
Pomoc mieszkaniowa, czyli to, komu gmina przydzieli lokal komunalny, jest przedmiotem wielu kontrowersji. Dlaczego? Bo statystyczna gmina w Polsce buduje jedno takie mieszkanie rocznie. Człowiek, który taką pomoc otrzyma, nie musi wydawać połowy, a często całej pensji na wynajem na wolnym rynku. Niewielu się zresztą na to decyduje.
Dlatego mamy w Polsce problem nadmiernego zagęszczenia w mieszkaniach. To zagęszczenie jest częścią odpowiedzi na pytanie, dlaczego Polaków ubywa. Wprawdzie umieramy, ale coraz rzadziej Polacy się rodzą. Bo żeby się urodzić, trzeba zostać poczętym. A mieszkając z rodzicami, a często i z dziadkami, trudno począć nowe życie.
Dlatego głosowanie za podniesieniem w budżecie środków na budownictwo społeczne uważam za słuszne. Nawet jeśli do przepchnięcia takiej decyzji muszą się jednoczyć z siłami, które na co dzień zwalczają. Hołownia został oskarżony o zdradę koalicji i odsądzony od czci i wiary, bo w przepychaniu przez Sejm poprawki, która zwiększy ilość dostępnych cenowo mieszkań, sięgnął po głosy PiS-u.
Mógł wprawdzie trwać wiernie przy liberalnym sojuszniku. Ale wtedy zdradziłby wyborców, którym coś przyrzekł. Zdradziłby młodych ludzi chcących wyprowadzić się od rodziców, którzy o dachu nad głową mogą tylko pomarzyć.
Przeciwko zwiększeniu środków na budownictwo społeczne głosowała Koalicja Obywatelska — i to rozumiem. Liberałowie nie troszczą się o tych, których nie stać na kupno mieszkania. Ale głosowało też ugrupowanie, które określa siebie jako Lewica. I tego już nie jestem w stanie zrozumieć.
Ponieważ zasób mieszkań komunalnych jest bardzo skromny, gminy wprowadzają kryteria przydziału takich mieszkań, które większości potrzebujących stawiają niemożliwe do przejścia zasieki. Jednym z tych przeszkód jest kryterium metrażowe. O przydział lokalu, a nawet o wpisanie do kolejki mieszkaniowej, może się ubiegać osoba, która przebywa w lokalu, w którym przypada na nią nie więcej niż 6 m² powierzchni mieszkalnej (pokoju).
Doradzamy więc starającym się, żeby wynajęli pokój, który nie przekracza tego kryterium. To oczywiście jest prawie niemożliwe. Bo takich mieszkań nie ma. A jeszcze na dodatek, kiedy już to kryterium metrażowe osoba starająca się o wpisanie do kolejki spełni, miasto odpowiada, że musi w takiej ciasnocie wytrwać co najmniej 2 lata.
To wszystko stoi w sprzeczności z prawem budowlanym, które nie pozwala budować mieszkań, w których co najmniej jeden pokój nie ma co najmniej 16 metrów.
Wobec narastającej fali rasizmu i ksenofobii, winą za głód mieszkaniowy obciąża się uchodźców — ze szczególnym uwzględnieniem Ukraińców. Rozsiewa się kłamstwa, że w staraniu o pomoc mieszkaniową uchodźcy wojenni z Ukrainy są uprzywilejowani. To pozwala odsunąć odpowiedzialność od rządzących, którzy zbyt małe środki w budżecie przeznaczają na budownictwo społeczne.
Źródło: Piotr Ikonowicz / Facebook









