Bez filozofii

16 mar 2020

O życiu, miłości i śmierci Ludwiga Wittgensteina.

Ta opowieść jest dziwnie napisana. Dziwna w dobrym tego słowa znaczeniu, bo nieszablonowa. Już ze wstępu autorstwa tłumaczki, Anny Wanik, dowiadujemy się, że autor tomu „Wittgenstein: wiadomo że…”, Czech Ladislaw Ĉumba „nie jest filozofem i w swojej książce nie skupia się na myśli filozoficznej Wittgensteina. Interesują go natomiast realia, w jakich żył Ludwig i jego rodzina. (…) Książka, którą czytelnik trzyma w ręku, nie tylko opisuje życie Wittgensteina, jego pracę i służbę w wojsku, ale także bliższych i dalszych przyjaciół oraz niezwykle trudną osobowość”.
Casus Wittgensteina jako człowieka kumuluje się w tym, w jaki sposób użył ogromnego majątku odziedziczonego po ojcu, fabrykancie dużego kalibru. Otóż użył go w ogromnym stopniu na wspieranie ludzi nauki, kultury i sztuki. Trzeba jednak do końca doczytać wstęp Anny Wanik by dowiedzieć się (a przy lekturze przekonać osobiście), że zwyczajowa definicja opowieści biograficznej nie znajduje zastosowania w stosunku do książki Ĉumby.
Jak podkreśla bowiem tłumaczka, „powstała książka, której forma przypomina kolaż pracy naukowej i powieści biograficznej, poprzetykany najróżniejszymi ciekawostkami, pełen absurdalnego humoru. Czytając ją nie można przewidzieć dalszego toku myślenia autora”.
Te dwa ostatnie stwierdzenia, co do humoru i co do nieprzewidywalności autora, warto uwypuklić, jako że stanowią, by tak rzec, esencję tej książki. Co do humoru, to jest on czeski, a to wspaniała rekomendacja, bo co najmniej od czasów „Przygód dobrego wojaka Szwejka” Jaroslawa Haška, czeski humor stanowi wielką markę światową, nie wiem na ile przetłumaczalną na języki niesłowiańskie (wydaje mi się to wyjątkowo trudne w przypadku francuszczyzny czy nawet angielszczyzny).
I coś z tego Haska jest w opowieści Cumby, nie wprost, nie literalnie, ale jakby z ducha, o co tym łatwiej, że znacząca część biografii Wittgensteina przypadła na służbę w CK-armii austrowęgierskiej, z silnym dodatkiem składnika czeskiego, czasie Wielkiej Wojny 1914-1918, później nazwanej I wojną światową. Można więc nawet powiedzieć, że Ludwig Wittgenstein był towarzyszem broni dobrego wojaka Józefa Szwejka.
Nieszablonowość opowieści Ĉumby wyraża się w różnych formach, n.p. w tym, że poza narracją werbalną natykamy się na stanowiącą integralną część całości warstwę ilustracyjną, ikonograficzną, na którą natrafiamy już przy lekturze pierwszego rozdziału, którego tytuł sformułowany jest w stylu czarnego czeskiego humoru: „Przegląd hutnictwa w Czechach i gdzie indziej”.
I już na wstępie czytelnik otrzymuje do wglądu mapy przemysłu hutniczego w Czechach w różnych okresach, wykresy obrazujące statystykę wzrostu produkcji hutniczej tamże, w latach 1823-1945, dowcipnie skorelowaną z ważnymi datami z życia rodu Wittgensteinów, także statystyczne dane liczbowe na temat produkcji hutniczej w Czechach w latach 1800-1945, w sumie szesnaście stron. Trzeba przyznać, że ekscentryczny to pomysł jak na biografię filozofa w końcu, autora sławnego „Traktatu logiczno-filozoficznego”.
Ten po czesku dowcipny klimat kontynuuje autor w rozdziale pierwszym, poświęconym rodowi Wittgensteinów, gdzie fotografiom familijnym i wedutom wiedeńskim towarzyszą rysunki technicznych schematów pieców hutniczych i wzorów chemicznych.
Od map i techniki nie jest wolny nawet rozdział o Wiedniu, rodzinnym mieście Wittgensteina, rozdział opatrzony najsławniejszym cytatem z pism tego filozofa: „Granice mego języka oznaczają granice mojego świata”.
Jednak nawet w przypadku rozdziału o Wiedniu autor nie uległ oczywistemu schematowi narysowania krajoznawczego, turystycznego obrazu stolicy Austrii i o sławnych „klimatach wiedeńskich” za czasów Franciszka Józefa, z Dunajem, walcami i kawiarniami prawie tu nic. Niewiele też o sypialni Wittgensteina w Cambridge w ośmiolinijkowym rozdziale jej poświęconym („Sypialnia”).
Za to można ją zobaczyć na nader wyraźnej fotografii. Bardzo nowoczesna w stylu, sterylna, funkcjonalistyczna, zwiastująca styl Ikei, z radiem we wnęce przypominającej kominek. W rozdziale poświęconym rodzinie Wittgensteinów dużo o jej geniuszu, o pomocy udzielonej m.in. Zygmuntowi Freudowi i o muzyce (z dodatkiem nut), która odegrała w niej dużą rolę. O opus magnum Wittgensteina, a raczej o miejscu i okolicznościach jego powstania, dużo w rozdziale o jego wojennym pobycie czyli służbie wojskowej w Krakowie, a więc w rozdziale poniekąd „polskim”.
Są nawet fotografie miejsc, w których Ludwig żył i działał (szkoda, że brak informacji o nazwie i numerze ulicy znajdującej się na Podgórzu, gdzie do dziś zachował się domek, w którym Wittgenstein mieszkał). Jako puenty tego omówienia użyję pierwszych słów „Epilogu”: „Książka ta nie ma nic wspólnego z filozofią Ludwiga Wittgensteina, jedynie przybliża pogląd autora na fakty o jego życiu, miłości i śmierci”.
W kilkunastu następnych zdaniach wyjaśnia autor motywację, która zainspirowała go do napisania tej opowieści, ale to już niech czytelnicy przeczytają sami.
Ladislav Cumba – „Wittgenstein: wiadomo, że…” Traktat logiczno-filozoficzny”, przekł. Anna Wanik, Wydawnictwo Iskry, str. 343, ISBN 978-83-244-10415

Najnowsze

Łaska

Łaska

Paolo Sorrentino zrobił filmu o człowieku, bardzo włoski, bardzo katolicki i odrobinę humanistyczny. Ten humanizm...

Sprawdź również

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Pokaż twarz robocie!

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...

Czarnek na dywaniku

Czarnek na dywaniku

Przemysław Czarnek nie został jeszcze premierem, ale już zapowiedział, co zrobi, gdy nim zostanie. Na antenie TV Republika stwierdził, że „zmusiłby na arenie międzynarodowej Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków, nie tylko jeśli chodzi o kwestie...