Zełenski oczywiście popełnił błąd nadając jednostce wojskowej miano bohaterów UPA, a z polskiego punktu widzenia nawet zniewagę pamięci polskich ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Powinniśmy jako państwo domagać się naprawienia tego błędu. Zdecydowanie.
Pewnie łatwiej byłoby gdybyśmy w polskiej polityce historycznej byli od zawsze bardziej asertywni. Ale z nami to już tak jest, jeśli agresor napada naszych przyjaciół pomagamy nie pytając o nic i nie stawiamy żadnych warunków. Współczujemy ofiarom, jesteśmy gotowi nieba im przychylić. Oczywiście nic nie trwa wiecznie, a w naszym przypadku wręcz powstało bardzo znane pojęcie „słomiany zapał”. Tym razem, też otwarcie naszych serc nie przetrwało próby czasu.
Szybko odkryliśmy, że nie wszyscy Ukraińcy zachowują się tak jak sobie wyobrażaliśmy, że do Polski i do Europy czy Kanady uciekają przed wojną nie tylko kobiety z dziećmi, ale i młodzi mężczyźni, którzy unikają poboru i nie chcą walczyć za ojczyznę i za Europę, a więc również za Polskę, że w czasie wojny nie zniknęła korupcja, że wśród uchodźców znaleźli się też naciągacze, a nawet przestępcy i agenci rosyjskich służb. A część rodaków i opcji politycznych odkryła, jak za przeproszeniem Trump, że Ukraińcy nie są nam wystarczająco wdzięczni.
Jesteśmy w większości idealistami, a zawiedziona miłość często obraca się w swoje przeciwieństwo – nienawiść.
I teraz jeszcze ten symboliczny gest naszego do niedawna bohatera Zełenskiego z tym nieszczęsnym UPA.
Po zmianie nastrojów w Polsce jest to pierwszoplanowe wydarzenie polityczne.
Nagle odkryliśmy, że bratnia Ukraina buduje własną tożsamość narodową, polityczną i ideową i nie jest ona nawet zbliżona do polskiej tożsamości narodowej i historycznej, w dużym stopniu jest nawet sprzeczna. Doprawdy jest to odkrycie na miarę Ameryki!
Przecież kto chciał to wiedział, że nigdy Ukraina nie uznała zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo, że Banderze stawia się na Ukrainie pomniki, a na prestiżowym miejscu w Kijowie od dawna stoi pomnik Bohdana Chmielnickiego.
Jednakże tryzub, który dla nas jest symbolem obrazy dla nich jest znakiem prastarej dynastii Rurykowiczów. Odrębność narodowa Ukrainy kształtowała się nie tylko w walce z Rosją, ale również, a w pewnym momencie nawet głównie – w opozycji do Rzeczypospolitej Obojga Narodów (zamiast trojga) i „podstępnych” Lachów, walczących jak i oni „ogniem i mieczem”.
Historia naszych skomplikowanych związków sięga czasów państwa Polan oraz Rusi Kijowskiej, Bolesława Chrobrego i Włodzimierza Wielkiego oraz Jarosława Mądrego.
Ale to wszystko historia, ważna, ale tylko historia. Dzisiaj trzeba sobie jeszcze raz przypomnieć co nas łączy, jakie mamy wspólne interesy, a przede wszystkim dlaczego, oprócz odruchu serca, pomogliśmy Ukrainie i dlaczego nadal jej pomagamy. Oni dzisiaj bronią nie tylko własnej niepodległości i integralności terytorialnej, ale bronią też europejskiej cywilizacji i naszego bezpieczeństwa. Zatrzymanie imperialnej Rosji, zbierającej znów ziemie ruskie, nad Dnieprem leży w naszym żywotnym interesie narodowym.
Podobnie jak przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej i jej stopniowa integracja i przyjęcie europejskich standardów w gospodarce i polityce, również w odniesieniu do ochrony praw mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych.
Co nie znaczy, że mamy zapominać o naszych interesach gospodarczych, o ich wielkotowarowym, konkurencyjnym w stosunku do naszego rolnictwa i wielu innych rozbieżnościach interesów, które wymagają twardych negocjacji.
Polityka historyczna jest bardzo ważna, opinia publiczna jest na nią bardzo czuła, ale nie może nam ona przesłaniać naszych najbardziej żywotnych interesów narodowych. Trzeba prowadzić nieustanny dialog i twardo domagać się uznania faktów w sprawie zbrodni wołyńskiej i innych zbrodni na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej, ale też wykazać zrozumienie dla odmiennej interpretacji wspólnej historii.
Jeżeli udało się doprowadzić do pojednania polsko-niemieckiego, dlaczego nie miałoby się to udać w przypadku bratniego narodu słowiańskiego. Trzeba tylko wytrwałości i mocnych nerwów. Ktoś musi być też mądrzejszy. Oczywiście pojednanie wymaga najpierw wyznania win. Jeżeli IPN-y sobie z tym nie radzą trzeba uzgodnić wspólną komisję nadzwyczajną i próbować przyspieszyć pracę komisji podręcznikowej, bo edukacja młodzieży jest najważniejsza.
A prezydentowi Nawrockiemu trzeba przypomnieć staropolskie przysłowie: „Kto daje i odbiera to się w piekle poniewiera”.
Order Orła Białego został przyznany Zełenskiemu, ale on nie reprezentuje tylko siebie, ale przede wszystkim bitną armię i dzielny naród ukraiński.











