostatnim trzydziestoleciu, od lutego 1989 roku.

Ale może właśnie dlatego warto machnąć ręką na ten przereklamowany i przeakcentowany wątek i napisać o samej powieści, o jej problematyce, stylu, formie, wymowie. Bo „Szatańskie wersety”, wydane ponownie po latach, tym razem przez poznański „Rebis” warte są lektury nie z powodu wspomnianego wyżej kontekstu ideologiczno-religijno-kryminalnego, ale jako wybitna powieść o świecie, o krzyżujących się Wschodzie i Zachodzie, o dziejach narodzin islamu, o Koranie, o świecie Orientu i jego duchu oraz wkładzie w cywilizację ziemską, o Dobru i Złu, w której fantazja miesza się z rzeczywistością. 

Przestrzenią akcji powieści są Indie, Arabia i Wielka Brytania, czas współczesny miesza się i krzyżuje z historią Arabii VII wieku. Oś fabularną powieści tworzą losy dwóch indyjskich aktorów ocalałych z katastrofy lotniczej, aczkolwiek „bajeczny”, nieco popowy, „bollywoodzki” charakter fabularnej inicjacji jest tu najmniej potrzebny wobec nieogarnionej fantazji całej powieści. Po części jest ona także opowieścią o Mahomecie, a także o pielgrzymce do Mekki. 

„Szatańskie wersety” są  brawurową, pełną rozmachu, wielowątkową panoramą tego świata, barwnym, różnorodnym freskiem, obfitością barw i arabesek przypominającym perskie dywany. Opisując ten malowniczy, piękny, ale też okrutny świat, pisarz ukazał proces jego dekompozycji, proces wnikania Nowego w jego tradycyjną tkankę. 

Z brawurą i fantazją człowieka Wschodu, urodzonego w Indiach, ale wykształconego i uformowanego duchowo i intelektualnie w Wielkiej Brytanii, Rushdie namalował monumentalny fresk, będący jednocześnie apoteozą wielokulturowości i różnorodności, hybrydyczności, swobodnego mieszania się ras, narodów i  idei. „Szatańskie wersety” czyta się tak, jakby sięgało się do skarbów Sezamu, jakby oglądało się barokową feerię  kolorów, kształtów, zapachów i smaków Orientu. Bujność ta przywodzi na myśl bujność indyjskich legend, indyjskich rzeźb, bogactwo przyrody i kultury Orientu. 

Przywodzi też na myśl baśnie Tysiąca i Jednej Nocy, opowieści Szeherezady czy opowieści staroindyjskie. Może też przywieść na myśl skojarzenie z przepychem powieściowego świata prozy iberoamerykańskiej, „realizmu magicznego” z lat siedemdziesiątych. „Szatańskie wersety” mają też cechy powieści kulturowej, tyle w nich kulturowych, artystycznych, literackich asocjacji i odniesień. 

Lektura „Szatańskich wersetów” to prawdziwa literacka, bajeczna uczta.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...